Numer 5(359)    maj 2015Numer 5(359)    maj 2015
fot.Siergiej Prokudin-Gorskij
Straszenie Rosją
Eugeniusz Czykwin
Przedstawione przez ministra spraw zagranicznych założenia polskiej polityki zagranicznej, to jedno z najważniejszych corocznych wydarzeń w sejmowych pracach. Wystąpieniu ministra przysłuchują się prezydent, akredytowani w Warszawie ambasadorowie, przedstawiciele zagranicznej prasy. W tym roku – debata odbyła się 23 kwietnia – minister Grzegorz Schetyna skoncentrował się na kwestiach bezpieczeństwa. Jako przyczynę niestabilności w Europie, minister wymienił działalność wspieranych przez Rosjan separatystów na Ukrainie oraz poczynania Państwa Islamskiego. – Jest jeden mianownik dla sprawców tych nieszczęść: nienawiść do Zachodu i uosabianych przez niego wartości w relacjach między narodami – dodał szef MSZ. W zaistniałej sytuacji najważniejsza jest współpraca w ramach NATO i zwiększanie zdolności wojskowych. – W praktyce – wyjaśnił minister – oznacza to konkretne wzmacnianie europejskich grup bojowych i wolę ich rzeczywistego użycia. Zadeklarował, że Polska gotowa jest w tym uczestniczyć, co potwierdzają plany wydania w najbliższych siedmiu latach 130 miliardów złotych na zakup nowoczesnego uzbrojenia. Choć minister nie wymienił kraju, ze strony którego grozi nam agresja, oczywiste było, że ma na myśli Rosję. Jak powiedział, niepokojem napawa nie tylko polityka Moskwy wobec Ukrainy, ale także wydarzenia w samej Rosji. Jako przykład wymienił zabójstwo Borysa Niemcowa. Szef dyplomacji dodał, że Kreml prowadzi kampanię oszczerstw, których celem jest zasianie zamętu w polskiej polityce informacyjnej. – Apeluję do polskich redakcji o umiar i zdrowy rozsądek przy nagłaśnianiu tematów, których celem jest przedstawianie naszego kraju w negatywnym świetle, sprowokowanie gwałtownej reakcji czy odciąganie naszej uwagi od spraw ważnych dla spraw błahych – powiedział. Podkreślając potrzebę pogłębiania współpracy obronnej ze Stanami Zjednoczonymi, szef MSZ zapowiedział, że „dyplomacja polska będzie podtrzymywać kanały komunikacji z Rosją”.

Choć Grzegorz Schetyna poruszył jeszcze wiele kwestii, dotyczących polityki zagranicznej, to zagrożenia ze strony Rosji i sytuacja na Ukrainie były głównymi motywami przemówień przedstawicieli sejmowych frakcji. Prezydent Bronisław Komorowski wystąpienie ministra ocenił pozytywnie, premier Ewa Kopacz uznała je za „bardzo dobre”, chwalił je także przemawiający w imieniu PO Robert Tyszkiewicz. Zupełnie inaczej ocenili realizację polskiej polityki zagranicznej kluby opozycyjne. Reprezentujący PiS Krzysztof Szczerski za klęskę uznał brak przedstawicieli Polski przy rozmowach negocjacyjnych na temat rozwiązania konfliktu ukraińskiego, które obecnie prowadzone są w tzw. formacie normandzkim (Francja, Niemcy, Rosja, Ukraina). Ponadto, według posła PiS, Polska powinna pomóc Ukrainie „wygrać wojnę, która może ją zniszczyć”. Stanowisko współrządzącego PSL – prezentował je Stanisław Żelichowski – w odniesieniu do kryzysu ukraińskiego było mniej radykalne. W tej sprawie Stronnictwo chce zachęcić ministra do niewybiegania przed Unię Europejską.

Jedynie reprezentujący SLD Leszek Miller w sprawie militarnego zagrożenia Polski ze strony wschodniego sąsiada miał odmienne zdanie. Stwierdzając, że Polska jest bezpieczna, a gwarantem naszego bezpieczeństwa jest NATO, lider lewicy dodał: – Jeżeli już chce się mówić o jakichś zagrożeniach, to owszem, jest zagrożenie bezpieczeństwa – bezpieczeństwo socjalne wielu polskich rodzin, w których nie można przetrwać od pierwszego do pierwszego, w których ludzie z przestrachem myślą o tym, co się stanie, kiedy zachorują, z przestrachem myślą o tym, co się stanie, kiedy stracą pracę, z obawą myślą o przyszłości swoich dzieci. Takie bezpieczeństwo jest zagrożone, a nie bezpieczeństwo militarne.

Jeszcze do 2005 roku główne siły polityczne w Polsce w odniesieniu do najważniejszych kwestii w polityce zagranicznej umiały się porozumieć. Dziś jest inaczej. Wielogodzinna debata (pełny tekst wystąpień na stronie www.sejm.gov.pl) obfitowała we wzajemne oskarżenia, a poruszane kwestie często miały drugo- i trzeciorzędne znaczenie – do takich zaliczam nagłaśniany od tygodni przejazd przez Polskę rosyjskich motocyklistów z grupy „Nocnych Wilków”. Choć minister Schetyna apelował o „umiar i zdrowy rozsądek”, to także i jemu wytykano – czynił to m.in. Tadeusz Iwiński z SLD – upolitycznianie historii poprzez stwierdzenie, że to Ukraińcy wyzwolili obóz w Oświęcimiu. – Trzymając się pana analogii – mówił poseł – to Front Białoruski wyzwolił 17 stycznia 1945 roku Warszawę, a później Berlin. Niech więc pan pójdzie dalej i powie, że Białorusini wyzwolili Warszawę i Berlin. To jest ta sama logika. I dlaczego o tym mówię? Bo wskutek tego, co się stało, pan przejdzie do annałów dyplomacji, a niestety z tego punktu widzenia trudno sobie wyobrazić, żeby np. pan się dzisiaj czy w najbliższym, czasie spotkał z którymś z czołowych polityków rosyjskich, żeby pan miał możliwość prowadzenia takiego dialogu, jaką mają Francuzi, Włosi, Niemcy, a także niektórzy nasi partnerzy z Grupy Wyszehradzkiej. A mamy przecież do załatwienia szereg ważnych spraw gospodarczych. Nasz eksport do Rosji w zeszłym roku spadł o 14%, na Ukrainę nawet o 27%.

O ewentualnej poprawie relacji z Białorusią mówiono niewiele. Dla Grzegorza Schetyny priorytetem „pozostaje pomoc dla Polaków na Białorusi”, a poseł Tyszkiewicz za warunek normalizacji relacji państw UE z Białorusią uznał „uwolnienie wszystkich więźniów politycznych”. „Nie chcemy powtórzenia zimnej wojny, nie chcemy nowej żelaznej kurtyny, nawet przesuniętej na Bug czy Dniepr” – stwierdził minister Schetyna. Słuchając sejmowej debaty można było odnieść wrażenie, że spora część polskich polityków właśnie tego pragnie.

Eugeniusz Czykwin

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token