Numer 1(199)    styczeń 2002Numer 1(199)    styczeń 2002
fot.M. Dolecki
Drogą świętej Niny
Anna Radziukiewicz
W sercu Kaukazu, przy północnej granicy Gruzji, sięga wysokości 5047 metrów góra Mkinvartsveri (Kazbek), drugi co do wielkości szczyt w tym regionie. Ale ta góra piętrzy się przede wszystkim w sercach Gruzinów, zadomowiona w ich narodowym eposie "Pustelnik".
   
   GROTA BETLEJEMSKA
   Pustelnik przy Grocie Betlejemskiej - ilustracja do Pustelnika Eliasza ChavchavadzeNa północnym zboczu góry, u samego szczytu, znajduje się Grota Betlejemska.
   W połowie XIX wieku ormiański uczony Khatissan odkrył ślady zamieszkiwania przez ludzi wschodniego zbocza góry na wysokości 11 tysięcy stóp, z grotami wyrąbanymi w solidnym kamieniu. Według Khatissana, powołującego się na tradycję, mieszkali tam mnisi. Ich przełożony słynął z bardzo surowego trybu życia i codziennie powtarzającego się cudu. Promienie słońca, przedostając się przez szczelinę w ścianie, rozjaśniały ciemności groty, w której mieszkał. Na nie święty zwykł kłaść księgę, którą czytał, zaś ta, bez żadnego podtrzymywania, pozostawała zawieszona w powietrzu. Ale pewnego razu niegodziwe machinacje młodych mnichów wystawiły na pokuszenie ich przełożonego. Cud nie nastąpił. Ciężki tom, leżący jak zwykle na promieniach słońca, spadł na ziemię. Abba, chcąc uniknąć złośliwości wrogów, opuścił grotę i resztę życia spędził jeszcze wyżej, wśród wiecznych śniegów. Po jego odejściu straszna burza rozszalała się nad jaskiniami, niszcząc wszystko i nikt więcej nie słyszał o ich mieszkańcach.
   Tak silna była wiara w tę historię i tak wielką czcią otaczali wieśniacy to święte miejsce, że Khatissan miał ogromne trudności z przekonaniem kogokolwiek do wspólnej wspinaczki i poszukiwania groty. Przewodnik, który wreszcie podjął się tego wyzwania, pnąc się w górę padał co chwila na kolana, błagając niebiosa, aby miały wzgląd na jego odwagę. Silną burzę, która rozszalała się po wyruszeniu ekspedycji i zniszczyła chłopom zboża, uznano za przejaw Bożego gniewu.
   W końcu XIX wieku wielki gruziński poeta św. Eliasz Chavchavadze, zmarły w 1907 roku, ożywił zbiorową pamięć i całą tradycję narosłą wokół Groty Betlejemskiej. Napisał arcydzieło gruzińskiej literatury, poemat "Pustelnik". Bohaterem jej stał się abba, który odciął się od tego świata i całe swoje życie oddał Bogu, zamieszkując w Grocie Betlejemskiej.
   "Pustelnik"w czasie unicestwiania przez radziecką władzę kultury gruzińskiej, kształtowanej przez siedemnaście wieków chrześcijaństwa, stał się jakby punktem orientacyjnym narodowej tożsamości Gruzinów.
   Największa gruzińska alpinistka Aleksandra Japaridze postanowiła zweryfikować legendę o Grocie Betlejemskiej. Między 1923 a 1953 rokiem 19 razy, często wspólnie z bratem Aloszą, wspinała się na Kazbek. Podczas jednej ze swoich ostatnich wspinaczek Aleksandra znalazła grotę. Zobaczyła w niej kamienny ołtarz z wyrytymi na nim krzyżami, świadczący o tym, że istotnie niegdyś żył tu pustelnik. Znalazła też pod lodem stary niedopałek świecy, w którym knot zastąpiono wysuszoną łodygą.
   Kamienny ołtarz w grocieGrota Betlejemska, jedno z najbardziej tajemniczych świętych miejsc gruzińskiej Cerkwi, stała się w 2000 roku celem pielgrzymki. Kilka lat przygotowywał się do niej, pod okiem profesjonalnych wysokogórskich wspinaczy, biskup Bodbe Nikoloz, kierujący departamentem misji i ewangelizacji gruzińskiego patriarchatu.
   Władyka wiedział, że taka wspinaczka odpowiada głębokim naturalnym inklinacjom człowieka - dążeniu do spotkania z Bogiem na górze. W Gruzji prawie zawsze cerkwie były budowane na wzgórzach lub górach i ta praktyka głęboko jest zakorzeniona w Biblii. Bóg wzywa Mojżesza na Górę Synaj i tam z nim rozmawia. Przemienienie Pańskie nastąpiło na Górze Tabor. Golgota to wzgórze, ze wzgórza też nastąpiło Wniebowstąpienie.
   - Świętość odczuwasz na górze przenikliwiej, albowiem obcujesz z Bożym stworzeniem niedotkniętym ludzką ręką - odpowiada władyka, próbując zrozumieć trudy alpinistów.
   
