Numer 5(263)    maj 2007Numer 5(263)    maj 2007
fot.Jarosław Charkiewicz
Mieszkańcy dawnej Perunki
Anna Rydzanicz
„Piorunka - Perunka i jej mieszkańcy” to kolejna książka Adama Barny, napisana wspólnie z urodzonym w Piorunce Dymitrem Rusynko.
   
   – Do jej napisania nakłonili mnie dawni mieszkańcy – mówi Adam Barna. – Podjąłem temat, bo znałem ich od 1947 roku. W Stodołowicach, dzisiejszych Studzionkach, niedaleko Rudnej, zostali osiedleni trzy tygodnie po nas, rodzinach z Czarnego.
   – Piorunce dotąd nie poświęcono większej publikacji, a na nią zasłużyła. Mógł nam pomóc w tym mający niemałe doświadczenie pan Barna – stwierdza Dymitr Rusynko, przewodniczący Koła Stowarzyszenia Łemków w Legnicy.
   Sześcioletni wówczas chłopiec niewiele zapamiętał z rodzinnej wsi, opuszczając ją wraz z rodzicami i rodzeństwem 29 czerwca 1947 roku, więc trzeba było oprzeć się na solidnych materiałach. Autorzy wspomnienia, fotografie oraz publikacje zbierali przez dwa lata, spotykając się z mieszkańcami Piorunki w okolicach Przemkowa, Rudnej i Studzionek. Pisanie zajęło im pół roku i oto ukazała się niewielkim nakładem (250 egzemplarzy) „Piorunka – Perunka i jej mieszkańcy”. Zatrzymanie w słowie pisanym ostatnich żywych wspomnień byłych mieszkańców wsi umożliwiło czytelnikom podróż sentymentalną do bliskich sercu miejsc sprzed 1947 r., choć książka opisuje także ich późniejsze życie na Dolnym Śląsku.
   – Przywieziona kilka dni temu z drukarni rozchodzi się jak świeże bułeczki. Ludzie kupują po pięć, sześć egzemplarzy – mówi Dymitr Rusynko.
   Napisana w języku polskim, co smutne dla Łemków, jest swoistym znakiem czasów, wynikiem asymilacji, ale też i wygodnictwa. Młodszemu pokoleniu pisanie i czytanie w języku przodków utrudniło wycofanie języka rosyjskiego z programu nauczania.
   
