Numer 5(359)    maj 2015Numer 5(359)    maj 2015
fot.Siergiej Prokudin-Gorskij
Dar służenia Cerkwi
Eugeniusz Czykwin

W 1983 roku poprosiłem ówczesnego biskupa białostockiego i gdańskiego Sawę, a obecnego metropolitę naszej Cerkwi, o błogosławieństwo na zorganizowanie redakcji pisma, które prezentowałoby religijno-społeczno życie prawosławnych w Polsce. Choć w kraju ukazywało się kilkadziesiąt pism katolickich, uzyskanie zgody na wydawanie „Tygodnika Podlaskiego”, który w rzeczywistości był wydawanym raz w miesiącu dodatkiem do „Tygodnika Polskiego”, zajęło blisko dwa lata. W ówczesnej rzeczywistości politycznej nasz „Przegląd Prawosławny” – tytuł zmieniliśmy w 1991 roku – miał być jedynym w Europie Środkowo-Wschodniej, redagowanym przez grupę osób świeckich, prawosławnym periodykiem. Decyzję, o czym dowiedziałem się później, podejmowano w Komitecie Centralnym Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Ani ja, ani osoby z którymi mieliśmy to pismo wydawać, o pracy dziennikarskiej czy redakcyjnej żadnego pojęcia nie miały. Mieliśmy jednak za sobą kilkuletnią pracę w Bractwie Młodzieży Prawosławnej. Nam, w większości dzieciom z wiejskich rodzin, znającym ludowy wymiar wiary, Bractwo pomogło odkrywać nie tylko świętość, ale też piękno i uniwersalizm naszego prawosławia. I tym chcieliśmy się dzielić z innymi. To pragnienie po trzydziestu latach istnienia towarzyszy nam i dziś.

Od początku istnienia redakcji, na miarę naszych sił, pragnęliśmy utwierdzać tych, którzy swoje miejsce w Cerkwi odnaleźli, podpowiadać i pomagać wątpiącym i drogi do Cerkwi poszukującym. Nigdy nie byliśmy organem Cerkwi, ale zachowując niezależność chcieliśmy Cerkwi służyć. Ta formuła, choć popełnialiśmy błędy, przez naszych hierarchów i duchownym była i jest akceptowana. I za tę ojcowską wyrozumiałość, za okazywaną pomoc i wsparcie metropolicie i wszystkim biskupom naszej Cerkwi serdecznie dziękujemy.

Jedynym możliwym dla nas sposobem realizacji naszych celów – w redakcji nie ma osób posiadających teologiczne wykształcenie – było opisywanie życia Cerkwi i ukazywanie życia i uczynków zarówno tych zaliczonych przez Cerkiew do grona świętych, jak i zwykłych trużennikow, którzy swoim życiem poświadczali wierność świętemu prawosławiu. Nasi przodkowie za tę wierność płacili wysoką, często najwyższą, cenę. Naszemu pokoleniu dane zostało życie w spokojnych, bez wojen i większych konfliktów, czasach. Uważaliśmy jednak, że winniśmy znać i pamiętać historię naszego i innych narodów. W Przeglądzie pisaliśmy dużo o cierpieniu, gdyż taki był los prawosławnych, szczególnie w XX wieku, ale pisaliśmy też dużo o radości, o przezwyciężającej zło miłości.

Pisaliśmy o kulturze, języku, tradycjach narodów prawosławnych. Z troski o zachowanie narodowej tożsamości mieszkających w Polsce mniejszości narodził się zamysł redagowania dodatku „Sami o Sobie”. Dla żyjących, stosunkowo niewielkich liczebnie, mniejszości łemkowskiej, ukraińskiej, a w szczególności białoruskiej to prawosławie, rozumiane jako kulturowo-cywilizacyjna tradycja, pozostaje do dziś fundamentem zachowania własnej kulturowej i narodowej tożsamości. Choć podobną rolę w kształtowaniu i zachowaniu polskiej tożsamości odegrał katolicyzm, to w odniesieniu do prawosławia jego znaczenie dla wschodniosłowiańskich narodów przez część polskich środowisk jest kwestionowana.

W trzydziestoletniej historii redakcja przeżywała też trudne momenty. Przetrwaliśmy je dzięki pomocy życzliwych ludzi, ale najwięcej zawdzięczamy czytelnikom, którzy nasze teksty chcą czytać, a to z kolei wynika z faktu, że piszemy o życiu Cerkwi.

Podsumowując dyskusję, jaką z okazji 25-lecia Przeglądu przeprowadziliśmy w redakcji, Anna Radziukiewicz stwierdziła: – Gdyby nie było gorących serc w naszej Cerkwi, poczynając od hierarchów i duchownych, kończąc na wiernych, gdyby nie było ich głębokiej wiary, zaangażowania i ofiarności, gdyby nie wzniesiono tylu cerkwi, nie założono tylu monasterów, bractw, stowarzyszeń, fundacji, szkół, nie zorganizowano nauczania religii w tak szerokim wymiarze, gdyby nie przeprowadzono festiwali, konkursów, olimpiad, pielgrzymek, gdyby nie było tak ożywionych kontaktów z lokalnymi Cerkwiami, to proszę mi wierzyć, nasze artykuły byłyby suche i drętwe, a pismo dawno zginęłoby śmiercią naturalną. Nasze teksty pisze żywa Cerkiew.

Możliwość wydawania Przeglądu, a przez to służenia Cerkwi, jest dla nas, dziennikarzy, wielkim darem.

Dziękując Panu Bogu za ten dar, z głębi serca dziękujemy też wszystkim, którzy nas w tej służbie wspierają.

Eugeniusz Czykwin

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token