Numer 8(362)    sierpień 2015Numer 8(362)    sierpień 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Święty Spirydon biskup Tremithus
Adam Magruk
Święty Spirydon – wielki hierarcha Cerkwi greckiej – staje się w ostatnich latach coraz bardziej znany i wychwalany przez wiernych prawosławnych na całym świecie. W Rosji jest czczony niemal na równi ze świętym Mikołajem Cudotwórcą. 

W poszukiwaniu źródeł traktujących o życiu świętego Spirydona należałoby w pierwszej kolejności odwołać się do dzieł starożytnych historyków Kościoła, takich jak Sokrates Scholastyk (IV w.), Sozomenos (V wiek) czy bizantyński teolog Gelazjusz z Cyzyku (V wiek). Pierwsza znana nam biografia Spirydona datowana jest dopiero na wiek VII. Najcenniejszy jednak tekst został spisany na początku dziewiątego stulecia przez bizantyńskiego hagiografa Symeona Metaphrastesa, który z kolei korzystał z pracy współczesnego Spirydonowi świętego Triphilliosa biskupa Nikozji, który był również jego uczniem.

Przyszły biskup Tremithus przyszedł na świat około 270 roku w ubogiej rodzinie na Cyprze. Jego pobożni rodzice byli pasterzami.

Od najmłodszych lat cechowała go łagodność starotestamentowego Dawida, serdeczna dobroć patriarchy Jakuba, Abrahamowa gościnność oraz miłość. Bezdomni zawsze mogli liczyć na schronienie w jego domu, wędrowcy znajdowali w nim odpoczynek i pożywienie. Prostota i wielkoduszność, pokora, skromność, ale i miłość do bliźniego to inne zalety Spirydona. Za nieustanną pamięć o Bogu Pan obdarzył swego wiernego sługę darem przepowiadania przyszłości, uzdrawiania nieuleczalnych chorób i wyganiania biesów. Symeon Metapfrastes pisze: Nie był osobą elokwentną ani elegancką w sposobie bycia, nie cieszyły go tłumy ani życie publiczne, lecz był prosty i spokojny jak nikt inny.

Nie był również osobą wykształconą. Nie ukończył żadnych szkół, uczelni wyższych, jak inni znani Wielcy Ojcowie i Nauczyciele Kościoła.

Sozomenos podaje, iż Spirydon był żonaty. Jego żona zmarła kilka lat po ślubie, „osierocając” Spirydona i ich dzieci, chociaż z imienia znamy jedynie córkę Irenę.
Pocieszenie w bólu i smutku święty odnajdywał w czytaniu i głoszeniu innym Słowa Bożego. Za jego pośrednictwem pocieszał każdego, kto pogrążony był w rozpaczy i potrzebował słowa otuchy. Wielu zaczęło odnajdywać u boku Spirydona spokój i wyciszenie, a w nim orędownika w sytuacjach beznadziejnych.

Badacze są zgodni, iż Spirydon, po utracie ukochanej i licznych namowach, przyjął święcenia kapłańskie, stając się gorliwym sługą Ewangelii. Sokrates Scholastyk pisał o nim: Jeśli chodzi o Spirydona, był to zwykły pastuch, który odznaczał się tak wielką pobożnością, że uznano go za godnego kandydata na pasterza wiernych.

Po śmierci biskupa Tremithus (dziś jest to niewielkie miasteczko Tremetusia, leżące około 25 km od centrum Nikozji) nikt nie miał wątpliwości, że Spirydon będzie najgodniejszym kandydatem na to wysokie i zaszczytne stanowisko. Nowa sytuacja nie zmieniła nic w jego zachowaniu. Nie pozwolił nigdy – a szczególnie, kiedy jako hierarsze będą mu oddawać szczególną cześć i uznanie – aby pycha wkroczyła do jego serca. Sokrates nie omieszkał w tym miejscu zaakcentować: Jednakże przy nadzwyczajnej swej skromności, piastując godność biskupa, pasał nadal owce.

Nadal nosił skromny ubiór, jego głowę codziennie przykrywała czapka – wykonana ze splecionych gałęzi wierzbowych (lub liści palmowych bądź też z wełny owiec) – jaką nosili w ówczesnych czasach wiejscy chłopi i pasterze.

