Numer 8(206)    sierpień 2002Numer 8(206)    sierpień 2002
fot.Marek Dolecki
O małżeństwach mieszanych
o. Jarosław Makal
Przed ślubem narzeczeni przychodzą do swego proboszcza, by uzgodnić czas i miejsce sakramentu małżeństwa, wysłuchać pouczeń i poprosić o wygłoszenie zapowiedzi. Jeśli oboje są prawosławni problemów nie ma, pojawiają się one, jeżeli jedno z nich jest innego wyznania. Oto rodzi się kolejne małżeństwo mieszane, a młodzi nie zdają sobie często sprawy z tego, na jaki trudny krok się decydują.
   Okazuje się, że każdy z przyszłych małżonków musi prosić swojego biskupa o zezwolenie na wzięcie ślubu z partnerem innego wyznania. Warunkiem koniecznym do otrzymania takiej zgody jest podpisanie zobowiązania (przysięgi !!!), że potomstwo z tego związku będzie ochrzczone i wychowywane w wierze prawosławnej (strona prawosławna) i w wierze rzymskokatolickiej (strona katolicka). To pierwsza rysa na idealnym obrazie miłości obojga ludzi - jedno obiecuje, że wychowa swoje dzieci w prawosławiu, drugie, że te same dzieci wychowa w rzymskim katolicyzmie. Czasami wymagane jest, by oboje zobowiązali się do tego i ...aby uzyskać upragnioną zgodę wiele młodych par składa swoje podpisy pod oświadczeniami. To kłamstwo, a nawet krzywoprzysięstwo, nie jest i nie będzie dobrym spoiwem dla związku, choćby nie wiem jak wielka miłość w nim była.
   Coraz częściej zdarza się, że młodzi ludzie już wcześniej umawiają się między sobą, że ślub wezmą w cerkwi (np. z uwagi na piękną ceremonię) a dzieci, które im Bóg da, będą chrzcić w kościele. Wydaje mi się, że zgoda strony prawosławnej na taki "kompromis" wynika z absolutnej niewiedzy o tym, co jest najważniejsze i najbardziej potrzebne zarówno w tym, jak i w przyszłym życiu.
   W znanej ewangelicznej przypowieści o dziesięciu pannach połowa z nich żyła chwilą obecną, tylko pozostałych pięć myślało o przyszłości. Te, które miały oliwę jedynie w kagankach, cieszyły się, że spotkają Oblubieńca, czekały na Niego z radością, ale nie przewidziały, że czekać trzeba będzie długo.
   My również czekamy na Królestwo Boże i czas dany nam dla życia staramy się wykorzystać godnie i sprawiedliwie - m.in. uczęszczamy na nabożeństwa, przyjmujemy sakramenty, modlimy się za żywych i za zmarłych. Dla ostatnich jest to prawdziwa pomoc i nadzieja na dostąpienie Bożej Łaski. Jedna z moich znajomych opowiedziała mi, że kiedyś przez kilka kolejnych nocy śniła się jej zmarła babcia. Narzekała, że jest ciągle głodna i prosiła jedynie o jedzenie. Znajoma początkowo nie rozumiała znaczenia prośby, potem domyśliła się i w najbliższą sobotę zapisała imię zmarłej babci na karteczce, którą podała w cerkwi na liturgię. Cząsteczki wyjęte z prosfory podczas wspominania tego imienia i imion innych ludzi na zakończenie liturgii zostały opuszczone do czaszy (kielicha) z prośbą: "Obmyj Panie (Swoją Krwią) grzechy wspominanych tutaj ludzi". Babcia przyśniła się jeszcze raz - dziękowała wnuczce, że ją nakarmiła.
   Zapewne czytelnik pomyśli sobie, co to ma wspólnego z decyzją, gdzie chrzcić dzieci? Otóż ma i to wiele! Jeśli sam, będąc prawosławnym, ochrzcisz swoje dziecko w kościele, to kto się za ciebie pomodli, kto napisze twoje imię na karteczce i przekaże do cerkwi, aby było wspomniane na liturgii? Kto poprosi o odprawienie panichidy w radosnym paschalnym okresie na twojej mogile, aby twoja dusza również cieszyła się radością Zmartwychwstania? Czyje imię będzie wyczytywał prawosławny kapłan w roditielskije soboty (dni szczególnych modlitw za zmarłych rodziców, dziadków, pradziadów i krewnych)?
   Na pewno nie twoje! Bo twoje dziecko będzie wychowane w innej wierze i dla niego prawosławne pojmowanie życia po śmierci, a co za tym idzie i modlitwy za zmarłych, będą obce, niepotrzebne, może nawet śmieszne... Nie licz też na swoje wnuki - one też nie będą należały do twojej Cerkwi. Nie będzie nikogo, kto mógłby się za ciebie pomodlić wtedy, gdy tego najbardziej potrzebujesz, gdy sam nie możesz już tego zrobić. Płomień twojego kaganka zgaśnie razem z zakończeniem ziemskiego życia, które jest jedynie wstępem do życia wiecznego. Zgaśnie nie tylko twój kaganek. Ci, którzy nie uczą swoich dzieci czy wnuków tradycji Cerkwi prawosławnej, którzy nie przychodzą z nimi na cmentarz i nie mówią zmarłym przodkom "Christos woskresie", również nie dbają o zapas oliwy do swoich kaganków i nie doczekają przyjścia Oblubieńca.
   Młodzi ludzie zawierający związek małżeński mają zwykle nadzieję, że Bóg obdarzy ich potomstwem. Wyobraźmy sobie młodą matkę, która będąc prawosławną postanowiła i obiecała ochrzcić swoje dziecko w kościele rzymskokatolickim. Taki czyn to aborcja duchowa! Taka matka usuwa dziecko ze swojej Cerkwi, swojej duszy, ze swoich modlitw (podczas liturgii nie wolno się modlić za innowierców). Wyrzuca go za burtę płynącego okrętu - Cerkiew jest często do niego porównywana - i tym samym skazuje na duchową śmierć. Jeśli wyrzeczenie się wiary prawosławnej traktujemy jak zdradę, to dlaczego ta matka ją popełnia w imieniu swojego dziecka? Dla prawosławnych młodych ludzi nie powinno być alternatywy - gdzie chrzcić dzieci? Tylko w cerkwi. Wtedy mogą być porównywani do tych mądrych panien, które oprócz oliwy w kagankach miały też jej zapas w dodatkowych naczyniach. Dzięki temu doczekały się Oblubieńca i były gotowe na Jego przyjęcie.
   W małżeństwie mieszanym oprócz typowych problemów trapiących większość rodzin pojawiają się dodatkowe, które trzeba rozwiązywać samemu bez niczyjej pomocy. Ważną rolę odgrywają uwarunkowania rodzinne, jeszcze większą wiedza o wyznaniu partnera. Warto spytać tych, którzy w takich związkach żyją wiele lat, może ich doświadczenia pomogą młodym ludziom podjąć właściwą decyzję. Małżeństwo powinno stanowić jedność, a razem ze swoimi dziećmi tworzyć małą Cerkiew. Każdy inny stan, to patologia - niewłaściwe i nienaturalne.
   

   PS. Ten tekst jest reakcją na kolejne dwa związki mieszane, które niebawem zostaną zawarte przez moich znajomych. Dzieci z obu związków mają być ochrzczone w Kościele rzymskokatolickim.

Opinie

[1] 2002-08-30 15:32:00 innowierca
"podczas liturgii nie wolno się modlić za innowierców"

A kto tego zabrania? Bog?
[2] 2002-09-02 11:17:00 Stanisław
Jeśli chodzi o małżeństwa mieszane w Kościele katolickim, to odnośnie do wychowania potomstwa strona katolicka oświadcza, iż uczyni wszystko, by dzieci zostały wychowane w wierze katolickiej, a strona niekatolicka oświadcza, że przyjmuje do wiadomości oświadczenie strony katolickiej
[3] 2002-09-02 15:30:00 Artur S
Wg prawa kanonicznego Kościoła Rzymskokatolickiego jest możliwość by narzeczeni przed ołtarzem przysięgali, iż dzieci będą wychowywać swoje potomstwo po CHRZEŚCIJAŃSKU...
[4] 2002-09-02 23:03:00 Artur S
Przepraszam za błąd... Miałem na myśli, iż w Kościele Katolickim istnieje możliwość przyrzeczenia- podczas przysięgi ślubnej – że dzieci z małżeństwa mieszanego będą wychowywane na chrześcijan, a nie na katolików. W związku z czym jest możliwy jakiś kompromis i wcale nie trzeba kłamać.
[5] 2002-09-02 23:05:00 Artur S
Przepraszam za błąd... Miałem na myśli, iż w Kościele Katolickim istnieje możliwość przyrzeczenia- podczas przysięgi ślubnej – że dzieci z małżeństwa mieszanego będą wychowywane na chrześcijan, a nie na katolików. W związku z czym jest możliwy jakiś kompromis i wcale nie trzeba kłamać.
[6] 2002-09-02 23:05:00 Artur S
O i jeszcze jedno. Jeżeli małżeństwo pomiędzy dwojgiem kochających się chrześcijan jest PATOLOGIĄ -to ja pytam - na podstawie której ewangelii o. Makal konstruował ów wnioski???
BÓG JEST MIŁOŚCIĄ proszę ojca !!!
[7] 2002-09-02 23:20:00 Artur S
Wg o. Makala „podczas liturgii nie wolno się modlić za innowierców”

Dnia 09.06.2002 - Prawosławny patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I modlił się o zdrowie i długie życie "dla naszego brata papieża Jana Pawła II".
Ot i tyle... Jak ktoś chce, to modli się za innowierców...
[8] 2002-09-03 12:08:00 Jelisawieta
Ojciec Makal postawil sprawe na ostrzu miecza, moze niektore rzeczy mocno uwypuklil ale nie mozna sie z nim nie zgodzic. za malo jest w nas tolerancji i szacunku i mysle,ze roznica wiary pomiedzy malozonkami to dodatkowy problem z ktorym musza borykac sie mlodzi ludzie byc moze przez cale zycie.
[9] 2002-09-03 13:13:00 radek
Zastanawiajace i budzace smutek moj jest to, dlaczego my ludzie tak komplikujemy sprawy wiary, ze zamiast wzajemnej milosci rodzi sie krzyz, ktorego nie umiemy poniesc, czyzby tak slaba byla nasza nadzieja, niestety :(
[10] 2002-09-03 14:37:00 hryhorij
Arturze S. o.Makal napisał, że małżeństwo nie stanowiące jedności, to patologia. Pod wyrażeniem "jedność" rozumiemy nie tylko związek fizyczny, ani nawet uczuciowy, ale Jedność w Chrystusie (czyli Eucharystię). I tylko taki związek jest pobłogosławiony przez Cerkiew (na podstawie Ewangelii i Listów Apostolskich). Pozdrawiam.
[11] 2002-09-03 15:58:00 Artur S
do Hryhorij
„Jedność w Chrystusie”- Wydaje mi się, iż mówimy o tym samym Człowieku i Bogu zarazem, który został ukrzyżowany następnie zmartwychwstał ok. +30 roku. Skoro Cerkiew i Kościół katolicki wierzą w tego samego Chrystusa i sprawują Eucharystię to jest możliwa owa „Jedność w Chrystusie”. A słowo „patologia” pomiędzy dwojgiem ludzi kochających się i wierzących w tego samego Pana Boga, jest chyba nie na miejscu i uwłacza Ewangelicznemu przesłaniu Chrystusa.
Chyba, że rozmawiamy o innym Chrystusie? Szczęść Boże.
[12] 2002-09-04 01:20:00 Anna
Uważam, że komentarze Artura są bardzo celne. Zgadzam się z nim. Jeżeli miłość jest prawdziwa to zwycięży wszystko.
[13] 2002-09-04 01:21:00 Anna
Brawo Artur. Może kiedyś uda się rozpuścić ten lud.
[14] 2002-09-04 13:48:00 hryhorij
Bóg zapłać!
Popełniłeś w swej wypowiedzi, Arturze błąd w założeniu: Kościół Katolicki i Cerkiew Prawosławna nie wyznają w ten sam sposób Boga Trójjedynego. Pierwsza różnica to dogmat filioque, kolejne, to funkcja papieża (Namiestnik Chrystusa), dogmat o jego nieomylności w sprawach wiary i wynikających z tego kilku innych, uznawanych przez Cerkiew Prawosławną za herezje (tak- HEREZJE) dogmatach dot. Matki Chrystusa (Tego, Który został ukrzyżowany ok 30 r.n.e.). Cerkiew Prawosławna nie wypowiada się na temat prawdziwości Eucharystii w Kościele Katolickim, ale nie ma u nas interkomunii- prawosławni nie mogą przystępować do Komunii w kościele. Jedność w Chrystusie, to Jego obecność w człowieku, gdyż: "Ten, kto je moje Ciało i pije moją Krew we mnie przebywa i ja w nim". Może mi wytłumaczysz, Arturze, w jaki sposób wierząca osoba prawosławna może przebywać w jedności Eucharystycznej ze swym życiowym partnerem, gdy w niedzielę ona idzie do cerkwi a on do kościoła?
[15] 2002-09-04 14:00:00 hryhorij
I jeszcze jedno do Anny: co rozumiesz pod wyrażeniem "prawdziwa miłość zwycięży wszystko"? zwycięży Eucharystię, wiarę w Chrystusa? czy prawdziwa miłość jest wg ciebie agresywna? polecam lekturę I Listu św. Pawła do Koryntian, rozdział XIII (tzw. Hymn o miłości)
[16] 2002-09-04 17:41:00 Anna
do Hryhorija
Nie. To co pan wysnuł to jest nadinterpretacja. Chodziło mi o to, że BÓG Jest Miłością i jako Owa Miłość zwycięży te wasze podziały.

[17] 2002-09-04 18:08:00 syty
do Hryhorija:
Jezeli rzymskokatolicy i prawoslawni nie wierza w tego samego Boga, to ilu/ile jest Bogow/bogow?
[18] 2002-09-04 19:45:00 joasaf
APELUJE by O. MAKAL sie odezwal.
bo modlitwa za innowiercow jest istotnym problemem.
podobno SW. LITURGIA jest ofiara za CALY swiat.
czyzby caly swiat bez innowiercow?!
ABSURD!!!
[19] 2002-09-04 22:39:00 filozof
problem w tym, syty, ze Bog jest jeden, tylko wyznawane prawdy o nim sa dwie (rzymska i ortodoksyjna).
I tu jest wlasnie gwozdz.
Bo przeciez nie moze byc dwoch prawd o Chrystusie.
[20] 2002-09-05 11:50:00 Lewkij
Joasaf pisze:
podobno SW. LITURGIA jest ofiara za CALY swiat

ba nawet w tekscie liturgicznym podczas Wielkiego Wejscia kaplan mowi:
"I wsich was prawoslawnych, i WSICH chrystyjan da pomjanet Hospod' Boh wo Carstwi Swojem wsehda nyni i prysno i wo wiky wikow. Amin'"
[21] 2002-09-05 19:01:00 krzysztof 2
czy od Ojca i Syna; czy od Ojca przez Syna, czy to jest najwazniejsze. Wyznajemy tego samego Boga w Trojcy swietej. Syn przyszedl do grzesznikow, a nie do tych co sie zle maja, gloszac milosc i przebaczenie, czego tu bardzo brakuje
[22] 2002-09-05 20:56:00 Artur S
Do Hryhorji
Tak a’propos filioque. Przeglądałem kilka teologicznych traktatów o Bogu trójjedynym zarówno katolickich jak i prawosławnych. U Łosskiego jest podkreślana małość umysłu ludzkiego względem tajemnicy bożej. W każdym z katolickich opracowań trynitarnych istnieje miej więcej taka wzmianka: Trójca Św. jest absolutną tajemnicą. Pomimo że możemy tyle powiedzieć na Jej temat, to tak naprawdę nigdy nie będziemy wstanie jej zrozumieć. Skończony umysł ludzki nigdy nie pojmie nieskończoności bożej. I czy poważne jest w obecnych czasach spieranie się tak jak 1054 r. po Ch. ? Czy przez prawie 1000 lat rozłąki naszych Kościołów nie nauczyliśmy się niczego? Przecież ekskomuniki naszych kościołów zostały cofnięte. Czy warto się dzielić i kłócić o coś o czym w gruncie rzeczy nie mamy „zielonego pojęcia”? Co do dogmatów to nie będę się wypowiadał.
[23] 2002-09-05 20:57:00 Artur S
Do Hryhorji
Papież mówi, że Europa ma dwa płuca Kościół Wschodni i zachodni. Żeby była zdrowa te dwa kościoły muszą współgrać ze sobą. Lecz nie będziemy działać razem dopóki Cerkiew będzie się wywyższała i nazywała katolików HERETYKAMI ( tak panie Hryhorji- heretykami) Co do jedności dwojga z małżonków mieszanych to myślę, że będą jednością poprzez wiarę w tego samego Pana Boga. A różnica pomiędzy kościołami - da się wypracować jakiś konsensus. Jeśli chodzi o Pana Boga to On jakoś to Sobie załatwi – myślę, że ma swoje sposoby do rozstrzygania naszych ziemskich bezsensownych sporów. On jest znacznie mądrzejszy od nas ludzi, którzy potrafimy sobie tylko komplikować życie i to do tego stopnia, że przez filique z 1054 roku, dziś w roku 2002 nie może się ożenić Polak z Polką. Mimo wszystko to te spory świadczą tylko o głupocie ludzkiej i absurdalnej rzeczywistości, która zamiast nas łączyć w Jezusie Chrystusie dzieli nas. Zachowujemy się jak dzieci sprzeczające się o jakąś zabawkę. Lecz to nie jest sprzeczka o zabawkę tylko o PRAWDĘ – i ja Nie użyje tu słowa, że prawosławni to heretycy - bo uważam ich z ludzi głęboko wierzących.

