Numer 1(247)    styczeń 2006Numer 1(247)    styczeń 2006
fot.
50 lat w literaturze
Dorota Wysocka

   Siedemnastolatek pół wieku temu na łamach lubelskiej "Kameny" opublikował swój pierwszy poemat. I nigdy już nie opuścił świata literatury, w którym tworzy się wprawdzie w samotności, w osobności, ale potem poddaje publicznym ocenom, oddaje to co osobiste, wypływające z wnętrza, pod osąd czytelników - i krytyków.
   
   Jubileusz pięćdziesięciolecia świętuje Andrzej Turczyński - pisarz, poeta, dramaturg, eseista, człowiek słowa, którym posługuje się pięknie, o wiele oryginalniej niż większość ludzi zawodowo parających się piórem, ale które wciąż traktuje tylko jako narzędzie wprowadzające w głąb myśli i emocji.
   Czytelnikom "Przeglądu Prawosławnego" Andrzej Turczyński znany jest jako autor cykli "Odwieczne i czasowe" czy "Wyż rosyjski", publikowanych na jego łamach w latach dziewięćdziesiątych.
   Sylwetkę pisarza przedstawiliśmy w 1997 roku, w numerze marcowym, gdy otrzymał naszą nagrodę im. księcia Konstantego Ostrogskiego, przypominamy o nim, gdy ukazują się kolejne jego książki.
   Łączy Turczyńskiego i "Przegląd" wspólnota wyznania, ale przywołujemy go nie dlatego, że jest prawosławny, ale że prawosławie jest w nim, że wpłynęło na to kim jest, jak widzi i odczuwa i wciąż odbija się w jego dziełach i rozważaniach.  Podczas uroczystości w Słupsku udekorowao jubilata wieńcem laurowym
   Odbija wprost w refleksjach teologicznych, chociażby w "Święcie ikony" czy tekstach drukowanych w "PP", jako część duchowego dziedzictwa, na przykład w "Mistrzu niewidzialnej strony", której bohaterem jest Andriej Rublow czy arcyciekawym zbiorze esejów "Rzeki popiołu", w przekładach, jak "Eucharystii. Misterium Królestwa" Aleksandra Schmemanna, ale i w sposób bardziej zawiły, jako element własnej biografii, której wątki - też nie wprost - wykorzystuje np. "Tryptyk ruski".
   Jeszcze bardziej niż prawosławie czytelne jest w utworach Turczyńskiego zawieszenie, czy raczej rozdarcie między Wschodem i Zachodem, świadomość, że kulturowe granice przebiegają przez jego umysł i sprawiają, że postrzega świat inaczej, pełniej, niż ci, którzy zanurzeni są tylko w jednym wymiarze, że widzi go zawsze ŕ la russe.
   Plon pięćdziesięciu lat pracy jest imponujący - siedem tomów poezji, czterdzieści utworów prozatorskich, jedenaście sztuk teatralnych, plus eseje, artykuły, recenzje, przekłady, opowiadania rozproszone.
   "Życie w literaturze" w przypadku tego pisarza rozumieć trzeba dosłownie, bo w niej rozgrywa się główna jego część i z jej bohaterami obcuje przede wszystkim.
   Jubileuszowe uroczystości zorganizowano pisarzowi w Słupsku, w którym mieszka od lat, i w Koszalinie, z którym związany był w latach siedemdziesiątych.
   Minister kultury Waldemar Dąbrowski przyznał mu z tej okazji nagrodę specjalną za całokształt twórczości.
   Nagrody przyznali też prezydenci obu miast. Nadeszło wiele listów gratulacyjnych - od władz, wydawców, redaktorów, krytyków, od przyjaciół - i od czytelników.  przy autoportrecie Jerzego Dudy Gracza
   Po raz pierwszy pokazano tam najnowszy, pachnący jeszcze farbą drukarską, tom opowiadań z lat 1979-2003 "Znaki napowietrzne", opublikowany przez koszalińskie wydawnictwo Millenium. Autor zadedykował je Halszce - Umiłowanej , czyli żonie Halszce Olsińskiej - Turczyńskiej, która też ma za sobą kilka bardzo dobrze przyjętych tomików wierszy.
   Dedykacja najwłaściwsza, bo zbiór obejmuje niemal całe ich wspólne życie i wyraziście ukazuje najważniejsze cechy pisarstwa Andrzeja Turczyńskiego - umiejętność posłużenia się opisem, słowami budowanymi niczym misterne konstrukcje, dla oddania najcieńszych niuansów sytuacji, głęboką erudycję, intelektualny przede wszystkim ogląd świata. I jeszcze to, że wszystkie one obecne już były na początku drogi artystycznej. Pisarz Andrzej Turczyński narodził się jako mistrz i potem jedynie to mistrzostwo cyzelował.
   Jubilat plany wydawnicze ma rozległe. W 2006 roku czekają nas kolejne książki jego autorstwa, kolejne smaki do odkrycia.
   Na mnogaje leta.
   
   fot. Maciej Gawlak
   

Opinie

[1] 2019-02-08 12:35:00 Andrzej Wadowski
Bardzo dumny bo pan Andrzej Turczyński jest Jest członkiem mojej rodziny, jego ojciec Wiktor był bratem mojej babci Janiny, mam nadzieję, że w tym roku udaję się do Polski z dalekiej Argentyny, aby mieć możliwość kontynuowania ponownego przemawiania się z moimi korzeniami.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token