Numer 5(359)    maj 2015Numer 5(359)    maj 2015
fot.Siergiej Prokudin-Gorskij
Starosta
Ałła Matreńczyk
Spóźniłam się. Planowałam rozmowę z Eugeniuszem Danilukiem o historii naszej dojlidzkiej parafii, ale jego choroba nie dała nam szans.

Starosta odszedł w drugi dzień Paschy. Jeszcze w Wielki Piątek pokłonił się Płaszczanicy, by trzy dni później wyruszyć w najważniejszą drogę, na spotkanie z Bogiem „twarzą w twarz”.

Trumnę z jego ciałem przywieziono do cerkwi św. Eliasza, której poświęcił tak wiele czasu, we środę wieczorem. Na panichidę, odprawioną przez sześciu duchownych, przyszło bardzo wiele osób. We czwartek, na Swietłoj Siedmicy, Liturgię i pogrebienije odsłużyło sześciu swiaszczenników z proboszczem o. Anatolem Fiedorukiem i dwóch diakonów.

– W tym paschalnym okresie, kiedy nasze serca pełne są radości ze zmartwychwstania Chrystusa, odprowadzamy w ostatnią drogę naszego długoletniego starostę, który trudził się na tym stanowisku przez trzydzieści pięć lat – mówił o. Anatol Fiedoruk. – I w podzięce za tę służbę przynosimy mu największy dar, jaki można ofiarować człowiekowi, który przekracza próg życia wiecznego – naszą gorącą modlitwę.

Jak większość dojlidzkich parafian, Eugeniusz Daniluk nie był rdzennym mieszkańcem Dojlid. Pochodził z Gnieciuk w zabłudowskiej parafii. Po przeniesieniu się do Białegostoku pracował jako księgowy w podlaskich zakładach, a w lipcu 1980 roku został wybrany na dojlidzkiego starostę (przed nim, w restytuowanej w 1953 roku parafii, tę funkcję pełnili Aleksander Kisiel (1952-1954), Szczerbakow (1955-1957), Antoni Karpieszuk (1958-1979).

Nie najłatwiejszy to był start, w końcu lat 70. wspólnotą targał silny konflikt. Spokojny, zrównoważony charakter nowego starosty, zdolność znajdowania wspólnego języka, słowność, rzeczowość szybko docenili wszyscy. Tym bardziej, że przed nowym proboszczem, o. Aleksym Nesterowiczem, i całą parafią stawały kolejne wyzwania – wstawienie dwóch bocznych ikonostasów, wykonanie nadbudowy do głównego, potem próby powiększenia cerkwi, w końcu budowa ogromnego, o powierzchni 600 metrów kwadratowych, domu katechetycznego, rozpoczęcie generalnego remontu cerkwi. I podejmowanie cerkiewnych delegacji zagranicznych, które w latach przemian społeczno-gospodarczych coraz częściej zaczynały odwiedzać naszą Cerkiew.

Eugeniusz Daniluk ze wszystkich sił wspomagał realizację planów, podejmowanych przez kolejnego proboszcza, o. Mikołaja Borowika – dokończenie remontu cerkwi, pokrycie dachu świątyni, wyłożenie polbrukiem przycerkiewnego placu – oraz przedsięwzięć realizowanych przez obecnego nastojatiela, o. Anatola Fiedoruka – remont plebanii, poszerzenie cmentarza, zorganizowanie Domu Spokojnej Starości, budowę nowej cerkwi św. Grzegorza Peradze.

Eugeniusz Daniluk był dwukrotnie nagradzany orderem św. Marii Magdaleny, a także ikoną, którą z okazji 30-lecia starostwa wręczył mu władyka Jakub.

W cerkwi wiadomo było, gdzie go szukać – był stale w swiecznom jaszczykie.

– Praktycznie nie opuszczał żadnej z niedzielnych dwóch Liturgii – wspomina Jan Łuba. – Jego nieobecności były sporadyczne, na nabożeństwa przychodził także w dni powszednie.

– Lubił porządek, był oszczędny w słowach, konkretny – dodaje Aleksander Wysocki.

Eugeniusz Daniluk bardzo przeżył śmierć żony, która odeszła prawie cztery lata temu, potem dopadła go nieuleczalna choroba. Ale i wtedy, jak tylko mógł, powracał do cerkwi, na swoje miejsce, do swiecznogo jaszczyka, siedział na krześle, mimo słabnących sił, wciąż gotowy do pomocy.

I duchowni, i parafianie pożegnali go godnie.

Dwa dni wcześniej odprawili w ostatnią drogę Mikołaja Półjanowicza, bardzo oddanego Cerkwi parafianina, wieloletniego członka rady parafialnej, który odszedł w pierwszy dzień Paschy.

Wiecznaja im pamiat’.

Ałła Matreńczyk
fot. archiwum parafii

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token