Numer 9(399)    Wrzesień 2018Numer 9(399)    Wrzesień 2018
fot.
Raskoł się pogłębia
tłum. Ałła Matreńczyk
– Władyko, na ile głęboka jest więź między ukraińską Cerkwią i moskiewskim patriarchatem w przeszłości i obecnie? Czy rzeczywiście Ukraińska i Ruska Cerkiew to różne, niemal wrogie, jak mówią raskolnicy, Cerkwie?
– Oczywiście nie. Więź między nimi była i pozostaje bardzo głęboka. Historyczna i duchowa. Zawsze, od tysiąca lat, byliśmy jedną Cerkwią. Z kijowskiej chrzcielnicy w 988 roku powstała Ruska Cerkiew, która rozprzestrzeniała ewangeliczną wiarę i cerkiewne życie na całej Rusi. Przecież i św. kniaź Włodzimierz, podobnie jak i jego babcia, równa apostołom Olga, urodził się pod Pskowem, a został kniaziem nowogrodzkim. Dlatego tak starał się, żeby chrześcijańska wiara rozprzestrzeniała się po całej Rusi.
Staroruska Cerkiew była wówczas metropolią konstantynopolitańskiego patriarchatu. Następnie, wskutek wojen i spustoszeń, rezydencja metropolity kijowskiego i całej Rusi została przeniesiona do Włodzimierza nad Klaźmą, potem do Moskwy. Przeniesienie centrum kijowskiej metropolii zostało oficjalnie zatwierdzone przez synod konstantynopolitańskiego patriarchatu. Potem, w XV wieku, doszło do oddzielenia zachodnioruskiej metropolii z Kijowem od pozostałej części Ruskiej Cerkwi. Rozdział ten trwał niemal 230 lat, w XVII wieku jedność została odbudowana.
Duchowo zawsze byliśmy jedną Cerkwią. Administracyjnie bywało różnie. W czasach najnowszych, w końcu XX wieku, po rozpadzie ZSRR i powstaniu niezależnego ukraińskiego państwa, Prawosławna Cerkiew Ukrainy stała się samodzielna, otrzymała szeroką autonomię i pełną niezależność kierowania, a więc prawa, których nigdy wcześniej nie miała. Zachowała też pełną duchowo-kanoniczną więź z całą Ruską Cerkwią.
– Nasuwa się więc pytanie, które często stawiają ukraińscy raskolnicy: dlaczego to moskiewski patriarchat jest macierzystą Cerkwią dla Kijowa, a nie odwrotnie? Przecież Moskwy w ogóle nie było podczas chrztu Rusi? A i Konstantynopol stale powtarza, że jest dla Ukrainy Cerkwią-Matką?
– Raskolnicy mieszają pojęcia, licząc na niewiedzę słuchacza. W cerkiewno-prawnej terminologii Cerkiew-Matka (czy też Cerkiew kiriarchalna) to patriarchat albo Cerkiew lokalna, w skład której aktualnie kanonicznie i administracyjnie wchodzi dane terytorium, a nie ta Cerkiew, od której w swoim czasie została przyjęta prawosławna wiara. Przyjmując taką logikę, kiriarchalną Cerkwią dla całego prawosławnego świata byłaby obecnie Cerkiew jerozolimska. Kiriarchalną Cerkwią dla Ukrainy jest dzisiaj Ruska Cerkiew, czy to podoba się komuś, czy nie. Nawet jeśli wziąć pod uwagę kwestionowane obecnie przez niektórych historyków z Fanaru przyporządkowanie zachodnioruskiej metropolii w XVII wieku Moskwie, niczego to nie zmienia. Kanoniczne zasady wyznaczają okres trzydziestu lat na umocnienie kanonicznego podlegania danego terytorium określonemu biskupowi. Z faktu samego podlegania, bezdyskusyjnie. Żeby nie było kłótni i niesnasek w Cerkwi. A tutaj minęło ponad trzysta lat. O jakim nieuznaniu może być więc mowa?
– Proszę przypomnieć, w liczbach, jak duża jest obecnie Ukraińska Cerkiew Prawosławna, ile liczy parafii, ilu duchownych, wiernych?
– Ukraińska Cerkiew Prawosławna to największa konfesja na Ukrainie. Liczy 12,5 tysiąca parafii, ponad dwieście pięćdziesiąt monasterów, 12 tysięcy duchownych, ponad pięć tysięcy mnichów i mniszek. Dla porównania – pozostałe prawosławne wyznania na Ukrainie, razem wzięte, liczą około pięciu tysięcy parafii, niewiele ponad dwustu mnichów i mniszek.
Co się tyczy liczby wiernych, myślę, że jest ich wiele milionów, choć nie są prowadzone takie statystyki. Ale i ze świątecznego krestnego chodu w Kijowie, który zgromadził 250 tys. wiernych, można wyciągnąć pewne wnioski. Na krestnyj chod idzie przecież nie większość wiernych, a jedynie nieliczni, chociaż ze wszystkich diecezji. Trzeba uwzględnić, że daleko nie wszyscy chętni byli w stanie dostać się do Kijowa czy nawet zorganizować wyjazd z powodu utrudnień ze strony władz wszystkich szczebli. Tak więc tych „nielicznych” zebrało się jednego dnia w jednym miejscu 250 tysięcy.
– Nasi oponenci powołują się na sondaże i statystyki, zwłaszcza na dane Ośrodka Badań Politycznych i Ekonomicznych im. Razumkowa, który sprzyja interesom antyrosyjskich sił politycznych Ukrainy.
– Po pierwsze, wyniki różnych sondaży się różnią, czasami są wręcz sprzeczne. A po drugie, i najważniejsze, żadne sondaże nie dają obiektywnego obrazu życia religijnego kraju. Nic nie mówią o liczbie praktykujących wiernych, a to one dają prawdziwy obraz. Sondaże operują nie statystykami wiernych, a dają jedynie spektrum preferencji, powiedzmy „telewidzów”. Nie rzeczywiście wierzących ludzi, a wszystkich. Sondaże przeprowadzane są wśród respondentów, którzy często nie wiedzą, którą ręką mają się żegnać, ale za to bardzo dobrze wiedzą, czego nauczono ich w telewizji, która Cerkiew jest „właściwa”, a która wroga.
Tak więc realnymi wskaźnikami liczby wiernych tej czy innej konfesji są jej parafie, monastery, duchowni, mnisi i mniszki. To, o czym mówiliśmy wcześniej.
– W ostatnim czasie w prasie rozdmuchiwana jest podjęta przez ukraińskich polityków kwestia przyznania „tomosu o autokefalii ukraińskiej Cerkwi”. Czy zwracając się w tej sprawie do konstantynopolitańskiego patriarchatu prezydent Poroszenko i Rada Najwyższa naruszyła zapis o rozdziale Cerkwi i państwa, zapisany w 35 artykule konstytucji?
– Tak, bezsprzecznie. Próby ingerowania w życie religijne społeczeństwa, które podejmują polityczni działacze Ukrainy, można nazwać niekonstytucyjnymi. I chodzi tutaj nie tylko o odezwę, o której pan mówi. Po niej urzędnicy różnych szczebli, odpowiednio do zajmowanego stanowiska, zaczęli aktywnie „pracować” nad tym zagadnieniem – dyplomaci, przedstawiciele obłasti i rejonów.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

www.pravoslavie.ru
tłum. Ałła Matreńczyk
fot. pravoslavie.ru

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token