Numer 7(361)    lipiec 2015Numer 7(361)    lipiec 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Testament Niny
Anna Radziukiewicz
Ma na imię Nina i 75 lat. Przygotowuje się do odejścia, choć życiowej energii jej nie brakuje. Ale chce mieć godny pochówek i takie same miejsce spoczynku. Co to znaczy w jej pojmowaniu godny?

Drewniany krzyż, mogiłkę bez be¬tonowej płyty, tylko ziemią przykrytą. Będzie wdzięczna jeśli ktoś posadzi na niej kwiaty. Chce, by nikt nie niósł na jej pogrzeb sztucznych wieńców, które potem tylko wszystkich na kłopot narażają, a parafię na koszt – wszak trzeba zapłacić firmie oczyszczania miasta czy gminie za ich wywiezienie. Nie chce zniczy, z których też usypuje się góry śmieci. I chce koniecznie, by napis, umieszczony na krzyżu był „po rusku”, czyli cyrylicą.

– Tylko, że ktoś inny będzie decydować o tym, jak ma wyglądać pani grób – wtrącam.

– Już się naradzałam na ten temat z notariuszem – słyszę. – Mówił że można sporządzić testament, w którym zastrzega się, czego oczekuję po śmierci. Ponieważ w domu nazywają mnie Nawiedzona, bo poszczę, modlę się, postanowiłam, że ten testament przekażę batiuszce – już z nim rozmawiałam – oraz informację o nim zaufanym przyjaciołom. Testament wszak należy spełnić.

Pani Nina postawiła dwa dębowe krzyże, oba na mogiłach swoich dziadków, jeden w Milejczycach, drugi w Siemiatyczach. Jak uciekła od zniczy? W sklepie Ikei kupiła latarnie z otwieranymi drzwiczkami, takie na ogrodowe stoły, w których umieszcza się zapalone świece. Pani Nina wstawia do nich łampadki. Łampadki napełnia oliwą. Zapala. Płoną długo.

Do nieboszczyka nie idzie z kwiatami. Na Spotkanie Pańskie kupuje i święci kilka największych świec – w jej wieku sporo ludzi odprowadza się na tamten świat. Idzie z modlitwą i taką świecą do zmarłego. Zapaloną stawia przy trumnie.

A jak mnisi odchodzą? Widziałam ich groby na Synaju. To kilka miejsc „obrysowanych” pobielonymi kamykami. W środku tak samo „wyrysowany” na ziemi krzyż. To wszystko. Na Synaj pierwsi anachoreci przyszli w III-IV wieku. Monaster został założony w VI wieku. Synaj wydał wspaniałe duchowe plony. Pamięć o śmierci jest jednym z pierwszych obowiązków mnicha. A tylko tyle wagi przywiązuje mnich do „pomnika”!

Pamiętajmy, światłem dla mnichów są aniołowie, światłem dla ludzi są mnisi.

Widziałam groby mnichów i w krajach słowiańskich, i rumuńskich. Wszędzie krzyż dominuje nad grobem – zwykle skromnym – drewniany lub z kamienia wycięty.

Nam prawosławnym, szczególnie w Polsce, chyba najbardziej zależy na podtrzymaniu biznesu kamieniarskiego, zniczowego i kwiaciarskiego, a nie dobrej tradycji, naszej, chrześcijańskiej. Jeśli chcemy, żeby miejsce spoczynku bliskiego było okazałe, postawmy na nim solidny krzyż, a nie płytę w kwiatki, aniołki, serduszka, w ten cały słodki infantylizm rzeźby w kamieniu, który zdominował cmentarze, przypominające z daleka kamieniołomy, ożywiane pstrokatymi górami. To kwiaty na świeżych grobach, zwiędłe już na drugi dzień.

Ach, ta moda cmentarna, o której pisaliśmy w PP w nr 11 z roku 2013, a do której odwołuje się pani Nina, chcąc sama przed nią uciec.

Tradycji musimy już bronić notarial¬nie, nie ufając nawet najbliższym! (ar)

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token