Souheil Farah z duchownym w libańskiej cerkwi Na ulicy starego Trypolisu, pierwszy z prawej Souheil Farah
Numer 4(298)    kwiecień 2010Numer 4(298)    kwiecień 2010
fot.
W nurcie dialogu cywilizacji
Anna Radziukiewicz

Z prof. Souheilem Farahem z libańskiego Uniwersytetu Balamand rozmawia Anna Radziukiewicz

Anna Radziukiewicz: – Rozmawiamy w libańskim Uniwersytecie Balamand. W tych murach przez wiele lat prowadzono dialog między Kościołami prawosławnym i rzymskokatolickim, próbując odpowiedzieć na pytanie, czy unia jest drogą ku jedności Kościołów. W końcowym dokumencie z 1993 roku odpowiedziano, że nie jest.
Souheil Farah:
– Ten zapis ma raczej charakter muzealny. Zabrakło bowiem jego wcielenia w życie. Ale myślę, że wszyscy, którzy zechcą rzeczywistego rozwiązania problemów między obu Kościołami, wrócą do tego dokumentu. Jest on bardzo inspirujący.
– Czy zdaniem Pana pielgrzymka papieża Jana Pawła II do Libanu i Syrii w maju 1997 roku odcisnęła większy ślad na bliskowschodnich międzykonfesyjnych stosunkach, niż ustalenia z Balamand?
– Myślę że tak. Gdy papież przybył do Libanu, spotkało go pół miliona ludzi. Witali go katolicy, prawosławni, muzułmanie. Dla nas to była wizyta, w czasie której jednoczyli się ludzie różnych religii i wyznań. W Damaszku papież odwiedził meczet Umajjadów, gdzie przechowywane są relikwie św. Jana Chrzciciela, i modlił się z głównym muftim Syrii. Bardzo trudno jest znaleźć rozumny, ogólnochrześcijański język z naszymi braćmi muzułmanami, którzy nieco się różnią od nas. Papież go znalazł. Ale przede wszystkim zainspirował świat rzymskokatolicki do lepszego pojmowania innych konfesji.
– Co przeszkadza dialogowi?
– Przede wszystkim napór historycznej pamięci, rozpamiętującej liczne wojny, konflikty i urazy.
– Zwłaszcza najświeższe?
– Tak. To są konflikty na Cyprze, w Górnym Karabachu, Czeczenii, Jugosławii, Albanii, regionach północnego Kaukazu. Tam gdzie toczy się wojna, tam i wybucha płomień fanatyzmu, nacjonalizmu i na koniec terroru.
– Smutny jest świat.
– Ale i optymistyczny. Jakże wiele mamy regionów pokojowego funkcjonowania różnych nacji i religii na jednym kawałku ziemi. Spójrzmy chociażby na dobre sąsiedztwo prawosławnych i muzułmanów w centralnej Rosji, basenie Wołgi, niektórych regionach północnego Kaukazu, albo w zachodniej części arabskiego Wschodu.
– Nie jest Pan zwolennikiem darwinowskiej filozofii, głoszącej wieczną walkę między silniejszym i słabszym, między cywilizacjami i religiami?
– Zawsze stawiam akcent na tym co pozytywne, konstruktywne, wspólne i prowadzi do współdziałania między ludźmi, narodami, religiami, cywilizacjami.
– Powtarza Pan za francuskim filozofem Paulem Holbachem: „Niewiedza jest matką wszystkich grzechów”. Pana droga to zgłębianie wiedzy o różnych kulturach. Bardzo trudna.
– Tak, to duży trud. Dobrze jest być prawosławnym, katolikiem, żydem wśród swoich. Ale już wyjście naprzeciw innego, porozumienie się z nim, staje się drogą najtrudniejszą. Trzeba wtedy zgłębiać inną kulturę.
– A radość ze spotkania się z inną kulturą?
– Ależ oczywiście, jest moim udziałem. Kiedy głęboko w nią wchodzisz, obowiązkowo znajdziesz jej jasne, piękne strony. Na pewno radości tej doświadczył również prawosławny metropolita Gór Libanu, myśliciel znany na całym świecie, teolog George (Khodr). Żył on pośród muzułmanów. Wykładał arabsko-islamską filozofię i kulturę w Uniwersytecie Libańskim w Bejrucie. Na jednej z konferencji, którą organizowałem, miał wykład „Moje doświadczenie islamskie”. Tej radości spotkania i odkrywania pereł doświadczaliśmy podczas serii konferencji, organizowanych w 1997 roku w Libanie przez Rosyjsko-Libański Dom „Rosja i muzułmański świat. Spotkanie dwóch kultur”, czy w 2002 roku podczas międzynarodowej konferencji „Dialog kultur – doświadczenie Rosji i libańskiego Wschodu”, albo trzy lata później podczas podobnej międzynarodowej konferencji.
