Numer 6(360)    czerwiec 2015Numer 6(360)    czerwiec 2015
fot.Jan Makal
Nagroda to zobowiązanie
Jan Makal

Z prorektorem belgradzkiej Akademii Sztuki Cerkiewnej i dziekanem katedry fresków prof. GORANEM JANIĆIJEVICIEM rozmawia Jan Makal

Jan Makal: – Jak nauczył się Pan pisania ikon i fresków w trudnym dla Cerkwi okresie komunistycznym?

Prof. Goran Janićijević: – Kiedy zaczynałem interesować się ikonopisaniem, mało kto się nim zajmował. Ukończyłem Akademię Sztuk Pięknych na kierunku malarskim, potem uczyłem się rzemiosła od tych, którzy swoją wiedzą chcieli się podzielić. W Belgradzie istnieje tradycja muzealnego kopiowania fresków. Co ciekawe, rozpoczęli ją francuscy specjaliści w pierwszej połowie XX wieku, gdy wzrosło zainteresowanie Bizancjum i jego sztuką. W Belgradzie istnieje galeria fresków w Muzeum Narodowym, gdzie ta sztuka jest rozwijana. Pierwsze nowożytne prace nad freskami zaczęły się w Serbii w monasterze Devič. Przy okazji ich renowacji pojawili się pierwsi serbscy kopiści fresków, którzy później starali się przenieść ten stary styl na nowe projekty. Należy tu wymienić Zdenkę Živković z mężem Branislavem, Dragomira Jašovicia, Časlava Čolicia. Dziś większości z tych ludzi już nie ma, ale to od nich nauczyłem się wiele w kwestii techniki. Prócz nich było wielu, którzy uczyli się pisania ikon w Grecji. Po powrocie dzielili się zdobytą wiedzą. I tak łącząc ze sobą pozyskane informacje zaczynałem sam pomału kopiować freski. Trzeba było gromadzić wiedzę o ikonografii, ale do tego co najważniejsze dochodziło się poprzez praktyczne ćwiczenia.

– W tym czasie nie było żadnej szkoły w Serbii, która uczyła pisania ikon lub fresków?


– Absolutnie. Na ASP tylko jeden przedmiot wymagał wykonania na zaliczenie małej ikonki i fresku, ale odbywało się to na zasadzie skrajnej improwizacji. Bez zaplecza wiedzy o technice i teologii dotykało się tej sztuki jedynie powierzchownie. Mimo to coraz więcej młodych osób interesowało się tym obszarem sztuki, choć trudno ich było uznać za profesjonalistów. Jeszcze w trakcie studiów niektórzy z moich kolegów zaczynali malować wnętrza cerkwi – najpierw małe fragmenty i detale, a później już całe wnętrza. Teraz jest już pewnego rodzaju tradycją edukacyjną, że studenci ikonografii uczą się, rozpisując cerkwie i kaplice.

– Pisanie fresków i ikon to nie tylko technika, ale i teologia.


– Dokładnie. Ikonografia wymaga znajomości nie tylko Pisma Świętego, ale tekstów liturgicznych. W monasterze Lesnovo (Bułgaria) można zobaczyć fresk, przedstawiający Matkę Bożą z ciałem Chrystusa zdjętym z krzyża. Widać na nim, jak ciało ułożone jest na kolanie Bogarodzicy. Dokładnie tak opisuje to jedna z pieśni kanonu na Wielki Piątek: Pryimiwszy jego s płaczem mati nieiskusomużnaja, położi na kolienu... (kanon Symeona Logotety, pieśń 5). Liturgiczne teksty, hymnografia i ikonografia są ze sobą mocno powiązane. Oczywiście głównym źródłem jest Stary i Nowy Testament, ale poza tym ikonografia czerpie jeszcze z Tradycji Świętej.

– Czy na jakiejś uczelni można nauczyć się pisania fresków, prócz tej w Belgradzie?


– Nie, to jedyna szkoła. Współpracujemy z innymi uczelniami i jeśli pojawiają się tam chętni do nauki pisania fresków, przyjmujemy ich do siebie na zasadzie wymiany.

– Wielu jest chętnych?