Już na początku pracy duszpasterskiej Spirydon musiał stawić czoło suszy, połączonej z plagą dziesiątkującą mieszkańców Cypru. Widząc nieszczęście, jakie spadło na wiernych, Spirydon wzniósł modlitwy do Boga. Zdaniem Symeona Metathrastesa: Potrzeba wymagała kolejnego Eliasza lub kogoś do niego podobnego, kogoś kto swą modlitwą otworzy niebiosa. Nie było nikogo takiego poza Spirydonem. Gdy plaga szalała, pochłaniając coraz to nowe ofiary, on sam poczuł się odpowiedzialny za wiernych. Skierował słowa do miłosiernego Boga jak pasterz do Pasterza. I Bóg natychmiast  sprawił, że chmury pojawiły się w oddali. I Bóg utrzymywał chmury w oddali, nie pozwalając dotrzeć im na Cypr, dopóki Spirydon ponownie się do Niego nie zwrócił. Gdy święty zapłakał  szczerze nad losem swych poddanych, z nieba spadł obfity deszcz. I owoce zaczęły dojrzewać, plony rosnąć, a wszystkie nieszczęścia skończyły się w jednej i tej samej chwili. A Spirydon – dodaje Metathrastes – otrzymał łaskę większą niż sam Eliasz, jeśli mogę tak butnie stwierdzić.

Był to pierwszy z cudów, które miały stać się udziałem pobożnego biskupa jeszcze za jego życia.

Jedną z najważniejszych kart w historii Kościoła było zwołanie przez cesarza Konstantyna Wielkiego soboru w Nicei w 325 roku. Skierowany on był przeciwko heretyckiej nauce Ariusza, według którego Chrystus nie był prawdziwym Bogiem, a został stworzony w czasie. Nie uznawał on również współistotności Ojca i Syna, a tym samym i Ducha Świętego. Dodatkowo Syn i Duch przewyższają godnością inne stworzenia, lecz tylko Ojciec zasługuje na miano Boga Doskonałego.

Święty Cypryjczyk odegrał na tym soborze jedną z kluczowych ról w obronie ortodoksyjności wiary. Cytowany przez nas już wcześniej Symeon Metathrastes przypisuje świętemu kluczowy udział w sformułowaniu Credo, czyli Wyznania Wiary (cs. Wieruju), które oddzieliło prawdę od herezji.

Zachował się opis wystąpienia Spirydona przeciw jednemu ze stronników Ariusza o imieniu Eulogiusz. Oto jego obszerny fragment: Jeden ze świętych ojców z imienia Spirydon, biskup Trimithous, bardzo prosty w naturze i niewykształcony w mowie, poprosił o pozwolenie przemówienia do (ariańskiego) filozofa. Lecz ojcowie, znając prostotę myśli i słów świętego, starali się mu przeszkodzić. Ten jednak nie przejmował się tym, wystąpił z tłumu i powiedział: „W imię Jezusa Chrystusa, filozofie skup się i wysłuchaj, co zamierzam powiedzieć”. I filozof odpowiedział: „Mów więc, a ja będę słuchał”. Wtedy Spirydon rzekł: „Jeden jest Bóg, Stworzyciel nieba i ziemi i wszystkich rzeczy pomiędzy nimi. On jest jedynym, który rządzi czterema siłami niebios. On jest Stworzycielem człowieka z ziemi i to On ustanowił wszystkie rzeczy, zarówno widzialne, jak i niewidzialne. Jego odwiecznym Słowem i Duchem niebo i ziemia zostały stworzone, wielka i cudowna to była praca. A rzeczy następowały po sobie: gwiazdy, światło, dzień, noc i wszystkie inne rzeczy. To Słowo Boże, które my znamy, jest Synem Bożym, zrodzonym z Dziewicy, ukrzyżowanym i w końcu pochowanym. Lecz powstał ponownie, wstąpił pomiędzy niebiosa i my wstąpimy wraz z Nim i da nam życie wieczne. I wierzymy, że przyjdzie ponownie, by osądzić nasze czyny, słowa i myśli. I wierzymy, że jest z jednej natury, wspólnej Ojcu, dzieli z Nim tron i wszelkie honory. Czy się z tym nie zgadzasz, filozofie”? Po długiej chwili ciszy mógł on odrzec tylko: „Tak, wydaje mi się, że tak jest”.