– Liban jest dobrym polem doświadczalnym dla prowadzenia dialogu?
– Liban to bardzo mały, ale unikalny kraj. Żyje tu obok siebie siedemnaście konfesji – chrześcijańskich i muzułmańskich. Może to być dobra gleba dla tolerancji albo zamknięcia, dla przyjęcia albo odrzucenia, dla pokoju albo wojny. Wszystko zależy od naszego wyboru. Uważam, że trzeba szukać zawsze tych cech, które nas jednoczą, a nie tych, które izolują. I trzeba szukać różnorodności. Dzięki Bogu, różnimy się. Zawsze powtarzam studentom: Wyobraźcie sobie świat roślin. Jakiż on byłby smutny, gdyby same róże w nim rosły. Albo świat zwierząt. Tragiczny byłby, gdyby tylko lwy w nim panowały. Tak samo jest z różnorodnością etniczną i religijną. Jest naszym bogactwem.
– Tej różnorodności doświadczacie w Libanie na co dzień.
– To, że w jednym domu, na jednej klatce schodowej mieszka prawosławny, katolik, unita, muzułmanin i żyd, jest naszą codziennością. I ciągle uczymy się żyć razem w tej różnorodności. Każda konfesja ma swój komitet do spraw dialogu kultury i religii. Przygotowani do tego ludzie stale organizują seminaria, wydają książki, są zobowiązani do uczenia pokojowego stylu życia, tego że jest jedna Prawda, która nas jednoczy, tylko różne drogi dochodzenia do niej. U nas wielu intelektualistów stara się rozpowszechniać ten typ kultury – dialogu właśnie. Ale żeby prowadzić kulturę dialogu, trzeba znać specyfikę drugiej religii, jej rytuały i doświadczenia. Dlatego we wszystkich typach szkół, łącznie z uniwersytetami, wykładana jest historia religii. Przedtem tego nie było. Każda konfesja uczyła swoje dzieci własnej religii. Życie jednak zmusiło nas do poszukiwania wspólnego języka, który ustrzegłby przed powtarzaniem konfliktów i sporów, w których każdy uważał siebie za nosiciela absolutnej Prawdy, kroczącego najprawdziwszą drogą do Boga. Jakże łatwo wtedy o wojnę.
– Czy w Libanie jest komitet zajmujący się dialogiem chrześcijańsko-muzułmańskim?
– Takich komitetów jest wiele. Wydały one sporo prac na ten temat. Stworzyły kolosalną ciepłą energię wokół tego problemu. Przekonują, że wspólnych punktów mamy wiele więcej niż różniących.
– Coraz więcej ludzi kojarzy islam z terroryzmem.
– Islam to religia pokoju. Kto cierpi od terrorystów? Najbardziej wykształceni, cywilizowani muzułmanie, jako ci, którzy wybrali drogę dialogu i pokoju. Cierpią choćby z powodu odpowiedzialności za to, że w świecie muzułmańskim są i ekstremiści, którzy sięgają po broń terroru i cierpią z powodu niezrozumienia ich religii.
– Europa zna islam?
– Jedynie wąska grupa znawców islamu i Wschodu. Ale to są kręgi naukowe. I ta wiedza nie przenika niestety do zwykłego człowieka.
– Prowadzi Pan na uniwersytecie cykl wykładów, poświęconych współczesnej myśli zachodnioeuropejskiej. Jak określiłby Pan jej kondycję?
– Przeżywa ona głęboki kryzys. Znalazła się w ślepym zaułku. Brakuje jej komplementarnych idei. Dotyczy to filozofii, kulturologii, socjologii i innych nauk humanistycznych. Popatrzmy tylko na tytuły prac głównych zachodnich myślicieli. Cóż wieszczą? Koniec historii, koniec człowieka, koniec Boga. Wszędzie koniec, koniec, koniec.
– Co więc Europa uczynić powinna?
