Numer 5(347)    maj 2014Numer 5(347)    maj 2014
fot.Gali Tibbon
Nowo objawiony święty
Marcin Abijski

Święta grecka ziemia zlana jest krwią tysięcy męczenników, którzy oddali życie za Chrystusa w trudnych dla prawosławia czasach tureckiego panowania. Ci niezliczeni i niejednokrotnie znani jedynie Bogu święci z odwagą świadczyli o prawosławiu i jak niewinne baranki składani byli w ofierze za nas wszystkich. Sława wielu zajaśniała natychmiast po chwalebnym męczeństwie, inni do dziś pozostają nieznani i tylko miłujący człowieka Bóg wie, kiedy zabłysną na niebiańskim firmamencie ku naszemu pokrzepieniu. Często w przedziwny sposób, po długich wiekach zapomnienia, ożywają historie, przypominające o dawnych gigantach duchowych. Jedną z takich postaci jest święty mnich, męczennik, kapłan Efrem Nowoobjawiony, którego Bóg uczynił znanym w wieku XX, choć służył on Mu na ziemi na przełomie wieków XIV i XV.

Święty Efrem urodził się w Trikali Thessalijskiej w 1384 roku. W wieku czternastu lat Konstantinos Morfis (tak nazywał się jako świecki) opuścił matkę-wdowę oraz siedmioro rodzeństwa i udał się do stauropigialnego, patriarchalnego monasteru Zwiastowania Przenajświętszej Bogarodzicy na Górze Nieskalanych (Όρος των Αμώμων) w Attyce, gdzie jako mnich prowadził pełne wyrzeczeń życie ascetyczne. Góra Nieskalanych od dawien dawna słynęła z ascetów pustelników. Na jej zboczach rozsiane były pustelnie, w których modlitwy o zbawienie siebie i całego świata zanosiły setki eremitów. W 1424 roku monaster został splądrowany przez Turków, którzy wymordowali wszystkich zamieszkujących go mnichów. Świętego Efrema nie było wtedy pośród nich. Modlił się w odosobnieniu w jednej z pustelni nieopodal monasteru. Jako jedyny przeżył atak bezbożnych najeźdźców, a to co zastał po powrocie było świadectwem niewyobrażalnego barbarzyństwa i okrucieństwa Turków. Po całym monasterze rozrzucone były zakrwawione ciała ojców. Na świętym spoczął obowiązek pochowania ojców-męczenników. Nie był to jednak koniec bestialstwa. Dokładnie rok później, 14 września 1425 roku, Turcy ponownie zjawili się w monasterze. Zastali tam świętego, jak dawniej prowadzącego ascetyczne życie. Został pojmany i przez ponad osiem miesięcy torturowany. Po długich miesiącach tortur powieszono go głową w dół na starej morwie, rosnącej na dziedzińcu. Cierpiał wymyślne i nieludzkie męczarnie: w jego głowę i nogi wbijano gwoździe, a brzuch przebito rozżarzonym palem. 5 maja 1426 roku pokorny święty z modlitwą na ustach oddał ducha Bogu, któremu przez całe życie służył i za którego cierpiał.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token