   DROGA DO NIEBIOS
   
   Wyprawa rozpoczęła się 1 stycznia, po spotkaniu z patriarchą gruzińskiej Cerkwi i otrzymaniu od niego błogosławieństwa. Dwa dni trwały jeszcze do niej przygotowania. Wyruszono 3 stycznia we środę o świcie. Pierwszy odpoczynek miał miejsce na stacji meteorologicznej, zbudowanej jeszcze za Stalina na wysokości 3600 metrów, dziś zamienionej w schronisko dla uprawiających wspinaczkę. Stąd do Groty Betlejemskiej jeszcze długie, trudne, kamieniste zbocze.
   Ze schroniska pielgrzymi wyruszyli 6 stycznia rano. O godzinie szóstej wieczorem ujrzeli grotę. Miała owalny kształt, jej wysokość sięgała trzech metrów, szerokość także trzech, w głąb miała dwa metry.
   Pielgrzymi zawiesili wykonane z wełny ikony. Wsienoszcznoje bdienije skończyło się przed północą. Przyszedł czas na wyświęcenie groty. Przygotowywali się do tego na dole - zbierali drogocenne kamienie, srebro i złoto, z których znany gruziński metaloplastyk Giorgi Khodashauri miał wykonać naczynia liturgiczne. Niestety, z powodu choroby nie zdążył na czas. Wzięli więc ze sobą inne.
   Biskup Nikoloz w Betlejemskiej GrocieLedwie modlitwa rozpoczynająca wyświęcenie wypełniła grotę, usłyszeli na zewnątrz głos. To ich przyjaciel alpinista Tamaz Sharashenidze samotnie dotarł na górę. Zdumieli się wszyscy. Oni, choć też zaprawieni we wspinaczce, pokonywali tę trasę wzajemnie sobie pomagając, przy dziennym świetle. Musieli przejść dwukilometrowy lodowiec pokryty bezdennymi szczelinami, przysypanymi w niektórych miejscach śniegiem. Używali haków i sznurów.
   - Przyniosłem wam wykończony już kielich do Eucharystii - powiedział.
   Liturgia trwała do piątej. Wszyscy przystąpili do priczastija, niektórzy po raz pierwszy. O piątej odpoczynek. Wyjęli prezent od patriarchy - specjalną, ważącą cztery funty czekoladę z napisem "2000". Od dwudziestu czterech godzin niczego nie mieli w ustach. Czekolada miała dla nich niebiański smak.
   Po dwugodzinnej drzemce zaczęli schodzić na dół. Gdy wspinali się na górę było szaro i pochmurnie, a siódmy stycznia okazał się dniem jasnym, śnieżnym, bez chmurki i ciepłym, chociaż było poniżej zera. Bajecznym.
   W drodze do grotyDruga pielgrzymka do Groty Betlejemskiej rozpoczęła się 1 sierpnia. Wspinało się dwudziestu dwóch mężczyzn, wśród nich wnuk Aleksandry Japaridze. Po zatrzymaniu się na stacji meteorologicznej, wspięli się do nowej kaplicy Świętej Trójcy. Kaplica o wymiarach trzy na cztery i wysokości dwóch metrów, eliptycznego kształtu, została tu posadowiona w sierpniu 1998 roku przy pomocy helikoptera. Biskup Nikoloz, który dotarł tam z innymi alpinistami, wyświęcił cerkiewkę, która stała się najwyżej położoną prawosławną świątynią na świecie. Do skał przymocowano ją mocnymi metalowym linami, by nie przewróciły jej silne wiatry, które hulają tu przez cały rok.
   Alpiniści uważają tę kaplicę za swoją, dbają o nią i modlą się w niej, zatrzymując się podczas wspinaczki.
   Dalsza droga prowadziła do Groty Betlejemskiej. Dotarł do niej również władyka Nikoloz.
   - W grocie czuliśmy, że modlitwy pustelników, którzy dawno odeszli, jakby nadal wisiały w powietrzu - wspominają pielgrzymi - i one czyniły z tego miejsca sanktuarium będące bramą do nieba.
   Jeden z górskich przewodników przyjął tu sakrament chrztu. Władyka Nikoloz, od kiedy rozpoczął wspinaczkę, ochrzcił wielu alpinistów lub przyprowadził ich do Cerkwi.
   Spowiedź, proskomidię i Liturgię św. odsłużono już 2 sierpnia. Dla Gruzinów jest to dzień pamięci proroka Eliasza, ale również dzień św. Eliasza Chavchavadze, niebiańskiego opiekuna gruzińskiego patriarchy Eliasza II.
   Kamienny ołtarz, ikony napisane na wełnie, śpiew wypełniający świątynię, rozjaśniający mrok płomień świec wy-wołały atmosferę pozaczasowości. Chrystus znów zszedł do Betlejemskiej Groty. Po Liturgii dwugodzinny odpoczynek - ciało sąsiada stawało się poduszką, czyjeś stopy matą, kolana podciągnięte pod brodę. Uszanowując część ołtarzową 22 osoby musiały się zmieścić z ekwipunkiem na trzech, czterech metrach kwadratowych.
   I jeszcze przed zejściem w dół modlitwa do pustelników, którzy tu trudzili się przez stulecia i którzy tu pozostawili swój testament - nasiąknięte modlitwą ściany Groty Betlejemskiej.
   