[24] 2002-09-05 23:11:00 Stanisław
Zachęcam Hryhoryja do lektury dokumentu Papieskiej Rady do spraw jedności chrześcijan: "Pochodzenie Ducha Świętego w Tradycji greckiej i łacińskiej" (Osservatore Romano 1997, nr 11, s. 36-39). Nie chodzi mi o konfesyjną proweniencję tego dokumentu lecz o to, iż tam najporządniej i najrzetelniej opracowano ten temat w aspekcie historycznym i teologicznym z uwzględnieniem wymiaru językowego (różnica znaczeniowa terminu "procedere" i "ekporeusis" i innych analogicznych terminów. Obie tradycje teologii trynitarnej i pneumatologii w tym świetle mają swoje uzasadnienie i są komplementarne.
Nie jestem zwolennikiem zawierania małżeństw mieszanych. Rozumiem starania obydwu stron małżeństwa: katolickiej i prawosławnej do wychowania dzieci we własnej wierze. Są one przecież wyrazem konsekwencji w wierności wyznawanej wierze, a nie jakiegoś fałszywego irenizmu. Więc jako duszpasterz nigdy do nich nie zachęcam, a jeśli decyzja małżonków jest już nieodwołalna, uświadamiam stronom wszelkie trudne konsekwencje takiego stanu rzeczy. Doświadczenie podpowiada, że małzeństwa mieszane są zawierane bardzo rzadko i z reguły przez osoby o mniejszym lub większym stopniu religijnej obojętności. bardzo często stan uczuć nupturientów powoduje, że w ogóle nie widzą oni nie tylko tego, ale również całego szeregu innych problemów i zagrożeń. Oczywiście nie zawsze tak jest. Bywa, iż jedna ze stron przechodzi na wiarę drugiej (chyba najczęściej przyjmuje katolicyzm. Wypadek, że obydwie strony wiernie i konsekwentnie wyznające odmienne wiary chcą się pobrać jest raczej sporadyczny. Po prostu młodzi, jeśli są głęboko związani ze swym Kościołem i przekonani o jego prawdziwości, szukają sobie kandydatów na małzonków w kręgu własnej konfesji. I tak chyba jest najlepiej. Rzecz jasna, czynnik głębokiego zakochania potrafi i tę zasadę obalić. Wtedy rodzi się problem: czy kandydaci są w pełni świadomi i dobrowolni w podejmowanej decyzji.
Jednak takie małżeństwa istnieją. I dlatego nie można całej energii duszpasterskiej skierować na zapobieganie małżeństwom mieszanym, z pomienięciem problemu pomocy tym, które już istnieją i doświadczają trudności. Uważam, iż sposób w jaki naświetlił problem o. Makal zawiera słuszną intuicję odnośnie do problemu (choć nie pozbawioną ułomności i odczuwalnej niechęci wobec nieprawosławnych), nie podaje jednak właściwie żadnych rozwiązań dla już zawartych małżeństw. Warto więc wymienić poglądy, czy w ogóle takowe istnieją. Bo chyba zawsze będzie to jakoś rysą we wzajemnej miłości. Jeśli jednak jako chrześcijanie mamy nadzieję i podejmujemy wysiłki na rzecz złagodzenia a z czasem, daj Boże, uleczenia podziału w skali Kościoła w ogóle, to czy nie odnosi się to również do sytuacji podziału konfesyjnego na płaszczyźnie małżeństwa?
[25] 2002-09-06 00:12:00 piotr
w jaki sposob mozna porzucac swoja wiare dla milosci do innego czlowieka? Bog kaze milowac blizniego swego, lecz jest to milosc inna niz miedzy malzonkami. Kiedy ci malzonkowie przedkladaja swoja milosc i milosc do swoich dzieci nad milosc do Boga (w przeciwienstwie do starotestamnetowego Abrahama) to jest to juz pewne odstepstwo od wiary.
Mam w rodzinie katolikow (przez malzenstwa mieszane), ktorych przodkowie byli prawoslawnym, dzieci z tych malzenstw mieszanych juz nie przychodza np. na doroczne panichidy pomodlic sie na grobach swoich prawoslawnych dziadkow i pradziatkow, a modlitwa za zmarlych wg nauki Kosciola prawoslawnego jest bardzo wazna. Tu lezy tylko jeden z problemow malzenstw mieszanych, ale jakze wazny!!!
[26] 2002-09-06 08:50:00 Piotr S.
O jedności Eucharystycznej
Celebrując gdziekolwiek i kiedykowiek Liturgię Eucharystyczną uczestniczymy w ZAWSZE TYM SAMYM WYDARZENIU ŚMIERCI I ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA. Dlatego katolicy i prawosławni, uczestnicząc w Eucharystii uczestniczą w tym samym wydarzeniu, tak samo przechodzą ze śmierci do życia w Chrustusie i w Duchu. Na tym polega jedność Eucharystyczna. O wiele więcej nas łączy niż dzieli.
[27] 2002-09-06 11:16:00 joasaf
PONAWIAM APEL DO O. MAKALA BY SIE WLACZYL SWA WYPOWIEDZIA DO DYSKUSJI.
[28] 2002-09-06 13:32:00 alik
Polecam uwadze dział pytania i odpowiedzi na strnie cerkiew.pl
[29] 2002-09-06 16:55:00 Tomasz


Do piotra.

Nie wiem czy zauważyłeś, ale chodzi tu o tego samego Boga i małżonkowie nie zmieniają Boga. Nie przedkładają miłości do siebie nad miłość do Pana Boga. Po za tym - odpowiedzią na pytanie czy warto zawierać takie mieszane małżeństwa czy nie, zawiera się w trzech słowach: BÓG JEST MIŁOŚCIĄ . I jeżeli dwoje młodych ludzi kocha się to Cerkiew powinna im pobłogosławić, ponieważ przez to błogosławi Samemu Bogu jako stwórcy i sprawcy tej Miłości. Przecież najlepsze uczucie do jakiego jest zdolny człowiek to Miłość. Przecież to zdolność do Niej m. in. odróżnia nas od zwierząt. I czy wolno nam w imię podziałów ludzkich niszczyć coś tak Pięknego i tak Boskiego jak Miłość, którą obdarzył nas Bóg.
[30] 2002-09-06 16:58:00 Tomasz


Do piotra.

Nie wiem czy zauważyłeś, ale chodzi tu o tego samego Boga i małżonkowie nie zmieniają Boga. Nie przedkładają miłości do siebie nad miłość do Pana Boga. Po za tym - odpowiedzią na pytanie czy warto zawierać takie mieszane małżeństwa czy nie, zawiera się w trzech słowach: BÓG JEST MIŁOŚCIĄ . I jeżeli dwoje młodych ludzi kocha się to Cerkiew powinna im pobłogosławić, ponieważ przez to błogosławi Samemu Bogu jako stwórcy i sprawcy tej Miłości. Przecież najlepsze uczucie do jakiego jest zdolny człowiek to Miłość. Przecież to zdolność do Niej m. in. odróżnia nas od zwierząt. I czy wolno nam w imię podziałów ludzkich niszczyć coś tak Pięknego i tak Boskiego jak Miłość, którą obdarzył nas Bóg.
[31] 2002-09-06 16:59:00 Tomasz
A kościoły, Prawosławny i Katolicki powiny bardziej wsłuchiwać się w potrzeby swych wiernych i jakoś zreformować swe poglądy na tą sprawę. Przecież kościół to wierni
[32] 2002-09-06 20:38:00 Barnaba
Tomaszu, milosc malzenska to nieco inna milosc niz milosc do Boga.A poza tym, w pierwszych wiekach chrzescijanstwa, przy obrzedzie slubu komunikowalo sie malzonkow.Jak wiec moze byc cos gladkie, jezeli na tym jest rysa.Przyjmijmy bowiem, ze i teraz na slubie doszloby do priczaszczenija, to przeciez by byl jakis dziwny slub ze tylko jedna z "majacych stanowic jedno" strona przyjmuje Sw. Dary!
[33] 2002-09-06 22:41:00 joasaf
proponuje WSZYSTKIM bardzo ciekawy link na nasz temat:

