Numer 6(360)    czerwiec 2015Numer 6(360)    czerwiec 2015
fot.Jan Makal
Wyborcy chcieli zmian
Eugeniusz Czykwin
Nowym prezydentem Polski będzie Andrzej Duda, który wbrew przewidywaniom pokonał urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Analitycy i komentatorzy jako główną przyczynę przegranej Bronisława Komorowskiego wskazują błędy jego sztabu wyborczego – kierował nim podlaski poseł PO Robert Tyszkiewicz. Choć z tymi ocenami trudno się nie zgodzić, to w mojej ocenie najważniejsze, przesądzające o wyniku było niedocenienie przez prezydenta i jego otoczenie oczekiwania większości społeczeństwa na zmiany. Andrzej Duda lepiej odczytał nastroje społeczne. Jego kampanię można porównać do kampanii Aleksandra Kwaśniewskiego w 1995 roku, który inaczej niż Lech Wałęsa, trafnie, odczytał nastroje i oczekiwania społeczne. Teraz bardzo skutecznie zrobił to Andrzej Duda.

Duży, może nawet decydujący wpływ na ostateczny rezultat wyborów mieli wyborcy Pawła Kukiza i lewicy. Wśród moich znajomych, którzy tradycyjnie głosują na lewicę i w mniejszej liczbie na PO i PSL, było sporo deklarujących oddanie głosu na Andrzeja Dudę.

Z powyborczych badań wynika, że na Andrzeja Dudę zagłosowało blisko 30 procent wyborców lewicy i ponad 60 procent tych, którzy w pierwszej turze oddali głos na Pawła Kukiza.

W województwie podlaskim zdecydowanie, z przewagą 20 proc., zwyciężył Andrzej Duda, na którego w powiecie wysokomazowieckim zagłosowało ponad 80 procent wyborców. W powiecie tym, w gminie Kulesze Kościelne, padł jeden z najwyższych wyników w kraju – na kandydata PiS oddano 93,58 proc. głosów. Ale w naszym województwie znajduje się też gmina, w której Bronisław Komorowski uzyskał najwyższe w kraju poparcie. W mojej rodzinnej Orli na urzędującego prezydenta zagłosowało 84,6 proc. uczestniczących w wyborach, a większość mieszkańców powiatu hajnowskiego również uznała, że lepszym prezydentem byłby Bronisław Komorowski (ponad 70 proc. głosów).

Dla kogoś z zewnątrz niezrozumiała jest sytuacja, w której mieszkający na tym samym obszarze, w podobnych warunkach, ludzie mają radykalnie różne preferencje, w dodatku wobec kandydatów, którzy w najważniejszych kwestiach polityki zagranicznej – miejsce Polski w Unii Europejskiej i NATO, polityki wschodniej – czy polityki wewnętrznej (dla przykładu obniżenie wieku emerytalnego – Andrzej Duda, wiązanie go z liczbą przepracowanych lat – Bronisław Komorowski) niczym szczególnym się nie różnią. W dodatku obaj kandydaci to wierzący, przywiązani do swoich rodzinnych tradycji katolicy.

Odpowiedź na pytanie o powody zdecydowanie większej niż w kraju popularności dotychczasowego prezydenta wśród prawosławnej ludności Podlasia jest oczywista. Bronisław Komorowski i jego środowisko okazywał, choćby poprzez udział w święcie Przemienienia Pańskiego na Świętej Górze Grabarce, swoją otwartość i szacunek wobec innych wyznaniowo i narodowościowo niż on sam obywateli. Podobne gesty wobec społeczności prawosławnej – udział w poświęceniu obelisku upamiętniającego naczelnego prawosławnego kapelana Wojska Polskiego (zginął w Katyniu) Szymona Fedorońki i jego trzech synów (jeden zginął nad Niemcami śmiercią lotnika, dwóch w Powstaniu Warszawskim), posłanie w rocznicę burzenia w 1938 roku cerkwi na Chełmszczyźnie – czynił też śp. prezydent Lech Kaczyński. Gesty te nie utrwaliły się jednak w świadomości mieszkańców Podlasia.

Prawo i Sprawiedliwość, a więc i Andrzej Duda, i to nie tylko przez prawosławno-białorusko-ukraińską mniejszość, ale i przez inne mniejszości w Polsce – Bronisław Komorowski wygrał z Andrzejem Dudą w zamieszkałym przez Litwinów Puńsku i gminach z przewagą ludności niemieckiej na Opolszczyźnie – wciąż postrzegani są jako środowisko mniejszościom nieprzychylne. Na taką opinię działacze PiS-u, szczególnie w pierwszych po przełomie politycznym latach, sami zapracowali. Jako przykład może służyć sprzeciw tej partii wobec uchwalonej w 2005 roku ustawy o mniejszościach narodowych, czy brak zrozumienia dla odmiennej oceny poczynań części polskiego zbrojnego podziemia po zakończeniu drugiej wojny światowej (zbrodnie oddziału Romualda Rajsa na prawosławnej ludności). Stosunek ten, co obserwuję w Sejmie, a szczególnie w pracach Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, której w poprzedniej kadencji przewodniczył poseł PiS Marek Ast, wyraźnie, i to w pozytywną stronę, się zmienił. Duże znaczenie w tym procesie miał dialog Kościoła katolickiego w Polsce z rosyjską Cerkwią i podpisanie przez zwierzchników tych Kościołów wezwania o pojednanie polskiego i rosyjskiego narodów w czasie wizyty w Polsce patriarchy Kiryła w sierpniu 2012 roku. Nie bez znaczenia dla polityków PiS było uświadomienie sobie, że tak mało liczebne środowiska mniejszości nie stanowią żadnego zagrożenia, a odwrotnie – stworzenie dogodnych warunków zachowania ich tożsamości wyznaniowej i narodowej może być ważnym argumentem w upominaniu się o prawa Polaków poza naszymi granicami.

Nowy prezydent, co wynikało z jego pierwszych po ogłoszeniu wyników wyborów wypowiedzi, chciałby łączyć wszystkich Polaków. Czy Andrzej Duda, a jeszcze bardziej jego otoczenie i lokalni politycy PiS, zechcą wobec mniejszości kontynuować politykę Bronisława Komorowskiego? Na to pytanie odpowiedź uzyskamy już niebawem. Prezydent elekt zapewne zechce podziękować swoim wyborcom i być może odwiedzi Kulesze Kościelne. Jeśli przy okazji odwiedziłby którąś z gmin, gdzie większym uznaniem cieszył się jego konkurent, byłby to dobry, służący budowaniu ogólnonarodowej wspólnoty, gest.

Eugeniusz Czykwin

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token