Numer 5(347)    maj 2014Numer 5(347)    maj 2014
fot.Gali Tibbon
Młodzież chroni pamięć
Natalia Klimuk

Dwie godziny. Często tylko tyle mieli mieszkańcy Południowego Podlasia, Chełmszczyzny czy Łemkowszczyzny, w 1947 roku przesiedlani w ramach Akcji Wisła, na spakowanie dorobku życia. W 65 rocznicę i w czasie poprzednich rocznic tych wydarzeń odbywały się uroczystości, także organizowane przez Cerkiew prawosławną. Stanęło kilka pomników, odsłonięto tablice. To ważne, bo o tym wydarzeniu, które na zawsze zmieniło krajobraz etniczno-wyznaniowy terenów przez wieki zamieszkałych przez prawosławnych pamiętać musimy. Z Chełmszczyzny i Południowego Podlasia, które obejmuje diecezja lubelsko-chełmska, wywieziono około czterdziestu tysięcy osób. Kto wie, czy jednym z najważniejszych pomników poświęconych Akcji Wisła jest książka „Dwie godziny”, wydana przez Bractwo Młodzieży Prawosławnej Diecezji Lubelsko-Chełmskiej i Fundację Dialog Narodów.

Najpierw powstał projekt „Uczymy się tolerancji na błędach historii”, realizowany na przełomie lat 2012/2013, na który młodzi wystarali się o pieniądze ze środków unijnych w ramach programu „Młodzież w działaniu”. Działania były faktycznie energiczne i zakrojone na dużą skalę. Miały miejsce spotkania z historykiem poświęcone Akcji Wisła, warsztaty z dziennikarzami różnych mediów, spotkania w różnych miejscach diecezji lubelsko-chełmskiej, ale przede wszystkim wyjścia w teren – do tych, którzy akcję przeżyli i teraz znów mieszkają na terenie diecezji lubelsko-chełmskiej, i do tych, którzy już tu nie powrócili. Do nich młodzież pojechała na Warmię i Mazury – do parafii w Ornecie, Lidzbarku Warmińskim i Mrągowie.
Ale warto spojrzeć jeszcze głębiej. To, że młodzież sięgnęła po ten temat, to też wynik przekazywanych w rodzinach wspomnień, to wynik pracy arcybiskupa lubelskiego i chełmskiego Abla, który od czasu restytuowania diecezji w 1989 roku nieustannie dokonuje rzeczy wydawałoby się niemożliwych. Przykładem niech będzie chociażby praca z młodzieżą. Jest tu jej niewiele. Bo i samych prawosławnych, za sprawą Akcji Wisła i wcześniejszych działań władz państwowych (burzenia cerkwi w 1938 roku, wysiedleń do ZSRR, by wspomnieć tylko wydarzenia dwudziestowieczne) też mało zostało. Jednak udało się stworzyć prężnie działające bractwo młodzieżowe, którego członkowie są świadomi swego pochodzenia i swojej historii. To naprawdę trudne, kiedy uświadomimy sobie, że w tej organizacji, jak w każdej innej młodzieżowej, członkowie nieustannie przechodzą rotację. Dbanie o bractwo to ciągły wysiłek duchownych, w tym opiekującego się młodzieżą w diecezji o. Marcina Gościka.

 

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token