Numer 8(362)    sierpień 2015Numer 8(362)    sierpień 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Bieżeńcy dawniej i dziś
Eugeniusz Czykwin
Zaprezentowana w głównym holu Sejmu wystawa „Bieżeństwo 1915 roku. Wspólna historia” wywołała duże zainteresowanie posłów i akredytowanych przy parlamencie dziennikarzy – relacje z otwarcia wystawy można było zobaczyć w programach telewizji TVN24, obszerny tekst, i to na pierwszych stronach, zamieściła „Rzeczpospolita”.

Okazało się, że inicjatywa Społecznego Komitetu Obchodów Setnej Rocznicy Bieżeństwa ma także, o czym nie myśleliśmy, znaczenie w bieżącej polityce.

W zamieszczonym na swoim blogu omówieniu uroczystości poseł Tadeusz Iwiński napisał: „Rocznica niemal zupełnie zapomnianego wydarzenia zbiegiem okoliczności przypadła na niełatwą w Polsce debatę na temat zasadności przyjęcia nad Wisłę kilku tysięcy uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej”.

Problem bieżeńców – uchodźców narasta gwałtownie. Ich liczbę w całym świecie szacuje się na sześćdziesiąt milionów.

Najczęściej ludzie, tak jak nasi przodkowie sto lat temu, uciekają przed wojną. Z ogarniętej wojną domową Syrii uciekły już cztery miliony ludzi. Każdego dnia na maleńkiej włoskiej wyspie Lampedusie i u wybrzeży Grecji ląduje około tysiąca zdesperowanych ludzi. Prócz uchodźców, do Europy pragną dotrzeć dziesiątki tysięcy ludzi, by poprawić swój ekonomiczny byt. Tych prawo międzynarodowe klasyfikuje jako migrantów.

Kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska, stoją przed ogromnym problemem. Budowanie murów na granicy, tak jak na amerykańsko-meksykańskiej i izraelsko-palestyńskiej, czy – jak zapowiedział rząd węgierski – na granicy z Serbią, w dłużej perspektywie niczego nie rozwiązuje.

Z drugiej strony trudno nie dostrzegać głosów sprzeciwu coraz większej części obywateli państw zachodnich – w Polsce, gdzie ten problem występuje marginalnie, już ponad połowa mieszkańców jest przeciwna przyjmowaniu uchodźców.

Tadeusz Iwiński zwraca uwagę, że Europa nie może przekształcić się w swoistą twierdzę. Nie może, gdyż to działania i decyzje polityków zachodnich, a w szczególności Stanów Zjednoczonych, doprowadziły do obecnej sytuacji. Popieranie tzw. arabskiej wiosny i zbrojna interwencja w Libii wykazały, jak ogromną falę migrantów powstrzymywał niedemokratyczny reżim Muammara Kadafiego.

Z pewnością potrzebna jest wspólna stabilizacja polityczna i gospodarcza tych krajów, z których pochodzą uchodźcy, jednak oznaczałoby to rezygnację, na przykład w przypadku Polski, z części otrzymanych z Unii Europejskiej środków pomocowych.

Polakom w przeszłości udzielano schronienia nie tylko w Europie. Polacy trafiali do Iranu, Tanzanii, Nowej Zelandii, Australii.

W ponadtrzymilionowej rzeszy bieżeńców 1915 roku ponad 500 tysięcy stanowili Polacy katolicy. Wszystkim im, podobnie jak ponad 300 tysiącom Łotyszów czy blisko 200 tysiącom Żydów, Rosjanie, a także żyjące na terytorium ówczesnego Imperium inne narody okazały pomoc.

W 2014 roku 38-milionowa Polska dała ochronę zaledwie 735 uchodźcom, odmawiając jej dwóm tysiącom. W niedalekiej przyszłości – tak zdecydował rząd Ewy Kopacz, przy unijnym wsparciu mamy przyjąć dwa tysiące uchodźców (głównie z Syrii i Erytrei).

Kilka dni temu dzięki staraniom organizacji społecznych i wsparciu Kościoła katolickiego przyjęliśmy około 160 syryjskich chrześcijan, co liberalne kręgi skrytykowały, gdyż ich zdaniem w takich sprawach nie powinno być stosowane kryterium religijne.

Jestem innego zdania. – Pomagajcie wszystkim, a braciom w wierze w pierwszej kolejności – wzywał apostoł Paweł. Wśród państw, w których dominują muzułmanie, są też takie, których poziom życia znacznie przewyższa nasz i dużej części krajów europejskich.

Doświadczenia sprzed stu lat, gdy nasi przodkowie doświadczali losu uchodźców, powinny być i dla nas wskazówką i pomagać w rozwiązywaniu tych trudnych problemów.

By upamiętnić i oddać cześć bieżeńcom, zgłosiłem projekt uchwały. Oto jej treść.
„Latem 1915 roku z terytorium Królestwa Polskiego i przyległych guberni ewakuowano w głąb Rosji ponad trzy miliony osób. Wśród uciekających przed niemieckimi wojskami największą grupę, ponad pięćdziesiąt procent, stanowili Białorusini i Ukraińcy, mieszkańcy Podlasia, Grodzieńszczyzny i Chełmszczyzny. W uchodźstwie (bieżeństwie) znalazło się także ponad pół miliona Polaków, 285 tys. Łotyszy, 199 tys. Żydów, 120 tys. Ormian, 85 tys. Litwinów oraz ponad 200 tys. osób, których narodowości w sporządzonych rejestrach nie odnotowano.
Uchodźcy, którym narody zamieszkujące ówczesne Imperium Rosyjskie aż do wybuchu rewolucji i wojny domowej okazywały wieloraką pomoc, na ziemie polskie powracali do połowy lat dwudziestych XX wieku.

Uchodźstwo 1915 roku miało wielorakie – społeczne, ekonomiczne, demograficzne – konsekwencje.  Szacuje się, że z Rosji nie powrócił co trzeci uchodźca. Szczególnie trudny był los powracającej ludności wiejskiej. Mimo głodu i szerzących się  chorób ludność ta heroiczną pracą odbudowała swoje domy, życie duchowe i społeczne.

W setną rocznicę uchodźstwa (bieżeństwa) Sejm RP oddaje cześć wszystkim uczestnikom tych dramatycznych wydarzeń i wyraża wdzięczność  tym, którzy  w czasie tułaczki po Rosji i po powrocie do kraju okazali im pomoc”.

Mam nadzieję, że przyjęcie tej uchwały przez Sejm pomoże politykom z większym zrozumieniem i otwartością reagować na losy współczesnych bieżeńców.

Eugeniusz Czykwin

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token