Numer 9(363)    Wrzesień 2015Numer 9(363)    Wrzesień 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Z Korfu do Polski
Anna Radziukiewicz
Sprowadzenie relikwii św. Spirydona do Polski było wielkim przedsięwzięciem. Podjęło się go Bractwo św. św. Cyryla i Metodego, które w ubiegłym roku stworzyło nam możliwość pokłonienia się relikwiom św. Marii Magdaleny.

Bractwo wsparli hierarchowie, mnóstwo duchownych, osób świeckich oraz policja, która konwojowała przejazd kolumny wiozącej święte relikwie i czuwała nad bezpieczeństwem wiernych.

Przedsiębiorca z Mińska, Konstanty Szawiel, ktitor katedralnej cerkwi św. Spirydona na Korfu, wniósł wielkie zasługi w dzieło sprowadzenia relikwii do Polski.
Szacuje się, że relikwiom pokłoniło się ponad 50 tysięcy osób. Wśród nich wielu było rzymskich katolików, przybywających nieraz z całymi rodzinami.

15 sierpnia o godzinie 20.30 metropolita Sawa, duchowni, dyplomaci, wierni powitali relikwie w katedrze św. Marii Magdaleny w Warszawie, gdzie odsłużono akatyst do świętego. Następnego dnia odsłużono dwie Liturgie i molebien do świętego. Po południu udano się z relikwiami do monasteru św. Onufrego do Jabłecznej, gdzie odsłużono całonocne czuwanie i akatyst.

W drodze do Hajnówki relikwiom mogli się pokłonić 17 sierpnia mieszkańcy Terespola i Białej Podlaskiej – w obu miastach odsłużono akatyst do świętego.
W soborze Świętej Trójcy w Hajnówce wierni mogli przykładać się do relikwii od poniedziałku 17 sierpnia wieczorem do wtorku do godziny 13.30, słuchając nabożeństw, odprawianych przy świętości.

Z Hajnówki przewieziono moszczy do Kleszczel, gdzie zatrzymano je na półtorej godziny.
Stamtąd pojechały na Świętą Górę Grabarkę, gdzie pozostawały do godziny 15 następnego dnia. Towarzyszyła im nieustanna modlitwa.

Z Grabarki kolumna z relikwiami udała się do Bielska Podlaskiego. Świętość powitali bielszczanie w centrum miasta, przy cerkwi św. Michała, by z uroczystą procesją przejść z nimi do cerkwi Zaśnięcia Bogarodzicy, usytuowanej na skraju miasta. Tam przykładający się do relikwii mogli uczestniczyć w całonocnym czuwaniu, akatyście do świętego oraz w dwóch Liturgiach, odsłużonych w czwartek 20 sierpnia.

Z Bielska po molebniu o godzinie 14.30 moszczy przewieziono do monasteru w Zwierkach, gdzie pozostawały, przy spokojnym, modlitewnym śpiewie akatystu i wieczerni dwie i pół godziny, po czym przewieziono je do katedralnej cerkwi w Białymstoku.

Relikwie św. Spirydona podejmowane były w białostockim soborze św. Mikołaja szczególnie uroczyście. Wierni, wielu z modlitewnikami i akatystnikami w ręku, zaczęli gromadzić się na kilka godzin przed ich przybyciem. Nastrój podniosłego oczekiwania udzielał się wszystkim. Tuż przed godziną dwudziestą rozległy się dzwony, władycy Abel, Jakub i Grzegorz, duchowni, harcerze, młodzież z bractwa, członkowie bractwa św. Mikołaja wprowadzili moszczy do soboru. Na uroczystość przybyli też przedstawiciele kurii rzymskokatolickiej z metropolitą białostockim, arcybiskupem Edwardem Ozorowskim na czele, katoliccy wierni.

W homilii arcybiskup Jakub zwrócił uwagę, że w kalendarzu nie są zapisani wszyscy święci, lecz jedynie ci, którzy są znani, kanonizowani i postawieni przez Ojców Kościoła za wzór. A do nich na pewno należy św. Spiridon, biskup Tremithus na Cyprze. – Święty ten jest znany nie tyle z życia, jakie prowadził na ziemi, lecz z cudów, jakie dokonują się dzięki jego wstawiennictwu – podkreślił władyka.

 Przypomniał,  że święty urodził się między 250 a 260 rokiem na wyspie Cypr, był synem rolnika, sam też trudził się na roli, dlatego na ikonach przedstawiany jest w pasterskiej czapce. Św. Spirydon miał żonę, córkę, żona zmarła w młodym wieku. Był tak pobożny, że wybrano go najpierw na kapłana, potem na biskupa Tremithus. Uczestniczył w I Soborze Powszechnym, bronił dogmatu Trójcy Świętej. Władyka przypomniał los jego relikwii, przechowywanych najpierw na Cyprze, potem, w obawie przed najazdami arabskimi, przewiezionych do Konstantynopola, w 1453 roku wywiezionych do Serbii, a trzy lata później na wyspę Korfu, gdzie znajdują się do dziś.

