Numer 7(253)    lipiec 2006Numer 7(253)    lipiec 2006
fot.Michał Bołtryk
Cerkiew na cmentarzu i w sercu
Anna Radziukiewicz

   W wieku osiemnastym wieś Ozierany Wielkie postanowiła pobudować cerkiew i założyć cmentarz. Planowano ją wznieść na górze niedaleko wsi, ale na niej stał wiatrak jednego bogacza i on nie pozwolił budować tu cerkwi. Mieszkańcy znaleźli inną górę - kilometr za wsią - i tam pobudowali cerkiew, a wokół niej założyli cmentarz. Cerkiew miała 10,9 metra długości i 6,5 metra szerokości. Była drewniana. Liturgie odprawiano w niej siedem razy w roku - na Boże Narodzenie, przed Wielkanocą, kiedy ludzi spowiadano, na Wielkanoc, na Trójcę, na Kazańskiej Ikony Matki Bożej i na Warwary. Do tego służono w czasie pogrzebów. Batiuszka przyjeżdżał z Krynek.
   
   W czasie pierwszej wojny światowej nasza cerkiew nie była zniszczona, natomiast w czasie drugiej wojny była zniszczona w 50 procentach, a to dlatego, że gdy Armia Czerwona w 1944 roku wygoniła z naszych terenów Niemców i poprowadzono granicę między Polską i Związkiem Radzieckim, biegła ona trzysta metrów od cerkwi. Cerkiew i nasza wieś Ozierany Duże zostały w Związku Radzieckim. Cerkiew dla sowieckich wojsk pogranicznych służyła za punkt obserwacyjny. Cerkiew w Ozieranach
   Sowieckie wojska zaczęły budować strażnicę na uroczysku Zaścienniki. Potrzebowali desek. A nasza cerkiew była oszalowana z zewnątrz. Więc oni te deski z całej cerkwi zerwali i zawieźli na swoją budowę, a w cerkwi zaczęli stawiać konie.
   25 maja 1948 roku było prostowanie granicy między Polską a Związkiem Radzieckim. Ozierany i cerkiew odeszły do Polski. Granica biegła po rzece Świsłocz, co u nas za ogrodami płynie.
   W 1949 roku wieś zechciała przeprowadzić remont cerkwi, żeby nie zostawiać na cmentarzu samotnych ojców, matek, braci i sióstr. Bo inaczej musieliby się przenieść z pochówkami na kryński cmentarz.
   Ludzie zrobili zbiórkę - od każdej duszy. Pojechali potem do Czarnej Wsi i kupili drewno. Społecznie cerkiew odremontowali.
   W 1964 roku nadeszła burza. Piorun uderzył w cerkiew. Na szczęście wieś Białogorce jest bliżej położona od cerkwi niż Ozierany i ludzie z Białogorców wyrwali z cerkwi drzwi i zdążyli wynieść wszystkie ikony i rajskie wrota. Przyjechała straż pożarna, ale w polu nie było wody i dla cerkwi nie było ratunku. Paliła się jak świeca, a ludzie patrzyli, jak się pali ich cerkiew.
   Po pożarze ludzie rozebrali wszystkie ikony do domów na przechowanie, bo mieli nadzieję, że najdzie ich ochota na budowę nowej cerkwi. 
   Potem złożyli podanie w Białymstoku z prośbą o pozwolenie na budowę cerkwi. Ale przyszło zezwolenie na budowę kostnicy o wymiarach 5 na 6 metrów. Ludziom to się nie spodobało. Ale w tym czasie przyszło drugie zawiadomienie, że ta cerkiew  co spłonęła, to zabytek trzeciej klasy. Wtedy udaliśmy się znów do Białegostoku do władz, żeby pozwoliły nam takiej samej wielkości cerkiew postawić i poszliśmy do architekta Eugeniusza Kułakowskiego, pochodzącego z naszej wsi. Wtedy dostaliśmy pozwolenie na budowę murowanej cerkwi, a Eugeniusz Kułakowski zrobił projekt cerkwi, jako ofiarę.  
   We wrześniu 1967 roku kupiliśmy cement i zrobiliśmy wykop pod fundament cerkwi i w niedzielę po południu 25 września przyjechał z Krynek batiuszka Antoni Sawicz i Włodzimierz Kuryłowicz. Zebrało się dużo ludzi i batiuszka stał nad wykopem i długo się modlił, wziął kamień, poświęcił go i wrzucił do wykopu od strony wschodniej.
   Nazajutrz przyjechali na budowę wszyscy ludzie ze wsi ze swoimi wozami, i kobiety, i dzieci przyjechały. Zwozili kamienie, żwir, mieszali beton, zalewali fundamenty. A kierownikiem był Michał Kułakowski.