http://www.cerkiew.pl/faq/faq.php?id=13
[34] 2002-09-09 11:20:00 Anna
Nikt nie powiedział, że kochać jest łatwo. Miłość wymaga od nas dużych nakładów energii, cierpliwości i dobrej woli. A miłość małżeńska to jest miłość do drugiej osoby przez miłość do Boga. Dlatego, że kochamy Boga to kochamy w ogóle. Miłość jest darem od Boga.
[35] 2002-09-10 15:47:00 Tomasz Ro
Nie można tak jednostronnie opisywać problemu małżeństw mieszanych. Autorskupił sięwyłącznie na prawosławiu,czemu zresztą trudno się dziwić, ale jeślimówimy o małżęństwie to mamy przeciież do czynienia także z drugą stroną - w tym przypadku katolicką. Autor wyraźnie przesadził z" zapomnieniem" prawosławnego człowieka po śmierci,z jego osamotnieniem.Uważam,że to czy będziemy pamiętać zależy wyłącznie od nas. Chrzest jest bardzo ważny, ale nie można wykluczać kogoś z prawosławnego czy katolickiego środowiska tylko dlatego, że ochrzcił dziecko w cerkwi,czy w kościele. Nauczmy się wreszcie życia razem.
[36] 2002-09-10 17:42:00 Retro
A ja, choć katolik popieram tezy autora artykułu. Są to poglądy nie tak dawno temu panujące w całym Kościele Katolickim. Problem, jaką wiarę przyjmą dzieci, nie jest jakimś drobiazgiem czy abstrakcją. To decyzja, która wywrze wpływ na ich całe życie przede wszystkim wieczne. Proszę zauważyć, że z punktu widzenia Kościoła Katolickiego Prawosławie to jednak schizma i herezja. Dla Prawosławia Katolicyzm to z kolei również herezja. Dla każdej ze stron powinno być ważne czy ich dziecko ma żyć w błędzie czy w prawdzie.
Małżeństwo mieszane zawiera samo w sobie jakieś pęknięcie. Jak wytłumaczyć dziecku, że jedno z rodziców chodzi do kościoła a drugie do cerkwi? Jeśli chcemy stać po stronie prawdy musimy powiedzieć, że jedno z nich się myli.
[37] 2002-09-10 20:21:00 petrus
Po przeczytaniu tego artykułu i waszych opini na jego temat jeszcze bardziej namieszało mi się w głowie. Szczerze mówiąc jestem właśnie przed takim problemem i dzięki tej stronie internetowej wiele się dowiedziałem ale zawarte tu informacje niewiele mają się moim zdaniem do rzeczywistości. Są w pewnym sensie, przynajmniej dla mnie "abstrakcyjne". Owszem interesuje mnie problem małżeństw mieszanych z punktu widzenia dogmatów wiary itd., ale skąd mam wziąć informacje, które przydadzą mi się w "normalnym" codziennym życiu. Np. jak wytłumaczyć rodzicom, że ja katolik chcę wziąć ślub z osobą prawosławną.
W tym momencie poszukuje jak największej ilości informacji w kwestii tego rodzaju małżeństw. Chciałbym poznać opinie inne niż te zawarte w powyższym artykule, ale za bardzo nie wiem gdzie ich szukać. Dlatego proszę o pomoc w tym temacie. Proszę o pozostawienie informacji tutaj, bądź na e-mail: petrus5@wp.pl .Pozdrawiam wszystkich.
[38] 2002-09-12 16:25:00 Tomasz
Co to się porobiło . . . Panie bratku, Przegląd Prawosławny zaczyna przypominać damagogiczne wywody "Naszego Dziennika" i Radio Maryja. I to ustami prawosławnego duchownego, jak mniemam. A gdzie ekumenizm? Znam redakcję Przeglądu .Pytanie 1 - Czy nie bierzecie Państwo udziału w ekumenicznych mszach w Cerkwi w Białymstoku ( przepraszam , pytanie jest tak demagogiczne , jak co ciekawsze części tekstu". Pytanie 2. Woda Święcona w Kościele i w Cerkwi jest jednak chyba taka sama, nieprawdaż ?
[39] 2002-09-12 17:32:00 Retro
Nieprawda Tomaszu. Z punktu widzenia Katolicyzmu obrzędy Prawosławne są ważne, lecz niegodne. Czyli np. Msza odprawiana przez kapłana prawosławnego jest jak najbardziej ważną Ofiarą Pana Naszego Chrystusa, lecz z racji tego, że kapłan jest odłączony od Kościoła jest niegodna, a więc niemiła Bogu. Owoce obrzędów Prawosławnych nie są, więc takie same jak obrzędów katolickich.
Czy ktoś z Prawosławnych mógłby opisać, jaki jest pogląd Cerkwi na ważność/godność Mszy Katolickiej?
[40] 2002-09-12 19:51:00 1
jeśli Prawosławie nie uznaje inetrkomunii - czyli najważniejszej części liturgi, to stąd wypływa chyba jasny wniosek dotyczący całego nabożeństwa, ale nie wtrącajmy się w Boże kompetencje.
[41] 2002-09-14 14:38:00 1,1
Zachęcam do udzielenia Petrusowi odpowiedzi co ma robić?
[42] 2002-09-17 01:05:00 „Bóg jest mi
Przecież miłość do Boga wyraża się w miłości do bliźniego. Przecież trudno egoiście kochać Boga, bo on kocha przede wszystkim siebie, chyba że można kochać Boga w sobie. Jednak mi się wydaje, że miłość jest największym darem jaki Bóg dał człowiekowi i nie należy go niszczyć w imię naszych ziemskich podziałów. Zgadzam się z niektórymi przedmówcami „Bóg jest miłością”, a marnując Ową miłość to tak jakbyśmy zmarnowali „cząstkę” samego Boga. Jezus dał nam przykazanie abyśmy się wzajemnie miłowali, a nie się miłości przeciwstawiali.
[43] 2002-09-17 10:34:00 Retro
Bóg dał dwa przykazania
1. Miłować Boga z całego serca i całej duszy
2. Bliźniego jak siebie samego.
Pytanie komu mamy okazać większą miłość bliźniemu (gdzie nakaz miłości zamyka się w nie czyń drugiemu co tobie niemiłe) czy Bogu (Boga mamy kochać bez ograniczeń).
Nie rozumiem jak można równocześnie kochać kogoś i nie chcieć jego zbawienia (pozwalać mu na trwaniu w błędach).
[44] 2002-09-17 12:24:00 Paweł
DO RETRO
Nie wiem czy słyszałeś o filozofii personalistycznej. W religijnej odnodze tego nurt , jedną z podstawowych wykładni jest miłość do bliźniego ze względu na miłość do Boga. Czyli w uproszczeniu – kochając innego człowieka, tym samym okazujesz miłość Bogu. A co do tych przykazań to mi się wydaje, że jedno drugiego nie wyklucz tylko się uzupełnia – im bardziej kochasz bliźniego tym bardziej kochasz Boga. A jeżeli chodzi o zbawienie to myślę, że tą kwestie należy pozostawić Bogu. Retro to nie my o tym decydujemy, kto zostanie zbawiony – my możemy tylko zaufać Bogu. I nie mądrym jest ten kto twierdzi, że ma monopol zbawczy tu na ziemi...
[45] 2002-09-17 13:00:00 Retro
Tak tak Pawle to po co Bóg dał nam Pismo, przykazania, Kościół? Po co apostołowie głosili dobrą nowinę. Czy zgodnie z nowomodną teologią (?) nie powinni zostawić zbawienia ludzi Bogu?
Filozofia, która wyprowadza miłość do Boga z miłości do człowieka jest oparta na błędnym założeniu, miesza skutek z przyczyną. Zauważ, że św. Augustym mawiał kochaj Boga i rób co chcesz (czyli jeśli będziesz kochał Boga twoje działanie względem ludzi będą również nacechowane miłością, inaczej ten co kocha Boga również musi kochać bliźniego).
[46] 2002-09-17 14:15:00 paweł
do Retro
Nie wiem czy zauważyłeś ale Jezus Chrystus zradykalizował prawo Mojżeszowe na rzecz miłości. Tzw. Przykazanie miłości. A jeżeli chodzi o zbawieni to Kościół katolicki obecnie twierdzi, że jest możliwe zbawienie poza kościołem. Kościół jest namiastką Królestwa Bożego na ziemi i zadaniem jego jest strzeżenie prawdy i interpretacji objawienia. Poza tym mamy tu doczynienia z prawosławiem czyli kościołem siostrom, który jest naszym kościołem z przed 1000 lat- zatrzymał się w swej dogmatycznej ewolucji. Czyli kościół ten nie utworzył nowych herezji tak jak protestanci. ( ma sukcesję apostolską, prawdziwą eucharystię itd. ) Zasadnicze różnice mają swe podłoże w kulturze.
Jan Paweł II mówi, że Europa ma swoje duchowe płuca Kościół rzymski i prawosławny i żeby była duchowo zdrowa oba te kościoły muszą harmonijnie współdziałać.
[47] 2002-09-17 14:38:00 paweł
Słowa Retro: (czyli jeśli będziesz kochał Boga twoje działanie względem ludzi będą również nacechowane miłością, inaczej ten co kocha Boga również musi kochać bliźniego). Paweł: Więc co Ci przeszkadza w tym, że dwoje ludzi kochających Boga, kocha również siebie. Walczę z tym że w imię naszych ziemskich podziałów niszczymy miłość otrzymaną od Boga i tym samym miłość do Boga.
Ja osobiście dopatruje się w tego typu „ mieszanych małżeństwach” opatrzności Bożej. On ma w tym jakiś zamysł, sprawiając że dwoje ludzi z oddzielnych kościołów kocha się. Myślę, że w tym jest Boża mądrość skłaniająca nasze kościoły ku jedności. Czy z tym Retro też będziesz polemizował?
[48] 2002-09-17 14:39:00 Paweł
Troszeczkę więcej wiary w opatrzność...
[49] 2002-09-17 14:54:00 Retro
Piotrze wiem dokładnie, co twierdzi Kościół Katolicki na temat zbawienia. Proponuję ci sięgnąć do stosownych definicji przygotowywanych na Soborze Watykańskim I oraz wyjaśnień sługi bożego Piusa XII. Kościół dopuszcza możliwość zbawienia poza Kościołem, ale zaznacza, że jedyną pewną drogą zbawienia jest Kościół Katolicki. Sam powiedz czy z miłości pozwalasz komuś błądzić znając drogę pewną?
Twoja teza o „ewolucji dogmatów” jest poglądem heretyckim potępionym przez św. Piusa X w encyklice Pascendenti Dominicis Gregis (o podstępach modernistów). Dogmaty (wszystkie) są były i będą – nie zmieniają się w czasie i nie podlegają ewolucji! Gdyby podlegały nasza wiara mogłaby nie mieć nic wspólnego z wiarą apostolską.
Polecam Ci przeczytać na stronach Hierarchii Prawosławnej artykuł o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Panny Marii – da Ci to pewien pogląd na temat traktowania przez Prawosławie dogmatów katolickich.
Wybacz, ale „kościół siostrzany” i „dwa płuca” to dla mnie slogany pozbawione treści. Jeśli jesteś zainteresowany dalszą dyskusją proponuję przejść na mail’a aby nie urazić szanownych gospodarzy niniejszej strony.
[50] 2002-09-17 14:59:00 Retro
Prawosławni i Katolicy nie kochają tego samego Boga. Przez szacunek dla gospodarzy nie będę komentował pozostałych wypowiedzi na forum. Mój mail to retro1@hoga.pl
[51] 2002-09-17 17:21:00 paweł
Wybacz ale jeśli uważasz Papieża za sloganiste to mizerny z Ciebie katolik. Jeśli chodzi o pewne prawosławne poglądy na jakiś dogmat katolicki to mają do tego prawo. Ja sam znam wielu teologów i publicystów katolickich z którymi się nie zgodzę -poczytaj sobie np. „nasz dziennik”. I nie można oceniać wszystkich przez pryzmat jednego tekstu. Jeśli chodzi o moje niezręczne sformułowanie o „ewolucji dogmatów”. Nie miałem na myśli, że dogmaty się zmieniają tylko, iż powstają nowe, już po podziale kościołów, jak np. o nieomylności Papieża - którego słowa twoim zdaniem są sloganem.
Jeżeli mowa o możliwości zbawienia nie katolików to w Konstytucji o Kościele II Soboru Watykańskiego Czytamy: Do katolickiej jedności Ludu Bożego [...] powołani są wszyscy ludzie i w różny sposób do niej należą lub są jej przyporządkowani, zarówno wierni katolicy, jak inni wierzący w Chrystusa, jak wreszcie wszyscy ludzie w ogóle.” Konstytucja czytamy, że Chrystus oddał życie za wszystkich ludzi. Kościół jest związany z chrześcijanami nie zachowującymi jedności wspólnoty pod zwierzchnictwem Następcy Piotra, następnie z żydami, z muzułmanami i innymi którzy szukają nieznanego im Boga. I tym samym wierzymy, że Bóg ma na to swoje sposoby aby ich zbawić .To są słowa Soboru Watykańskiego II, czyli bardziej aktualne niż pierwszego.

Retro jak sobie wyobrażasz fakt, że prawosławni wierzą w innego Boga, a my katolicy mamy z nimi podpisany interchrzest (obustronna ważność chrztu) oraz uważamy, iż ich Eucharystia jest prawdziwa ( nawet my katolicy możemy ją przyjmować). W końcu muszę zadać pytanie ilu twoim zdaniem jest Bogów. Napisałem ten tekst tu bo uważam, że nikogo nie urażę. Trzeba umieć rozmawiać o wierzę z ludźmi o innych religii tak aby ich nie urazić na tym polega dialog ekumeniczny. I po za tym czuje się odpowiedzialny za prawidłowy obraz katolików w oczach prawosławnych.
[52] 2002-09-17 17:25:00 paweł

Dzięki takim stanowiskom jakie prezentuje Retro nasze kościoły nie mogą dojść do porozumienia od prawie tysiąca lat.
[53] 2002-09-17 19:20:00 Edward
Witajcie!
Jeśli chodzi o ważność prawosławnej i katolickiej komunii, to pomimo, że obie strony uznają jej pewną ważność, ja sam jako katolik zastanawiałem się, dlaczego katolicka komunia nie oddziaływuje na mnie w zbyt wielki sposób: skoro jest to Ciało samego Boga, to powinna jakoś przemieniać nasze serca. Gdy przyjąłem komunię prawosławną było to jak odkrycie nowego, nieznanego świata: nagle zacząłem rozumieć wiele fragmentów Ewangelii, które przedtem były dla mnie tajemnicze. Po tym zdecydowałem się na przyjęcie prawosławia. Może prawosławnie teologowie się ze mną nie zgodzą, ale katolicka komunia nie ma tej zdolności przemiany ludzkich serc. Dlaczego? Przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa dokonuje Duch Święty. Skoro rzymscy katolicy wyżej sobie cenią pychę (przypisywanie pojedynczemu człowiekowi atrybutu Ducha Świętego) niż dar Jedności, który jest darem Ducha Świętego, musi się to też odbić w jakiś sposób na działaniu Ducha Świętego podczas epiklezy (której katolicy nie uznają za istotną). Nie wiem jak działa Duch Święty, ale wiem, że katolicka komunia raczej nie różni się od Bożonarodzeniowego opłatka, jeśli chodzi o istotę. Jeśtem w małżeństwie mieszanym, ale przez fakt przyjęcia prawosławia po ślubie katolickim. Ciekawe, czy powinienem się rozwieść i wziąć ślub z prawosławną kobietą, żeby było ,,po Bożemu"?
[54] 2002-09-18 10:58:00 Retro
Pawle wybacz uważam, że strona prawosławna nie jest miejscem na spory wewnątrz katolickie gdyż zmienia forum prawosławne w katolickie, (co świadczy o braku szacunku dla gospodarzy). Nasze dyskusje na temat doktryny katolickiej mają niewiele wspólnego z komentowanym artykułem.
Powtarzam, że mogę chętnie dyskutować mailowo ew. na wskazanym przez ciebie forum katolickim.
Zauważ, że obecnie dyskutują między sobą jedynie dwaj katolicy a nie przedstawiciele różnych religii. Dialog między wyznaniami, w którym nie daje się świadectwa prawdzie (w imię pozornej jedności) jest wg mnie sprzeczny z Pismem św („mówcie tak tak, nie nie”, „bądźcie gorący lub zimni, ale jeśli jesteście letni biada wam”).
Twierdzenie, że Papież co jakiś czas powie slogan nie jest w żaden sposób sprzeczny z doktryną katolicką. Jest to zwykłe stwierdzenie faktu. Reszty twoich twierdzeń nie skomentuję na niniejszym forum (aczkolwiek większość z nich jest błędna).
[55] 2002-09-18 23:48:00 Wialikij PaLomNiK
Nie zgadzam sie z toba, retro. uwazam, ze dyskusje wewnatrzkatolickie sa tu calkiem na miejscu.
dlaczego? to ma przeciez bardzo istotne znaczenie dla tematu.
w koncu chyba glownie tu mowa o malzenstwach katolicko-prawoslawnych. wiec poglad kazdej ze stron jest rownie wazny, wiec i dyskusja ta jest plodna.
[56] 2002-09-18 23:54:00 Malyj PaLomNiK
Wielikij palomniku!
mysmy tez katolicy! katholikos = powszechny (gr.).
nie zapominajmy o tym. proponuje katolikow rzymskich nazywac, by nikogo nie urazic, po prostu rzymianami, kosciolem rzymskim, itd.
bo nazywanie jednych powszechnymi, a drugich troche mniej powszechnymi, zakrawa o fanatyzm!!! czuje sie po prostu dotkliwie urazony jak czytam takie teksty. to jest na prawde duzy nietakt.
mowie tez o samym artykule. slowa :"strona katolicka", "katolicyzm" sa tu skandalem. mam gleboka nadzieje, ze to sie juz nie powtorzy na lamach tak prestizowego czasopisma Cerkwi, jak Przeglad.
[57] 2002-09-19 00:03:00 konsument ?!!!
a propos tematu dyskusji,
to czy coś tak pięknego jak miłość, nasze religie potrafią potraktować jak towar konsumpcyjny?
jak do supermarketu, wchodzimy i wybieramy sobie osobę, z tyłu na metce sprawdzamy czy prawosławna czy nie, no i jak się nam spodoba to wkładamy ją do koszyka?
Czy nie można się zakochać w osobie innej wiary? (tak spontanicznie, z głębi serca i duszy)
Czy to grzech? Czy może lepiej popełnić inny grzech i się rozstać? (zranić osobę kochaną i kochającą?)
A może lepiej nie zawierać takiego związku, tylko żyć na „kocią łapę”?
[58] 2002-09-19 00:39:00 konsument
dziękuję za wypowiedź :)
[59] 2002-09-19 10:33:00 Retro
Re Malyj PaLomNiK
Posługując się pojęciem Kościół Katolicki używam czytelnej dla każdego nazwy. Określenie Katolików mianem rzymian itp. jest o tyle nieadekwatne, że w kościele katolickim występuje obrządek rzymski, grecki, ruski, ormiański itp.
Pragnę również zauważyć, że z katolickiego punktu widzenia przypisywanie przez sobie przez Was nazwy Ortodoksyjny lub Prawosławny jest również nadużyciem! Zauważ, że w klasycznym rycie rzymskim pojawia się w kanonie Mszy św. w modlitwie za Kościół Wojujący prośba za „omnibus orthodoxis, atque catholicae et apostolicae fidei cultoribus.” (wszystkich wiernych stróżów wiary katolickiej i apostolskiej). Zapewniam, że nie chodzi tu o wyznawców Prawosławia.
Pozostanie w dyskusji przy nazwach utartych znacznie ją uprości.
[60] 2002-09-19 16:05:00 Benedykt Jankowski
Dyskusja jak widac jest zażarta. O. Makal jasno dał nam wszytskim do zrozumienia, ze rzeczy i zjawiska nalezy nazywac po imieniu. Tak wiec, ja katolik powinienem praowslawnego kolegę nazywać heretykiem i innowiercą, zaś on mnie podobnie. I nie powinnismy sie obrazać. Zaś cały dialog katolicko-prawosławny należałoby przekreślić i tych, którzy jeszcze mają ochotę rozmawiać rozgonić do domu. Nie ma bowiem szansy (dziś!) na jakiekolwiek pojednanie.
Smutno mi, gdy czytam z jaką łatwością o.Makal nazywa rodziny mieszane (kat.-praw.) patologiami. A może patologią jest stan, w którym jedna ze strona tak się wywyższa, i jest nawierniejsza tradycji kościoła, i prawowierna? Kto się wywyższa będzie poniżony...
Gratuluję Ojcze Jarosławie...
Czekam na twój głos!
[61] 2002-09-19 17:09:00 Retro
Panie Jankowski. Dialog katolicko – prawosławny umiera śmiercią naturalną podobnie jak i protestancko – katolicki. Deklaracja z Balmande (chyba tak to się nazywa), która chyba była szczytem tego dialogu została złamana przez samych katolików( nawet nie dziwię się ze Prawosławie się wścieka najpierw podpisuje się dokument o zakazie prozelityzmu a potem się zobowiązanie łamie).
Panie Jankowski zagadnienie wywyższania się jest w gruncie rzeczy kwestią intencji – a te zna sam Bóg.
Na marginesie to Pan uważa, że Wiara Katolicka nie jest Najświętsza i Najwierniejsza nauce Naszego Zbawiciela?
[62] 2002-09-19 17:14:00 Paweł
Drogi retro ja jako wierny kościoła rzymskiego czuje się urażony, kiedy ty mówisz, że słowa Ojca Świętego są pustym sloganem. Odnoszę wrażenie, że twierdzisz, iż papież się myli. A co z dogmatem o nieomylności. Przecież te pojęcia, które Ty nazywasz sloganami są w oficjalnych dok. Kościoła i jako katolik powinieneś się z nimi zgadzać i czynić wszystko aby nie były „puste”. Ty zaś czynisz wszystko aby było na odwrót. Fragmenty z Pisma Świętego, które przytoczyłeś odnoszą się do wiernych w ogóle i powstały w czasach, kiedy nie było jeszcze podziałów. A interpretując je tak jak czynisz to Ty pogłębiamy tylko podziały. Apropos przytoczonych argumentów odnośnie zbawienia, to przytoczyłem je z książki „Świadectwo i Sens”. Jest to podręcznik teologii fundamentalnej – najnowsza tego typu pozycja w języku polskim i najczęściej stosowana. Autorem jest wybitny specjalista ks. Prof. H. Seweryniak. Jeżeli nadal uważasz, że ja i tym samym autor ów książki się mylimy to wskaż gdzie? Tylko przytocz jakieś nowsze dokumenty i nie dokonuj egzygezy na własny rozrachunek.
[63] 2002-09-19 18:20:00 Drogi Pawle
1.„Papież jest nieomylny, kiedy wypowiada się w kwestiach wiary ex catedra” nieomylność papieska jest wiec stosunkowo wąska.
2.Pomiędzy twierdzeniem, że „dwa płuca” itp. to slogany a tym, że Papież jest sloganistą (osobą, która głównie posługuje się sloganami) jest zasadnicza różnica. Jako Katolik powinienem być posłuszny Ojcu Św. a nie traktować każde jego słowo jako nieomylne i niemalże święte.
3. Wiara Katolicka to nie Ordynacja Podatkowa – nie nowelizuje się co rok albo co sobór. Myślenie typu „co jest najnowsze” jest moim zdaniem całkowicie chybione. Mogę Ci podać kilka cytatów ale oczywiście nie będą one anno domini 2002. Zauważ tylko, że to pojedyncze zdanie z Soboru Watykańskiego II można poprawnie interpretować tylko w połączeniu ze wcześniejszymi wypowiedziami Magisterium na temat innowierców. Sobór Watykański II był jedynie soborem pastoralnym Sobór watykański I dogmatycznym ( zgodnie z nauką kościoła tylko sobór dogmatyczny cieszy się asystą Ducha Św. zapewniającą nieomylność.
Kwestia interchrztu i interkomunii – zakładamy, że są to sakramenty ważne gdyż są czynione z tą samą intencją co w Kościele Katolickim.
Co do powstawania „nowych” dogmatów - zakładałoby to że wiara zmienia się w czasie – a to już niekatolickie myślenie – porównaj „Przysięgę Antymodernistyczną” Św. Piusa X (oficjalny dokument kościoła, wszyscy biskupi byli zobowiązani do jej składania – toczone są wręcz rozważania czy nie jest to dokument objęty nieomylnością).
Odnośnie cytatów – czy cała Nauka Jezusa Chrystusa nie pochodzi z czasów, gdy nie było podziałów? Czy w jest jakiś fragment, który nie dotyczy wiernych?
Jeśli moje myślenie jest błędne – wskaż gdzie, wykaż sprzeczność a nie przerzucaj się argumentem ja mam nowsze.
Ostatnie zdanie Podziały nie znikną, gdy zamkniesz oczy.
P.S. To wytłumacz mi po co zginą św. Andrzej Bobola jeśli nie ma różnicy (tak naprawdę) pomiędzy nami a Prawosławiem.