Aby jeszcze bardziej przekonać wszystkich wątpiących, iż Trójca Święta to Trzy Osoby, ale jeden Bóg, Spirydon wziął do ręki kawałek gliny (niektórzy mówią tu o glinianym naczyniu lub cegle) i po uczynieniu nad nią znaku krzyża zawołał: W imię Ojca! Po chwili wybuchł z niej płomień, po czym dodał: I Syna! I natychmiast pociekła woda. Zaś po wypowiedzeniu: I Świętego Ducha! w jego ręku została tylko garstka piasku.

Wielu zgromadzonych przecierało oczy ze zdumienia, widząc to niecodzienne zjawisko. Spirydon natomiast chciał w ten sposób udowodnić, iż tak jak owe trzy elementy – ziemia, woda i ogień, złączone tworzą całość – glinę, tak Ojciec, Syn i Duch Święty to Trzy Hipostazy, Trzy Osoby, ale Jeden Bóg, jedna Boska natura, jedna istota.

Święty Atanazy Wielki w swej „Drugiej Apologii” wspomina, iż biskup Tremithous wziął udział również w synodzie w Sardyce, dzisiejszej Sofii, w latach 342-343. Świadczy o tym przede wszystkim jego podpis pod synodalnymi postanowieniami.

Święty sprawował Liturgię codziennie. Pewnego dnia w jej trakcie, kiedy świątynia była pusta, a hierarcha wezwał: Pokój wszystkim! (cs. Mir wsiem!), nowicjusz, który był jedynym wiernym obecnym wówczas w cerkwi, usłyszał gromki głos Chórów Anielskich: I duchowi twemu! Mogło to oznaczać tylko jedno – nawet niebiosa pomagały Spirydonowi i współuczestniczyły w jego służbie Bogu.

Był on przede wszystkim człowiekiem modlitwy, która nigdy nie gasła w jego ustach i sercu.                

Pod koniec życia Spirydon stał się postacią powszechnie rozpoznawaną i darzoną szacunkiem już w całym cesarstwie.

Gdy Konstantyn Wielki podupadł na zdrowiu, jego uzdrowicielem okazał się święty z Cypru. Władca rozpaczliwie wzywał lekarza, obdarzonego mocą Bożą, zdolnego go uleczyć. Jeden z historyków zanotował: Bóg ukazał cesarzowi we śnie nieskończoną liczbę biskupów i spośród nich tylko dwóch otoczonych było jasną mgłą. Konstantyn zinterpretował tę mgłę jako znak, że tylko dwóch z nich ma moc, zdolną ukoić jego cierpienia. Lecz Bóg nie ujawnił mu ani ich imion, ani miast, z których pochodzili. Listy zostały wysłane w najodleglejsze zakątki państwa, przyzywając biskupów przed oblicze władcy. I gdy cesarz nie rozpoznał żadnego z nich, posłał po biskupa Cypru Spirydona. Wielki uzdrowiciel przybył do Antiochii i gdy stanął przed Konstantynem, ten od razu go rozpoznał. Cesarz oparł głowę na ramieniu świętego i natychmiast otrzymał oczekiwaną pomoc (...). Tylko łaska niebios pomogła.

Największymi cudami, które miały miejsce dzięki jego świętym modlitwom, było wskrzeszanie umarłych. Oprócz historii o przywróceniu życia zmarłej córce, zachowało się także opowiadanie o pewnej kobiecie, która przyszła do świętego z martwym synem na rękach, prosząc o wstawiennictwo. Po krótkiej modlitwie Spirydona dziecko otworzyło oczy, zaś matka z wrażenia, radości i szoku, jakiego doświadczyła, zemdlała i po chwili zmarła. Święty biskup ponownie wzniósł ręce ku niebu, po czym zwrócił się do owej kobiety: Niewiasto, powstań z umarłych i stań na nogi! Tak też się stało.    

