Aktualności:

Numer 2(380)    Luty 2017Numer 2(380)    Luty 2017
fot.Andrzej Karpowicz
2005 IV 13 Siła rosyjskiego ducha

Nie zapominajmy o podwigie radzieckiego narodu w II wojnie światowej - wezwał patriarcha Aleksy II.
   - Ze smutkiem musimy stwierdzić, że niektórzy starają się dzisiaj rzucić oszczerstwo, poniżyć, skazać na zapomnienie wysiłek i ofiarę naszego narodu, zrównać agresorów i tych, którzy im się przeciwstawili. Powinniśmy uczynić wszystko, co w naszej mocy, żeby te próby się nie udały, żeby wdzięczna pamięć o tych, którzy walczyli z najsilniejszą armią świata i zwyciężyli, uchroniła ludzkość przed nową próbą samozagłady - powiedział patriarcha podczas IX Ogólnoświatowego Rosyjskiego Narodowego Soboru.
   Na konferencji prasowej podsumowującej sobór, zapytany o teologiczną ocenę zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, metropolita Cyrył odrzekł: - Duchowym źródłem zwycięstwa jest tradycja prawosławna, która ukształtowała i wychowała rosyjskiego człowieka - nie tylko etnicznie rosyjskiego, ale każdego patriotę zakorzenionego w narodowej duchowej kulturze. Tysiącletni system duchowych wartości stanowił ognisko świadomości rosyjskiego człowieka, wszedł w niego, w jego krew, w jego ciało niemal już w genach. Ponad dwadzieścia lat bezbożności i ateizmu od początku rewolucji do początku wojny nie potrafiło złamać tego duchowego hartu narodu.
   Tysiącletnia duchowa tradycja prawosławia, wychowującego ludzi w na-śladowaniu ideałów ofiarności, nie jest potrzebna współczesnej świeckiej kulturze i pozostaje niedostępna. To właśnie ofiarność stała się fundamentem naszego Wielkiego Zwycięstwa. Armia niemiecka była lepiej zorganizowana, uzbrojona i zaopatrzona we wszystko co niezbędne, prowadziły ją do boju wspaniale wyszkoleni dowódcy. Z punktu widzenia formalnej logiki i bezstronnej analizy faktów nie mieliśmy szans na zwycięstwo w tej bitwie. Ale rosyjski Alosza, niedostatecznie uzbrojony, źle ubrany i głodny, potrafił jak równy walczyć z zakutym w stal niemieckim wojownikiem i go pokonać. Wysyłanie na pierwszą linię ognia oddziałów karnych nie może być uznane za źródło największego narodowego zwycięstwa w XX wieku. Można je objaśnić jedynie siłą i triumfem ducha rosyjskiego narodu.

   Odpowiedź na to pytanie dziennikarze przyjęli oklaskami.

Wasze opinie:



W najnowszym numerze:

Miejsce łaski pełne - Eugeniusz Czykwin
Z Francją, a dokładnie z prawosławiem we Francji, łączą nas wielorakie, często bliskie, kontakty. Pierwszym po rewolucji bolszewickiej egzarchą i organizatorem życia cerkiewnego w Paryżu i Zachodniej Europie był metropolita Eulogiusz (Gieorgijewski) blisko związany z prawosławiem w obecnych granicach Polski – od 1897 roku był rektorem seminarium w Chełmie, a w latach 1905-1914 ordynariuszem chełmsko-lubelskiej diecezji. Jego następcą na paryskiej katedrze był metropolita Włodzimierz (Tichoniski), do 1901 roku archimandryta supraskiego monasteru, a następnie, do 1914 roku, z tytułem „białostocki” biskup pomocniczy grodzieńskiej eparchii. W założonym przez metropolitę Eulogiusza Instytucie św. Sergiusza w Paryżu także przed wojną kształcili się duchowni z Polski, a wydawany w Paryżu biuletyn Service Orthodox Press przez dziesięciolecia, do pojawienia się Interentu, był dla naszego Przeglądu najważniejszym źródłem informacji o życiu Cerkwi w Europie Zachodniej i USA. W latach 80. XX wieku bliskie kontakty z prawosławną młodzieżą z Francji nawiązało nasze Bractwo Młodzieży Prawosławnej, a na początku lat 90., z błogosławieństwa ówczesnego arcybiskupa białostockiego i gdańskiego Sawy, dwie siostry, w tym obecna ihumenia monasteru w Zwierkach, odbywały nowicjat w monasterze Opieki (Pokrowskim) Matki Bożej w miejscowości Bussy-en-Othe. (więcej...)
To wiarołomna polityka - tłum. Ałła Matreńczyk
14 września 2018 roku w specjalnym wydaniu audycji „Cerkiew i świat” metropolita wołokołamski Hilarion, przewodniczący oddziału stosunków zewnętrznych moskiewskiego patriarchatu, odpowiadał na pytania Jekatieriny Graczewoj. (więcej...)
Ochrona świętości - Anna Radziukiewicz
Cerkiew w Mielniku stoi na ziemi parafialnej. I cóż w tym dziwnego? Ale ona stoi podwójnie, można powiedzieć. (więcej...)