   Z NAJSTARSZYCH ZAPISKÓW
   Nazwa wsi pochodzi od gromowładnego Peruna, jednego z największych bóstw pogańskiej Słowiańszczyzny, szczególnie czczonego na Rusi. Podobno, jak głosi legenda, w miejscu, gdzie dziś stoi grekokatolicka cerkiew św. św. Kosmy i Damiana, przed przyjęciem chrześcijaństwa, stał jego posąg.
   Wedle kronik Piorunka była w okolicy ostatnią, założoną w 1634 roku, wsią należącą do Klucza Muszyńskiego, zwanego też Państwem Muszyńskim, pozostającego w posiadaniu biskupów krakowskich. 12 sierpnia 1580 roku biskup Piotr Myszkowski nadał prawem arendy sołtysowstwo szlachcicowi z Florynki Hieronimowi Michnowiczowi i jego spadkobiercom. Wtedy też wytyczono granice Perunki. Można przypuszczać, że data ta to także początek miejscowej parafii. Najstarszy dokument jej dotyczący, podpisany na zamku w Bodzentynie 9 marca 1641 roku przez biskupa Jakuba Zadzika, mówi o przyłączeniu parafii i cerkwi do sąsiednich Brunar. Kolejny dokument związany z parafią to zapis na starej Ewangelii, z którego dowiadujemy się, że 21 maja 1643 roku zakupił ją Grigorij Prokopowycz i że pod groźbą klątwy 318 Ojców I Soboru w Nicei z 325 roku nikomu nie wolno jej stąd zabrać.
   Dopiero w 1763 roku uregulowano na mocy dokumentu, podpisanego przez biskupa Kajetana Sołtyka 12 lutego na zamku w Kielcach, stan majętności parafialnych. Jeden łan sołtysi, z którego przez lata utrzymywali się kapłani miejscowej cerkwi, jeszcze w 1640 roku zakupił wielebny Maciej Bodniewicz, ale formalnego nadania dla piorunczańskiej parafii nie posiadał. Łan tejże cerkwi i kapłanowi jej na wieczne czasy za posażny i erekcjonalny przywłaszczamy, uznajemy na fundacyję wieczną naznaczamy – zapisano.
   Ponadto w 1780 roku wyznaczono wedle starego zwyczaju: pro vino et hostiis ad usum altaris na potrzeby proboszcza zarówno z parafii w Czyrnej jak i Piorunce gospodarz z każdej roli miał obowiązek dawać kopę owsa i cztery chleby.
   Z dokumentu biskupa Sołtyka wynika, że przyłączenie cerkwi w Piorunce do parafii w Brunarach było krótkotrwałe, bo jak mówi: Od wieków z parafią w Czyrnej jedną ręką były rządzone. Skąpe informacje o życiu wsi z lat 1580-1634 są skutkiem pożaru cerkwi w Czyrnej, gdzie znajdowały się przypuszczalnie księgi parafialne Perunki. Jest wielce prawdopodobne, że nadania biskupów krakowskich z lat 40. XVII wieku dla wówczas jeszcze prawosławnej parafii miały przygotować grunt dla późniejszej parafii grekokatolickiej, kiedy to oficjalnie w 1692 roku diecezja przemyska przeszła na unię.
   Trójdzielna cerkiew w typie północno-zachodnim św. św. bezsrebrników Kosmy i Damiana znajduje się w środku wsi, po prawej stronie wchodząc od oddalonego o trzy kilometry Berestu. Została wzniesiona w 1789 roku, na pewno na miejscu poprzedniczki, a przebudowana w 1909 roku służyła całej społeczności Piorunki do 1926 roku.
   
   POMIĘDZY GÓRSKIMI PASMAMI
   – Perunka była wsią bardzo ładnie położoną – mówi Adam Barna.
   Trzy kilometry od głównej drogi traktowej, wiodącej z Grybowa przez Hutę i Krzyżówkę do Krynicy, na niezalesionej górskiej płaszczyźnie, wzdłuż górskiej rzeczki Mostyszy ciągnęło się około stu dwudziestu chyż oraz pola uprawne, otoczone średnio zalesionymi pasmami górskimi, sięgającymi ponad 700 m n.p.m.
   Liczba ludności we wsi utrzymywała się na podobnym poziomie. Szematyzm z 1879 roku podaje, że we wsi mieszkało 445 dusz, w 1909 roku 491. Po drugiej połowie XIX wieku zaczęła się masowa emigracja mieszkańców. Do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Argentyny z parafii w Czyrnej i Piorunce wyjechało za chlebem ponad dwieście osób.
   Paweł Rusynko, dziadek współautora książki, w 1900 roku odbył służbę w wojsku cesarza Franciszka Józefa. 14 lat później został uznany za wroga monarchii i wraz z ośmioma mieszkańcami Perunki osadzony w Talerhofie. – Dziadek trafił do obozu przez fałszywe oskarżenie pewnej Cyganki – wyjaśnia Rusynko.
   We wsi mieszkała jedna rodzina cygańska. Pewnego razu, w 1913 roku, do Marii Rusynko przyszła, jak to miała w zwyczaju, Cyganka z prośbą o pożyczenie korca owsa. Gospodyni, nie mając zapasów, tym razem odmówiła. Rozgniewana kobieta na odchodnym rzuciła: „Ty mnie jeszcze popamiętasz!”. We wrześniu 1914 r. na podstawie jej donosu o współpracy z Rosjanami mąż Marii został aresztowany bez sądu, opuszczając żonę i dwóch synów, 7-letniego Daniela i 4-letniego Mikołaja.
   