[64] 2002-09-19 18:30:00 Pielgrzym
Do : Drogi Pawle
Prosze mowic wiara rzymska a nie katolicka.Juz Wielikij Palomnik wspominal o tym ,tak czestym nietakcie, ktory niejednokrotnie urazal niektorych chrzescijan - nie rzymian.Nie wydaje mi sie, aby bylo klopotem uzywanie sformulowania "rzymianie" zamiast "katolicy".A pomyslec ze wtedy nikt nie poczulby sie urazony.
Pozdrawiam.
[65] 2002-09-19 20:51:00 subdiakon Piotr UKGK
Drogi Pielgrzymie,
Katolicy to nie tylko "rzymianie", ale rowniez "grecy", "chaldejczycy", "maronici", "ormianie", "malabarczycy", "malankarczycy", "syryjczycy", "etiopczycy", "koptowie"... Nie można upraszczać!
[66] 2002-09-19 22:04:00 Strannik
No to proponuje nazywac rzymian nie rzymianami, a podpapieznikami rzymskimi.
Slowo rzymianin jest faktycznie uproszczeniem - podpapieznik oddaje rzeczywista istote kosciola.
Nie wierzycie? Spojrzcie na wypowiedz "(2002-09-19 18:20) - Drogi Pawle".
Przeciez tak na prawde dla Kosciola najistotniejsze sa sprawy poruszane wlasnie ex catedra.
[67] 2002-09-19 23:53:00 j. polski
jest konwencja w języku polskim: KOŚCIÓŁ RZYMSKOKATOLICKI, więc RZYMSCYKATOLICY (pisane bez odstępów i myślników), bardzo precyzyjnie i nie obraźliwie
[68] 2002-09-20 02:29:00 paweł
Do Retro.Wybacz ale nie będę tu cytował całych dokumentów kościelnych. Po za tym uważam, że jednak ważniejsze są Sobory nowsze – tu na za naszego ziemskiego życia bezwzględnie obowiązuje nas CZAS, który swymi zmianami obejmuje nawet kościół. Analogicznie było z teoria Niutona, która się zdezaktualizowała w świetle relatywistycznej teorii Einstein. Wbrew wszystkiemu teologia też się zmienia, bo posługuje się coraz nowszymi narzędziami typu archeologia, historia czy filologia. Ewolucję stanowisk kościelnych najlepiej widać na przykładzie interpretacji P. Ś. Np. 1 księga rodzaju o stworzeniu świata- dziś to chyba trochę inaczej wygląda niż pierwotnie uważaliśmy. Chyba dziś już się nie zgadzasz z koncepcjami średniowiecznymi i nie masz nic przeciwko Kopernikowi. Teologia musi być w stałym dialogu między naukami np. biotechnologią, medycyną prenatalną, prawem czy bioetyką. Jedną z cech kościoła rzymskiego jest fakt że wsłuchuje się w swoich wiernych i w ducha swojej epoki, tłumacząc swoją naukę zgodnie z mentalnością i potrzebami swojego ludu. Nasz ostatni Sobór pamięta rok 1965 natomiast ostatni Sobór prawosławny był w roku 787. I między innymi to nas odróżnia. Twój konserwatyzm zakrawa na.... nie bardzo wiem co i po co? A jeżeli chodzi o nowe dogmaty to przecież kościół nie był od razu zdogmatyzowany. Dogmaty się tworzyły z czasem i nie wiem czego ty nie rozumiesz. Co jest błędem wg ciebie. Bo np. przecież dogmat „X” powstał w roku „X” a potem inny dogmat „y” powstał w roku „Y”. I nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Odnośnie tych twoich sloganów, to one miały kontekst i coś mi się wydaje, że tego kontekstu też nie lubisz. Powiedz wreszcie, że nie zgadzasz się z oficjalnym stanowiskiem kościoła rzymskokatolickiego odnośnie ekumenizmu i będziemy mieli problem z głowy. Bo jak na razie to za wszelką cenę próbujesz podważyć słowa papieża i oficjalne dokumenty Kościoła rzymskiego. Naprawdę nie wiem jaki masz w tym cel?
[69] 2002-09-20 11:08:00 Retro
Pierwsza część wypowiedzi
Pozwolę zacytować za św. Piusem X „Przysięga Antymodernistyczna”
„A przeto jak najsilniej trzymam się i do ostatniego tchu życia trzymać się będę Wiary Ojców w niezawodny charyzmat (sprawdzian) prawdy, który jest, był i zawsze pozostanie w episkopacie przekazanym od Apostołów drogą następstwa i to nie dla tej przyczyny, aby trzymać się tego, co zdaje się być lepszym i odpowiedniejszym do kultury danego wieku, lecz dlatego, aby absolutna i niezmienna prawda, opowiadana od początku przez Apostołów, nigdy inaczej nie była wierzona, ani też nigdy inaczej nie rozumiana”.
Nie rozumiem co ma do dogmatów odkrycie Kopernika czy teoria względności. Wpływu na dogmaty nie mają i nie miały.
Odnośnie Soboru Watykańskiego II dotyczył tylko kwestii pastoralnych (sam wyraźnie podkreślił, że nie zajmował się doktryną), a więc formą, w jakiej Kościół ma realizować swoje zadania. Zmiana formy nie może pociągać zmiany treści. A treść to już domena soborów doktrynalnych i orzeczeń papieskich.
Popieram ekumenizm we wszystkich działaniach, które mają doprowadzić do powrotu braci odłączonych do Kościoła. Jeśli ekumenizm ma prowadzić do pominięcia błędów, ideferentyzmu itp. to jest jakimś wypaczeniem, z którym się nie zgadzam. Ekumenizm nie jest (dzięki Bogu) kwestią wiary i nie muszę się z niego spowiadać.
Jeśli pod pojęciem dogmatu rozumiesz uroczyście podaną prawdę wiary (forma) to rzeczywiście dogmaty ogłaszano w różnym czasie. Jeśli natomiast niezmienną objawioną prawdę wiary to istniał od początku. Poczytaj uzasadnienia ogłaszanych dogmatów – zawierają one długą listę wykazującą, że prawda wiary funkcjonowała od zawsze ma całym obszarze objętym przez Katolicyzm. Przeczytaj prawosławną krytykę dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Marii Panny – wykazywane jest że prawda ta nie istniała od początku i nie była powszechna.
Czy moje poglądy są konserwatywne – nie wartościuje w sposób stare = dobre, nowe = złe a na zasadzie prawdy i fałszu.
Ad. Prawosławni a może określać nas mianem Papistów – mnie to nie obraża.
[70] 2002-09-20 12:38:00 Tomasz Ro
Tak naprawdę zarowno jedna jak i druga strona nie potrafi w rzeczowy i konstruktywny sposób podyskutować o tym problemie. To bardzo złożona sprawa, ciężko jest tak po prostu stwierdzić,że to co cerkiewne czy kościelne trzeba od razy skreślić, bo.. i tak dalej.
PO co mieszać w to papieża ?
Ludzie my żyjemy w XXI wieku.
Chcemy wejśc do Unii.
a Wy z bardzo słabego, powiem więcej - jednostronnego, miałkiego artykułu robicie tyle szumu ! Jesli jesteście cywilizowanymi ludźmi i kochacie drugą osobę prawdziwą szczerą miłością to naprawdę artykuł o. Makala powinien pozostać dla Was obojętny.
[71] 2002-09-20 17:35:00 Grzegorz
Retro !
Powiedz mi dlaczego według Ciebie, to prawosławni są "braćmi odłączonymi", a nie katolicy i na podstawie, której części historii Kościoła doszedłeś do takiego wniosku ?
[72] 2002-09-20 19:23:00 Jakub
Przypadkowo znalazlem sie na tym forum.
Czytalem wszystkie wypowiedzi tutaj zawarte.Najbardziej zawiedziony bylem nieprecyzja wyrazania sie o katolikach papierza rzymskiego.Bardzo mi przypadly do gustu wypowiedzi Palomnika i Pielgrzyma.Sadze ze okreslenie podpapieznicy rzymscy nie ma w sobie rownych, nawet jesli chodzi o okreslenie rzymscykatolicy, jak to mowil, pan "jezyk polski".Przeciez katolicy to nie tylko rzymianie!Tak wiec proponuje, aby slowo "katolik" zastepowac slowem "podpapieznik", co napewno pogodzi wszystkich zwasnionych w tej kwestii.
[73] 2002-09-21 02:03:00 Tomasz
Jeżeli ktoś chce zapoznać się ze stanowiskiem papieża - zarazem kościoła rzymskiego-o ekumenizmie to bardzo proszę oto adres:

http://www.apologetyka.katolik.pl/odnowa/ekumenizm/katechezy/5.php

Tak aby sprostować to co niejednokrotnie wygłaszał na tej stronie Retro.
Bardzo bym chciał aby ktoś, kto przeczyta tą katechezę J.P. II dodał swój komentarz na tej stronie. Szczególnie chciałbym poznać opinie prawosławnych
[74] 2002-09-21 21:40:00 Wiaczeslaw
Bylem wlasnie osobiscie na tej stronie. I co sie okazuje?
Zajrzyjcie do ksiegi gosci. Uwazam to za powazny skandal, zeby wycinac wypowiedzi "nieprawomyslnych", tylko z tego powodu, ze sie nie zgadzaja z oficjalna nauka Kosciola Podpapieznikow (by nikogo nie urazic, jak tu wyzej jest zaproponowane).
Tam akurat jest wycieta wypowiedz protestantki.
Moim zdaniem to jest bardzo niedobry przyklad nietolerancji stosowany tak krytykowanymi metodami PRL-u i ZSRR.
Moze papiez mowi cos madrego, ale w praktyce to nie jest wdrazane. Smutne, na prawde nad tym ubolewam.
[75] 2002-09-22 00:43:00 Polonus
"podpapieżnik"
Wystarczająco dobrze zrozumiałem intencję utworzenia wyżej wymienionego określenia katolików. Użycie prefiksu oznacza podległość i ma być wyrazem trudno tajonej pogardy i poniżenia.
Nic z tego! Taka forma jest niepoprawna strukturalnie i semantycznie.
Słowo składa się z dwóch członów. Prefiks odnosi się do drugiego: . Takie słowo w języku polskim nie istnieje. Pod względem formalnym też jest niedopuszczalne. Nazwy osobowe z sufiksem <-nik> powstają od nazw czynności, np. bumtownik-buntowniczy-buntować. Nie istnieje czasownik, od którego mogłaby powstać nazwa "papieżnik". W zamyśle pomysłodawcy miał to być synonim istniejącego już w polskim zasobie leksykalnym słowa "papista" oznaczającego zwolennika papieża.
Połączenie prefiksu z głównym członem określającym zwolennika papieża oznacza ni mniej ni więcej tylko "kogoś podlegającego zwolennikowi papieża". Twórca terminu, najwyraźniej z trudem radzący sobie z językiem polskim, chybił zupełnie zarówno pod względem znaczenia, jak i poprawności. A co powiedzieć o tolerancji i szacunku wzgledem innowierców?
[76] 2002-09-22 01:48:00 Tomasz
Raczej mi chodziło o ustosunkowanie się do tekstu Jana Pawła II, a nie o zdanie na temat administrowania tym serwisem. Intencją moją było zaprezentowanie dokumentu po to aby zobaczyć jaką macie opinie na temat nauki ekumenicznej prezentowanej przez papieża. I mało mnie interesuje sposób zarządzania tamtym serwisem. Jeszcze raz powtarzam chodzi mi o tekst.
[77] 2002-09-23 10:15:00 retro
Re ekumeniści.
Katolicyzm i stosunek Katolizyzmu do ekumenizmu nie zaczął się i nie skończy (jak Bóg da na) na Janie Pawle II.
[78] 2002-09-26 10:10:00 Benedykt Jankowski
Do Retro
Dlugo tu nie zaglądałem. Oczywiście, ze uważam ża wiara katolicka jest najświętsza i najwierniejsza nauce naszego Zbawiciela. Tak jak uważam, że jest jednen apostolski Kościół Chrystusowy.
Myślę, że trzeba zakończyć tę dyskusję i oddać głoś o. Makalowi, który jak sądze powinien się do naszych głosów ustosunkować na łamie "PP". Szczerze go za pośrednictwem internetu do tego zachęcam.
Jeszcze jedno - Retro skąd u ciebie ta niechęć do Jana Pawła II. Czy to jakiś kompleks. Z przykrością zauważam, że u wielu prawosławnych on występuje.
[79] 2002-09-27 22:20:00 ks. Lukasz
Pracuje na terenach gdzie większość to wyznawcy Prawosławia. Dziwie sie czasami, podczas ślubów w kościele katolickim, gdy świadek ślubu wyraźnie zaznacza: "NIE ŻYCZE SOBIE KOMUNII". czyli nie chce przyjąć Chrystusa do swego serca, bo jak mówi "pop" czy matka - "nie wolno, bo tym samym wyprzesz sie Prawosławiam, swojej wiary, a przyjmiesz Katolicyzm", tłumaczenie proste, żeby nie powiedzieć prostackie. A ja myślałem zawsze że potrzebne jest wyznanie wiary i oświadczenie swojej decyzji odpowiedniej władzy. Jeśli któryś z szanownych popów zechce mi wyjaśnić tę sprawę to posłucham.
[80] 2002-09-28 19:51:00 Grzegorz
Taka jest po prostu prawosławne stanowisko w mysl, którego interkomunia jest zakazana. Przejście na dane wyznanie odbywa się właśnie poprzez przyjęcie sakramentu eucharystii w danym Kościele. Nie mamy przecież jedności eucharystycznej pomiędzy naszymi Kościołami.
[81] 2002-09-29 19:00:00 adam
Pozdrawiam o.Makala. Jestem mieszkańcem Supraśla,gdzi ojciec jest proboszczem.Żyję w zwiąsku mieszanym,podobnie jak wiele innych rodzin w tym mieśće.Sam będąc katolikie często chodziłem z żoną do cerkwii.Z radośćą przekazywałem datki na odbudowę cerkwi.Uważam że jeżeli coś jest patologią to artykuł o.Makala a ,sam jest człowiekiem na nie właśćwym miejscu.Może ojciec modli się do innego Jezusa niż,katolicy w kośćele Trójcy św. lub cerkwi Jana Teologa lub NMP w Supraślu,potrafimy modlić się za zmarłych w cerkwi i kośćele.Mamy wspulną MATKĘ SUORASKĄ.I żaden proboszcz tego nie zmieni.My Supraślani widzimy patolgię u naszych hierarchów,któży zamist wspólnie bódować toczą bratobójczą walką.Uważam, że teologia nima tu nic do rzeczy,to walka o pieniądze i władzę,a dusze wierny nie liczą się.
[82] 2002-09-29 22:52:00 kasia
dla sprostowania: o.Makal nie jest proboszczem parafii w supraslu.jest diakonem, czyli nie ma swiecen kaplanskich. a warto zajrzec do slownika i sprawdzic slowo "patologia" zanim sie go uzyje, panie adamie...pozdrawiam
[83] 2002-09-30 16:57:00 adam
patologia 1.nauka o chorobach człowieka,zwierząt i roślin, o ich przyczynach,mechanizmach rozwoji i przebiegu,objawach i skutkach.2.stan chorobowy.3.socjol.p.społeczna
-a)zjawiska społeczne będące zagrożeniem dla życia społecznego,jego porządku i rozwoju.b)postawy i zachowania jednostek i grup,niezgodne z wartościami i normami danej kultury i społeczeństwa.(pato- + -logia).2 i 3b)dotyczy o.Makala.Tylko osoba chora może tak myślec.
[84] 2002-10-02 01:39:00 kocham prawosławną
Tak szczerze to bardzo mi szkoda i żal większości produkujących się tutaj osób.
Z racji zainwestowania moich uczuć do córy z wzorowego domu prawosławnego, chcąc nie chcąc musiałem poznać jej bliskich i też jest mi ich żal. Kiedy patrzę na te emocje i absurdy produkowane na potrzeby szukania odmienności i definiowania "lepszych" pomiędzy dwoma bilskimi sobie historycznie odmianami chrześcijaństwa to zaczyna mi być bardzo smutno ( ciekawe czy szyitom i sunnitom Mahomet też tak pomieszał w głowach ?) . Mam wrażenie że pepłamy się w błocie i krzyczymy językami jak po upadku wieży Babel. Tyle jest kościołów chrześcijańskich a Chrystus i jego przesłanie było jedno. To ludzie tworzą "lepsze, jedynie słuszne, bardziej ortodoksyjne lub szczere" wersje tego prostego przykazania miłości i szacunku dla życia i bliźnich. Przykazanie i drogowskaz jest prosty, ale jeśli zaczniemy kurczowo chwytać się przecinków i akcentów to zatracimy obraz Jedynego Boga i wszystkich wskazówek jakie nam zesłał, a było ich ledwie kilka i łatwo je zapamiętać. Reszta to interpretacje i nadinterpretację. Szanujmy się, kochajmy się, nie zasmucajmy takimi wypowiedziami jak O.Makala Naszego Stwórcę. Rozumiał bym temperaturę dykusji gdybyśmy dochodzili konsensusu z judaistami bądź islamistami, ale też uważałbym że rozmawiamy o tym samym Bogu.
[85] 2002-10-02 11:24:00 Roman
Bo tak naprawde to tu nie chodzi o Boga, gdyż jest on jeden dla wszystkich, a jeno o tradycje ludzką ręką styworzone. Niechęć do mieszanych małżeństw wynika poprostu ze strachu mniejszego i słabszego przed utratą wiernych. Nie oszukujmy sie Kościoły Prawosławne te niezjednoczone z Rzymem, ale rownież te zjednoczone, nazywane wschodnimi katolickimi, boją się bo są małe i słabe. I coś w tym jest. Zauważmy, że większość mieszanych małżeństw w Polsce jeśli nie odrazu to z czasem przechodzi do kościoła dominującego - łacińskiego.
[86] 2002-10-05 16:26:00 hryhorij
do p.Adama:
Patologia, to stan niewłaściwy. Czy jeszcze do pana nie dotarło, ze małżeństwo mieszane, to stan niewłaściwy, nienormalny z punktu widzenia Cerkwi Prawosławnej? Przez te 7 stron wydruku (czcionka 10) przewinęło sie wiele myśli i zarówno rzymscy-katolicy (w tym księża) jak i prawosławni jasno dali do zrozumienia, że najlepszym rozwiązaniem jest malżeństwo dwóch osob tego samego wyznania. Jesli ma pan jakies własne sprawy do o.Makala, to niech mu je pan powie osobiście, a nie obraża nieobecnej osoby, bo to jest tchórzostwo! I na przyszłość, niech pan nauczy się, że sporo wyrazów obcego pochodzenia posiada kilka znaczeń i nie należy "dopisywać" własnych interpretacji, bo to świadczy o złej woli. Miałem już się więcej nie wypowiadać w tej dyskusji, ale nie mogłem znieść takiego niekulturalnego zachowania.
[87] 2002-10-10 04:59:00 kocham prawosławną
Jeśli szanowny pan Hryhorij przemógłby się i zdołał wyjrzec poza punkt widzenia Cerkwi Prawosławnej a zbliżył się do nie spacyfikowanego przez klerykalne przypisy spojrzenia Najwyższego dla którego wszyscy są równi sobie, to może przy odrobinie dobrej woli i przebłysku iluminacji prawd ostatecznych, wkońcu byłby w stanie dostrzec, iż nie ma nic niewłaściwego w żadnym związku dwojga dzieci bożych przeciwnej płci opartym na zdrowych zasadach - niezależnie od maści. Najlepszym rozwiązaniem dla każdego małżeństwa jest oparcie konstrukcji takiego związku na wzajemnym szacunku, przyjaźni i zrozumieniu a nie na poszanowaniu pryncypiów i nakazów religijnych, bo jeszcze nigdy jedność wyznania nie zdeterminowała pomyślności wspólnego pożycia dwojga partnerów. Niestety
materia i praktyka relacji partnerskich między dwojgiem ludzi wymyka się jasnym i ostatecznym prawdom głoszonym przez wszystkich uczonym w "słowie mężów" - podlega jeno boskiej jurysdykcji, której nie sposób nam zrozumieć. Czystość wyznania, rasy, narodu to pseudointelektualne protezy ułomnych ideii , z których już wiele na szczęście historia naszego gatunku zweryfikowała negatywnie.
[88] 2002-10-11 08:56:00 Piotr Lewczuk


1. '...zbyt latwo dzielimy ludzi na "swoich" i "cudzych" i zbyt rzadko pamietamy, ze Bóg wierzy w kazdego czlowieka.' Metropolita Anthony Bloom.

2. Jest teraz w dobrym guscie rozpoczynac (lub konczyc) wszelkie mniej lub bardziej uczone rozprawy deklaracja zwiazku pomiedzy interesem autora a przedstawianym tematem. Deklaracja takowa zwie sie uczenie 'disclaimer', a ma na celu ostrzezenie czytelnika, ze autor juz nie tak zupelnie bezinteresownie zabral sie za pisanie tego, co napisal, oraz z czego konkretnie interes ten wynika. Krotko mowiac, chodzi mniej wiecej o wyjasnienie pobudek. Moj 'disclaimer' jest taki, ze od ponad czterech lat zyje sobie szczesliwie i, jak mi sie zdaj, po Bozemu w tego rodzaju zwiazku malzenskim, ktorego doglebna i druzgocaca krytyka stala sie tematem moralitetu Ojca Jaroslawa Makala. Po drugie, od pewnego czasu mieszkamy sobie z zona jedna noga w Rzeczypospolitej a druga w Republice Federalnej Niemiec, co tez nie pozostaje bez wplywu na poglady, ktore mniemam wyluszczyc. Ale nie uprzedzajmy wypadkow.
Poczyniwszy tedy stosowne wyjasnienia, przejdzmy do polemiki. Myla sie jednak ci, ktorzy sadza, ze bede staral sie poprzez doswiadczenia wlasne przekonac czytelnikow o niegroznym charakterze malzenstw mieszanych. Nie przedstawie kolejnej tury wywodow o Bozym pochodzeniu milosci ludzkiej i wynikajacych stad oczywistych implikacjach. Nie zanurze sie w dywagacje teologiczne co do Niepokalanego Poczecia. Omine dyskretnie drazliwa, a jakze w malzenstwie istotna, kwestie pochodzenia Ducha Swietego. Doglebna dyskusje tocza w tej mierze inni, teologicznie bardziej wyrobieni, polemisci. Mnie artykul Ojca Jaroslawa zainspirowal do innych zgola przemyslen.

3. Istnieje pewna grupa chorob, dodajmy dosc paskudnych, ktore trapia badz tylko i wylacznie, badz ze znacznie wieksza czestotliwoscia Zydow aszkenazyjskich. Zjawisko to, nurtujace od dawna uczonych, okazalo sie dosc latwe do wyjasnienia. Przez setki lat Zydzi aszkenazyjscy zawierali malzenstwa wylacznie miedzy soba, ich straznicy wiary i moralnosci uwaznie tepili potencjalne zwiazki z przedstawicielami innych spolecznosci. W ten sposob po stosunkowo krotkim czasie wszyscy stali sie jedna wielka rodzina. A w zwiazkach permanentnie zawieranych wewnatrz jednej rodziny dochodzi do zjawiska, ktore jest dobrze znane wszystkim hodowcom kwiatkow, choc bez uczonej nazwy: akumulacji mutacji genetycznych. Brak doplywu swiezego materialu genetycznego polaczony z 'wyczerpywaniem sie' materialu starego w nastepstwie mutacji prowadzi do szczegolnej podatnosci tych ludzi na choroby, z ktorymi organizmy przedstawicieli mniej doktrynalnych nacji daja sobie rade bez trudu. Tyle w temacie 'patologia', Ojcze Jaroslawie.

4. Hannibal est ante portas! Europa stoi u bram! Bezbozna, zliberalizowana Europa. Kraj, w ktorym mieszkam, bywa postrzegany jako hydra, ktorej przyszlo do glowy omamic blyskotkami duszyczki swiatobliwych Podlasian. Propaganda hydry przenika dzis bez trudu z Europy Zachodniej na Wschod. Ale mysli przenikaja tez ze Wschodu na Zachod przez radio, telewizje, internet, bezposrednie kontakty miedzyludzkie.
Z odleglej perspektywy geograficznej Frankonii zacieraja sie niuanse zycia religijnego w Polsce, co ma akurat dobre i zle strony, ale informacja przenika bez trudu ( Przykladem wplywu, jaki nasze wypowiedzi i sady wywieraja na innych, niech bedzie polemika dwoch katolikow na temat nieomylnosci papieza: na prawoslawnej stronie internetowej, sprowokowana artykulem prawoslawnego duchownego! Rzecz jeszcze kilka lat temu nie do pomyslenia. Taki to juz pomiot i wynalazek diabelski, ten internet. Swiat sie zmienia, wcale nie twierdze, ze na lepsze... ). Wyostrza sie za to ocena zjawisk w ich ponadregionalnym kontekscie i wymowa artykulu Ojca Makala powinna sklonic do zastanowienia sie nad rola, jaka wspolczesni prawoslawni moga (powinni) odegrac w konfrontacji Chrzescijanstwa z ignorancja religijna Zachodu ( W kontekscie kryzysu, ktory objal Chrzescijanstwo na przelomie Tysiacleci warto przemyslec wnikliwie niedawno opublikowana przez Arcybiskupa Jeremiasza na lamach 'Przegladu' niezwykle celna analize problemu ).
Zastanowmy sie chwile nad trescia i forma artykulu. Napastliwa, miejscami wrecz agresywna, subiektywna spekulacja nie miesci sie raczej w metodyce dyskusji o duchowych aspektach zycia czlowieka. Uderza calkowity brak argumentow, poza zaskakujaca interpretacja arbitralnie dobranej przypowiesci ewangelicznej i relacja cudzego snu... W ten sposob mozna argumentowac za lub przeciw kazdej tezie - wiekszosc przypowiesci ewangelicznych daje szerokie pole do popisu interpretatorom (jeden z Ojcow Cerkwi mial powiedziec, cytuje z pamieci za Meyendorffem, ze kazdy chrzescijanin ma prawo do interpretacji Pisma Swietego). To w zasadzie tyle, jesli chodzi o argumenty Ojca Makala. W post scriptum Autor wyjasnia pobudki tego miazdzacego ataku: kolejny haniebny przypadek pragnienia zawarcia przez kogos malzenstwa z innowiera. Z a w a r c i a, podkreslam - nie rozpadu! Rzeczywiscie - wieje wiatr znad pustych grobow… Doswiadczenia nieustannej wojny na Polwyspie Balkanskim, w ktorej za zbrodnie wszystkich przyszlo ostatecznie placic Serbom, powinny nauczyc, ile warte sa filozofie oparte na religijnych i etnicznych czystosciach. Niektorych, jak widac, nie nauczyly. Sluszne zadania poszanowania praw prawoslawnej mniejszosci, ktore postulujemy od wiekow, nie moga byc wysuwane ze swiatopogladowych pozycji obroncow apartheidu. Zreszta zeby oddac sprawiedliwosc - jezyk i dobor 'argumentow' Ojca J. Makala przypomina jako zywo inwektywy niektorych publicystow katolickich w Polsce, doskonale wspolgra z napastliwym tonem niektorych ich artykulow, pisanych z glebokim pragnieniem prawdziwie 'chrzescijanskiego' ponizenia innych. Prowadzac 'dialog' tym jezykiem, z gory jestesmy skazani w najlepszym przypadku na zignorowanie, nawet jesli gdzie niegdzie pojawi sie wartosciowy, godny zastanowienia argument.

5. Z roku na rok bedziemy musieli coraz czesciej obcowac ze swiatem, w ktorym ludzie nie tylko nie widza problemu w zawieraniu malzenstw pomiedzy roznowiercami, ale takze pomiedzy osobami moze i tego samego wyznania, ale za to i plci tej samej. Ze swiatem, w ktorym w ogole zawarcie malzenstwa koscielnego staje sie ewenementem, a rozwod staje sie tak powszechny i 'naturalny' jak przeprowadzka do innego mieszkania. Z takimi problemami borykac sie przyjdzie i prawoslawnym, i katolikom w Polsce. Tylko prosze mi nie mowic, ze nas to nie dotyczy, ze bedziemy dalej kultywowac swa czystosc, ignorujac liberalno-bezboznych wpolobywateli Europy. O ile sie nie myle, Cerkiew Zywa nie jest eremem pustelnikow ani azylem dla dziewic, lecz ma isc miedzy ludzi, aby ich przekonywac i zbawiac. Jesli duszpasterz Cerkwi powiada, ze patologia jest juz zawarcie malzenstwa z chrzescijaninem innego wyznania, to jaka argumentacje moze on zaoferowac milionom ludzi, ktorzy swiadomie w ogole wyrzekaja sie wiary?

