Numer 7(361)    lipiec 2015Numer 7(361)    lipiec 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Po i przed wyborami
Eugeniusz Czykwin
Po zwycięstwie Andrzeja Dudy, któremu jeszcze pół roku temu nikt nie dawał szans, politycy Prawa i Sprawiedliwości triumfują. Nowym premierem ma być Beata Szydło, a część posłów PiS-u przymierza się do ministerialnych foteli. W dużych kłopotach znalazła się natomiast Platforma Obywatelska, której przedłużenie władzy na następną kadencją jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się prawie pewne. Oprócz oczywistych błędów w kampanii Bronisława Komorowskiego, którą kierował podlaski poseł Robert Tyszkiewicz, politycy PO nie dostrzegli, że coraz większa część społeczeństwa w swoich wyborach kieruje się nie prag-matyzmem, rzetelną oceną sukcesów i porażek rządzących, a emocjami.

Drugim, obok Andrzeja Dudy, zwycięzcą w ostatnich wyborach okazał się rockman, człowiek estrady, Paweł Kukiz. Określając się jako bezpartyjny i apolityczny, Kukiz bezpardonowo zaatakował istniejący system, a polityków, bez względu na przynależność partyjną, „miesza z błotem i bezcześci”. Lider „antysystemowców” trafnie odczytał nastroje i oczekiwania dużych grup społecznych. Swoją negatywną narracją krzywd i wkurzenia zogniskował autentyczną złość na rządzących. Poparli go młodzi i wykształceni. Nie mając perspektyw na stałą, dającą szansę na zdobycie mieszkania i założenia rodziny pracę, zagłosowali na Kukiza, który jako panaceum na wszelkie ich problemy zaproponował jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW-y).

Jeszcze kilka miesięcy temu jeden z polityków PO, gdy powiedziałem mu, że straszeniem PiS-em i jakoby grożącą nam agresją Rosji nie wygrają wyborów, przekonywał mnie, że stwierdzenie Donalda Tuska, że PO „nie ma z kim przegrać” jest nadal aktualne. – Moglibyśmy przegrać – przekonywał – gdyby załamała się gospodarka, nastąpił gwałtowny wzrost bezrobocia czy inflacji, spadł gwałtownie kurs złotego lub ZUS zaprzestał wypłacać emerytury i renty. Nic takiego nam nie grozi i Polacy przy urnach wyborczych to docenią. Przegrana Bronisława Komorowskiego nie tylko mojemu rozmówcy uświadomiła, że dziś w polityce decydują nastrój i tak zwana atmosfera. A ta sprzyja radykalnym krytykom obecnie rządzących.

Oszałamiający sukces – chęć głosowania na ugrupowanie rockmana deklaruje 20 proc. wyborców – Paweł Kukiz w dużej mierze zawdzięcza przychylności zarówno „reżimowych”, jak i „niezależnych” mediów. Dla prawicowych publicystów Kukiz był naturalnym sojusznikiem w dyskredytowaniu rządzących, a dla przychylnych obecnej władzy kimś, kto podobnie jak Janusz Palikot cztery lata temu, zbierze głosy niezadowolonych z rządów PO-PSL, a tym samym osłabi wynik głównego konkurenta, czyli PiS. Przychylne rządzącym stacje telewizyjne i redakcje gazet wręcz głaskały Kukiza, jednocześnie przemilczając lub deprecjonując polityków lewicy. Pochopnie uznano, że zmarginalizowanie SLD przyniesie korzyść PO, gdyż elektorat lewicy, który „nigdy nie zagłosuje na PiS”, będzie miał do wyboru jedynie PO i ewentualnie PSL. Rzeczywistość pokrzyżowała te rachuby. Dziś PO przegrywa w sondażach nie tylko z PiS-em, ale też z Ruchem Pawła Kukiza, który przy tworzeniu nowego rządu może odgrywać rolę przysłowiowego języczka u wagi, a to oznaczać będzie, że zarówno PO, jak i PiS będą musiały zatańczyć, jak im Kukiz zaśpiewa.

Część polityków i komentatorów uważa, że gdy tylko Kukiz ujawni swój program – jak dotychczas unika konkretnych odpowiedzi – i gdy zaprezentuje swoich kandydatów w poszczególnych okręgach, u części jego zwolenników nastąpi otrzeźwienie.

Jestem innego zdania. Dla wkurzonych na władzę nie będzie ważne, kto znajdzie się na listach w województwie podlaskim czy warmińsko-mazurskim. W wyborach w 2005 roku na kandydatów z listy Samoobrony – wówczas to ś.p. Andrzej Lepper skupił głosy niezadowolonych – w województwie podlaskim oddano ponad 40 tys. głosów. Na pochodzącą z Dolnego Śląska Genowefę Wiśniowską zagłosowało blisko 20 proc. wyborców z gminy Dubicze Cerkiewne i 15,86 proc. z gminy Hajnówka. Podobnie rzecz się miała w 2011 roku, kiedy to na listę Ruchu Palikota zagłosowało 14,69 proc. mieszkańców gminy Hajnówka – posłem został mało znany Adam Rybakowicz.

Spośród moich znajomych kilkoro głosowało na Pawła Kukiza. Żaden z nich swego wyboru nie uzasadnia „racjonalnymi” przesłankami. Kierowali się emocjami i prostymi skojarzeniami. Żaden z nich nie rozumiał, czym w istocie są JOW-y, będące sztandarowym hasłem Kukiza.

Perspektywa całkowitego zdominowania Sejmu przez prawicę zmobilizowała do działania środowiska lewicowe. Podjęta przez przewodniczącego OPZZ Jana Guza inicjatywa skupienia lewicy wokół najważniejszych dla ludzi pracy spraw może zaowocować wystawieniem jednej lewicowej listy.

Październikowe wybory będą miały duże znaczenie także dla zamieszkujących województwo podlaskie mniejszości. O głosy prawosławnych wyborców zabiegać będą wszystkie ugrupowania. Dotychczasowa prak¬tyka potwierdziła potrzebę, wręcz konieczną obecność przedstawicieli prawosławnej społeczności w parlamencie. Cel ten można osiągnąć, organizując samodzielny komitet wyborczy – tak postępuje mniejszość niemiecka na Opolszczyźnie – lub wspierając prawosławnych na listach ogólnokrajowych partii politycznych.

Jako niewielka liczebnie społeczność mamy ograniczone możliwości wpływania na bieg ogólnokrajowych spraw. Możemy jednak i powinniśmy wspólnie o to zadbać, by nasz głos o ważnych dla nas sprawach był słyszalny, a co jeszcze ważniejsze, by wszystkie przynależne nam prawa i obowiązujące wobec mniejszości standardy państwa demokratycznego były respektowane i przestrzegane.

Eugeniusz Czykwin

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token