   POLITYCZNE REPRESJE
    Piotr Kuźmiak, Herasym Jedynak, Afanasij Buranycz, Józef Dziadyk, Piotr Hopej, Jan Ślusarczyk i Teofil Ślusarczyk podzielili los Pawła Rusynko oraz blisko dwóch tysięcy Łemków. 17 stycznia 1915 roku. W nocy zmarło 15 osób. Władze obozu w pośpiechu zamieniają barak nr 12 na szpital, gdyż w innych szpitalach zabrakło już miejsc. Prawie w żadnym baraku nie ma już zdrowych więźniów, prócz naszego. Z naszego baraku zabierają codziennie do roboty po 170 osób. Od lekarzy dostaliśmy naftę, którą nacieramy ciało dla ochrony przed wszelkim robactwem. (...) Tego dnia w łagrze zmarły kolejne 23 osoby... – wspomina w „Dzienniku Łemka z Talerhofu” Teofil Kuryło. Następnego dnia w obozie odbyło się święcenie wody i pogrzeb dwunastu internowanych. Nie nastrajało to optymistycznie. Teofil Ślusarczyk nie przeżył trudnych warunków obozowego życia, zmarł 22 marca 1915 roku. Pawłowi Rusynko po powrocie z Grazu niedługo dane było cieszyć się wolnością. Wyczerpany i schorowany przeżył w Piorunce zaledwie kilka miesięcy.
   Doświadczenia wyniesione z frontów pierwszej wojny światowej oraz ruch polityczny na Łemkowszczyźnie o tendencjach separatystycznych, przyczyniały się do tego, że młodzi mężczyźni na początku lat 20. nie garnęli się do wojska. W 1921 roku tylko z jednego przewodu sądowego wynika, że w powiecie grybowskim od służby wojskowej uchylało się 172 mężczyzn, w tym trzech z Piorunki. Latem było im łatwiej, bo ukrywali się w lasach. Zimą schodzili do wsi. Władze urządzały łapanki na dezerterów. W ten sposób schwytano i wcielono do wojska Hawryła Słotę i Ilka Cidyłę z Piorunki. W Tyliczu, Muszynce i sąsiednim Bereście rozstrzelano po jednym uciekinierze.
   
