Numer 9(363)    Wrzesień 2015Numer 9(363)    Wrzesień 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Preczysta
o. Sergiusz Biegijan
Narodzenie Bogarodzicy to radosne święto. Są radosne święta, które łączą w sobie radość i smutek. I tak na Palmową Niedzielę odczuwamy radość z powodu uroczystego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy, a jednocześnie smutek, bo wiemy, co stanie się potem. W dzień Podwyższenia Krzyża Pańskiego radujemy się, bo odnaleziono wielką chrześcijańską świętość, i smucimy, bo wspominamy straszną śmierć Chrystusa na krzyżu.

W dzień Narodzenia Bogarodzicy tylko radość gości w naszym sercu.  Bo jak przy narodzinach każdego dziecka odczuwamy radość, chociaż nie wiemy, czy to dziecko będzie dobre czy złe, tak przy Narodzeniu Bogarodzicy doświadczamy podwójnej radości – przecież w Jej Narodzeniu zawarte jest także Narodzenie Chrystusa. Prawdopodobnie to samo czuli Święci Ojcowie Cerkwi, dlatego  troparion Narodzenia Bogarodzicy jest tak podobny do troparionu Narodzenia Chrystusa. I śpiewa się na taki sam uroczysty głas, to znaczy na taką samą melodię.

Pan zechciał, żeby Jego przyjściu na świat towarzyszył nie jeden, lecz wiele cudów. Cudowne było Jego niepokalane poczęcie i narodziny z Dziewicy, cudowna gwiazda wiodła magów do betlejemskiej pieczary, cud przywiódł pastuszków, by pokłonili się Dzieciątku, cudem Chrystus uniknął śmierci z rąk Heroda, cud spowodował, że Symeon Teofor (Bogopriimiec) przeżył ponad trzysta lat, oczekując przyjścia na świat Zbawiciela, spełnienia proroctwa, by można było wziąć na ręce Święte Dzieciątko i ogłosić „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu” (Nynie otpuszczajeszi raba Twojego Władyko, Łk 2,29).

Cudem pojawiła się na świecie także Ta, dla której Bóg oddzielił naród żydowski od zdeprawowanego środowiska bałwochwalców. Narodzenie Matki Bożej to apogeum sprawiedliwości, które mogło osiągnąć człowieczeństwo. W tym dziele połączyły się dwa działania: Boże i ludzkie. Ludzie wnieśli tę pobożność, do której byli zdolni – pobożność Abrahama, Mojżesza, Dawida i innych praojców. Dzięki Bożej Łasce utrzymali ją i połączyli w Przeczystej Matce Pana. Rezultatem tego cudownego współdziałania stała się błogosławiona córka Joachima i Anny.

Rodzice Najświętszej Bogarodzicy byli sprawiedliwymi, ale bezdzietnymi rodzicami. Z tym bólem weszli w starszy wiek (Tradycja mówi, że mieli ponad 60 lat, kiedy urodziła im się Maria Panna). Najwidoczniej Bóg chciał także w tym dokonać cudu, żeby nikt nie śmiał poniżyć Matki Bożej, twierdząc że jest ona zwykłą córką zwykłych rodziców. Nie, Jej narodzenie jest ponadnaturalne. Ona jest owocem modlitwy. Całe życie jej sprawiedliwi, pobożni rodzice modlili się o darowanie im dziecka. Nawet wtedy, kiedy według naszych ludzkich miar po prostu trzeba było się z tym pogodzić, oni w dalszym ciągu się modlili. I wreszcie dobiegła końca próba ich pobożności!

W tym miejscu można by powiedzieć, że „Pan ich usłyszał”. Ale On zawsze słyszał ich, podobnie jak zawsze słyszy nasze modlitwy. Tylko nie spieszył się z ich spełnieniem, hartował wiarę Joachima i Anny w tyglu nieszczęść, rozpalając ich modlitwę, prowadząc do prawdziwie sprawiedliwego życia. I oto wtedy u prawdziwie sprawiedliwych rodziców narodziła się prawdziwie sprawiedliwa córka.

Cerkiew prawosławna wierzy, że Najświętsza Dziewica nie miała osobistych grzechów. Nie wskutek jakiejś niezwykłej „oczyszczającej” łaski Bożej, jak wierzą katolicy, nie wskutek Jej jakoby niepokalanego poczęcia, nie. Matka Boża była taka sama jak my, z krwi i kości. Z cudów Bożych nakierowanych na Jej narodzenie jest jedynie długi sznur świętych babć i dziadków, sprawiedliwych w rodzie. Ale ta święta „pula genowa” w żaden sposób nie umniejsza osobistych wysiłków Matki Bożej w walce z własnym grzechem. To, że Dziewica Maria nie miała osobistych grzechów – to jej osobista pobożność, jej osobisty podwig. Stała się Czestniejszuju Chieruwin i sławniejszuju Sierafim dzięki Narodzeniu Chrystusa. Ale to Narodzenie mogło się dokonać jedynie dzięki Jej czystemu i ascetycznemu życiu. I jest to dla nas, bracia i siostry, olbrzymia lekcja.

Będziemy więc w to święto cieszyć się z Narodzenia Matki naszego Pana, będziemy zwracać się do Niej z modlitwami i szukać u Niej wstawiennictwa. Wspomnijmy w ten dzień także nasze matki. Czy cieszymy je tak samo, jak Przenajświętsza Dziewica cieszyła świętą Annę? Czy przypominamy o nich tylko na Nowy Rok albo w dzień urodzin? Wspomnijmy i o naszych dzieciach. Jaką duchową pulę genową  im przekazaliśmy? Bukiet ułożony z żądz, grzesznych skłonności, głupich przyzwyczajeń? Dlaczego dziwimy się, kiedy nasze dzieci głupio postępują? Czy przypadkiem nie naśladują nas? Przypomnijmy wszystkich, wspomnijmy wszystkich w modlitwie, a po służbie w cerkwi ucieszmy się w prostocie serca ze swymi bliskimi, jak kiedyś Joachim i Anna z Narodzin Córki.

o. Sergiusz Biegijan
tłum. Ałła Matreńczyk
fot. www.pravoslavie.ru

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token