Numer 8(362)    sierpień 2015Numer 8(362)    sierpień 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Pierwsza w Polsce cerkiew św. Mikołaja Serbskiego
Anna Radziukiewicz

Wyjątkowa jest cerkiew i jej patron. Powstała w domu parafialnym na białostockich Bacieczkach. To pierwsza nie tylko w Polsce, ale poza granicami serbskiej Cerkwi, świątynia, która ma za patrona współczesnego nam świętego, zmarłego w 1956 roku Mikołaja Velimirovicia. Jest nieduża, jak to domowa. Ale ma szansę na to, by nazywano ją perłą. Choćby ze względu na malowidła, wykonane przez Serbów. Wyszły one spod ręki prof. Gorana Janićijevićia, szefa katedry fresków, istniejącej przy belgradzkiej Akademii Sztuki Cerkiewnej oraz jego najlepszych uczniów. Sam patriarcha serbskiej Cerkwi Ireneusz posłał do Polski prof. Gorana, by ten dzieła dokonał. Freski są darem Cerkwi serbskiej dla polskiej.

Niewielką powierzchnię zapełniono aż 111 postaciami świętych o wielkości przypominającej naturalną postać człowieka. Można rzec, że jest to niespotykane zagęszczenie świętości. Cerkiewka przypomina ogromną ikonę, którą możemy od razu ogarnąć wzrokiem. A na niej święci z całego świata, z różnych epok, choć najwięcej z terenów Rzeczypospolitej i Serbii. Stała się jak łącznik między tymi dwoma krajami. I jak łącznik między epokami. Wszak od rozpisania cerkwi Błahowieszczańskiej w supraskim monasterze przez Serba Nektaryja i jego zespół w połowie XVI wieku, żadna cerkiew w Rzeczypospolitej nie została już w późniejszych wiekach pokryta malowidłami przez serbskich mistrzów. Aż tu po pięciuset latach patriarcha posyła swoich mistrzów do Polski…

Kiedy jeszcze przed wyświęceniem zobaczył dzieło arcybiskup wrocławski i szczeciński Jeremiasz, stwierdził, że tę cerkiewkę zechcą odwiedzać pielgrzymi i turyści z różnych stron świata.

W jej centrum druga perła. To ikonostas i stół ofiarny. Wyrzeźbił je dłutem w dębie Leon Naumiuk. Rzeźbił, nie wspomagając się ani komputerowymi programami, ani nawet elektronarzędziami. Motywy wzięte z serbskiej sztuki sakralnej przeplatał z charakterystycznymi dla Podlasia. Spod dłuta Leona Naumiuka mają jeszcze wyjść anałoje i – co ciekawe – nawet pod¬świeczniki, wszędzie wyparte przez metalowe, sprowadzane z Rosji czy Ukrainy. On też zaprojektował witraże do cerkwi, a wykonała je Helena Gromak-Ołdytowska.

Cerkiewkę tak zaprojektowano, że jej przedłużeniem jest duża parafialna świetlica. Jeśli jest sporo wiernych, można ją natychmiast przekształcić w nawę. Natomiast przy próbach chóru, zebraniach, wykładach, warsztatach, wystarczy cerkiew „zamknąć” kotarą.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token