Numer 10(412)    Październik 2019Numer 10(412)    Październik 2019
fot.Anna Blakicka
Eugeniusz Czykwin naszym kandydatem
Anna Radziukiewicz
W mijającej kadencji nie mieliśmy jako prawosławni – Białorusini, Łemkowie, Ukraińcy, Rusini – swego przedstawiciela w parlamencie.
To błąd naszego niezorganizowania się i strata czterech lat – nasz głos nie brzmiał na najważniejszym forum politycznym kraju.
Czy możemy sobie nadal pozwalać na taką nieobecność w Sejmie i Senacie? Gdyby w okresie międzywojennym zabrakło w parlamencie prawosławnego senatora Wiaczasława  Bahdanowicza, syna batiuszki, czy ktoś obroniłby żyrowicki monasteru przed przejęciem go przez Kościół rzymskokatolicki, albo cerkwie-symbole Białorusi, jedne z najstarszych, obronne w Małomożejkowie i Synkowiczach? Senator Bahdanowicz obronił.  Tak samo jak bronił cerkwi w Nowym Dworze na Sokólszczyźnie i szeregu innych przed tak zwaną rewindykacją. Płacz wiernych, delegacje parafialne do ministra wyznań i oświecenia publicznego, nawet listy hierarchów, grzęzły u nieprzychylnych prawosławnym najwyższych urzędników. A głos Bahdanowicza z senatorskiej trybuny przebijał się! Ochraniał choć w jakimś stopniu Cerkiew, wystawioną na wiatr złej propagandy, nienawiści, która chciałaby ją zrównać z ziemią.

Ale od tamtych czasów dzieli nas prawie wiek! – można się żachnąć. – Dziś nikt nam cerkwi nie burzy, budujemy nowe.
Można więc przysypiać? Bo mamy już chroniące nas ustawy o stosunku państwa do Cerkwi, czy państwa do mniejszości narodowych, czyli możliwość regulowania własności cerkiewnej, zakładania bractw, cerkiewnych stowarzyszeń, tym samym prowadzenia swoich szkół, przedszkoli, nawet klubów sportowych. Dodajmy, że to Eugeniusz Czykwin, będąc posłem zadbał o to – jakiż to był ogromny trud! – by te ustawy weszły w życie.
Spać nie możemy. Żyjemy w czasach niezwykle złożonych, gwałtownych zmian w każdej dziedzinie. Nikt nam nie burzy cerkwi, ale może zburzyć życie albo jego spokój, choćby przez nieodpowiednie ustawodawstwo, bądź czynienie z historii służebnicy polityków, bo wtedy zbrodniarz może stać się bohaterem a ofiara winowajcą.
To właśnie na forum parlamentu powinien zabrzmieć głos, że marsze narodowców w Hajnówce niczemu dobremu nie służą, bo ranią potomków ofiar, bo wywołują upiory przeszłości i dzielą lokalną społeczność, bo wynoszą sprawę poprzez media na forum międzynarodowe i chwały Polsce nie przynoszą. To tu powinien rozlegać się głos o odszkodowania dla ofiar zbrodni, a nie tylko dla jej sprawców.
To na tym forum trzeba prowadzić bardzo poważną debatę, co dalej z „umierającą” Puszczą Białowieską, dopuścić do głosu ludzi, którzy od pokoleń żyją w puszczy i z puszczy, co zrobić z wyludniającą się wschodnią Białostocczyzną.
Tu trzeba czuwać nad poprawianiem relacji Polski z Białorusią, Rosją, Ukrainą, przypominać, że pycha i poczucie wyższości wobec Wschodu może jedynie wpychać Polskę w zaściankowość.
Spraw jest wiele.
Teraz pytanie – kto powinien być naszym kandydatem na posła? Można zaklinać rzeczywistość i mówić – młody, wykształcony, energiczny, doświadczony, sprawny, odważny. Szukaliśmy takiego w wyborach do poprzedniej kadencji, kiedy Eugeniusz Czykwin zrezygnował ze startowania w wyborach na posła.
I nie mieliśmy takiego posła. W ogóle go nie mieliśmy.
Teraz startuje w wyborach Eugeniusz Czykwin. Daje nam szansę, by go wybrać. Młody już nie jest. Ale jego doświadczenie, polityczne obycie, dyplomatyczna ogłada, jego przewidywalność, skuteczność, upór, chęć pomocy, zwłaszcza Cerkwi, odwaga i skromność – to cechy, które tylko niewielu potrafi skupić w jednej osobie.
Eugeniusz Czykwin jest osobą doświadczoną. Wyrastał pod okiem metropolity Sawy, wtedy arcybiskupa białostockiego i gdańskiego, był uczniem arcybiskupa Jeremiasza, zatem włądyków powszechnie szanowanych w kraju i za granicą. Przez dziesięciolecia pozostawał najbliższym współpracownikiem Kazimierza Morawskiego, arystokraty o lewicowych poglądach, członka Rady Państwa, polityka. Miał świetnych nauczycieli!
Myślę, że Eugeniusz Czykwin daje nam – po jego długich wahaniach, czy startować w wyborach – szansę na to, by znów mieć swego posła.
Użyję tu hasła wyborczego – to kandydat na dwie piątki – piąta pozycja na liście numer pięć (Koalicji Obywatelskiej).
Nie bądźmy obojętni. Pójdźmy na wybory. Zadbajmy o nasze sprawy.

Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token