Numer 6(360)    czerwiec 2015Numer 6(360)    czerwiec 2015
fot.Jan Makal
Z Soc do Rosji i z powrotem
Teodor Iwaniuk

W połowie sierpnia 1915 roku dotarła do Soc wiadomość, że zarządzono ewakuację ludności, która miała się udać w głąb Rosji za wycofującymi się wojskami. Narastał strach przed Niemcami, którzy – jak wynikało z pogłosek – dopuszczali się czynów bestialskich. Podobno wyłupywali oczy, kobietom obcinali piersi, mordowali bezbronnych bez względu na wiek i płeć.

Zupełnie inne informacje mieszkańcy Soc przywozili z Zabłudowa, gdzie mieszczanie i okoliczni chłopi wyznania katolickiego, pomimo nacisku ze strony rosyjskiego wojska, nie zamierzali się ewakuować, w czym utwierdzali ich duchowni katoliccy. Żydzi, licznie mieszkający w Zabłudowie, również nie planowali wyjeżdżać.

Także w Socach wiele osób wahało się z podjęciem decyzji, ale pod silną presją i przy mirażach rajskiego życia na bezkresnych obszarach Imperium Rosyjskiego, zdecydowało się na wyjazd.

Suszono suchary i sprzedawano dobytek Żydom z Zabłudowa. Jednak część zwierząt (konie, woły, krowy, a nawet świnie) zabrano ze sobą. Niektórzy gospodarze część swego mienia zakopywali w zamaskowanych miejscach, sądząc że niedługo powrócą.

Ostatecznie w końcu sierpnia lub na początku września 1915 roku Rosjanie kazali opuścić wieś i wyjechać w stronę szosy Białystok – Wołkowysk, mijając wsie Trześcianka, Białki, Ogrodniki. Opuszczone domostwa żołnierze podpalali nierzadko na oczach dotychczasowych użytkowników. Do jadących po drodze dołączała się ludność z pobliskich wsi. Ogromny sznur furmanek, długości ponad trzydziestu kilometrów, jechał w gęstym kurzu. Ludzie z Soc starali się trzymać razem, tworząc spokrewnione grupy, ale w miarę upływu czasu tracili ze sobą kontakt. Przejazd lub przemarsz wojska, poważna choroba czy śmierć wstrzymywały furmanki, a gdy już wypadły z kolumny, z trudem i wielkim wysiłkiem ponownie wbijały się w szyk wozów, tracąc na stałe kontakt z krewnymi i sąsiadami. Większość uchodźców, głównie dorosłych i zdrowych, szła obok wozów, ponieważ załadowane były do granic przedmiotami codziennego użytku, żywnością, a także zajęte przez dzieci, osoby stare i schorowane. Konie też były wyczerpane. (...)

Moi dziadkowie, Maria i Adam Charytoniukowie, wyjechali do Rosji z dwójką dzieci, czteroletnią Nadią i niespełna dwuletnim Mikołajem. Dołączyły do nich Anna Charytoniuk, siostra dziadka Adama, i ich matka Maria, pochodząca z puchłowskiej rodziny Ignatiuków. Jechali „wozem z budą”. Zabrali ze sobą prośną świnię, którą goniła Maria, mama dziadka. Na postojach świnka odpoczywała przy swoim wozie. W drodze Nadia schodziła z wozu i chciała iść razem ze swoją babcią, a gdy była zmęczona, prosiła, aby babcia wzięła ją na ręce.

W Wołkowysku sprzedali za nieduże pieniądze świnkę i konia z wozem. Przesiedli się do towarowego pociągu, którym dojechali do miejscowości Brusłan w guberni samarskiej, a stamtąd do dużej wioski cerkiewnej (sioła) Aksionkino w tej guberni. Do Aksionkino dotarły z Soc jeszcze dwie rodziny – Klimowy i Husakowy.

Nie wszyscy mieszkańcy Soc wyjechali w głąb Rosji. Kilka rodzin ruszyło wprawdzie w podróż, ale po paru kilometrach skręciło w las, na Kraśnicę. Tam przeczekało kilka dni i wróciło do swoich domostw. Uprosili, a może przekupili wojskowych, aby ci oszczędzili ich zabudowania i tym sposobem pozostali. Nazwisko jednej z tych rodzin jest mi znane, Bazylowy. Jak im się żyło pod rządami Niemców, nie udało mi się ustalić. (...)

Rodzina Marii i Adama Charytoniuków trafiła na bogatą samarską wieś. Przyjęta została gościnnie. Miejscowa ludność okazywała przybyszom serdeczność i współczucie, pomagała, przynosząc jedzenie – masło, mleko, ser, pierogi.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Teodor Iwaniuk

Jest to fragment autobiograficznej książki „Ocalić od zapomnienia” Teodora Iwaniuka, urodzonego w Socach w 1936 roku, z wykształcenia pedagoga, zajmującego się resocjalizacją nieletnich w Warszawie i Falenicy oraz pracującego w latach 1968-1991 w ministerstwie sprawiedliwości. Skróty pochodzą od redakcji.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token