– Pojąć światłą stronę religii.
– Patriarcha rosyjskiej Cerkwi Kirył powiedział, że prawosławiu bliższy jest w wielu aspektach islam, judaizm, a nawet buddyzm, od zachodnich nurtów chrześcijaństwa.
– Rozumiem. Racjonalizm i indywidualizm bardzo głęboko wszedł w mentalność zachodniego społeczeństwa. I nie zostawił miejsca na harmonię między materialnym i duchowym. W religiach Wschodu priorytet uzyskuje duchowe życie człowieka.
– Jaki ma wpływ ów brak harmonii na kondycję zwyczajnego człowieka?
– Spójrzmy choćby na rodzinę. Jest kolosalna ilość rozwodów. Koszmar! Jak niski jest poziom moralności, etyki. Jaka panuje presja na obronę praw mniejszości seksualnych.
– Do kategorii „stan wolny” należy dziś ponad 40 procent dorosłych Amerykanów, czyli 86 milionów ludzi. Czterdzieści lat temu tacy ludzie stanowili 28 procent amerykańskiego społeczeństwa.
– To wskazuje na rozkład rodziny.
– Ale z tego powodu cierpi i Rosja.
– Rosja uległa zachodnim wpływom. Naruszyła wszystkie stare wartości. A to może ją prowadzić jedynie do próżni i anarchii. Dlatego cierpi większość ludzi, na Wschodzie i Zachodzie.
– Pana praca, jako prezesa Rosyjsko-Libańskiego Domu, organizatora międzynarodowych konferencji, autora książek i podręczników, zmierza jednak do tego, by Rosjanom uświadomić niezbywalną wartość ich tradycyjnej narodowej kultury i religii.
– Rosja jest dla mnie jak rodzona matka. Dlatego chcę, żeby dobrze jej się działo. Uwielbiam Dostojewskiego i Puszkina, tak samo jak Czajkowskiego, Rachmaninowa, Rimskiego-Korsakowa i w ogóle całą rosyjską kulturę. Uważam, że średnio wykształconemu człowiekowi na świecie, jeśli nie pozna rosyjskiej kultury, zawsze czegoś będzie brakowało. By tę kulturę popularyzować, zorganizowałem w Libanie seminarium „Dostojewski, Bóg, człowiek i cywilizacja”, w tym zaś roku proponuję międzynarodowe seminarium o świeckich i religijnych elementach w twórczości Puszkina. W Libanie odpowiadam za serię wydawniczą, przybliżającą kulturę rosyjską. Od dzieciństwa bardzo lubię klasyczną literaturę i muzykę. Rosja obficie mi tej klasyki dostarcza. Dlatego jeżdżę do Rosji często. Tam zaocznie skończyłem fakultet dziennikarstwa. Gdy potem zacząłem zajmować się filozofią nauki, filozofią kultury i cywilizacją religii, interesowała mnie głównie cywilizacja rosyjska. Moja praca „Rosyjska cywilizacja – sens i los” została wydana po rosyjsku i arabsku. Tytuł kolejnej pracy to „Rosyjska cywilizacja. Pytanie o tożsamość”. Planuję jeszcze wydać serię książek o podobnej problematyce. Mimo mojej wielkiej miłości do Rosji, widzę i jej słabe strony. A one są ulokowane w życiu ekonomicznym i politycznym. I nie mam niestety odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób zarządzać rozumnie i normalnie tak ogromną przestrzenią przy jej bardzo niskim zaludnieniu. Wszak cały Liban to tylko tyle, co trzecia część Moskwy.
– Polityka i religia – jak Pan widzi relacje między tymi sferami?
– Polityka absolutnie nie powinna wtrącać się do spraw religijnych. Te sfery powinny być rozdzielone. Inaczej nastąpi bardzo niebezpieczny proces ideologizacji i polityzacji religii. Setki lat cierpieliśmy tu w Libanie i na Bliskim Wschodzie na skutek polityzacji religii. Do czego dochodzimy? Zaczynamy się domagać muzułmańskiego państwa, muzułmańskiej ekonomii, albo żydowskiego państwa, żydowskiego prawa. Religia staje się totalitarną ideologią. Historia pokazała jednak, jak niebezpieczne jest religijne państwo.
– Ale choćby w czasach cesarza Justyniana w Cesarstwie Bizantyńskim istniała symfonia władzy duchowej i świeckiej.