Na kilka dni przed swoim odejściem do wieczności, Bóg odkrył Spirydonowi w widzeniu, kiedy ma to nastąpić. Tradycja głosi, iż ostatnie jego słowa  brzmiały następująco: Miłuj Boga i bliźniego. Zasnął w Panu w 348 roku (niektóre źródła podają rok 344 lub 346) w wieku 78 lat. Spoczął w podziemiach cerkwi Świętych Apostołów w Tremithus.

W Cerkwi wspomina się go 12 grudnia – w dniu, w którym oddał duszę w ręce Władcy życia i śmierci. Spotkać się można z opinią, iż Spirydon zmarł nie 12, a 14 grudnia. Tej wersji trzyma się Kościół rzymskokatolicki, który czci świętego dwa dni później niż prawosławni.
W jaki jednak sposób imię świętego Spirydona stało się nierozerwalnie złączone z grecką wyspą Korfu, skoro za swego życia nie odwiedził jej ani razu?

Po kilkudziesięciu latach od śmierci św. Spirydona wydobyto jego doczesne szczątki. Nie dość, że nie uległy naturalnemu rozkładowi, to wydzielały przyjemną woń. Wewnątrz trumny znaleziono również gałązkę bazylii – roślinę królewską, której nazwa w kulturze greckiej brzmi podobnie jak słowo „król” (gr. vasileias – król, vasilikos – bazylia). Kiedy w pierwszej połowie VII wieku rozpoczęły się najazdy Saracenów na Cypr, w celu uniknięcia zbezczeszczenia i zniszczenia relikwii, zostały one przewiezione przez cesarza Justyniana II do Konstantynopola. Tam miały przebywać aż do około 1456 roku, kiedy to kapłan o imieniu Grigorios Polieuktos (niektórzy historycy mówią o o. Georgiosie Kalochairetisie), w obawie przed ich profanacją ze strony Turków, potajemnie przeniósł je na zajmowane wówczas przez łacinników Korfu, które było w jego przekonaniu najbezpieczniejszym miejscem. Tam spoczywają one w stanie nienaruszonym do dzisiaj. Zachowują naturalną i miękką w dotyku skórę (utrzymującą temperaturę zbliżoną do temperatury ludzkiego ciała, niezależnie od pory roku), całkowite uzębienie i wyraźnie dostrzegalne gałki oczne.



Relikwie spoczywają w relikwiarzu z dwoma zamkami, który jednocześnie otwiera dwóch kapłanów, dysponujących dwoma różnymi kluczami. Pobożna tradycja lokalna głosi, iż kiedy pojawiają się trudności z jej otwarciem i wieko nie daje się podnieść – oznacza to, iż świętego nie ma akurat „w domu” i zapewne udał się pomagać ludziom znajdującym się w trudnej sytuacji i pocieszać strapionych. Może o tym świadczyć obuwie wykonane z miękkiego materiału, które pokrywa jego święte stopy – z powodu widocznego „zużycia” dość często wymieniane na nowe. „Stare” buty są rozdzielane na części i przekazywane wiernym. Tysiące wiernych z całego świata przybywa każdego roku do tego wyjątkowego miejsca, pozostawiając świętemu w podzięce bądź jako prośby o łaskę liczne dary, spośród których najczęściej spotykane to złote łampady, umieszczane potem nad relikwiarzem Spirydona. Cztery razy do roku – na pamiątkę szczególnych łask, okazanych mieszkańcom wyspy przez świętego – wynoszone są one ze świątyni i niesione w procesji ulicami Kerkiry. Są to:
• Niedziela Wejścia Chrystusa do Jerozolimy, kiedy wspomina się cudowne ustanie dziesiątkującej mieszkańców wyspy epidemii dżumy w 1630 roku.
• Wielka Sobota i związane z nią zaprzestanie klęski głodu w 1550 roku.
• Pierwsza niedziela listopada (tzw. Protokiriako), kiedy wierni dziękują świętemu za ponowne wybawienie od dżumy w 1673 roku.
• 11 sierpnia. Tego dnia 1716 roku Spirydon miał pomóc Kerkireńczykom w zwycięstwie nad Turkami, którzy na ponad miesiąc opanowali ich ziemie. W obozie wrogiej armii krążyła wówczas plotka o świętym, który w przebraniu duchownego straszy tureckich żołnierzy, zwiększając w ten sposób panikę przed wenecką flotą i mieszkańcami Kerkiry. Wiktorię nad wrogami natychmiast przypisano boskiej interwencji świętego.



