Numer 9(363)    Wrzesień 2015Numer 9(363)    Wrzesień 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Cuda św. Spirydona
Anna Radziukiewicz
Św. Spirydon jest chlubą i chwałą wyspy Korfu. Ludzie zawsze lgnęli do niego. Całym swoim życiem wskazuje nam drogę do Zmartwychwstania – pisze metropolita Kerkiry, Paxos i Wysp Diapontyjskich, Nekktariusz w książce wydanej przez hajnowskiego Bratczyka „Św. Spirydon z Tremituntu. Patron Kerkiry”.

Arcypasterz pisze, że ludzie posiadając wszystko, w istocie nie mają niczego, albowiem owładnęło nimi zamiłowanie do przyjemności. Kiedy wszelkie nadzieje pokładają ludzie tylko w bogactwie, święty ukazuje im prawdziwy sens powinowactwa duchowego i bliskości, które wynikają z naszych związków z Bogiem.

Książka opowiada o tym, w jaki sposób mieszkańcy wyspy Korfu zakosztowali za sprawą św. Spirydona szczodrych dobrodziejstw. Oto najbardziej znane. W 1553 roku wybawił ich od głodu. Susza zniszczyła wszystko. Po modlitwie do świętego, do zatoki wyspy wpłynęły trzy żaglowce, załadowane zbożem. Żeglarze płynęli do Italii, ale statki same zmieniły kurs i skierowały się na wyspę. Przed żeglarzami unosił się starzec, ubrany w riasę i kilkakrotnie powtarzał: „Płyńcie na Kerkirę, tam ludzie głodują, zapłacą wam”.

To wydarzenie mieszkańcy Korfu upamiętniają do dziś procesją z relikwiami świętego Spirydona, zwaną Litanią. Odbywa się w Wielką Sobotę.
W 1630 roku święty uratował wyspę od dżumy. To wydarzenie jest upamiętnione procesją ze świętymi relikwiami w Niedzielę Palmową.
W 1673 roku po raz drugi ocalił wyspę przed dżumą. Na cześć tego cudu Litania odbywa się w pierwszą niedzielę listopada.
Czwarta Litania ma miejsce 11 sierpnia. Upamiętnia wybawienie wyspy od ataku Turków w 1716 roku. Wtedy turecka flota oblegała wyspę. Dzięki wstawiennictwu świętego na morzu rozszalała się, niespotykana o tej porze roku, burza i ogromne fale zatopiły okręty nieprzyjaciela.

Święty czynił mnóstwo cudów za życia i po odejściu z tego świata. O niektórych z nich przeczytamy w bogato ilustrowanej książce.

Przeczytamy o robotniku, który spadł na bruk z rusztowania dzwonnicy z wysokości 42 metrów i wstał żywy. O uzdrowieniu w 1769 roku sparaliżowanego żołnierza niemieckiego. O odzyskaniu wzroku przez niewidomych żeglarzy, wyrzuconych przez kapitana żaglowca na brzeg wyspy. O opętanej kobiecie, rzucającej się w konwulsjach, szczekającej jak pies, która wyzdrowiała podczas procesji z relikwiami. O tym, jak włoskie samoloty podczas wojny 1940-1941 zrzucały bomby z niewielkiej wysokości na wyspę, ale te nie trafiały do celu, tylko do morza. O tym, jak cerkiew św. Spirydona lepiej chroniła ludność niż schron przeciwlotniczy. Święty nie pozwolił spaść na nią żadnej bombie albo nie pozwolił jej wybuchnąć. O tym, jak 8 października 1939 roku święty ocalił Greków z zatopionego przez niemiecki okręt podwodny handlowego statku Artis. O kobiecie, która w 1951 roku odzyskała głos. O ocaleniu w 1937 roku dziesięcioletniego chłopca ze zmiażdżoną podstawą czaszki, przejechanego przez samochód.

W książce przeczytamy także o wspaniałym soborze św. Spirydona  na wyspie Korfu, z końca XVI wieku. Dowiemy się o wędrówce relikwii świętego, urodzonego w trzecim wieku na Cyprze, prostego pastucha, którego gorliwość i świętość za życia doprowadziły do godności biskupiej, ale nie pozbawiły roli pastucha, a który zmarł 12 grudnia 348 roku, mając 78 lat.
W książce zamieszczono komentarz teologiczny do troparionu do św. Spirydona.
Warto bliżej poznać świętego, któremu Bóg darował nawet władzę nad śmiercią. (ar)

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token