– Uważam jednak, że trzeba rozdzielać funkcje polityczne od czysto religijnych. Wskazuje na to doświadczenie całej ludzkości. Polityka to walka o interes, to pragmatyzm, to nieraz przestrzeń dla braku moralności. Religia to stosunek człowieka do Boga. Religijni działacze nie powinni zajmować się polityką. Niech życiem ziemskim kierują ci, którzy znają się na polityce, ekonomii, prawie.
– Dziękuję za rozmowę.
fot. Anna Radziukiewicz

* * *

SOUHEIL FARAH, FILOZOF, PROFESOR LIBAŃSKIEGO UNIWERSYTETU I PROFESOR KONSULTANT MOSKIEWSKIEGO PAŃSTWOWEGO UNIWERSYTETU (MGU), CZŁONEK RZECZYWISTY ROSYJSKIEJ AKADEMII NAUK, AKADEMIK ROSYJSKIEJ AKADEMII PRZYRODNICZYCH NAUK, ZAŁOŻYCIEL I PREZES ROSYJSKO-LIBAŃSKIEGO DOMU, JEDEN ZE ŚWIATOWYCH LIDERÓW PROCESU ZWANEGO DIALOGIEM KULTUR I CYWILIZACJI – to najkrótsza charakterystyka Libańczyka, którego spotkałam podczas konferencji „Tradycyjne duchowe i kulturowe wartości jako podstawa zrównoważonego rozwoju”. Konferencja odbyła się 10 i 11 lutego w Uniwersytecie Balamand w Libanie, a jej głównym organizatorem była moskiewska Fundacja Jedności Prawosławnych Narodów.
Souheil Farah ujmował serdecznością, otwartością, chęcią służenia, w takim samym stopniu jak swoją głęboką i wielopłaszczyznową wiedzą. Chciałam z nim zrobić wywiad. Wiedziałam, że to trudne zadanie. Prof. Farah był wszak współorganizatorem konferencji ze strony libańskiej, na którą przybyli przedstawiciele dwudziestu krajów. Profesor znalazł jednak czas i dla Przeglądu Prawosławnego.
Prof. Farah jest znawcą Wschodu chrześcijańskiego i arabsko-muzułmańskiego, historii Rosji i jej kultury, zwłaszcza wyrosłej na prawosławiu. Pasjonuje go rosyjska literatura i muzyka.
Włada biegle językami, których używają setki milionów ludzi, co usuwa przed nim bariery komunikacyjne – arabskim, który jest językiem ponad dwustu milionów ludzi, rosyjskim, w samej Rosji włada nim ponad sto czterdzieści milionów, francuskim, który pozostaje wciąż popularny także w byłych francuskich koloniach. Szeroki, otwarty umysł i zwyczajna dobroć, wymieszana z pokorą, postawiły profesora w centrum światowego dialogu cywilizacji. Dialog stał się jego pasją, miłością i nadzieją.
O ostatniej twarzy profesora rosyjski ambasador W. Popow pisał: „Mowa o zadziwiającym i wspaniałym człowieku, który jako jeden z pierwszych na naszej planecie zaczął głosić ideę partnerstwa cywilizacji i kultur. Jego pierwsze prace na ten temat pojawiły się przed sformułowaniem przez Irańczyków koncepcji dialogu cywilizacji. Pionierskie poczynania profesora Faraha odegrały ogromną rolę w procesie, który dziś nazywamy dialogiem kultur, religii i cywilizacji, który zagarnia coraz większą liczbę ludzi na różnych kontynentach”.
Profesor stał się jednak przede wszystkim symbolem głębokiego dialogu kultur arabskiej i rosyjskiej, którego linią przewodnią stała się idea – ile łączy obie kultury, nie zaś ile je dzieli. Profesor przekonuje, że cywilizacyjne ekstremizmy stanowią dziś jedno z największych zagrożeń dla życia na naszej planecie. Proponuje więc zamiast zderzenia cywilizacji ich partnerstwo.
Souheila Faraha cenią obywatele Rosji – tak samo prawosławni, jak i muzułmanie. Ramazan Abdułatinow, rektor Moskiewskiego Państwowego Uniwersytetu Kultury i Sztuki, przewodniczący Zgromadzenia Narodów Rosji, pisze: „Souheil Farah stał się ogromną duchową zdobyczą dla rosyjskiej myśli.
