Przekaż 1 procent

Aktualności:

2017 V 31 Relikwie św. Mikołaja odwiedziły Moskwę

Po południu 21 maja specjalnym samolotem z Bari we włoskiej Apulii przywieziono do Moskwy relikwie św. Mikołaja Cudotwórcy, biskupa Myr Licyjskich. To bezprecedensowe wydarzenie od samego rana relacjonowała państwowa rosyjska telewizja. Bezsprzecznie była to wiadomość dnia.
Ekipy telewizyjne transmitowały pożegnanie relikwii, które nieprzerwanie przebywały w Bari od 1086 roku. Uroczystość poprzedziła skomplikowana operacja chirurgiczna – oddzielenia, z użyciem laparoskopu, części moszczi (dziewiątego lewego żebra) i wydobycia ich przez niewielki, o średnicy sześciu centymetrów, wykorzystywany do pobierania mirry, otwór w zabezpieczającej kryptę świętego ponadtrzydziestotonowej marmurowej płycie. Następnie umieszczono je w przywiezionym z Rosji, wykonanym ze srebra i pokrytym złotem ponadczterdziestokilogramowym, długim na metr, relikwiarzu.
Do Moskwy, na lotnisko Wnukowo, moszczi dotarły po południu. Towarzyszyła im ośmioosobowa włoska delegacja z arcybiskupem Bari, Francesco Cacucci, sekretarzem rady papieskiej do spraw jedności chrześcijan, biskupem Andrea Palmieri, przeorem wspólnoty dominikańskiej, do której należy bazylika św. Mikołaja w Bari, Ciro Capotosto na czele.
Godnie powitała św. Mikołaja ruska ziemia. Już przy schodkach samolotu odprawiono molebien, na lotnisku akafist. Relikwiarz przeniesiono przed frontem kompanii honorowej preobrażeńskiego pułku. A wielu wiernych z ikonami i kwiatami w rękach nie kryło ogromnego wzruszenia.
Potem, gdy relikwie ruszyły w stronę świątyni Chrystusa Zbawiciela, w ślad za dzwonem z dzwonnicy Iwana Groźnego na Kremlu rozdzwoniły się dzwony wszystkich moskiewskich cerkwi.
Po wsienoszcznom bdienii zwrócił się do zebranych patriarcha Kirył. – Wiele wydarzeń ludzie są skłoni określać jako historyczne, ale po upływie jakiegoś czasu okazuje się, że z historycznego wydarzenia nie pozostaje nic – ani następstw, ani ludzkiej pamięci. Ale wydarzenie, które teraz odbywa się na naszych oczach i z naszym udziałem, jest wydarzeniem naprawdę historycznym, pełnym wielu znaczeń. I wywrze duży wpływ na życie naszego narodu i życie naszej Cerkwi.Moszczi cudotwórcy Mikołaja przybyły do nas z Bari w przededniu 22 maja (9 maja według starego stylu), kiedy nasza Cerkiew wspomina przeniesienie relikwii z Myr Licyjskich, miasta w Małej Azji, do Bari.
Zdarzyło się to 930 lat temu, wtedy mieszkańcy Myr Licyjskich i chrześcijanie na Wschodzie rozpaczali, że relikwie św. Mikołaja odpłynęły na daleki Zachód. Oto dlaczego na Wschodzie ten dzień nigdy nie był świętowany, ale co zadziwiające, począwszy od XVI wieku, a być może nawet wcześniej, jak tylko pierwsi ruscy pielgrzymi zaczęli odwiedzać Bari, święto przeniesienia relikwii z Myr Licyjskich do Bari stało się jednym z bardziej znaczących w kalendarzu Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Dlaczego tak się stało? A dlatego, że w religijną świadomość naszego narodu zapadła prosta prawda – gdyby relikwie zostały w domu św. Mikołaja w Myrach Licyjskich, nie przetrwałyby.
Przeniesienie relikwii na Zachód, do miasta Bari na Półwyspie Apenińskim, było rozumiane przez ruski naród jako przejaw Bożej Opatrzności. Właśnie od tamtej pory coraz więcej ruskich pielgrzymów, pokonując olbrzymią odległość, przyjeżdżało do Bari, żeby pokłonić się wydzielającym mirrę relikwiom Cudotwórcy. I stało się tak dlatego, że z punktu widzenia ludowego oddawania czci, św. Mikołaj był i pozostaje pierwszym świętym na Rusi. Praktycznie we wszystkich domach prawosławnych były i są trzy ikony – Zbawiciela, Matki Bożej i cudotwórcy Mikołaja.
Z czego to wynika? Każde religijne oddawanie czci związane jest z bardzo ważnym zjawiskiem – z odpowiedzią, którą wierny otrzymuje, zwracając się ku niebiosom. W świadomości naszego narodu, w jego pamięci historycznej, zachowało się bardzo wiele cudów, cudownych zdarzeń, które dokonywały się w życiu osobistym i społeczeństwa dzięki modlitwom do św. Mikołaja. Oto dlaczego ruscy wierni są pełni miłości do św. Mikołaja. Oto dlaczego w naszej świadomości jest on przyjmowany jako ruski święty, chociaż nigdy nie był na Rusi i pod względem narodowości czy kultury w żaden sposób nie jest związany z naszym krajem. Ale przyjmowany jest jako ruski święty dlatego, że przeszedł z nami najtrudniejszą krwawą historię naszego narodu. Być może w najtrudniejszych momentach naszej historii nasza modlitwa była szczególnie silna, bo z odpowiedzią na tę modlitwę wiążemy uratowanie naszej ojczyzny z wielu katastrof. Wierzymy, że także dzisiaj św. Mikołaj jest razem z nami i mimo straszliwych prześladowań XX wieku nadal kierowane są do niego na ruskiej ziemi gorące modlitwy.
Z wielu powodów do tego wydarzenia nie mogło dojść wcześniej. Wierzymy, że Pan daje nam znaki swojej obecności, swojej łaski w widoczny sposób wtedy, kiedy jest to najbardziej potrzebne ludziom, którzy do Niego zwracają się z modlitwą.
To znamienite wydarzenie nigdy nie stałoby się rzeczywistością, gdyby nie moje spotkanie z papieżem Franciszkiem w Hawanie.
Patriarcha serdecznie podziękował papieżowi Franciszkowi, biskupowi katolickiemu bari Francesco, braciom wspólnoty, która troszczy się o ochronę relikwii św. Mikołaja w Bari, władzom tego miasta, uczonym, specjalistom, wszystkim, którzy swoją pracą doprowadzili do realizacji podjętych planów.
Relikwie św. Mikołaja będą przebywać w Moskwie do 12 lipca a następnie zostaną przewiezione do Petersburga, skąd 28 lipca powrócą do Bari.
Szacuje się, że pokłonią się im setki tysięcy wiernych. Nad sprawną organizacją będzie czuwać 10 tysięcy młodych wolontariuszy.