– Dzięki jego wstawiennictwu mieszkańcy wyspy doświadczali i doświadczają wielu cudów – podkreślił władyka. – Uważają więc św. Spirydona za swego ojca, patrona. Główne miasto wyspy Korfu nigdy nie było zajęte przez Turków. Najeźdźcy co prawda najechali na wyspę, ale rozpętała się tak ogromna nawałnica, że zniszczyła flotyllę, w popłochu więc opuścili wyspę. Mieszkańcy są przekonani, że stało się to dzięki wstawiennictwu św. Spirydona, mają też wiele świadectw na to, że kiedy proszą świętego o pomoc, szybko ją otrzymują.

– Św. Spirydon to święty niepodzielonego Kościoła – mówił władyka. – Jest świadkiem naszej wspólnej wiary w Jedynego Boga, wysławianego w Trójcy Świętej. Pomódlmy się, by pamiętał o nas, by spełniał prośby wszystkich, którzy zwracają się do niego w modlitwie.
Arcybiskup Edward Ozorowski podziękował za zaproszenie na powitanie relikwii.

– Św. apostoł Paweł w liście do Efezjan pisze: „Nie jesteście już obcymi i wygnańcami, lecz domownikami Boga i współobywatelami świętych”. Św. Spirydon tu na ziemi, wszędzie gdzie był, był domownikiem Boga, a po śmierci stał się współobywatelem wszystkich świętych Kościoła – powiedział hierarcha. – Przybycie relikwii na Białostocczyznę jest dla mieszkańców tej ziemi zaszczytem, a zarazem znakiem Bożej Łaski.

Arcybiskup Ozorowski podkreślił, że św. Spirydon, choć przybył do prawosławnych, jest gościem także katolików. – Wierzymy, że nawiedzenie tych świętych relikwii pomoże nam wszystkim być lepszymi chrześcijanami. Będąc bliżej Boga, będziemy także bliżej siebie – dodał.

Bazyli Piwnik, przewodniczący Bractwa św.św. Cyryla i Metodego, które zorganizowało przyjazd relikwii, na pamiątkę tak radosnego wydarzenia wręczył arcybiskupowi Jakubowi napisaną na Korfu ikonę św. Spiridona wraz z cząstką jego ubrania. Ikonę św. Spirydona otrzymał także arcybiskup Edward Ozorowski.   

W soborze odsłużono molebien i dwa akatysty do św. Spirydona. Następnego dnia dwie Liturgie, akatyst i molebien.
– Bardzo przeżyłam dzisiejszą uroczystość – przyznała jedna z pań, stojących w kolejce do relikwii. – Pierwszy raz dowiedziałam się o św. Spirydonie z lektury książki „Moja rodzina i inne zwierzęta” Geralda Durella, której akcja dzieje się na Korfu, a bohaterem jest angielska rodzina. Zatrudnia ona miejscowego Greka, który w trudnych chwilach zawsze przywoływał św. Spirydona. Nie wiedziałam wtedy nic o tym świętym. Wiele lat później w wydanym w Rosji akatystniku znalazłam akatyst do św. Spirydona, obejrzałam w Internecie  film, zrealizowany przez ukraińską telewizję i zrozumiałam, jak wielki to święty. Przyjazd relikwii był więc nieoczekiwanym dopełnieniem mego odkrywania. Ujmuje mnie to, że na ikonach, mimo że był biskupem, przedstawiany jest w czapce pasterza, porusza i dodaje otuchy, że tak bardzo pomaga ludziom…

Po południu 21 sierpnia, w piątek, kolumna z relikwiami udała się do Supraśla.
Relikwie św. Spirydona powitała procesja przy wjeździe do miasta o godzinie 17.30. Powitał je biskup supraski Grzegorz oraz mnisi, duchowni, chór, wierni i około stu pielgrzymów, którzy z inicjatywy Bractwa Trzech Hierarchów, kierowanego przez Sławomira Nazaruka, pieszo przyszli z Białegostoku. Krestnyj chod dostojnie udał się do monasteru.

– Z relikwiami obchodzono miasta i wsie, zachodzono do świątyń – mówił władyka Grzegorz w cerkwi Zwiastowania Bogarodzicy, w której umieszczono relikwie. –  Takie procesje chroniły przed kataklizmami i nieszczęściami. Dziś też nawiedza świat dużo kataklizmów. Widzimy przy nich, jak bezsilna jest ludzka siła. Tylko wtedy, gdy w czystości serc wzniesiemy modlitwę do Boga i świętych, Bóg zachowa nasze wsie i miasta, a przede wszystkim świątynię naszego ciała. Przeżywamy dziś wielki kryzys. Najbardziej bolesne jest to, że dotyka on świeckich i duchownych. Dlatego w tych czasach tak ważna jest obecność relikwii św. Spirydona, o którym tak pięknie czytamy w akatyście do niego skierowanym, że jest on żywym świadectwem naszego przemienienia. Święty pokazuje nam, co znaczy żyć w łasce Ducha Świętego, być skarbnicą łaski i energii Bożej, zgromadzonej w ciągu życia. Bóg, widząc czystość serca prostego pastucha, jakim był Spirydon, wybrał go na hierarchę. A prawdziwym hierarchą jest ten, który każdego dnia gotów jest umierać za innych.