6. Na swiecie podobno najwiecej jest lekarzy i nauczycieli. Na kazda boloczke ktos ma jakas rade, w kazdej sytuacji ktos jest sklonny pouczac innych. Najczesciej 'lekarzami' i 'nauczycielami' sa przy tym teoretycy, ktorzy z dyskutowanym problemem albo zetkneli sie ze slyszenia, albo i wcale. Osmielam sie zwrocic uwage Szanownej Redakcji 'Przegladu', ze byc moze nie byloby od rzeczy zaproscic do dyskusji wlasnie malzenstwa mieszane. Zamiast pouczac za pomoca argumentow zaczerpnietych z cudzych snow, zamiast epatowac inwektywami o rzekomej 'aborcji duchowej' moze warto byloby porozmawiac z nami o zagrozeniach i nadziejach zwiazkow miedzy chrzescijanami roznych wyznan? Jesli dialog ekumeniczny zamiera, to byc moze warto byloby sie zastanowic, czy malzenstwa chrzescijan roznych wyznan nie sa wlasnie forma takiej malej ekumenii.

7. Slepa uliczka teologii jest zalozenie wlasnej nieomylnosci polaczone z wynikajaca ex definitio niemoznoscia udowodnienia swch racji w zyciu doczesnym. Do tego dochodzi dysonans pomiedzy teologiczynym pojmowaniem swiata jako zbioru przeciwienst bez czesci wspolnych (zbawienie - potepienie, Bog - szatan, stan prawidlowy - stan patologicyny, my - oni) a samym swiatem, ktory zero-jedynkowy nie jest. Mysle, ze dialog miedzy chrzescijanami powinien byc pozostawiony fizykom.

8. Z teskstu J. Makala czytelnik moglby wysnuc jeszcze jeden wniosek: Cerkiew dzieli sie na surowych w osadach moralnych i nieskazitelnych w uczynkach nauczycieli i ich bladzace maluczkie owieczki. Gdybym mial wiecej czasu, zalozylbym Zwiazek Ochrony Malzenstw Mieszanych, ktorego zostalbym prezesem. Moglibysmy sie spotykac w Supraslu, w tym dobrze znanym Ojcu Jaroslawowi domku przy ul. 3-go Maja, w ktorym kiedys mieszkala sp. Pani W. - ta sama drobna przygarbiona staruszka, ktorej 'patologiczne' malzenstwo z katolikiem nie przeszkodzilo byc wzorowa prawoslawna chrzescijanka. Zwiazek nosilby imie sp. Diakona Sawickiego, pelniacego przed wojna posluge w Swisloczy, ktory potem zdaje sie zostal proboszczem w Jalowce, choc tu moge sie mylic. Dlaczego akurat Jego? Laknacym wyjasnien podpowiem, ze kluczem do zrozumienia anegdoty jest wyznanie Jego matuszki...

9. 'W ostatecznej relacji jedynym naszym przewodnikiem jest Chrystus. On sam to mówi: Ja jestem jedynym Waszym Przewodnikiem, jedynym Waszym Nauczycielem...' Metropolita Anthony Bloom.

Wszystkim, ktorzy przeczytali - Spasi Hospodi - Bog zaplac! Na uwagi i krytyke odpowiem po 30.10.02.


Piotr Lewczuk,
Erlangen, Niemcy
[89] 2002-10-11 09:20:00 Piotr Lewczuk
PS
Szanowny Panie 'Kocham prawoslawna'!
Chcialbym zauwazyc, ze artykul, ktory wszyscy dyskutujemy NIE JEST >punktem widzenia Cerkwi Prawosławnej<, a punktem widzenia jednego z Jej duchownych oraz czesci (owszem niemalej) wiernych. Ale to jeszcze nie cala Cerkiew.
Jesli rzeczywiscie chcialby Pan poszerzyc swoja wiedze o Cerkwi, proponuje zapoznawanie sie rowniez ze stanowiskiem innych. Np:
http://www.cerkiew.pl/faq/faq.php?id=13

Pozdrawiam,
P. Lewczuk
[90] 2002-10-13 14:20:00 Alexander


Pozwólcie Państwo, że wyrażę swoje stanowisko na temat małżeństw mieszanych. Martwi mnie fakt, że celem tego cyklu artykułów jest albo granie na emocjach czytelników - rutynowe zagrywki dziennikarzy każdego tytułu albo przysłowiowe szukanie dziury w całym. Jeżeli jest to to pierwsze, to nie przystoi redakcji z Prawosławiem w tytule ranić ludzkich uczuć (kiedyś próbowano tak igrać w ŚP „Kurierze Podlaskim” w cyklu „Pod różnymi krzyżami”) a jeżeli to drugie, to pozwólcie Państwo, że napiszę parę słów. Wyszukiwanie wad i błędów jest sprawą najprostszą. O. Jarosław Makal porusza jedynie temat zgubnych skutków „patologii małżeństw mieszanych”. Ten stereotyp wlecze się przecież za nami przez wieki. „Ludzie sukcesu szukają rozwiązań, nie problemów” tak piszą w podręcznikach. Czy zrobiliśmy coś w tym temacie przez ostatnie 1000 lat? Jeżeli nawet tak to b. niewiele. Patologią nie jest małżeństwo mieszane! Patologią jest ROZŁAM CHRZEŚCIJAŃSTWA!!! My zwykli prości ludzie jesteśmy jedynie jego ofiarami . To my, nie hierarchowie na co dzień musimy szukać rozwiązań. To tysiące takich jak my zginęło za wiarę w wojnach i konfliktach zbrojnych (np. Jugosławia). To myśliciele i instytucje kościelne doprowadzają do rozłamu. Wierni poszli jedynie za swoimi pasterzami.
Najlepiej jest skwitować „młodzi ludzie, jeśli są głęboko związani ze swoim Kościołem i przekonani o jego prawdziwości, szukają sobie kandydatów na małżonków w kręgu własnej konfesji. I tak chyba najlepiej.” Aż ciśnie się tu do wrzucenia słowo „nawiedzeni”. Czy Bóg wymaga od nas abyśmy byli nawiedzeni. Nie lepiej abyśmy byli mądrzy i rozsądni? Stwórca dał każdemu z nas piękne uczucie kochania innego człowieka. Uczucie, które budzi się czasem znienacka. Każdy, komu dane było kochać kogoś bezinteresownie wie, że nie zawsze rozsądek
jest tutaj górą. Jednak nie słyszałem aby traktowano ją jak patologię. To ona pozwala trwać małżeństwom (nawet mieszanym!), wybaczać itp. Jeżeli relacje współmałżonków są normalne to inność wyznania nie stanowi tutaj problemu. Widzę, że jest to trudne do zrozumienia tym, którzy tego nie doświadczyli. Kilku patologicznych przypadków nie należy uważać tutaj za regułę. Takie małżeństwa pewnie i tak nie miałyby racji bytu i przeszkodą nie są tutaj wyłącznie relacje religijne.
Osoby z małżeństw mieszanych wcale przez kontakt z innowiercą nie muszą słabnąć w swojej wierze, wręcz przeciwnie stają się czy tego chcemy czy nie Ambasadorami Prawosławia. Są przecież na świeczniku ciotek, teściów. Nie dobijajmy ich błędnymi teoriami lecz starajmy się pomóc w tej ich misji! To nie prawda, że dzieci i wnuki o nas zapomną lub że nie będą odnosić się do nas z szacunkiem. Pamiętajmy, że całe życie jesteśmy obserwowani przez kolejne pokolenia. Nie bójmy się! Szacunek u innych tracimy przez swoje naganne postępowanie a nie przez naszą odmienną wiarę.
Niestety jak widać narzeczeni „zagrożeni” małżeństwem mieszanym od razu trafiają na mur. Dochodzą do tego zobowiązania, przysięgi nie do obejścia, podpisywane zresztą pod przymusem. Małżeństwo pod przymusem nie jest możliwe. A te inne „obiecanki”???? To wtedy duchowny z premedytacją (!) dokonuje aborcji swojego brata lub siostry z kościoła lub cerkwi. A w tym momencie takiemu małżeństwu trzeba pomóc. Zatroszczyć się zestresowanym młodym człowiekiem, pomóc zwiększyć ich wiedzę o swojej wierze. Wtedy właśnie wielu przekonuje się o wielkości swojej wiary. Wielu zaczyna prawdziwe studia duchowe. Tacy stają się w nowych rodzinach, środowiskach misjonarzami SWOJEJ wiary i co najważniejsze to dopiero oni są darzeni zaufaniem. Muszą jednocześnie być małżonkami wyrozumiałym, tolerancyjnymi. Niestety działają w osamotnieniu bo opinię mają taką jak o. Makal.
Piszę o tym na podstawie własnych wieloletnich doświadczeń małżeństwa mieszanego oraz obserwując kilkanaście innych małżeństw i co dziwne, nie spotkałem się jeszcze z przypadkami głoszonymi w Przeglądzie. Pewnie do redakcji zgłaszają się rzeczywiście wyłącznie patologie. Swojego, myślę udanego małżeństwa mieszanego nie pozwolę tak nazwać.
Z wyrazami szacunku:
Aleksander

P.S. Jeżeli politykę piętnowania małżeństw mieszanych będą nadal stosowały władze kościelne zainteresowani zostaną zmuszeni utworzyć organizację świecką. Nie chcieliby pewnie prowadzić walki ze swoimi kościołami. A zresztą kto wie może to byłaby ścieżka ku temu wielkiemu pojednaniu.
[91] 2002-10-23 19:27:00 Katarzyna
Wszystko pięknie i mądrze. Każdy ma rację. Łatwo prowadzić spory teologiczne, ale ilu z Was tak naprawdę zetknęło się z tym problemem osobiście? Ci najbardziej żarliwi obrońcy tezy o. Makala śmiem twierdzić nigdy nie musieli stawać przed wyborem miłość czy rozum. Z własnego doświadczenia wiem, że kiedy spotykałam się z prawosławnymi chłopakami byłam zagorzała przeciwniczką miesznych małżeństw. Głośno je krytykowałam i nigdy nie sądziłam, że Bóg wystawi mnie na taką próbę. I stało się. Jestem słabym człowiekiem, zakochałam się w katoliku i nie umiałam zrezygnować z tego związku. Dalej nie umiem. Zapadły jakieś pierwsze decyzje co dalej. Lektura takich artykułów mnie przeraża. Ale nie umiem zrezygnować z kogoś kto daje mi szczęście. Zastanawiałam się, czy może jednak powinnam związać się z kimś kogo nie kocham tylko dlatego, że jest prawosąłwnym. Pewnie tak by było wygodniej, ale Bóg dał mi inny krzyż, a ja będę go niosła.
[92] 2002-10-24 17:05:00 Katolik
Dlaczego Wy nas tak nienawidzicie...?
[93] 2002-10-25 12:21:00 o.Gabriel
Po zapoznaniu się i szczegółowej analizie treści tekstów "o małżeństwach mieszanych" opublikowanych wna łamach Przeglądu Prawosławnego (nr 8/02 i 10/02) o. J.Makala, w całości popieram jego stanowisko w tej materii.
Jako długoletni kapłan Cerkwi Prawosławnej, stykający sie na codzień z problemami małżeństw mieszanych, proszę aby prawosławni w swoim sercu zakorzenili fakt, iż św. Sakrament Małżeństwa realizuje się w pełni wtedy, gdy małżonkowie
WSPÓLNIE PRZYSTĘPUJĄ DO JEDNEJ CZASZY (KIELICHA) w JEDYNEJ ŚW. SOBOROWEJ i APOSTOLSKIEJ CERKWI, tak jak to głosi nasze Credo.
Pozostający w modlitwie za Was o czystość i zachowanie wiary swoich przodków
namiestnik Supraskiego Prawosławnego Męskiego Monasteru
Zwiastowania NMP
o. archimandryta Gabriel
[94] 2003-05-21 02:58:00 Artur S
Ja rozpętałem tę dyskusje. Jestem Katolikiem. Tak się dziwnie składa, iż Kocham Prawosławną dziewczynę i postanowiłem ją poślubić.
Codziennie dziękuje Panu Bogu, iż mój Kościół nie robi takich problemów co do sensowności małżeństw ekumenicznych. Co więcej jest to małżeństwo sakramentalne. Przysięga podczas zaślubin, odnosząca się do wychowania potomstwa, może być pominięta – rozmawiałem z prof. Prawa kanonicznego.
Tak jak ktoś wspomniał tego kłamstwa o przysięganiu da się uniknąć podczas ślubu w K. Kat. W tym miejscu uważam, iż K. Kat. jest bardziej otwarty i jest bardziej dla ludzi. Rozmawiałem o tym problemie z wieloma duchownymi w moim Kościele. Uśredniając - ich stanowisko jest miej więcej takie: to jest droga jaką Pan Bóg przygotował dla was. Ciesz się i dziękuj Chrystusowi, że pomógł ci znaleźć twoją Miłość.