oprac. Ałła Matreńczyk

Wasze opinie:



W najnowszym numerze:

W Domu Chleba - Andrzej Charyło
Udał się Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Marią, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Marii czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie”. I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania”. Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: „Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił”. Udali się też z pośpiechem i znaleźli Marię, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maria zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane (Łk 2, 4-20). (więcej...)
Czyj bohater - Eugeniusz Czykwin
W 2017 roku na Górze Giedymina w Wilnie odnaleziono szczątki dwudziestu powstańców styczniowych, w tym dwóch jego przywódców – Zygmunta Sierakowskiego i Wincentego Konstantego Kalinowskiego, straconych 27 czerwca 1863 i 22 marca 1864 roku w Wilnie. 22 listopada 2019 roku szczątki powstańców pochowano w kaplicy cmentarza na Rossie. Uroczystościom nadano wyjątkowy, międzynarodowy charakter. Uczestniczyli w nich przedstawiciele władz Polski – prezydent Andrzej Duda z małżonką, premier Mateusz Morawiecki, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, wicemarszałkowie Sejmu Małgorzata Gosiewska i Senatu Bogdan Borusewicz, prezydent Litwy Gitanas Nausėda, wicepremier Białorusi Ihor Pietryszanka, przedstawiciele władz Łotwy i Ukrainy. Mszę pogrzebową w katedrze wileńskiej koncelebrowali rzymskokatoliccy hierarchowie z Litwy, Polski i Białorusi. W procesji żałobnej ulicami wileńskiej starówki przeszło około trzech tysięcy osób, z których wiele niosło biało-czerwono-białe flagi. Obszerne relacje z uroczystości ukazały się w polskich mediach, a telewizja Biełsat przez ponad siedem godzin prowadziła z Wilna transmisję. (więcej...)
Noc - Anna Radziukiewicz
Stoją jak słupy, okutani w półmrok, buty jak walonki, chusty i szale, kurtki. Za oknami noc. Mróz. Tu ciepło modlitwy. Modlitwa delikatnie nasyca przez cztery godziny cerkiew i dusze tych, zdawałoby się znieruchomiałych, postaci, poutykanych w nieśmiałym blasku świec. Jestem jednym ze „słupów”, a każdy taki sam, bo każdy przechodząc próg cerkwi zostawia to co w życiu zgromadził – sławę i wstyd, bogactwo i ubóstwo, nawet gniew zostawia. To noc widzi człowieka odartego z ziemskiego bagażu. Lekkiego, skorego do wejścia w modlitwę. Noc nie ocenia, nie wynosi, nie potępia. Noc utula, ale noc w modlitwie. Bez modlitwy rodzi demony.
(więcej...)
Zawisły ciężkie chmury - Paweł Krysa
Niestety, nie jest to ani makabryczny żart, ani typowy fake news. Medialna bomba wybuchła 31 października, gdy podczas posiedzenia świętego synodu metropolita Czkondidi Petre (Caawa) oskarżył gruzińską Cerkiew, a w szczególności patriarchę-katolikosa Eliasza II (88 lat), o tolerowanie sodomii i pederastii. Nie był to pierwszy wyskok władyki. Od kilku lat Petre (powszechnie dziś w Gruzji zwany łże-Petre) występował w mediach, obwiniając członków gruzińskiego synodu o korupcję, choć nie ukrywał swoich aspiracji do objęcia godności patriarchy. Wielu Gruzinów uważało go więc jeśli nie za sumienie narodu, to przynajmniej za sumienie Cerkwi. Z tym tylko, że jakoś nigdy te oskarżenia nie zostały ani potwierdzone, ani udowodnione. W tej sytuacji łże-Petre został w 2017 roku usunięty ze stanowiska dyrektora telewizji patriarszej. Nie poskutkowało, nadal często udzielał się w mediach i nadal oskarżał. Nie on jeden zresztą, przewodził bowiem grupce czterech hierarchów gruzińskiej Cerkwi, którzy sukcesywnie poddawali krytyce zarówno synod, jak i samego patriarchę. Łączyło ich jedno. Wszyscy kształceni byli w Europie zachodniej. (więcej...)