   W 1968 roku wieś postanowiła, żeby każda rodzina kupiła zimą po 500 sztuk cegły, przywiozła do siebie swoim transportem i przechowała ją do wiosny. I tak wszyscy zrobili. Razem było dziesięć tysięcy sztuk cegieł. Pozostałe dziesięć tysięcy zamówiono w GS w Krynkach. Prezes GS Stanisław Gryszkiewicz wysłał transport cegły prosto na samą budowę i jeszcze dźwig dał do rozładunku. I było to za darmo. Potem prezesa Gryszkiewicza partia mało nie zjadła za to, że ludziom cerkiew pomaga budować.
   Przyjechało z Białegostoku dwóch murarzy. Jeden nazywał się Stanisław Kiercul, drugi Edward Chwojko. Pierwszą cegiełkę na fundament położono 21 kwietnia 1968 roku. Po-moc dla murarzy była ze wsi - w kolejności, dom po domu, ludzie szli i pomagali. I tak samo z wyżywieniem murarzy. Po kolei ich ludzie żywili.
   Za trzy tygodnie cerkiew była zrobiona pod dach. Kierownikiem budowy był Michał Kułakowski.
   Okna zrobił - sześć sztuk - Michał Kułakowski, jako ofiarę.
   Drzwi i rajskie wrota zrobił Włodzimierz Kułakowski - ofiara. Krok-wie były zbierane po całej wsi. Łatki kupione w Skroblakach, dachówka w Chomontowcach. I w 1968 roku cerkiew została pokryta. W 1969 roku ci sami murarze co budowali cerkiew, otynkowali ją wewnątrz i zalali betonową posadzkę. W tym samym czasie był robiony ikonostas.
   W 1970 roku ludzie poprzynosili przechowywane u siebie ikony, cerkiew posprzątali i 20 września  było wyświęcenie naszej cerkwi, jeszcze na betonowej posadzce. Batiuszka przyjechał z Krynek - Grzegorz Szyryński i diakon Eugeniusz Michalczuk. Zebrało się dużo ludzi.
   Po wyświęceniu osiem razy do roku modliliśmy się w naszej cerkwi i do tego pogrzeby. Bo batiuszka Piotr Charytoniuk postanowił jeszcze na wynos płaszczenicy się modlić.
   Michał Kułakowski zrobił w 1971 roku panikadziło - to jego ofiara.
   W 1972 roku ci sami murarze wybudowali jeszcze prytwor. I była ułożona podłoga z desek i pomalowane ściany - do 1,5 metra wysokości od podłogi.
   W roku 1975 czternastego września zaproszono do naszej cerkwi władykę Nikanora.
   Brama na cmentarz była zrobiona w Gródku w 1973 roku.
   W 1979 roku na naszym cmentarzu postawiono pomnik dwóm żołnierzom rosyjskim tu pochowanym. Wykonawca - Witalis Kułakowski - jego ofiara.
   Czwartego października 1982 roku zainstalowano kopułę i instalację odgromnikową. Wykonawcą był Witalis Kułakowski. To jego ofiara.
   Ustawiono na Siaredniaj Hare, przy drodze co prowadzi na wieczność [na cmentarz - ar], metalowy krzyż. Wykonawca - Witalis Kułakowski. To jego ofiara.
   Dzwon załatwił Mikołaj Kułakowski. To był dar kapitana statku "Świnoujście". Dzwon ze Świnoujścia przywieźli Eugeniusz Citko i Aleksy Kułakowski.
   5 kwietnia 1985 roku było włamanie do cerkwi. Sprawca włazł przez okno i zabrał trzy ikony. Wezwano policję. Sprawcę odnaleziono. Pochodził z Krynek.
   W roku 1986 był zrobiony metalowy stół do służenia panichidy - wykonawca Witalis Kułakowski. To jego ofiara. Włodzimierz Kułakowski z siostrą Olgą
   W 1987 roku Aleksy Kułakowski zrobił podświecznik drewniany - to jego ofiara.
   W 1988 roku Witalis Kułakowski zrobił metalowy krzyż na tysiąclecie kreszczenija Rusi jako ofiarę. I Barańczukowie kupili do cerkwi dywan jako ofiarę.
   W 1989 roku cerkiew została pomalowana - sufit, ściany i podłoga. Wykonawca - Włodzimierz Filipik, jako ofiara.
   W 1993 roku cerkiew pokryto blachą. Pieniądze na blachę wzięto z kasy cerkiewnej, brakujące zebrano od parafian. Cerkiew pokryli Mikołaj i Aleksy Kułakowscy i Arkadiusz Filipik. Pomoc przy kryciu była i ze wsi - jako ofiara. Kapliczkę we wsi Ozierany Wielkie z 1904 r. otynkował Michał Zagrzywiec, fundament do niej i ogrodzenie zrobił w 1996 r. Witalis Kułakowski. Była to ich ofiara.
   Włodzimierz Kułakowski
   fot. archiwum
    