Władyka prosił, aby w życiu wiernych była obecna Modlitwa Jezusowa, którą porównał do oddechu, bez którego ustaje życie.

– Bez modlitwy umieramy duchowo. Jesteśmy słabi. Modlitwa Jezusowa przemienia nas i świat. Bóg pomaga ludziom, którzy przyzywają Jego błogosławionej pomocy. Władyka prosił, by wszyscy oddali się serdecznej modlitwie, ponieważ ziemię, ze względu na nasze grzechy, nawiedziła wielka susza.

Od godziny osiemnastej w piątek do piątej w sobotę nieustannie trwała przy relikwiach św. Spirydona modlitwa w monasterskiej cerkwi. Była podniosła, spokojna i dostojna. Dużo miejsca zajęła modlitwa o deszcz.

Ludzie nieustannie szli, by pokłonić się relikwiom. Do relikwii podeszło także około pięćdziesięciu niepełnosprawnych wychowanków domu opieki w Zaściankach ze swoim duchowym opiekunem o. Piotrem Pietkiewiczem i wychowawcami. Wszyscy nieśli w ręku białe margarytki, które ofiarowali świętemu.

Supraśl był ostatnim etapem peregrynacji relikwii św. Spirydona po Polsce.
Spirydon jest filarem chrześcijaństwa – mówi przewodniczący Bractwa św.św. Cyryla i Metodego Bazyli Piwnik. – Pokazał on jedność Trójcy Świętej. Chcieliśmy ludziom w Polsce dać możliwość pokłonienia się temu filarowi, zaniesienia do niego z czystym sercem swoich próśb. Podczas konferencji organizowanych przed przybyciem moszczy, uświadamialiśmy ludzi, że najważniejsze oddziaływanie świętych polega na tym, że człowiek pod ich wpływem nie doznaje natychmiastowych efektów, tylko wchodzi na drogę przemieniania się.

W każdej cerkwi moszczami opiekowali się bratczycy.
– Ludzie bardzo chętnie zapisywali się na 2-3 godzinne dyżury przy relikwiach, w dzień i w nocy – mówi bratczyk Aleksy Mularczyk. – Taki dyżur uważali za zaszczyt. 
– Ludzie nauczyli się godnego i spokojnego podchodzenia do relikwii – zauważa Jerzy Maliszewski, członek komitetu organizacyjnego. – Bardzo dużą rolę w przygotowaniu wiernych do spotkania relikwii odegrała hajnowska telewizja kablowa, która przez tydzień dwa razy dziennie pokazywała między innymi film o świętym Spirydonie.

Obecność relikwi św. Spirydona w Polsce porównał komisarz z Komendy Głównej Policji Wojciech Ratyński do rangi wizyty w Polsce Jana Pawła II, podczas której dbał o bezpieczeństwo gościa.

– Również w ubiegłym roku ochraniałem z ramienia Komendy Głównej relikwie św. Marii Magdaleny – mówi. – Przedtem nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak ważne jest to wydarzenie dla prawosławnych Zobaczyłem mnóstwo modlących się ludzi.

– Żałuję, że o wydarzeniu mało informowały media ogólnopolskie, nie związane z prawosławiem – dodaje komisarz Jarosław Gnatowski, również z Komendy Głównej Policji. – Wszak przybyły relikwie wielkiego świętego z czasów niepodzielonego Kościoła. Dla nas jest to bardzo podniosłe wydarzenie. Cieszymy się, że możemy w nim uczestniczyć.

Obaj komisarze przez cały tydzień ochraniali kolumnę z relikwiami. Wspomagali ich miejscowi policjanci. Dla nich było to też wyróżnienie – obaj stwierdzają i dodają, że chętnie uczestniczyliby w przyszłości w podobnych wydarzeniach. Podziwiają serdeczność i otwartość hierarchów i duchownych oraz porządek organizacyjny.

Obecność relikwii św. Spirydona w Polsce wpisała do świadomości mnóstwa ludzi radość, że mogą modlić się do wielkiego świętego, porównywanego z Mikołajem Cudotwórcą. Wielu odkryło dla siebie w tych dniach świętego z Korfu.

Anna Radziukiewicz
Ałła Matreńczyk
fot. Anna Radziukiewicz, Andrzej Pawlak, Marcin Surynowicz i cerkiew.pla

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token