PS
Puentom dla tych wielostronnicowych dywagacji są słowa człowieka, którego słów chyba nikt nie podważy.
„Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.”
1 Kor 13:13 św. Apostoł Paweł
[95] 2004-03-10 17:34:00 Bogdan
Rzymsko-Katolickie w duchu Stolicy Apos- tolskiej cywilizacji zachodniej.
Prawosławie w Obrządku Słowiańskiego w duchu św.apostołów Cyryla i Metodego z Wielkich Moraw.
[96] 2005-03-08 12:25:00 Gosia
Czy jednak nie istnieje niebezpieczeństwo że przez te spory dwojga ludzi którzy chcą przed Bogiem złożyć wzajemną przysięgę miłości w rezultacie nie zrezygnuje z tego?? Przecież nie chodzi o to by oddalać ludzi od Boga!!!!!!!!!!!!!!!!
[97] 2005-03-15 10:13:00 KRYSTYNA
Kochani,jestem rzymska katoliczka,a moj maz jest prawoslawny od prawie 15 lat mieszkamy w USA.Mamy dwie corki ochrzczone w cerkwi prawoslawnej i wychowywane w kulturze i tradycji obu religii.Czy sadzicie ze MILOSIERNY BOG gniewa sie na nas gdy dwa razy w roku siadamy do WIECZERZY WIGILIJNEJ bardzo tradycyjnej bo nie dodaje nawet masla czy mleka do potraw.Moje corki ida ze mna na Pasterke, ida z tata do cerkwi.RETRO pisal "jezeli chcemy stac po stronie prawdy musimy powiedziec,ze jedno z nich sie myli" BOG JEST PRAWDA wiara to nie wiedza tylko wiara i milosc .Nasze dzieci tak sie beda za nas modlic jak sami je nauczymy i tak szanowac tradycje jak im pokarzemy.Nasze dzieci takimi beda ludzimi jaki przyklad dostana od swich rodzicow.Problemy maja nie tylko malzenstwa mieszane ,problemy maja wszyscy,trzeba tylko umiec je rozwiazywac.Nie szukac roznic ,szukac wspolnoty,kochac mocniej niz siebie,szanowac druga osobe .Nie szukac wad,ale zalet.Dzieci widza milosc w domu ,i takiej milosci sie ucza.Jezeli bedziemy udawadniac kto ma wiecej racji to nigdy sie nie porozumiemy.Kochani piszecie o roznych prawdach ,dogmatach o racjach a gdzie jest miejsce dla zwyklego czlowieka ktory pokochal drugiego czlowieka i chce z nim zlaczyc swoje zycie,bo ma w sobie milosc ktora dal mu PAN.Czasami mowimy ,przeznaczenie ,a jezeli BOG nas sobie przeznacza ,chce naszej milosci jest to zgodne z Jego planem.Czy ktos ma 100%pewnosci ze moze doradzac innym ten/ta to nie dla ciebie.Na moja prosbe moja tesciowa przywiozla mi katecizm kosiola prawoslawnego.Oto MODLITWA PANSKA z tego katecizmu w j. polskim "Ojcze nasz,ktorys jest w niebiesiech,
swiec sie imie Twoje,
przyjdz krolestwo Twoje,
badz wola Twoja,jako w niebie tak i na ziemi,..." Ja tez sie modle takimi slowami,czy ta prosta modlitwa ktora zna kazdy chrzescijanin wschodni czy zachodni dzieli nas czy laczy? Na koniec chcialam napisac slowko do EDWARDA,ktory mowi ze oplatek bozonarodzeniowy nie rozni sie od komunii,napewno? OPLATEK to tradycja,ktora przekazali nam nasi pradziadowie.KOMUNIA TO CIALO I KREW/MOZNA PRZYJAC POD DWOMA POSTACIAMI/PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA PRZEKAZANA W WIELKI CZWARTEK ,DOKONANA W WIELKI PIATEK PRZEZ NASZEGO PANA JEZUSA CHRYSTUSA.Pozdrawiam wszystkich.Chrystus cierpial za wszystkich ludzi i wszyscy wspolnie powinnismy pomagac Mu dzwigac brzemie naszych grzechow .BOG jest jeden.
[98] 2005-04-04 02:14:00 tomek
co czuliscie jak zmarł Jan Paweł 2 potraficie szczeze się wypowiedzieć z głębi serca?
[99] 2005-06-10 14:56:00 jas
te- tak mzsle
[100] 2005-09-27 17:50:00 polska
gdzie sa 2 przykazania milosci
[101] 2005-10-05 17:59:00 edek
niedługo juz nie oddzielicie prawoslawia od Polskości. coraz wiecej młodych prawosławnych ludzui czuje sie polakai i to dobrze. stare zgorzkniale pokolenie wymiera.
[102] 2005-10-26 19:25:00 Zosia Samosia
Jestem prawosławna,ale nikt mi nie będzie mówił za kogo mam się modlić.Bzdura!Mój mąż jest katolikiem i BĘDĘ się za niego modlić do końca mojego życia,czy to się komuś podoba czy nie!
[103] 2005-10-26 19:33:00 Zosia Samosia
Do Hryhorija: Dzięki Tobie dowiedziałam się,że od 15 lat żyję w nienormalnym stanie,ale dobrze mi w nim.Jeśli natomiast chodzi o śmierć Jana Pawła 2 to oglądałam pogrzeb w TV i powiem szczerze,że się popłakałam.Może mam grzech?(to ironiczne pytanie oczywiście!).
[104] 2006-05-26 10:44:00 Marek
Stracznie negatywny artykół idealny do dzielenia chrześcijan a nie ich łączenia. Ciekawe czy ojciec jest tak samo szczery rozmawiając z katolikem patrząc mu w oczy. To jest indywidualna sprawa obojga ludzi bo przecież chodzi o tego samego boga do, którego dochodzi się różnymi drogami tak jak wiele jest dróg do jednej miejscowości. Pozdrawiam i życzę milszych wniosków.
[105] 2007-01-21 15:27:00 prem
ja zakochałem się na ten przykład w adwentystce...
[106] 2007-01-23 18:45:00 s.n. Maria
"Wyobraźmy sobie młodą matkę, która będąc prawosławną postanowiła i obiecała ochrzcić swoje dziecko w kościele rzymskokatolickim. Taki czyn to aborcja duchowa! "

Taka opinia wywołuje dreszcz przerażenia!
Mój Boże, 2007 lat po narodzeniu Chrystusa są ludzie, którzy tak niewiele zrozumieli... smutne :(
[107] 2007-04-25 17:30:00 nplwq
2201. Good site!!!
[108] 2007-05-04 22:18:00 kaja
Zdaję sobie sprawę z problemu jaki stwarza związek małżeństwa mieszanego, ale treści zawarte w artykule Księdza są wręcz agresywne, można by rzec, że tkwi w nich nienawieść Księdza do katolików.
[109] 2007-05-06 18:22:00 alto
Popieram Księdza Jarosława w 100%.
[110] 2007-05-30 15:17:00 zazulka
Mili komentatorzy, zapoznajcie sie z wypowiedzia z (2002-10-25 12:21) - o.Gabriel, a pozniej kliknijcie w imie autora wypowiedzi. Ukaze sie adres e-mail. Jakze charakterystyczny...
[111] 2008-06-14 22:14:00 Aga
Słuchajcie nie wiem nic na temat kosciola prawoslawnego chcialabym sie cos dowiedziec a ta strone wyszukalam calkiem przypadkowo Uwazam ze jest tu wiele madrych wypowiedzi i ktos powie mi co ma m zrobic. Poznalam chlopaka ktory jest Grekiem jest wyznania prawoslawnego a ja jestem katoliczka oboje mamy po 25 lat za rok wyjezdzam do Grecji i zamieszkamy razem mamy juz wlsane mieszkanie wielkie plany bardzo sie kochamy. Nigdy nie przypuszczalam ze moja milosc do Giannisa bedzie tak silna ze zdecyduje sie na slub w kosciele prawoslawnym i nawet sie nad tym nie zastanawialam poprostu chcemy wziasc slub i byc razem. Potzrebuje wiedziec jakie dokumenty musze wziasc ze soba do Grecji by wziasc ślub. Jak wyglada wesele i slub w Grecji. Czy musze byc ochrzczona w kosciele prawoslawnym by zawrzec sakrament malżeństwa. Czy nie bede miala z tym problemow. Cokolwiek prosze o odpowiedz kogokolwiek.
[112] 2008-07-11 04:33:00 ww
Z pełna świadomością twierdze, że ten artykuł o. Makala zawiera liczne kłamstwa. Kłamstwo pierwsze z brzegu:

"Okazuje się, że każdy z przyszłych małżonków musi prosić swojego biskupa o zezwolenie na wzięcie ślubu z partnerem innego wyznania. Warunkiem koniecznym do otrzymania takiej zgody jest podpisanie zobowiązania (przysięgi !!!), że potomstwo z tego związku będzie ochrzczone i wychowywane w wierze prawosławnej (strona prawosławna) i w wierze rzymskokatolickiej (strona katolicka)."

To nie jest prawda, brałem ślub w 2000 r. i nikt nie wymagał od nas (ode mnie ani od żony) żadnej zgody biskupa i żadnych oświadczeń.

Innych kłamstw nie chce mi sie prostować. Skoro osoba duchowna podszywa się pod nicki ( jako o. Gabriel) i sama sobie pisze posty popierajace artykuł, to taka osoba nie zasługuje na szacunek. To jest oszust.

Po 8 latach małżeństwa dochodzę do wniosku, że największym problemem są duchowni obu wyznań. To zrozumiałe, przeciez żyja ze swoich owieczek i każda utrata owieczki to utrata źródła utrzymania.

To duchowni obu wyznań stwarzają na siłe jakies teologiczno-kulturowe problemy. Prawosławni są bardziej agresywni, ale to zrozumiałe na Podlasiu, bo prawosławnych owieczek do strzyżenia jest mniej i dlatego trzeba o nie walczyć bardziej zaciekle. Przypuszczalnie na Białorusi bardziej zaciekle o owieczki walcza księża katoliccy.

Na podstawie własnego doświadczenia stwierdzam:
Największym problemem małżeńst mieszanych sa duchowni obu wyznań. To oni jątrzą i skłócają perfidnie małżeństwa. Biorąc ślub w kościele usłyszałem od księdza, że kościół nie potrzebuje takich przeszywanych wiernych (czyli mojej żony) !!!!

Z kolei żona usłyszała, że jest taka zasada, że córkę powinna ochrzcic w cerkwii, a jeśli będzie syn to w kosciele. Kiedy urodził sie syn, to wersja powstała, ze to matka wychgowuje więc powinna orzchcic w cerkwii. Rozumiem, każda owieczka daje źródło utrzymania. Na szczęście wyjechaliśmy z Białegostoku i tego lokalnego piekiełka i teraz nikt nam nie mówi jak mamy żyć.
by robiła wszystko żeby dziec stwierdził, że
[113] 2008-08-20 19:06:00 Gosia
Mój Boże Jedyny! Autor tekstu nie tylko dzieli ludzi ale i zaraża innych uprzedzeniami! Mam religijnie mieszaną rodzinę(katolicy, prawosławni,anglikanie,2 Muzulmanów:) i jakoś każdy się szanuje, związki kwitną w miłości, a dzieci powstałe z tych związków bawią się razem i rozumieją kim są. Ojciec Makal mówi o wojnie i wydzieraniu sobie wiernych, a najgorzej jest jak dzieci się w ogóle zagubią, powiedzą dość i nie będą wierzyć w ogóle w Boga!!!
[114] 2008-09-10 17:32:00 ANERIGO
Gdzieś tam wcześniej przeczytałam wypowiedż,że nie można negować innej wiary bo potem tak Pan Bóg daje,że trzeba się z nią zmierzyć na własnym podwórku.Tak,to
jest prawda.W młodości nie widziałam żadnych różnic religijnych,chodziłam na religię i katolicką i prawosławną.Potem zakochałam się i wyszłam za mąż za człowieka tej samej wiaryurodziłam dzieci i wydawało mi się,że tak musi być u każdego.Ze wstydem dziś stwierdzam,że śmiałam się z problemów zw.z inną wiarą np.małżeństw mieszanych.I o ironio,chociaż byłam przeciwniczką małżeńst mieszanych,moja corka zakochała się w chłopaku z innej wiary i wyszła za mąż.Uszanowałam jej wybór chociaż ciężko mi było i to temat na oddzielną opowieść.Jedno wiem,że "nie śmiej się bratku z cudzego przypadku",bo może ci się przyjdzie zmierzyć z tym problemem.Więc Wy wszczyscy "zatwardziali" katlicy i prawosławni spuście z tonu,bo będziecie żałować tak jak ja.Bo to jest prawda,najlepiej jak się ludzie dobierają jednej wiary.Pozdrawiam Was wszystkich!
[115] 2008-11-16 11:27:00 AJKA
pozwolcie ze przytocze swoj przyklad.jestem po slubie 20 lat,bylam katoliczka on prawoslawny.mialo byc rownouprawnienie,tolerancja,milosc i zaufanie.wzielismy slub w cerkwi,wszystkie dzieci ochrzczono wcerkwi.moja polskosc skonczyla sie.Przemoc w moim domu byla na porzadku dziennym.moje dzieci sa teraz nastolatkami,oczywiscie sa prawoslawni,uczestnicza w swoich zabawach,imprezach.Popieram to ,bo nie chce aby czuli sie jak ja.jestem nikim.Czuje sie nikim.Nie wyznaje zadnej wiary.
[116] 2009-01-25 16:20:00 emilia
Dlaczego władze cerkwi nie potępiąpijaków wśród duchownych przecieżto niegodne aby duszpasterz jechał pijany ścinał płoty i samochody i brak było odzewu władz gdzie wy macie moralność wstyd!!!!!!!!!!!!!!!!
[117] 2009-03-10 21:17:00 jekaterina
ja jestem katoliczką, ale kocham prawosławie i jak mój mąż będzie prawosławnym to i ja będę wychowywać dzieci w wierze prawosławnej! Kocham Prawosławie! Cerkiew i Patriarchę!
[118] 2009-08-01 00:56:00 MARCIN
CO MI SIE PODOBA U PRAWOSŁAWNYCH:
-TRZYMAJĄ SIE RAZEM I SOBIE BARRRDZO POMAGAJĄ!!

CO MI SIE U NICH NIE PODOBA:
-JEŚLI KTOŚ JEST INNEJ WIARY - JEST SKREŚLONY!!
TO TROCHE PRZYPOMINA NAZIZM - U KATOLIKÓW NIE MA "PODLUDZI" - DOTYCZY TO TEŻ INNYCH ASPEKTÓW WIARY PRAWOSŁAWNEJ!!
Z całym Szacunkiem ale zanim zaczniecie po mnie "jechać" - zastanówcie się nad tym!!
JEST JEDEN BÓG!!
[119] 2010-07-16 09:25:00 Marja_M
Nie każdy rzymskokatolik jest Polakiem, ale każdy Polak jest rzymskokatolikiem.
[120] 2012-03-26 11:28:00 michał
Mam narzeczoną obrządku prawosławnego, za 4 tygodnie bierzemy ślub w kościele katolickim, i pojawiło się pytanie co z Komunią Św?? Pragnął bym abyśmy oboje podczas ślubu do niej przystąpili
[121] 2012-03-27 19:50:00 qwer
Z punktu widzenia Kościoła prawosławnego przyjęcie przez wiernego eucharystii w innej wspólnocie religijnej jest równoznaczne z apostazją, tj. porzuceniem Kościoła prawosławnego. Poprzez taki czyn dana osoba sama wyklucza się z Kościoła.
[122] 2012-08-04 21:02:00 Monika
a w jaki sposób można zmienic wyznanie ? (z katolickiego na prawosłane)
czy będzie drugi chrzest w cerkwi, czy też jest uznawany ten z kościoła katolickiego?
czy sa potrzebne zgody, zaswiadczenia itp. na zmianę wyznania ze strony obu kościołów?
[123] 2012-11-16 12:31:00 aa
Staram się wszystko co piszecie i komentujecie tak bardzo zrozumieć i pojąć, żeby odnaleźć odpowiedzi na swoje pytania, jednak nic mnie nie jest w stanie przekonać . Jestem ze swoim narzeczonym już parę lat. Ja jestem Katoliczką, on jest osobą wyznania Prawosławnego. Od samego początku naszego związku słyszę jedno "albo ślub w cerkwi albo w ogóle". Milczałam.. Kocham swojego partnera i nie przeszkadza mi to że jest wiary Prawosławnej.. w głębi duszy byłam w stanie zgodzić się na jego postanowienia ..chciałam tylko baczniej przyjrzeć się "mocy" jego wiary. Napisze może wprost: na 4 lata związku był 4 razy w cerkwi podczas Świąt Wielkanocnych. Mało tego .. ja chodziłam razem z nim - w żaden sposób nie odczuwając musu z tym związanego. Szanuję jego rodzinę i jeżeli dostałam zaproszona na wspólne spędzenie Świąt, uważałam to za zaszczyt i w jakimś sensie akceptację mojej osoby. Jednak kiedy ja mam święta On ani razy nie poszedł ze mną do kościoła.. nie mówię o niedzielnych, cotygodniowych mszach. Widzę jego niezadowoloną minę kiedy trzeba iść do Kościoła np. na chrzciny. Jak idziemy na ślub do naszych wspólnych znajomych dobija mnie jego zachowanie kiedy już zasiądzie na ławie kościelnej wyciąga komórkę i jeździ samochodzikami...nie szanując w tym momencie mojej wiary.. tak? Moje pytanie brzmi następująco.. jeżeli osoby wiary prawosławnej tak zawzięcie moją wpajane, że ślub albo w cerkwi albo w ogóle.. to chyba zapomina się tu o praktyce, modlitwie i szacunku do innych wierzeń. Na jakiej podstawie mam uwierzyć w to, że jak wezmę ślub w cerkwi to nagle mój obecny narzeczony zacznie co tydzień chodzić do cerkwi z naszymi dziećmi i weźmie na siebie tą odpowiedzialność wychowania ich w swojej wierze? Gdzie w tym sens .. gdzie logika??
Nigdy nie zapomnę świąt, kiedy wszyscy poszliśmy po obiedzie do cerkwi. Po drodze spotkaliśmy zamożne małżeństwo, ( którego na nabożeństwie nie było!!) zostaliśmy powitani słowami „Христосъ Воскресе! Ja jako jedyna odpowiedziałam „dziękuje i wzajemnie” . Wtedy szanowny Pan odwrócił się w moje stronę i powiedział „ oooo KATOLICZKA!!” . Zrobiło mi się bardzo przykro!! Bo ja w przeciwieństwie do niego byłam podczas JEGO święta w cerkwi… ale on był w stanie „zbesztać” moją wiarę w sekundę. To jest ludzkie?