   CERKIEW A SZKOŁA
   W 1928 roku w Piorunce zbudowano pierwszą publiczną szkołę podstawową. Wcześniej we wsi istniała nie rejestrowana szkoła parafialna. Na pewno w 1909 roku uczył w niej diak Antoni Cidyło, co odnotowuje „Szematyzm duchowieństwa grekokatolickiego”. Proboszczem w Czyrnej i Piorunce był urodzony w 1825 roku, a wyświęcony w 1851 o. Antoni Konstantynowicz, o czym dowiadujemy się jeszcze z Szematyzmu wydanego w 1879 roku. Na majątek parafii składało się 158 mórg pola ornego, 30 mórg łąk, 9 pastwisk oraz 24 metrów i 600 sążni lasu. W 1909 roku, zapewne ze względu na sędziwy wiek duchownego i wielkość obydwu, liczących ponad tysiąc wiernych, parafii, wyznaczono młodego wikarego, o. Włodzimierza Mochnackiego, urodzonego w 1870 roku, wyświęconego w 1896.
   Na początku stulecia w Piorunce działały Czytelnia im. Michała Kaczkowskiego, skupiająca trzydziestu członków, Bractwo Cerkiewne św. Mikołaja – 113 oraz, w obydwu wsiach, Bractwo Trzeźwości, liczące 43 członków.
   Dostęp miejscowych dzieci do oświaty był trudny. Te z końca wsi musiały wędrować dodatkowe trzy kilometry, żeby dotrzeć do odległej o dwa kilometry szkoły w Czyrnej. Najgorzej bywało podczas srogich zim, kiedy to brakowało odpowiedniego obuwia i odzieży. Niektóre zmuszone były zostać w domu. Jednak rodzice starali się organizować naukę na miejscu, udostępniając własne chyże. Mieszkańcy pamiętają, że tymczasowa szkoła mieściła się między innymi w izbie użyczonej u Porfirego Kuźmiaka.
   Od końca listopada 1926 roku, po schizmie tylawskiej, parafie grekokatolickie masowo zaczęły powracać do prawosławia.
   My zawsze uważaliśmy, że jesteśmy prawosławnymi i tak przekonywał nas nasz proboszcz Teofil Kaczmarczyk, więzień Talerhofu i wielki patriota. On powiedział: „Dzieci, nie patrzcie na Zachód, bo nasza kultura nie łacińska, lecz bizantyjska” – autorzy zamieścili w monografii wypowiedź Dymitra Trochanowskiego z Binczarowej. Poruszając ten temat podkreślają, że nie jest ich intencją roztrząsanie różnic religijnych, a jedynie przedstawienie istotnych dla społeczności Piorunki faktów historycznych. Idea powrotu do prawosławia do Piorunki dotarła z sąsiadujących z nią od strony wschodniej Śnietnicy i Izb oraz po stronie zachodniej Królowej Ruskiej, Boguszy, Binczarowej, Wawrzki i Florynki. Przed wybudowaniem szkoły i nowej cerkwi nabożeństwa dla prawosławnych w Piorunce odbywały się na miejscowym cmentarzu przy cerkwi, a później w świetlicy grekokatolickiego diaka Sergiusza Bortniczaka.
   W piśmie z 21 września 1928 roku metropolia zwracała się do Ministerstwa Wyznań i Oświaty Publicznej o przyłączenie kilku istniejących już parafii prawosławnych, m.in. w Czyrnej, do parafii wiodącej w Królowej Ruskiej – Boguszy.
   Wraz z powiększeniem się liczby wiernych („Szematyzm duchowieństwa grekokatolickiego z 1936 roku” podaje stan wiernych w Piorunce: 307 prawosławnych i 174 grekokatolików) użyczona świetlica nie wystarczała i postanowiono nabożeństwa przenieść do miejscowej szkoły.
   Do 1936 roku szkoła pełniła zatem podwójną funkcję. Pierwsi księża zamieszkali u Grzegorza Kuncika, który przeznaczył plac pod budowę plebani. Klemens Szkarupski, wiejski pisarz przy sołtysie, którego zadaniem było m.in. szacowanie zapotrzebowania na drewno z lasów gromadzkich, wskazał, że jest ono potrzebne parafii prawosławnej zarówno pod budowę domu parafialnego, jak i świątyni. Po wybudowaniu w latach 1927-28 plebani, wierni postanowili, że głównym odpowiedzialnym za budowę świątyni będzie proboszcz, o. Stefan Paszkiewicz. Plac pod budowę, ofiarowany przez Tatianę Bortniczak i Tadeja Fedorczaka, wyświęcono w 1932 roku.
   Nową cerkiew postanowiono wybudować w stylu wschodniogalicyjskim, na planie krzyża, zwieńczoną trzema kopułami. Zatrudniono pięcioosobową grupę budowniczych Hucułów z Kołomyi, którzy mieli powstającą świątynię upodobnić stylem do cerkwi w Bartnem. Prace rozpoczęto jeszcze przed poświęceniem placu, łupiąc pochodzące z kamieniołomu Bodniewiczów w Czyrnej oraz Dziadyków w Piorunce, a także z okolicznych pól kamienie na podmurówkę oraz zwożąc co ładniejsze drzewo z miejscowego lasu. Wkład mieszkańców w przedsięwzięcie był nie tylko materialny. W wyznaczonych przez majstrów terminach stawiali się na placu budowy w charakterze pomocników. Owo zaangażowanie doceniły władze cerkiewne, które – mając na uwadze sytuację w Czyrnej, gdzie do prawosławia wróciła mniejsza część mieszkańców – ustanowiły Piorunkę w marcu 1936 roku parafią – matką.
   Wyświęcenia nowo wybudowanej cerkwi, także św. św. Kosmy i Damiana, w 1936 roku w imieniu biskupa Szymona dokonał dziekan lwowski, archimandryta Beniamin w asyście wielu duchownych. 10 stycznia 1937 roku poświęcono przywieziony na saniach z ludwisarni Felczyńskich w Przemyślu, a umieszczony na wolno stojącej dzwonnicy, 700-kilogramowy dzwon, ze specjalnie wykonaną inskrypcją, dzięki której w listopadzie 2001 roku udało się odzyskać go i umieścić przy cerkwi prawosławnej Świętej Trójcy w Gorlicach.
   Wreszcie nauka w szkole nie musiała odbywać się na zmiany. Niestety, stała ona na niskim poziomie. W 1933 władze oświatowe wprowadziły język łemkowski w oparciu o „Bukwar” i „Pierwszą czytankę”, ale tylko dla dzieci z dwóch najmłodszych klas. Po czterech latach, bez żadnego wyjaśnienia, lekcje usunięto.
   Adamowi Ziębie, pierwszemu nauczycielowi i kierownikowi szkoły, przydzielono drugiego pedagoga, Ryszarda Chrzanowskiego. Kierownik Zięba cieszył się uznaniem w starostwie, miał też wyraziste poglądy polityczne. Z końcem sierpnia 1939 roku dopuścił się wielce niepedagogicznej prowokacji. Nocną porą ze ścian w klasach szkolnych pozrywał portrety najwyższych dostojników państwowych i godło państwowe, które zniszczył na podłodze. Wczesnym rankiem powiadomił o tym policję i starostwo w Nowym Sączu. Do wioski przyjechali przedstawiciele Starostwa, Prokuratury i Policji, przeprowadzając przesłuchania, lecz winnych nie znaleziono i nikogo nie wywieziono do więzienia w Berezie Kartuskiej, gdyż taki był zamiar prowokatora – napisał Iwan Szafran w „Naszi neszczasni lemkiwski doli”, wydanej w Kanadzie w języku ukraińskim, były uczeń tej szkoły.
   Oskarżeni najstarsi uczniowie, Jurek Adamiak i Jan Dziubiński, okazali się niewinni, winnego wskazały odciski palców. Podobno został zatrzymany i osadzony w więzieniu w Nowym Sączu. Po pierwszym września nikt nie dociekał, co się z nim stało. (cdn)
   