Pojawił się w Rosji w momencie najtrudniejszym, kiedy modne stało się odrzucanie swojej przeszłości historycznej i kulturowej. Souheil Farah przypominał, że wielka kultura była i pozostaje w Rosji ponad formacjami społecznymi i politycznymi. Ciągle udowadnia, że Rosja, poprzez swoje wielopłaszczyznowe bogactwo kulturowe, jawi się jako swoisty model kultury światowej”.
Olga Sawina, profesor uniwersytetu w Niżnim Nowgorodzie, zauważa: „Szczególnie poraża u prof. Faraha głęboka znajomość historii rosyjskiej państwowości, rozwoju rosyjskiej kultury i myśli filozoficznej. To głęboki znawca twórczości Puszkina i Dostojewskiego, wielbiciel muzyki Czajkowskiego i innych, człowiek poważnie zgłębiający problemy rosyjskiej architektury i budownictwa. Rosyjskiego rozmówcę ujmuje jego pełen zachwytu stosunek do Rosji, jej cerkwi i wielkich rzek”.
I dodaje – to już dotyczy sztuki dialogu: „ Z miłością spotykają go i w starym meczecie, i w cerkwi, a jego słowa ujmują przedstawicieli najbardziej różnorodnych narodowości, ponieważ prowadzi on dialog «serca z sercem» i nie są mu obojętne losy narodowych kultur całej ludzkości”.
Walery Aleksiejew, profesor MGU, zauważa, że Souheil Farah jawi się jako bardzo ważne i mądre ogniwo narodowego odrodzenia Rosji, jej dostojeństwa i współpracy ze światowymi cywilizacjami.
Problemy filozoficzne i socjalne światowych cywilizacji, stosunek religii i nauki, religii i władzy, islamu i prawosławia, przyrody i kosmosu, analizuje z pozycji współczesnej nauki, ale z gorącym sercem, pragnąc mądrego zrozumienia różnych narodów i konfesji.
Warto przytoczyć i słowa pianistki Jekatieryny Kowrikowej z Kazania, laureatki wielu ogólnorosyjskich i międzynarodowych konkursów pianistycznych.
Zwraca ona uwagę na jego nieugaszony entuzjazm, energię i gorącą wiarę w swoje dzieło jednania ludzi, narodów i kultur, którym zaraża słuchaczy i czytelników różnych profesji, narodowości i wyznań, zyskując przyjaciół i następców prawie we wszystkich zakątkach świata.
Profesor z Kazania poraża i to, że Souheil Farah, będąc profesjonalistą najwyższej próby, nigdy nie daje odczuć nawet początkującym w temacie i niedoświadczonym rozmówcom cienia dyskomfortu. To cecha niewielu mistrzów.
I jeszcze opinia Jurija Jakowca, którego wymienię jeden tytuł spośród wielu, profesora Rosyjskiej Akademii Państwowej Służby przy Prezydencie Rosyjskiej Federacji. Nazywa on Faraha bohaterskim entuzjastą. Jako osoba prawosławna posiada liczne kontakty nie tylko z Cerkwią rosyjską, ale i wieloma ludźmi świata muzułmańskiego i zachodniochrześcijańskiego. Jest żywym wcieleniem owocnego dialogu cywilizacji.
Uosabia portret współczesnego policywilizacyjnego i polikonfesyjnego intelektualisty o niezwykle bogatej kulturze.
To prawdziwy uczony, żyjący twórczością. Jest autorem wielu książek, podręczników i artykułów. Prof. Jakowiec dodaje, że poraża go wielość kontaktów Faraha, który ma setki dobrych przyjaciół w wielu krajach świata. Zawsze pozostaje przyjazny i otwarty dla rozmówcy.
To odpowiedzialny i oddany przyjaciel. I doskonały organizator, prowadzący równolegle wiele projektów, związanych z organizacją konferencji, wydawaniem książek, prowadzeniem wykładów, rolą konsultanta przy międzynarodowej fundacji „Dialog cywilizacji”. Teraz pracuje nad ideą stworzenia międzynarodowego cywilizacyjnego internetowego uniwersytetu.
Jest intelektualistą, jednym z niewielu, który zakłada fundamenty przyszłego świata, opierającego się na wielości i różnorodności kultur i cywilizacji, ich partnerstwie i dialogu.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token