Numer 6(360)    czerwiec 2015Numer 6(360)    czerwiec 2015
fot.Jan Makal
70 lat temu w Potoce
Michał Bołtryk

22 maja we wsi Potoka w 70 rocznicę jej spalenia przez oddział zbrojnego podziemia Zygmunta Błażejewicza ps. „Zygmunt” z brygady Zygmunta Szendzielorza ps. „Łupaszka” przy pamiątkowym krzyżu upamiętniającym potocką cerkiew odprawiono panichidę w intencji pomordowanych ofiar.

22 maja 2015 roku minęło 70 lat od spalenia Potoki,wsi w gminie Michałowo na Podlasiu. Wieś spalił pierwszy szwadron 5 Brygady Wileńskiej, którą dowodził major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”. Dowódcą 1 szwadronu był porucznik Zygmunt Błażejewicz „Zygmunt”.

Potoka to niegdyś duża wieś białoruska i w całości prawosławna. Wieś bardzo doświadczona przez historię. W czasie pierwszej wojny światowej spłonęły prawie wszystkie budynki. Po powrocie z bieżeństwa mieszkańcy odbudowali swoje siedziby.

Druga wojna w Potoce minęła w zasadzie spokojnie. Dopiero chyba w 1944 roku wycofujący się Niemcy spalili część wsi od strony Małynki. Ale nikt z ludzi nie ucierpiał.

W ciągu roku od zakończenia wojny odbudowano niemal wszystkie spalone budynki, niektórzy nie zdążyli, ale zgromadzili drewno na budowę. I tak życie się toczyło aż do sądnych dni w maju 1945 roku.

Prawie rok po skończonej wojnie na tych terenach, 16 maja 1945, szwadron dowodzony przez Zygmunta Błażejewicza zastrzelił czterech mieszkańców Potoki – Jana Bekisza i jego syna Włodzimierza oraz braci Jana i Włodzimierza Małaszewskich, a 22 maja spalił wieś, w jednym z domów spłonęło troje dzieci – Mikołaj Gierasimczuk lat 10, Nina Gierasimczuk lat 8 i Eugenia Giarasimczuk lat 6, dorosły mężczyzna – Michał Gierasimczuk zmarł po kilku dniach od rozległych poparzeń.

22 maja w Potoce jest jak co roku wielkie święto – św. Mikołaja. Parafialna cerkiew w pobliskim Michałowie nosi imię świętego. Wieczorem 1945 roku do Potoki wkroczyło jakieś osiemdziesiąt osób w mundurach Wojska Polskiego. Żołnierze wypędzili z domów wszystkich mężczyzn i pognali na koniec wsi, w stronę majątku Hieronimowo. Potem oficer odczytał mężczyznom coś w rodzaju wyroku: – Tu mieszkają przeciwnicy prawdziwej polskiej władzy, więc wieś spłonie.

I spłonęła. Bo była białoruska i prawosławna.

Po tragedii z maja 1945 roku Potoka już się nie podniosła. Mało kto się odbudowywał, wielu młodych wyjeżdżało do miasta. Dwa lata po spaleniu wsi mieszkańcom Potoki proponowano wzorcową odbudowę. Ludzie jednak na to się nie zgodzili. Bali się konsekwencji takiej odbudowy – kołchozu. W 1950 roku mieszkało w Potoce 286 osób, w 1995 – 69. Z tego połowa po sześćdziesiątce.

Kim był główny „bohater” tamtych dni w Potoce?

Przyszły dowódca 1 szwadronu por. Zygmunt Błażejewicz urodził się w 1918 roku w Witebsku. W 1938 roku zdał maturę w gimnazjum ojców jezuitów w Wilnie. U „Łupaszki” był porucznikiem, rząd londyński awansował go na kapitana, po 1990 roku w Polsce otrzymał stopień majora. Wraz z żoną „Krystyną” opuścił Polskę z fałszywymi dokumentami. Przez Niemcy dotarł do Argentyny, potem osiadł w USA. A w lecie 1998 roku odwiedził Polskę i objeżdżał miejsca swojej działalności partyzanckiej. Podczas jednego z pobytów nawiedził także Hajnówkę. Tam miał spotkanie autorskie, bo też Błażejewicz jest autorem wspomnień „W walce z wrogami Rzeczypospolitej”.

Zygmunt Błażejewicz ps. „Zygmunt” należy do wielkiej rzeszy, z biegiem lat coraz liczniejszej, tzw. Żołnierzy Wyklętych. Od 2011 roku, na mocy ustawy z 3 lutego tego roku, w Polsce 1 marca jest świętem państwowym – Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.

Michał Bołtryk
fot. Elżbieta Aleksiejuk

Więcej o Potoce pisali Ałła Matreńczyk, Potoka pamięta, PP 9/2013, Michał Bołtryk, Sądne dni Potoki, PP 8/2009.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token