Relikwie świętego Spirydona, choć zachowane w całości, pozbawione są jego prawej ręki.
W XIII wieku, kiedy Krzyżowcy napadli na Konstantynopol, została ona odcięta i wywieziona. Nieznane były jej losy przez następne sto lat. Pewne jest, iż w 1592 roku została przywieziona do Rzymu i wręczona papieżowi Klemensowi VIII. Ten z kolei w 1606 roku przekazał świętą prawicę kardynałowi Cezaremu Baroniuszowi, który umieścił ją w klasztornej świątyni Zakonu Oratorianów Santa Maria in Vallicella, o czym zaświadcza wzmianka w kościelnych archiwach. Potwierdza to także grecki historyk L.S Vrokinis, który – powołując się na Christodulosa Vulgarisa – pisał, że prawa ręka świętego biskupa znajdowała się w kościele Matki Bożej, gdzie była przechowywana w pozłacanym relikwiarzu – nieznanego autorstwa – w kształcie stożka o wielkości około pół metra, którą zdobi srebrna ikona świętego.

Potwierdzić to może pamiętnik jednego z rosyjskich pielgrzymów, niejakiego Braskiego, który zachował się do naszych czasów, a który datowany jest na siedemnaste stulecie. Wspomniany pątnik nie omieszkał zanotować w nim – z niemałym zresztą zdziwieniem – iż podczas pobytu na Korfu i przyłożeniu się do relikwii świętego Spirydona zauważył w nich brak prawej ręki biskupa Cypru, która, jak został wówczas poinformowany przez tamtejszego kapłana, znajduje się w Rzymie w świątyni poświęconej Bogarodzicy. A żyjący w tym samym wieku grecki filozof medycyny Nikolaos Vulgaris w liście do łacińskiego biskupa Korfu Karola Labia dodał, że prawe ramię (gr. vracheion) świętego przechowywane jest w Rzymie z wielką czcią i szacunkiem.

Tam ręka przebywała aż do roku 1984. Dzięki wieloletnim staraniom metropolity Kerkiry i Paksosu Tymoteusza i akceptacji ówczesnego papieża Jana Pawła II, powróciła do Grecji. Od tego czasu ręka cały czas zmienia kolor, upodabniając się barwą do pozostałych relikwii i bardzo wolno „pokrywa” się ciałem. I to właśnie ona odwiedza dziś różne części Hellady i świata.

Lokalna pobożna tradycja głosi, iż grecki biskup każdego wieczoru obchodzi wyspę dookoła, sprawdzając czy nic jej nie zagraża.

Na Korfu ponad 70 procent mężczyzn nosi to święte imię. Istnieje także wiele rodzin, które z pokolenia na pokolenie nadają każdemu męskiemu potomkowi imię Spirydon. W Grecji jest około osiemdziesięciu cerkwi poświęconych jego pamięci. Wszystko to dowodzi głębokiej, pobożnej czci i uwielbienia, jakim otaczany jest święty. 

Niezliczone są cuda, jakich Spirydon dokonywał i dokonuje do dzisiaj. Słynie on z natychmiastowej pomocy wszystkim zwracającym się do niego ze szczerą prośbą. To wielki orędownik i wybawca od wszelkich nieszczęść, niepowodzeń, klęsk i dramatów życiowych.

Cerkiew, opiewając wielkiego hierarchę, wzywa nieustannie słowami modlitwy: I Soboru okazałeś się obrońcą i cudotwórcą, mający Boga w sercu Spirydonie, ojcze nasz. Przeto zmarłą w grobie przywołałeś i żmiję w złoto zamieniłeś, i kiedy śpiewałeś święte modlitwy, aniołów współsłużących tobie miałeś, o świątobliwy. Chwała Temu, który daje tobie moc, chwała Koronującemu ciebie, chwała Temu, który poprzez ciebie uzdrawia wszystkich (Troparion ku czci świętego Spirydona).

Adam Magruk
fot. autor

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token