   MISJA PIELGRZYMA
   Rok 1989 był dla Gruzinów czasem powrotu do starożytnej tradycji pielgrzymowania. Pierwszym pielgrzymem na tej ziemi była siedemnaście wieków temu czternastoletnia dziewczyna, urodzona w Kapadocji, która z Jerozolimy zmierzała nad jezioro Paravani.Krzyż, ikona św. Niny i inne ikony wędrują razem z pielgrzymami Niosła krzyż zrobiony z gałęzi winorośli. Jezioro było położone na południu kraju, który wtedy nazywano Iberią. Nie zatrzymała się tu. Poszła wzdłuż rzeki Kura i dotarła do miasta władców tego kraju - Mcchety. 14-letnia dziewczyna o imieniu Nina (po gruzińsku Nino), którą następne pokolenia nazwały równą apostołom, przyniosła do krainy rozpiętej między Morzem Czarnym a Kaspijskim światło wiary chrześcijańskiej.
   W 1989 roku komsomolcy strzegli jeszcze wrót cerkwi, konfiskowali religijne filmy i książki, a 9 kwietnia tego roku żołnierze radzieckiej armii zabijali uczestników demonstracji na ulicach Tbilisi.
   Ale siedemdziesięciu pielgrzymów wyruszyło tego roku na początku czerwca znad jeziora Paravani i szło drogą św. Niny 320 kilometrów aż do starożytnej stolicy Gruzji, Mcchety, niedaleko Tibilisi położonej. Pielgrzymka zakończyła się zbiorowym chrztem setek ludzi w rzece Aragvi, wpadającej do Kury.
   Niebawem patriarcha Eliasz uczynił biskupa Bodle Nikoloza odpowiedzialnym za misję wewnątrz kraju. Po-stanowiono wrócić do sposobu ewangelizacji, jaki prowadziła św. Nina. W ciągu kilku lat dwanaście młodych kobiet przygotowano do niesienia apostolskiej misji. To we współpracy z nimi wyruszyły misyjne pielgrzymki do wsi, miasteczek i miast, rozrzuconych po całej Gruzji i niewielkim obszarze Azerbejdżanu, omijając Abchazję, zajętą na początku lat 90. przez muzułmanów. W jednej z takich pielgrzymek szło również 22 prawosławnych Serbów i Amerykanów.
   Pielgrzymi idą w szeregu. Sprzyja to ciszy i skoncentrowaniu się na Modlitwie Jezusowej. Władyka Nikoloz uczy: - Stawiając krok, wymawiaj jedno słowo modlitwy. Kiedy idziesz trudnym górzystym terenem, wymawiaj pół modlitwy przy każdym kroku.
   Pielgrzymi budzą się wcześnie i spieszą na poranne modlitwy, często również akatyst do św. Niny i regularnie celebrowaną Liturgię, podczas której dobrze przygotowany chór młodych kobiet śpiewa według starożytnych gruzińskich napiewów.