– Mamy obecnie otwarte dwa kierunki – konserwację i sztukę cerkiewną na pierwszym i drugim stopniu studiów. Na studia licencjackie przyjmujemy osiemnastu chętnych, po dziewięciu na każdą specjalizację, a na magisterskie dziesięciu najlepszych studentów. Nie ma potrzeby kształcić ich większej liczby.

– Prowadzicie wymianę międzynarodową? Czy ktoś spoza Serbii mógłby zacząć studiować na waszym wydziale?

– Dlaczego nie? I nasi studenci jeżdżą za granicę – do Bułgarii, Grecji, Rosji czy Rumunii, gdzie istnieją podobne szkoły. Od momentu otwarcia wydziału uczyli się u nas studenci z Turcji, Szwajcarii, Rosji i Bułgarii. W końcu mamy też jednego studenta z Polski! Na magisterskich studiach uczy się u nas jeden z mnichów z monasteru w Sakach.

– Pisał Pan freski w wielu cerkwiach na całym świecie. Czy dotykały Pana problemy związane z inną kulturą czy tradycją, innym spojrzeniem na ikony i freski?

– Często ludzie w diasporze nie pojmują dobrze istoty ikonografii, ale muszę powiedzieć, że serbska Cerkiew za granicą ma bardzo dobrze wykształconych duchownych, którzy wykorzystują naszą obecność, by kształcić w tej dziedzinie swoich wiernych. Ale odbiór ikon i fresków nie zależy od poziomu wiedzy. Odwiedziłem dziś Szkołę Ikonograficzną w Bielsku Podlaskim i widziałem ikony pisane z czystym sercem. Do tego poziomu powinien dążyć każdy ikonograf. Ikona nie musi być napisana perfekcyjnie pod względem techniki. Rozumienie sztuki, jej percepcja realizuje się na trudnym do wyjaśnienia poziomie. Ikona pozostawia pozytywne wrażenie lub nie.

– Odwiedził Pan kilka cerkwi w Polsce. Jakie wrażenie zrobiły na Panu ikony i freski w tych cerkwiach?

– Bardzo podobały mi się freski w cerkwi św. Jana Teologa w supraskim monasterze oraz w dolnej cerkwi św. Jerzego w Białymstoku. Widać na nich duży wpływ stylu archimandryty Zinona (Teodora). Jeszcze bardziej poruszyła mnie, pozytywnie, tutejsza cerkiewna architektura, bardzo swobodna. Nasza, serbska, rzadko dopuszcza odstępstwa od wzorca, a na wyjątki spogląda się surowo i niechętnie. Tutaj zauważyłem duży potencjał i rozmach, z którym się buduje cerkwie, co bardzo mi przypadło do gustu. Dobrym przykładem jest cerkiew św. Jerzego, w której prawidłowo wykorzystano przestrzenie łukowe jako mandory we freskach. To ważne, by architektura współgrała z ikonografią. Poza tym widziałem kilka cerkwi i prac czerpiących z folkloru. Ważne jest też, by ludziom żyjącym w określonej przestrzeni kulturowej, tradycji i etosie, architektura i ikonografia pomagały zbliżyć się do Boga.

– Został pan tegorocznym laureatem nagrody im. Księcia Konstantego Ostrogskiego. Jak Pan przyjął tę informację?

– Przede wszystkim odczuwam wielką satysfakcję. Byłem bardzo poruszony tym, jak zostałem przyjęty w Polsce, gościnnością i rodzinnym stosunkiem. Nie wiedziałem nic wcześniej o księciu Ostrogskim – patronie waszej fundacji, ale potem dużo o nim czytałem, w szczególności o tym, jak walczył w obronie kultury i tradycji, a także dbał o edukację, w której widział szansę na postęp. Nagrodę odbieram również jako pewien początek współpracy. Wydaje mi się, że stosunki między prawosławnymi na świecie nie są wystarczająco dobrze rozwinięte. Wyróżnienie traktuję zatem jako zobowiązanie do tego, by w ramach swoich możliwości pracować właśnie nad współpracą między naszymi Cerkwiami.

– Dziękuję za rozmowę.


fot. Jan Makal, o. Michał Czykwin

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token