Numer 4(298)    kwiecień 2010Numer 4(298)    kwiecień 2010
fot.
Nowe wyzwanie w Nowej Woli
Anna Radziukiewicz

Dwa lata temu zamknięto w Nowej Woli szkołę podstawową. W sąsiedztwie cerkwi i plebanii pozostał duży budynek w dobrym stanie. Gmina Michałowo, bo na jej terenie znajduje się Nowa Wola, sprzedała obiekt parafii za przysłowiową złotówkę. Jak go wykorzystać? Utworzyć dom spokojnej starości – to pierwsza myśl. – Trzeba ją było szybko porzucić – tłumaczy proboszcz parafii w Nowej Woli, o. Jarosław Szczerbacz. Takie domy opieki przeżywają dziś poważne kłopoty. Kiedy mają mniej niż trzydziestu pensjonariuszy, aż trzy tysiące złotych trzeba przeznaczyć na jednego podopiecznego. Takie są unijne wymogi. Oczywiście obejmują one koszty wyżywienia, etatów, comiesięcznych opłat za media, remontów. Zanim przyjmie się pensjonariuszy, trzeba im przygotować dwuosobowe pokoje z łazienką, windę, kuchnię, stołówkę, gabinet pielęgniarki. Skąd na to wszystko pieniądze? A potem – jak utrzymać dom, skoro Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) wspomaga takie domy pod warunkiem, że mieszkają w nich i chorzy psychicznie. Ponieważ tacy chorzy ciągną za sobą dofinansowanie, domy opieki w Jałówce, Bondarach, Sokolu Białostockim chętnie ich przyjmują. Ale pensjonariusze nie zawsze uznają tę sytuację za komfortową. Pewien mężczyzna, bez nóg, opuścił dom w Sokolu po dokwaterowaniu pensjonariuszy. Nie wytrzymał. Znalazł miejsce w domu w Trześciance. Ale tylko na tydzień. Odszedł do wieczności. Prowadzenie domów opieki społecznej staje się ze względu na ostre dyrektywy, częste kontrole i wydatki ogromnym trudem.

W Nowej Woli powstała więc koncepcja założenia hospicjum i warsztatów terapii zajęciowej, placówki bardziej tu potrzebnej, niż dom opieki.
O. Jarosław Szczerbacz widzi w tym Bożą rękę. W pewien styczniowy poniedziałek zastanawiał się z arcybiskupem białostocko-gdańskim Jakubem, jak wykorzystać budynek. Władyka, jak co tydzień, pojechał we czwartek do Warszawy na zajęcia ze studentami Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Gdy wszedł do uczelni, spotkał go nieznajomy. Przedstawił się, że jest lekarzem onkologiem, chirurgiem szczękowym, zrobił też specjalizację w zakresie opieki paliatywnej oraz zarządzania placówkami służby zdrowia i chciałby na Podlasiu pomagać najciężej chorym. Ku zdumieniu lekarza władyka powiedział, że czeka na niego duchowny, który ma parafialny już budynek i mogą razem zorganizować hospicjum.
Lekarz spadł po prostu z nieba. Nazywa się Paweł Grabowski. Mieszka i pracuje w Warszawie. Jego rodzice, prawnicy, i brat, też lekarz, są związani z Krakowem. On, oddany bez reszty pacjentom, zainteresował się, głównie poprzez kontakt z o. Henrykiem Paprockim, prawosławiem i Podlasiem. Pisze też sztuki, wystawiane przez teatry.
Hospicjum to plan ambitny, ale jakby na miarę nowowolskiej parafii i jej partnerów, ponieważ może być realizowany krok po kroku. Najpierw byłoby hospicjum domowe, czyli w promieniu trzydziestu kilometrów od Nowej Woli obłożnie chorych, zwłaszcza na raka, pacjentów, odwiedzałaby w ich domach pielęgniarka bądź lekarz. Mogłoby ono ruszyć w przyszłym roku. Działalność hospicjum domowego i docelowego finansowałby w stu procentach NFZ, natomiast Warsztaty Terapii Zajęciowej, co już uzgodniono, w 90 procentach Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, w pięciu starostwo powiatowe i w pięciu gmina. Opieką objęte będą gminy – michałowska, gródecka, narewska, narewkowska i zabłudowska.
Kto może korzystać z warsztatów? Każdy kto ukończył 16 lat i ma orzeczony stopień niepełnosprawności ze wskazaniem na Warsztaty Terapii Zajęciowej. Ale jeśli ktoś nie ma takiego dokumentu, wystarczy poprosić o jego wydanie Powiatowy Zespół do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności.
– Najtrudniej będzie przystosować budynek do potrzeb hospicjum i warsztatów – uważa o. Jarosław. – Czeka nas jego remont, częściowa przebudowa i rozbudowa. Projekt inwestycji przygotował już architekt z Warszawy Andrzej Markowski, autor projektu domu gościnnego na Grabarce. I tu ważna sprawa. Jeśli parafia z własnych środków przystosuje budynek do prac warsztatowych, starostwo podpisze umowę na ich prowadzenie już w tym roku, od 1 grudnia. Dlatego batiuszka z Nowej Woli prosi o pomoc. Chętnie przyjmie każdy sprzęt, który służyłby do wyposażenia najpierw warsztatów terapii. Co to może być? Lodówka, kuchenka, zmywarka, naczynia kuchenne, stoły, krzesła, szafy, może być też maszyna do szycia, czy maszyna do haftowania, komputery, żelazko, kserokopiarka, odkurzacz, mikser, radiomagnetofon, czajnik, drukarka, wiertarka, skaner, sztalugi malarskie, instrumenty muzyczne i tak dalej. Niezbędny jest samochód do przewożenia osób niepełnosprawnych (umowa wymaga zobowiązania się do dowozu podopiecznych). Oczywiście wszystko może być używane, a transportem zaoferowanego sprzętu zajmie się parafia.
Oficjalnie ośrodek ma tworzyć założona już Fundacja Podlaskie Hospicjum Onkologiczne z siedzibą: Nowa Wola 85, 16-050 Michałowo. Telefon 85 7189 212, kom. 602 394 888. Jej prezesem jest dr Paweł Grabowski, wiceprezesem o. Jarosław Szczerbacz.
Gdyby ktoś zechciał finansowo wesprzeć placówkę, podajemy numer konta: Bank Spółdzielczy w Białymstoku Oddział w Michałowie 52 8060 0004 0551 0139 2000 0010 (z dopiskiem „warsztaty”).

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token