   Anna Rydzanicz
   fot. archiwum Dymitra Rusynko
   

Opinie

[1] 2008-09-24 11:26:00 Anna Garbera-Adamiak
Jarosław Garbera 1920-2004
[2] 2011-08-23 11:06:00 teodora
czy jest taka mozliwosc kupienia tej ksiazki
moj tato pochodzi z perunki
[3] 2012-02-03 11:52:00 TEODORA
gdzie mozna kupic ta ksiazke
[4] 2012-02-06 14:33:00 Anna Rydzanicz
Szanowna Pani Teodoro!

Odnosząc się do Pani pytania, zasięgnęłam informacji ws. książki i niestety, nakład został dawno wyczerpany. Natomiast, szansą na ewentualne wznowienie wydania byłoby szerze zainteresowanie ze strony nabywców, więc proszę wszelkie prośby zamieszczać pod artykułem,a przekażę je autorom wspomnianej monografii. Z wyrazami szacunku - Anna Rydzanicz
[5] 2012-12-21 14:54:00 ja001
można zamówić jedną?
[6] 2014-07-18 00:06:00 Edward Bondarchuk
I am very interested to buy this book if possible. My grandmother was Johaska Adamiak from West Piorunka. Her mother was Paraska Rusynko and father Grygory Adamiak. Yohaska came to the US in 1913 leaving behind two brothers Yurka and Yulian and one sister Eudokia. Thank you for any help.
[7] 2015-06-26 19:40:00 Paweł K
Witam, również jestem bardzo zainteresowany kupnem książki. Nigdzie w internecie nie można znaleźć choćby używanej. Za informację gdzie mogę ją nabyć, byłbym bardzo wdzięczny. Pozdrawiam
[8] 2017-12-02 20:09:00 Jola
Witam, książka jest do kupienia na Allegro. Pozdrawiam

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token