   Po trzech - czterech godzinach pielgrzymowania zatrzymują się na odpoczynek i pierwszy posiłek, często bardzo prosty - chleb, ser, pomidory, ogórki - to co podadzą we wsi gospodarze.
   Podczas odpoczynku władyka Nikoloz albo hieromnich Anton zapraszają na wykłady. Przedstawiają np. pisma ojców świętych, ale także Platona czy utwory współczesnych poetów. Jest to propozycja spojrzenia na chrześcijańskie wartości na szerszym tle.
   Potem marsz do następnej wsi. Kierowcy wysiadają z samochodów, by pokłonić się ikonie św. Niny, dzieci przeskakują przez płot, by prosić władykę o błogosławieństwo. Późnym popołudniem, kiedy docierają do następnej miejscowości, spieszą na molebien, który służą w cerkwi napełnionej już liturgicznym życiem, albo w popadającej w ruinę, to znów w szkolnej klasie, czy pod otwartym niebem. A po miejscowości jeździ jeep i przez magnetofony ogłasza program spotkania.
   Nieraz wszyscy mieszkańcy wsi przybywają, by obejrzeć religijny film, dowiedzieć się czegoś o drodze św. Niny i innych świętych i o podwiżnikach, wziąć udział w dyskusji, zapytać, jak się odmawia Modlitwę Jezusową, poprosić o chrzest czy wyświęcenie domu.
   Po wieczornej modlitwie pielgrzymi misjonarze udają się na spoczynek do domów, pod namiot, bywa że i do stodoły, a nawet więzienia, by kolejnego dnia nieść światło wiary Chrystusowej do następnej wsi, miasteczka, miasta. I by tę wiarę czynić nie formalną i oficjalną, a prawdziwą. By zasiewać ziarno w sercach Gruzinów, z których przez siedemdziesiąt i więcej lat wyrywano Boga.
   
   
Rytm kroków trzeba zgrać ze słowami Modlitwy Jezusowej

   

Na podst. artykułu "Following
   the Cross of St. Nina"mnicha Adriana i "Ascent to Heaven"
   z Orthodox Word (3-4 2000 r.)
   tłum. i oprac. Anna Radziukiewicz


   

Opinie

[1] 2002-02-08 15:06:00 K.
Jest super.
[2] 2002-02-12 15:10:00 kristoo
tak zgadzam sie z przedmówcą
[3] 2012-11-26 01:02:00 Nina
Witam..Bardzo ciekawa historia nigdy o niej nie slyszałam ,pewnie dlatego ,ze jestem katoliczką. Ciesze się ,że znalazłam św. Nine ,mimo że jest to święta prawosławna.Myśle ,że będe czasem modlić się do swojej patronki i nie będzie to grzech ,bo przecież jestesmy chrzescijanami.Pozdrawiam
[4] 2017-01-27 01:10:00 nina
Prosze mi powiedziec czy sa jakies modlitwy do Sw Niny

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token