U mnie w domu wiszą ikony związane z religią prawosławną- po moich dziadkach. Szanuję je. I pamiętam jak podczas pierwszych moich świąt z moim narzeczonym, moja mama wzięła ikonę religii Prawosławnej i podeszła do mojego narzeczonego i powiedziała, żeby nie czuł się źle podczas naszych świąt, ponieważ My szanujemy również i jego religię.

Nie rozumiem tego zaparcia ludzi wyznania prawosławnego.. żeby za wszelką cenę nie dać się złamać.. chociaż nie modlisz się, nie praktykujesz.. nie wierzysz… ale NIE DASZ SIĘ! To jest żałosne.

[124] 2013-01-28 23:24:00 misza
Szkoda aa mi Ciebie. Mimo że Twój wybranek jest prawosławny to niestety prawosławny on nie jest. To granie nie komórce to spora przesada. Muszę mu jednak pogratulować uporu bo to rzadkie zjawisko jeśli się jest niepraktykującym - tak myślę. Trzymam za was kciuki.
[125] 2013-02-03 14:22:00 Jarek
Witam wszystkich mam kilka pytań odnośnie małżeństw mieszanych. Ja jestem wyznania prawosławnego, a moja narzeczona rzymskokatoliczka. Postanowiliśmy wziąść ślub w cerkwi i tu pojawił się problem odnośnie chrztu dzieci.Podczas podpisywania umowy małżeńskiej podpisuje się także deklaracje, że dzieci poczęte z tego małżeństwa zostaną ochrzczone w cerkwi. Podobna sytuacja ma miejsce w kościele. I tu pojawia się moje pytanie. Czy jest jakiś przepis nakazujący podpisanie takiej deklaracji? i jeszcze jedno. Czy to nie małżonkowie powinni decydować gdzie chcą ochrzczcić swoje potomstwo. Są rużni duchowni jak w cerkwi tak i w kościele do których nie chciał bym uczęszczać. Tu wyjaśnienie. Chcąc z narzeczoną poradzić się jednego z duchoch w cerkwi w Hajnówce nawet nas nie przyjął, przywitał nas w produ plebani i powiedział "jak nie chcecia ochrzcić dzieci w cerkwi to poszukajcie sobie innej parafii". zapytacie czy ja chciałbym żeby moje dziecko chodziło i słuchało każań takiego duchownego NIE. Czy moja narzeczona jest gorszą osobą gdyż jes wyznania rzymskokatolickiego. Czy nie powinniśmy miłować wszystkich ludzi jak własnych braci i siostry? Dziekuje za chwile poświęcone na moj pytania.Gorąco Was wszystkich pozdrawiam.
[126] 2013-02-03 14:24:00 Jarek
Witam ponownie nie wiem czy to poszło:)
[127] 2013-02-10 01:46:00 Andrzej
Temat jak najbardziej jest intotny,ale jego przyczyną sa procenty. Tymi procentami jest ilość ślubów mieszanych i ich ukierunkowanie co do konkretnego kościała.
Można powiedziec ze na 10 slubów mieszanych wyznaniowo 8 jest zawieranych w Kościele, 2 w Cerkwi, a z tych 2 czasami jeszcze dzieci są chrzczone w kościele.
I to najbardziej w tym wsystkim boli Cerkiew.
Bo za 20 lat jak takie proporcje będą zachowane to na podlasiu nie będzie 150 tys prawosłąwnych, lecz 50 tys. A cały "ekumenizm" to rzecz w którym łatwo mozna ludzi "zbałamucic". Bo to "bałamucenie"to jedynie przeciaganie prawosławnych do kościoła.
Młodzi prawosławni juz zatracili narodowość swioch dziadków, a z Polaka-Prawosławnego,łatwo zrobic juz Polaka-Katolika.
Przy obecnej mobilności ludzi, prawosławni giną w katolickiej Polsce.
[128] 2013-02-11 13:13:00 Jurek
Młodzi prawosławni zatracili swoją narodowość również dlatego, że Cerkiew w Polsce przez cały XX wiek była prorosyjska a obecnie przybiera kurs na polonizację. Język białoruski i ukraiński o lokalnych dialektach nie wspominając był w Cerkwi traktowany po macoszemu. Pomimo tego, że proboszczowie wiejskich parafii na ogół znają lokalne dialekty podlaskie traktują je na ogół jako coś gorszego. W cerkwi wierni słyszą język rosyjski, często zresztą kaleczony niemiłosiernie przez duchownych lub język polski. Tym samym Cerkiew wspomaga polonizację. Od Polaka prawosławnego do Polaka katolika zostaje już niewielki krok.
[129] 2013-02-15 11:11:00 Bazy
W kwestii małżeństw mieszanych, najważniejsze jest aby małżonkowie i ich dzieci pozostali praktykującymi chrześcijanami, nie zależnie od wyznania w jakim pozostaną.
Niestety znam przykłady gdy „rozerwanie” pomiędzy wyznaniami chrześcijańskimi skutkowało porzuceniem obu wyznań przez małżonków a w konsekwencji przez dzieci.
I to dopiero jest dramat.
[130] 2013-04-02 00:04:00 ani_ani
W całej tej burzliwej dyskusji widzę jedno, nie chodzi w ogóle o Pana Boga, tylko politykę, spory narodowościowe, poczucie doznanych krzywd, lęk przed dominacją, partykularne ludzkie marne interesy itp. Większość dywagacji teologicznych jest dzieleniem włosa na czworo i biciem piany tudzieć stroszeniem piórek obustronnym zresztą w celu straszenia maluczkich głównie wiecznym potępieniem, bo to zawsze się dobrze sprzedaje. Mam nadzieję, że jeśli dwie osoby się naprawdę kochają, do drogę do P. Boga, z Jego pomocą znajdą, jeśli Mu tylko nie przeszkadzać. Udanych małżeństw mieszanych widzę sporo i to cieszy, że mimo wielu "życzliwych" wkoło dają radę. Podziały między Chrześcijanami uważam za największy skandal, grzech i zgorszenie, za które wyszscy powinniśmy pokutować, a nie nadymać się mniej lub bardziej zrozumiałymi teologicznymi frazesami. W mojej rodzinie skutki podziału trwają już trzecie pokolenie, więc przemyślawszy wiele osobiście nie mam zamiaru więcej słuchać straszenia, lat mam dostatecznie dużo, żeby się bać Pana Boga, nie ludzi i dłużej czekać nie zamierzam więc jedność realizuję sobie po swojemu, bez względu na to jak głośno będą na mnie ujadać fundamentaliści z jednej i drugiej strony. Boję się tylko, że jak tak dalej pójdzie to wcześniej czy później wszystkich nas pogodzi szariat.
[131] 2013-09-27 22:17:00 Jan
Co za dziwak pisał ten artykuł ? Wiesz, że przez swoje brednie możesz całą wieczność potem patrzeć na nieudane życie, nienarodzone dzieci i zło jakie tym tekstem teraz wyrządzasz ludziom ? Jezus powiedział, że potępiony będzie każdy, kto ujmie lub doda coś sam do Ewangelii. A to co piszesz na pewno nie pochodzi od Niego. A jak ktoś jest ochrzczony w Cerkwi drewnianej to nie może brać ślubu w murowanej ?
[132] 2013-09-30 15:02:00 bobo
Czyli wg autora każdy inny, nawet Katolik czy Grekokatolik jest niewierzący i pójdzie do piekła ? A jak ktoś był ochrzczony w Cerkwi ale z jedną kopułą a nie dwiema to też pójdzie do piekła ? A jaki problem Katolikowi pójść do Cerkwi i zgłosić prośbę o odprawienie mszy za bliską osobę, która była prawosławna ? Inna sprawa, to nie jest wina narzeczonych, że muszą składać sprzeczne obietnice swoim biskupom, to wina tych biskupów, że nie potrafią zorganizować im wspólnego życia. I to ci biskupi za swoje zaniedbania i brak ekumenizmu, który może skutkować rezygnacją ze ślubu i nie powstaniem planowanych przez Boga dzieci mogą czuć się niedocenieni na tamtym świecie... Prawosławie nie jest jedynym i najdoskonalszym wyznaniem. Np. Chrystus nigdzie nie mówił, że można sobie brać trzy żony. A zatrzymanie się na pierwszym tysiącleciu to zignorowanie wielu późniejszych objawień Marii i Jezusa, którzy oferują nam liczne modlitwy aby ratować grzeszników (np. Różaniec, Święto Miłosierdzia). Prawosławie, podobnie jak Judaizm, zatrzymało się na pewnym etapie i w nic nowego już nie wierzy.
[133] 2014-01-24 11:11:00 Tom
Myślę że za wychowanie dzieci odpowiadają obydwoje rodzice.Ważne jest aby dzieci uczęsczały do Kościoła i modliły się.W wierze katolickiej również modlą się za zmarłych bardzo uroczyście.Uroczystości pogrzebowe również odbywają się uroczyście. Ważna jest wiara w Boga.
Wszyscy dąża do jedności chrześcijańskiej .To jest najważniejsze.
[134] 2015-07-24 10:44:00 pptt
Na Boga, o czym pisze autor artykułu? Jacy innowiercy, jakie wyrzucanie za burtę?
Czy ten człowiek, nie wie że w ten sposób rodzi podział pomiędzy ludźmi, rodzi niechęć i strach. Z czego wynika stwierdzenie, że dopuszczeniem prawosławnego do życia wiecznego jest tylko modlitwa w cerkwi? Gdzie zostało zapisane, ze jeżeli odprawione zostanie nabożeństwo w kościele, to modlitwa nie dotrze do Boga.
Jest jeden Bóg – tego uczono mnie całe życie. Jestem katoliczką, kocham prawosławnego, co mam zrobić? Zostawić go aby nie narażać jego przodków na wieczne potępienie w czeluściach piekielnych, bo modlić się za nich będę głownie w kościele? Faktem jest że ta różnica pomiędzy nami jest powodem jakichś niesnasek, ale tak już jest. Nie wiem czy wynika to z przekory, dumy czy jak to inaczej nazwać, po prostu oboje upieramy się przy swoim. I teraz pojawia się problem, wg autora przodkowie mojego partnera nie zaznają spokoju duszy, ok. tylko niestety jego rodzice nie wpoili mu kultu Boga w cerkwii, po prostu nie chodzi. Ja chodzę. Mając tę wiedzę, jak mam postąpić, żeby oczywiście nie skrzywdzić przodków, pójść za nim i teoretycznie nie umieć wychować dzieci, czy też zostać, pozwolić mu na jego wiarę, wychować dzieci jak potrafię i do tego pokazać tak wiele w zakresie prawosławia ile tylko mi się uda, a mój partner mi w tym pomoże. Ja mu nie pomogę przy prawosławiu bo mało wiem. Osoba, która napisała ten artykuł jest w błędzie. Liczy się wiara. Co wydarzy się w sytuacji gdy wyjedziemy za chlebem do Australii, albo bliżej do Anglii – dominująca wiara anglikanizm. O cerkiew trudno. Czy w związku z tym, automatycznie zaszkodzimy sobie wzajemnie, jeżeli pójdziemy na nabożeństwo do miejscowej świątyni i tam wspomnimy zmarłych, a przede wszystkim żywych. Autorze, ojcze zarówno katolicy jak i inni wyznawcy Chrystusa modlą się za zmarłych, jeżeli tak by nie było to po co wszystkim wpojono by życie pozagrobowe i odciągano od hedonizmu? Jako katoliczka gwarantuje Panu, modlimy się za zmarłych i bardzo często za zmarłych prawosławnych, ponieważ przybywa ich w naszej społeczności. Faktycznie nie podałam jeszcze jednego argumentu – jestem z Podlasia – kolebki kultur, ekumenicznego tygla, jak miałabym zachowywać się wobec nowopoznanych ludzi? Wyciągać „checklistę” i pyt. 1 wyznanie +/-, 2. Stosunek do kościoła +/-, błagam Pana. Skąd wziął się w Panu taki jad, żyjemy pod wspólnym niebem i niech Pan tego nie niszczy takim nawoływaniem. Jak ma teraz spojrzeć na rodziców partnera, skoro mogą trafić przeze mnie do piekła. Tak wiem koloryzuję zbyt mocno, ale jeżeli taki tekst trafi na osobę podatną, proszę mi uwierzyć wyda owoce, które nie będą w żaden sposób zdrowe.
[135] 2015-08-13 14:02:00 Marcin
pptt: "Liczy się wiara. Co wydarzy się w sytuacji gdy wyjedziemy za chlebem do Australii, albo bliżej do Anglii – dominująca wiara anglikanizm. O cerkiew trudno."

Tak, wiara się bardzo liczy. Ale czy każda wiara jest taka sama? Gdzie jest granica?

Jeśli anglikańska wystarcza to co z kalwinistami? Co ze Świadkami Jehowy?
Z muzułmanami? Z buddystami?
[136] 2016-02-03 00:34:00 Ja
Z doświadczenia wiem, jak trudne jest życie małżeństw mieszanych jeśli chcieliby oni zachować wszelkie zasady zawarte w kanonach cerkiewnych. Pary decydujące się na taki związek nie zdają sobie z tego sprawy przed ślubem i nie są pouczone przez duchownych. Może też często nie są dojrzałe duchowo i liczy się tylko tu i teraz, nie wiedzą jak to będzie za lat kilka i później. Kto decyduje się na ślub z innowiercą? Ten, kto nie jest utwierdzony we własnej wierze. Gdyby było inaczej taka osoba sama nie dopuściłaby do tego. Nie sądzę, aby młody człowiek z pełną świadomością podjąłby się dźwigania ciężkiego krzyża przez długie lata a może i całe życie. Dlatego pewność mam, że ci którzy decydują się na związki z innowiercami nigdy nie będą w stanie prawdziwie wyznawać swojej wiary chyba,że druga strona przyjmie prawosławie. To duchownych zadaniem jest przestrzegać przed niebezpieczeństwem zagrażającym dla duchowości prawosławnej osoby, bo skutki późniejsze mogą być nie do naprawienia, a związek zapoczątkowany miłością popadnie w herezję, albo w ateizm, albo się rozpadnie. Innej opcji nie ma.
Moja teoria opiera się na własnym doświadczeniu i obserwacji moich najbliższych i znajomych i jest prawdziwa bo z życia wzięta.
Z pełnych szacunkiem dla o. Makala
[137] 2016-11-12 00:18:00 Katoliczka
Miłość do drugiej osoby jest obrazem miłości Boga do człowieka. To dar. Nie ma więc mowy o,, ważniejszej,, miłości, skoro Bóg jest do niej drogą.Który duchowny (zarówno prawosławny jak katolicki) ma zdolność ocenić gorliwość i obraz duszy każdego z Nas? PRZYPOMNIJMY SOBIE, TO BÓG NAS SĄDZI, NIE DUCHOWNY. Ustanowiona polityka Kościoła robi z Niego instytucje wiary. Jednak jest to określenie pejoratywne. Jestem z osobą prawosławną. Uważam, że ten Krzyż nie jest,,rysą,,. Ten Krzyż jest błogosławieństwem. Bóg brał swój Krzyż na barki. Rozmawiając z duchownymi, z obu stron, specjalizujących się w prawach kościelnych, uznałam, że odciagają mnie od Boga. Każdy przekonywał mnie do racji swojej wiary. Tak jak partie polityczne do swoich postulatów. Jaka jest rola duchownych skoro czuję, że zamiast budować, burzą moją wiarę. Na szczęście pomimo to chodzę do Kościoła. Także do Cerkwi, co drugi tydzień. I wraz z ukochaną osobą udoskonalam patrzenie na Boga:
-W każdej postaci
-W każdej sytuacji
-W każdej chwili w życiu- nie tylko w trakcie oficjalnego obrzędu.
Pytanie najważniejsze: Kto wytłumaczy moje wzmocnienie wiary po podjęciu Tego Krzyża?

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token