Numer 8(362)    sierpień 2015Numer 8(362)    sierpień 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Kronika Michała Bołtryka
Michał Bołtryk
- Podlaskie podbijało świat na EXPO w Mediolanie ziołami z Korycina, sękaczami z Suchowoli, trawą żubrową i żubrówką oraz muzyką Jędrzeja Dondziły didżeja, propagatora muzyki techno, organizatora festiwalu Up To Date. Polski pawilon zaś zawojował świat urządzeniem wystawy ze skrzynek na jabłka.

- Aż o 68 osób więcej niż przed rokiem wyznało podlaskiemu fiskusowi, że zarobiło ponad milion złotych. Na Podlasiu w tym roku mamy 393 milionerów, rok wcześniej było ich 325. Najwięcej podatników z milionowymi dochodami było w Białymstoku i okolicach – 192 (o 32 więcej niż przed rokiem), w Łomży  42 (o 7 więcej) i Suwałkach 39 (o 6 więcej). Rekordzista wśród nich wykazał dochód w wysokości ponad dwudziestu milionów złotych, a rok wcześniej dwanaście milionów. Wzrosła też liczba osób, które zarabiają za granicą, ale rozliczają się na Podlasiu. Przed rokiem dochody z zagranicy wykazało 7605 podatników, w tym roku już 7963. Takich podatników przybędzie. Z badania Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami wynika, że aż 46 proc. młodych ludzi rozważa emigrację po zakończeniu studiów.
 
- Prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny, kierownik badania Diagnoza Społeczna: „Polska rozwija się w kierunku gospodarki nie innowacyjnej, tylko naśladowczej. Przyciąga obcy kapitał, który tworzy miejsca pracy i wynajmuje Polaków do wykonywania prostych czynności. Polski rynek pracy to w ogromnej większości rynek pracy prostej. Z drugiej strony miliony młodych Polaków mają studia, wielu obroniło doktoraty. Dla nich nie ma odpowiedniej pracy. (...) Polska jeszcze przez ładnych parę lat, czyli do zasadniczego kryzysu, nie wejdzie na ścieżkę gospodarki innowacyjnej. A zasadniczy kryzys nastąpi wtedy, gdy z jednej strony wzrosną koszty pracy, z drugiej skończy się brukselska manna z nieba, do czego dojdzie w 2020 roku. Wówczas każda praca, nawet najgorsza, będzie na wagę złota”.

- Dr hab. Jan Sowa, socjolog i kulturoznawca, pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego: „Elity bardzo sprawnie pacyfikują obywateli, którzy nie są zadowoleni z dzisiejszej sytuacji. Najczęściej możemy o  nich usłyszeć, że są irracjonalni, politycznie zacietrzewieni, że mają skłonność do wiecznego narzekania. Porażkę przedstawia się jako winę tego, który ją poniósł – bo za mało się starał. Tworzą takie mity ci, którym się udało, żeby uciszyć tych, którzy przegrali. Nie bez znaczenia jest opowieść o narodzie. Zamiast powiedzieć ludziom,  że społeczeństwo składa się z klas, a więc są posiadający i nieposiadający, tworzy się fikcję, że wszyscy jesteśmy jednym narodem. Kategoria narodu tworzy iluzję wspólnego interesu i wspólnego losu, podczas gdy interesy w Polsce nie są wspólne. Stworzyliśmy gospodarkę, która jest rajem dla inwestorów, ale piekłem dla pracowników”.

- Do 2017 roku Polska przyjmie dwa tysiące uchodźców z Syrii i Erytrei, którzy koczują już we Włoszech i Grecji. Jest ich tam co najmniej 40 tysięcy. Ale z Syrii w wyniku wojny domowej uciekło już ponad 4 miliony ludzi, a 200 tysięcy osób zginęło. Rząd polski robi wielkie halo ze swojej „imigracyjnej polityki”. Ale małe Czechy przyjmą 1,5 tysiąca uchodźców, Słowacja 500, Litwa i Łotwa po 250, a Estonia 156 osób. Warto w tym kontekście przypomnieć, że po II wojnie światowej biedna i wyniszczona Polska przyjęła 14 tysięcy uchodźców z Grecji, wyżywiła ich, dała mieszkania i pracę, a dzieciom i młodzieży wykształcenie. No, ale wtedy nie było Unii i Solidarności. Był socjalizm i solidarność między narodami.

-  Nieustająca potrzeba cudu istnieje w Polakach. Tę potrzebę stara się zaspokoić ojciec John Baptist Bashobora, kapłan diecezji Mbarara we wschodniej Ugandzie. Bashobora przjeżdża do Polski od 2007 roku. Prowadzi tu rekolekcje na stadionach. Był w Koszalinie, Chojnicach, Szczecinie, Żywcu, Częstochowie, Białymstoku, Zamościu, Licheniu, Elblągu. W połowie sierpnia o. John odwiedzi Łomżę i Zambrów. Dwa razy prowadził rekolekcje na Stadionie Narodowym w Warszawie. Obserwatorzy posługi o. Johna, niektórzy księża katoliccy, dziwią się, że fenomen o. Bashobory dotyczy wyłącznie Polski. Niezrozumiałe jest – mówią – dlaczego na pole swojej działalności wybrał nasz kraj.

- Od 1992 roku trwają polsko- ukraińskie negocjacje w sprawie rewindykacji zbiorów Zakładu Narodowego im Ossolińskich, znajdujących się we Lwowie. Tylko około 40 proc. przedwojennego zasobu Ossolineum jest obecnie we Wrocławiu. W 1944 roku Ukraińcy najpierw przystąpili do oczyszczania zasobów muzealnych z dzieł szkodliwych i niepoprawnych ideologicznie, a potem podzielili lwowskie Ossolineum, zostawiając sobie, jak twierdzili, wszystko co dotyczyło Rosji, Ukrainy, Litwy, Białorusi i Turcji, część zbiorów jako „dar narodu radzieckiego dla polskiego” wysłali w 1947 roku do Wrocławia.

- Myśli prof. Bronisława Łagowskiego (Przegląd 13-19.07.2015) o polityce ukraińskiej: „Wielką pomysłowość Poroszenko i Jaceniuk wykazują w doborze wyższych kadr rządzących. Trzej ministrowie to cudzoziemcy – Litwin, dwaj Gruzini. Gubernatorem Odessy został znany w świecie Saakaszwili, który dobrał sobie współpracowników też Gruzinów. Były prezydent Gruzji jeszcze na dobre nie wszedł w obowiązki gubernatora, a już oświadczył, że trzeba wyrzucić wszystkich sędziów sądu najwyższego i innych i sprowadzić na ich miejsce sędziów ze Stanów Zjednoczonych, gwarantując im odpowiednimi kontraktami zachęcająco wysokie wynagrodzenie. (...) Ciekawe rzeczy dzieją się też w przeszłości – według historyków Ukraina istnieje 3 tys. lat, a jej pierwszym historiografem był Herodot, którego „Dzieje” zostały niedawno wydane w Kijowie przez wydawnictwo podręczników. Nazywanie Rosji Rosją ma być karane do 12 lat więzienia, nie można pozwolić, by Moskale uzurpowali sobie ukraińską nazwę Ruś”.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token