Numer 1(391)    Styczeń 2018Numer 1(391)    Styczeń 2018
fot.Narodzenie Chrystusa Polichromia w cerkwi św. Jana Teologa w monasterze w Supraślu
W Rzeszowie Pascha
Anna Radziukiewicz
- Dziś radują się Niebiosa – mówił podczas Liturgii 2 grudnia arcybiskup lubelski i chełmski Abel. To Pascha Chrystusowa dla prawosławnych z Rzeszowa i całego Podkarpacia. To triumf wiary.
Przypomniał władyka Abel słowa arcybiskupa Jeremiasza, który powiedział, że nie bez Bożego promysłu zmarł święty na ziemi swoich przodków. Zmarł tu po to, by na Podkarpaciu odrodziło się prawosławie.
– Święty ispowiednik Serafin wraca do nas jak dobry ojciec, by przytulić nas do serca – mówił arcybiskup przemyski i gorlicki Paisjusz. – Przybywa w 70 rocznicę Akcji Wisła i setną rocznicę zakończenia gehenny Talerhofu. Mówi nam: „Bracie i siostro, stój na straży świętego prawosławia. Bądź wierny Cerkwi”.
Liturgię współsłużyli biskup łódzki i poznański Atanazy, władyka Cerkwi Ziem Czeskich i Słowackich Izajasz, chyba wszyscy duchowni miejscowej diecezji. Przybył Archont Wielki Cerkwi Chrystusowej Bazyli Piwnik i wierni nie tylko z Podkarpacia.
– W cierpieniu rodzi się dobro – mówił potem dla Przeglądu Prawosławnego proboszcz parafii w Rzeszowie, o. Dariusz Bojczyk, syn tej ziemi, urodzony w Sanoku. Jest trzecim proboszczem odrodzonej, gdzieś po trzystu latach, prawosławnej wspólnoty w Rzeszowie. O nim władyka Paisjusz mówi: – Bardzo energiczny i bardzo wierzący, kocha Cerkiew i służby, dobry propowiednik, ale także psycholog.
Nową cerkiew wyświęcono tu w 2013 roku, na skraju miasta, ale w sąsiedztwie obwodnicy, w pobliżu rzymskokatolickiego cmentarza przy ulicy Cienistej 20. Obok stanął parafialny dom.
– „Jeśli będziesz miał w życiu ciężko, to znaczy, że Bóg cię lubi” – tak mówił mi zawsze o. Mojżesz, już nieżyjący, z monasteru w Wysowej. Zgadam się z nim – mówi o. Dariusz. – Na początku przychodziło do cerkwi z osiem osób, ale Liturgie były służone co niedziela. Służyliśmy też akatysty do św. Mikołaja i św. Spirydona, co tydzień, na przemian. Na początku nikt nie przychodził. Ale władyka Jeremiasz zachęcał mnie: „Służ. Nie ustawaj. Z czasem przyjdą”. I zaczęli przychodzić. Jakież było moje zdumienie, gdy 25 grudnia, w pierwszym dniu Świąt Narodzenia Chrystusa, obchodzonych przez katolików, widzę cerkiew wypełnioną wiernymi. W tym dniu wspominamy św. Spirydona, świętego niepodzielonego Kościoła. To głównie katolicy wypełnili cerkiew. A do cerkwi na niedzielne Liturgie przychodzi teraz 60-70 osób. Dla tych ludzi co tydzień organizujemy spotkania. Bardzo ich potrzebują. Parafię tworzy sporo młodych ludzi. Rodzą się dzieci.
– Siejesz jedno ziarno i myślisz, kiedy upieczesz niego chleb – mówi władyka Paisjusz. A ja daję przykład Robinsona Cruzoe. On też w kieszeni znalazł jedno ziarnko. Tu na Podkarpaciu trzeba być cierpliwym – siać i czekać.
O. Dariusz jedzie prawie sto kilometrów z Rzeszowa do Tarnowa, by tam każdej niedzieli o ósmej służyć Liturgię. Przyjeżdża dużo wcześniej, bo trzeba z parafianami „urządzić” cerkiew w polskokatolickim kościółku w centrum miasta, z zewnątrz wyglądającym jak niewielka kamienica, przyklejona do dużego domu. W Tarnowie, najbardziej chyba katolickim mieście w Polsce, wysyłającym w świat najwięcej misjonarzy, o najwyższej frekwencji wiernych na nabożeństwach? Tam ziarno zostało rzucone. Na Liturgie przychodzi 6-10 osób, to więcej niż na początku w Rzeszowie. Przychodzi i piszący do nas Paweł Krysa, i Macedończyk Paweł, i Ukrainka, i cała rodzina pochodząca z Hajnówki. By z nimi się spotkać, o. Dariusz jedzie do Tarnowa w zwykły dzień, bo w niedzielę po Liturgii natychmiast wraca do Rzeszowa, by tam służyć, uczyć i spotykać się z dorosłymi. Wierzy, że tarnowska wspólnota szybko się rozwinie, jeśli będzie miała swego duchownego na miejscu.
Władyka Abel mówił 2 grudnia do władyki Paisjusza: – O wiele łatwiej jest kierować diecezją, w której są tysiące wiernych. Ale Pan błogosławił was być apostołem na ziemi, na której trzeba wskrzeszać prawosławie, którym ta ziemia oddychała w czasach przed unią brzeską. Trzeba pielęgnować to, co zasiali wielcy pasterze tej ziemi, tacy jak Maksym Gorlicki. Wydawało się, że po Akcji Wisła trzeba śpiewać wiecznaja pamiat’ dla prawosławia na Podkarpaciu czy Lubelszczyźnie. A tu stajemy przed nowym zjawiskiem. Ze Wschodu, z Ukrainy, przyjeżdżają do Polski emigranci. Rozsiewają się po całym kraju, tak jak ci, których wywieziono w ramach Akcji Wisła. Nowi emigranci trafiają także do cerkwi wzniesionych czy urządzonych przez wysiedleńców 1947 roku. A tak gdzie by rozwijali swoje duchowe życie? Męczennicy sprzed siedemdziesięciu laty stali się apostołami.
Parafia Prawosławna Przeniesienia Relikwii św. Mikołaja Cudotwórcy z Miry Licyjskiej do Bari
ul. Cienista 20, 35-323 Rzeszów

SWIFT:POLUPLPR
Iban: PL 60 8642 1142 2014 2405 2225 0001

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token