Numer 6(360)    czerwiec 2015Numer 6(360)    czerwiec 2015
fot.Jan Makal
Jak godnie przystępować do Eucharystii?
Adam Magruk

Matka Cerkiew przygotowuje do poprawnego, dostojnego spotkania z wiecznym i żywym Bogiem w sakramencie Eucharystii. Uczą tego ojcowie i nauczyciele Cerkwi.

IV

Warunkiem absolutnie niezbędnym do przystąpienia do Świętej Komunii jest z całą pewnością braterski pokój między wszystkimi nas otaczającymi ludźmi. W Eucharystii dochodzi do realnego zjednoczenia człowieka z Bogiem.

Jednak jedyna droga do tego celu prowadzi przez człowieka. Znane łacińskie przysłowie mówi Homo homini deus est (Człowiek człowiekowi bogiem).

Apostoł Jan Teolog wzywa: Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością, a także: A myśmy poznali i uwierzyli w miłość, którą Bóg ma do nas. Bóg jest miłością, a kto mieszka w miłości, mieszka w Bogu, a Bóg w nim, czego najdoskonalszym wyrazem według świętego Grzegorza Palamasa jest Sakrament Sakramentów, który stanowi tym samym nieustanne święto miłości Boga do człowieka.

Z tego też powodu święty Symeon Nowy Teolog nie widzi możliwości dopuszczenia wiernego do Kielicha Pańskiego w przypadku, gdy ten żywi wobec swego brata choćby najmniejszy gniew.

Święty Jan Złotousty podobnie nawołuje w pierwszej kolejności do wymazania ze swego serca wszelkiego rodzaju oszczerstwa, nieuczciwości i fałszerstwa.

Pisze: Jeśli masz co przeciwko swemu wrogowi, odrzuć (natychmiast od siebie) ten gniew, wylecz (tę) ranę, połóż kres nieprzyjaźni, abyś otrzymał uzdrowienie od Stołu (Eucharystycznego) ponieważ przychodzisz do strasznej i świętej Ofiary (…). Oto przed tobą znajduje się zabity (gr. sphagmenos) Chrystus (…). On nie zawahał się nawet umrzeć dla twojego dobra, a ty nie potrafisz zwalczyć gniewu (który czujesz) w stosunku do swojego brata? Jakiego wybaczenia godne jest takie postępowanie?

Nie bez powodu więc święty z Kronszandu zapytuje: Jak długo jeszcze między członkami ciała Chrystusowego nie będzie wzajemnej i serdecznej jedności? Jak długo (…) będziemy między sobą wrogami i będziemy (…) osądzać, potępiać i wyzywać jedni drugich?

Niejednokrotnie nie zdajemy sobie sprawy – bądź też sami nie chcemy tego pojąć – że to On, Wielki Władca Król królów i Pan panujących ponownie krzyżuje swoje ręce i nogi, cierpiąc i poniżając się dla nas, przychodzi do naszej biednej, marnej duszy by złożyć Siebie w ofierze i dać pokarm wiernym.

Przestroga biskupa Jana w tym aspekcie jest niezwykle wymowna: Protestuję i wołam głośno: niechaj nikt z was, kto ma wroga, nie zbliża się do Świętego Stołu i niech nie przyjmuje do siebie Ciała Pana. Kto zbliża się do Boskiej Komunii nie powinien mieć wroga. Masz jakiegoś wroga? Nie zbliżaj się – nie przystępuj. Chcesz przystąpić? Pogódź się z wrogiem swoim i wówczas przyjdź i dotknij Świętego Misterium.

Jeden z najstarszych tekstów chrześcijaństwa przestrzega: Niechaj nikt, kto ma jakiś spór ze swoim bratem, dopóki się nie pogodzą, nie bierze udziału w (…) zgromadzeniu (eucharystycznym), aby nie została skalana wasza ofiara.

Pouczenie to znalazło swoje wyraźne odbicie podczas każdej świętej Liturgii, przed rozpoczęciem której kapłani, mający zamiar sprawować Bezkrwawą Ofiarę, proszą zgromadzonych na nabożeństwie o wybaczenie.

Podczas recytacji nicejsko-konstantynopolitańskiego Credo wymieniają między sobą znak pokoju, mówiąc Chrystus pośród nas, zaś pozdrawiany odpowiada: I jest, i będzie, a tuż przed samym przyjęciem Eucharystii obracają się w kierunku wiernych i raz jeszcze proszą ich o przebaczenie swoich przewinień.

Jest to niezwykle wymowny gest, zważywszy na fakt, że ma on miejsce bezpośrednio po modlitwie Ojcze nasz, której słowa: I odpuść nam nasze winy jak i my odpuszczamy naszym winowajcom (…), stają się natychmiast rzeczywistością.

Tak samo więc powinni postępować również i ci, którzy mają zamiar zaraz po nich przyjąć Boską Komunię, ponieważ to co dotyczy stanu duchownego, dotyczy i laików, którzy w tę godzinę współcelebrują wraz prezbiterem Boską Liturgię.

Jeżeli Święta Eucharystia pojmowana jest jako spotkanie w duchu pokuty i miłości w Chrystusie – jak zwykł ją określać Olivier Clement – wówczas wszyscy wierni, uczestniczący i sprawujący Liturgię, łączą się z Chrystusem i między sobą. Zarówno przed jak i po niej każdy powinien widzieć swego współbrata jako jednego z członków własnego ciała.