   Od Anny Radziukiewicz:
   Zeszyt z historią ozierańskiej cerkwi dostałam w 1998 roku. Włodzimierz Kułakowski miał wtedy 87 lat, świetną pamięć, gromki wyrazisty głos (wtedy nagrałam jego obszerne wspomnienia), obolałe nogi i wielkie pokłady dobroci i otwartości wobec ludzi. Dał mi zeszyt, w którym zamknął historię cerkwi, w której był skarbnikiem. Troska o cerkiew była dla niego tak samo naturalna jak troska o dom i rodzinę. Kwitła w jego sercu.
   O głównych bohaterach zapisków. Włodzimierz Kułakowski jest bratem mojej babuszki Olgi. Michał Kułakowski to brat Włodzimierza i Olgi. Wszyscy troje już nie żyją. Odchodzili w wieku około 90 lat. Mikołaj to również ich brat - najmłodszy, żyje. Witalis Kułakowski, syn Włodzimierza, zmarł w wieku 48 lat. Aleksy Kułakowski - syn Michała - żyje. Eugeniusz Kułakowski - kuzyn, żyje.
   

Opinie

[1] 2007-04-29 14:39:00 PAwel
Historia bardzo ciekawa, sluszalem ja juz kilka razy poniewaz moja babcia i dziadek pochodzą z tej wsi i opowiadali mi jak ja rekonstuowali... pozdrawiam.
[2] 2008-06-15 19:51:00 mirek
przykro że nie wspomina Pani głównych organizatorów budowy cerkwi z opowiadań wiem iż było ich wielu między innymi Pan Adamik Włodzimierz , Kurcewicz Konstanty , Citko Stefan z opowiadań wiem iż mieszkańcy wsi Ozierany mówią że w artykule częściowo mija się Pani z prawdą
pozdrawiam
[3] 2008-09-22 16:54:00 Ala
Mam małe sprostowanie do pani artykułu na temat tej wsi. Wychowałam sie w niej i znam historie związana z tą cerkwią. W roku 1986 wykonowawcą stołu do służenia panichidy był owszem Witalis Kułakowski ale z dużą pomoca materialną Mikołaja Biegańskiego.
[4] 2012-02-03 22:06:00 Leszek
Spisuję dzieje Ozieran Małych, Ozieran Wielkich. Zbieram zdjęcia, które skanuję. Nagrywam starszych ludzi i tych co mają coś ciekawego do powiedzenia. Chciałbym prosić o pomoc tych wszystkich , którym leży na sercu historia tych okolic. Pozdrawiam.
[5] 2017-08-13 10:16:00 Ewa
mój pradziadek mieszkał w Ozieranach Małych Szeremeta Szymon, może pan Leszek cos wie na ten temat?

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token