Numer 10(328)    październik 2012Numer 10(328)    październik 2012
fot.Anna Radziukiewicz
Wspomnienie o Oldze Wieleckiej
Antonina Kieleczawa
6 sierpnia 2012 roku odeszła od nas na zawsze w wieku 74 lat parafianka katedralnej parafii prawosławnej, Olga Wielecka. Pani Olga nie miała już rodziny we Wrocławiu, ale miała przyjaciół w naszej katedrze i poza nią.
W pożegnalnym, bardzo uroczystym, nabożeństwie 9 sierpnia uczestniczyli duchowni: o.o. Konstanty Marczyk, Piotr Sokołowski, Wiktor Szajkowski, Eustachy Strach, protodiakon Grzegorz Cebulski, diakon Mirosław Demczuk, monachini Eufalia (Zołotariew) – przełożona monasteru żeńskiego w Turkowicach i chrześnica pani Olgi – oraz chór katedralny, parafianie, grono przyjaciół z Warszawy i spoza Cerkwi. Pani Olga spoczęła na Cmentarzu Kiełczowskim, w kwaterze prawosławnej.
Zaraz po wojnie przyjechały do Wrocławia zaprzyjaźnione rodziny Smirnowów, Wieleckich i Mokrauzów. Jak wspomina dr inż. Andrzej Smirnow z Warszawy, były poseł RP, poszukiwały pracy i lepszych warunków życia. Włączyły się też do pomocy o. Aleksemu Znosko przy organizacji pierwszej prawosławnej parafii we Wrocławiu przy ul. Dąbrowskiego.
W 1947 r. inż. Jerzy Smirnow, ojciec Andrzeja, zorganizował Dolnośląskie Przedsiębiorstwo Elektryczne, przekształcone w maju 1948 roku w spółkę akcyjną Dolnośląskie Przedsiębiorstwo Elektryczne i Budownictwa Przemysłowego. Wspólnikami spółki byli także Piotr Wielecki i Bazyli Mokrauz. W 1949 roku, wskutek oszczerczych donosów, nastąpiły aresztowania o. mitrata dr. Aleksego Znosko oraz inżynierów Piotra Wieleckiego, Bazylego Mokrauza i Jerzego Smirnowa. Po trzech latach uniewinniono i wypuszczono z więzienia o. Znosko, nieco wcześniej inżynierów Jerzego Smirnowa i Bazylego Mokrauza.
Piotr Wielecki przed wojną był porucznikiem Wojska Polskiego w Wilnie. Po wojnie Wilno znalazło się w granicach ZSRR, więc formalnie nie uznano obywatelstwa polskiego Piotra Wieleckiego. Został zesłany do łagrów radzieckich. Pomimo wieloletnich starań, żona, Anna z domu Lange, nigdy nie dowiedziała się, co stało się z jej mężem, ojcem Olgi.
We wspomnieniach zaprzyjaźnionych z domem państwa Wieleckich duchownych, o. mitrata Konstantego Marczyka i o. Piotra Sokołowskiego, rodzina Wieleckich wyróżniała się głęboką duchowością i przywiązaniem do Cerkwi. W domu Wieleckich odczuwało się szacunek dla innego człowieka, a obowiązkowymi lekturami, co nie tak często w innych rodzinach się zdarza, były m.in. Dobrotolubije i Św. Siluan Afonski.
Ola Wielecka regularnie uczęszczała na nabożeństwa, najpierw z rodzicami Piotrem i Anną, potem z mamą Anną, a od kilku lat już sama. Była skromnym, dobrym, nigdy nie narzekającym na nic człowiekiem
Pani Olga była z zawodu plastykiem, znał ją cały handlowy Wrocław, ponieważ była wziętą dekoratorką wystaw sklepowych. Swoim plastycznym talentem upiększała też wystrój cerkwi, w 1976 roku wykonała m.in. obrys fresków dla prof. Adama Stalony-Dobrzańskiego w naszej katedrze przy ul. św. Mikołaja. Przez wiele lat, pisała przepiękną cyrylicą krótkie modlitwy na krzyżach, z którymi pielgrzymowali prawosławni z Wrocławia i okolic na Świętą Górę Grabarkę. W ostatnich latach przyozdabiała naszą katedrę bukietami kwiatów.
Rodzina Wieleckich była wierna i oddana Cerkwi prawosławnej i w tej wierności wytrwała do końca, do dnia pochówku Olgi. Zmarła kilka lat wcześniej mama Olgi, Anna, spoczywa na zamkniętym już Cmentarzu Grabiszyńskim.
Wiecznaja pamiat’ rodzinie Wieleckich!

_______________________
Autorka serdecznie dziękuje za informacje uzyskane od dr. inż. Andrzeja Smirnowa, o. mitrata Konstantego Marczyka i o. Piotra Sokołowskiego.

Opinie

[1] 2018-11-16 12:42:00 piotr
Olgę poznałem w liceum plastycznym w 1955roku potem pracowaliśmy razem w pracowni plastycznej na ul.złote koło.pracowaliśmy razem i przyjażniliśmy się przez wiele wiele lat.moja dorosła już wnuczka na cześć Olgi ma też na imię OLGA.Bardzo smutno że Olgi już niema,była dobra i kochana.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token