Wskazane byłoby odwołać się do świętego Chryzostoma, nawiązującego do zachowania ludzi w momencie udzielania przez kapłana Eucharystii, niestety tak bardzo aktualnego i dziś: My, którzy mamy stanąć (…) obok stołu, na którym znajduje się Baranek, zbliżamy się do niego w hałasie i nieporządku. Na jakie wybaczenie będziemy wówczas oczekiwać? Nie mówię tego przypadkowo, lecz ponieważ widzę (…) jak wielu nie zachowuje ciszy, krzyczy, jeden popycha drugiego, potępiając się nawzajem i w ten sposób sprowadzają na siebie (bardziej) karę aniżeli zbawienie (…). Co robisz człowieku? (…) Nie dość, że przystępujemy do niej (Boskiej Komunii) z grzechami, ale i w trakcie jej przyjmowania nie potrafimy trzymać się z dala od grzechów, przewinień? (…) Tak wielki jest nasz bezwstyd, przystępujemy doń jak psy.

W większości wielkich religii zawsze zwracano szczególną uwagę na zachowanie czystości cielesnej w obliczu kontaktu z bóstwem. W starożytnej Grecji, każdy „nieczysty według ciała” uważany był za niegodnego zbliżania się do ołtarza, a tym bardziej składania na nim ofiar jako kapłan. Podobne reguły obowiązywały również w czasach Starego Testamentu. Wystarczy przywołać wejście arcykapłana do „Świętego Świętych”, które wymagało wcześniejszego, specjalnego oczyszczenia jego ciała. Ubierze się (Aaron) w tunikę świętą, lnianą, i w spodnie lniane, przepasze się pasem lnianym, włoży na głowę tiarę lnianą – to są święte szaty. Wykąpie ciało w wodzie i ubierze się w te szaty – wzmiankuje Księga Kapłańska. Tradycja chrześcijańska akcentuje obok czystości duchowej znaczenie nieskazitelności cielesnej, zwłaszcza jeśli mowa jest o przyjęciu Ciała i Krwi Pańskich.

Na ten temat pisał już święty Cyryl Jerozolimski, który nauczał, że ciała chrześcijan uczestniczących w „zgromadzeniach kościelnych” (gr. synakse eis Ekklesian) powinny być czyste. Orygenes z kolei mówił o czystości rąk, która metaforycznie powinna być odzwierciedleniem życia etycznego. O pełni nieskazitelności cielesnej przed przystąpieniem do Świętej Komunii nauczali również święty Jan Damasceński oraz święty Jan Złotousty.

Święty Jan Złotousty uczulał, oprócz zachowania czystości rąk (głównie w etycznym pojmowaniu, ale nie wyklucza i jego dosłownego znaczenia), także na zachowanie w pełni nieskazitelności naszych ust, która zarazem nie będzie miała nic wspólnego z osądzaniem, bluźnierstwem, lżeniem, słowami wypływającymi z gniewu (gr. orgila remata), oszczerstwem, szyderstwem.

Owa czystość, jak wyjaśnia o. Papakharalampous, dotyczy nie tylko wszystkich członków naszego ciała, ale i odzienia, jakie ma na sobie wierny przestępujący próg świątyni. Jeszcze nie tak dawno chrześcijanie, regularnie żyjący życiem cerkiewnym, udając się na nabożeństwa do świątyni zakładali specjalne, tylko na tę okazję przeznaczone, ubrania. Nikomu nawet nie przychodziło do głowy by używać ich w innych okolicznościach.

Zwyczaj ten ma w pewnym stopniu związek z eschatologiczną perspektywą Boskiej Liturgii, która jest przeżywaniem już tu i teraz Królestwa Niebieskiego, którego doświadczają ci, którzy uczestniczą w Wieczerzy Pańskiej, Królestwa, w którym wszystko jest już nowe i wieczne.

Prawda ta w bardzo wyraźny sposób została ujęta w modlitwie Kanonu Eucharystycznego, wypowiadanej przez kapłana: Wspominając przeto to zbawienne przykazanie, a także wszystko co się dla nas dokonało, krzyż, grób, po trzech dniach zmartwychwstanie, wstąpienie na niebiosa, zasiadanie po prawicy, drugie i pełne chwały ponowne przyjście, To, co Twoje, od Twoich, Tobie przynosimy, za wszystkich i za wszystko (cs. Pominajusze ubo spasitielnuju siju zapowied’…). Na uwagę zasługuje czasownik „dokonało”, który użyty jest tu w czasie przeszłym dokonanym.

W ten sposób wszystkie wymienione nowotestamentowe wydarzenia, włącznie z Drugim Przyjściem Zbawiciela, dla każdego jednoczącego się z Nim w Jego Ciele i Krwi już miały miejsce.

Piękno szat kapłana wraz ze świątecznym odzieniem wszystkich wiernych, odróżniające ich od szarej codzienności pogrążonego w złu świata, odsyłają wiernych do lśniących szat Zbawiciela na Taborze.

Święty Grzegorz Palamas tłumaczy, że dokładnie tak jak zajaśniał Zbawiciel na górze, w ten sam sposób niczym słońce zajaśnieją sprawiedliwi w królestwie swego Ojca, przepełnieni Bożym światłem jako synowie Światła i nieustannie będą oglądali świetlistego Syna Bożego.

Adam Magruk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token