Numer 9(363)    Wrzesień 2015Numer 9(363)    Wrzesień 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Nad Morzem Martwym
Matka Miriam (Jurczuk)
Morze Martwe jest położone w tektonicznym rowie rzeki Jordan, który należy do Wielkich Rowów Afrykańskich, rozciągniętych u brzegów Morza Czerwonego i Zatoki Adeńskiej. Stanowi ono naturalną granicę między dwoma krajami – Jordanią i Izraelem. Morze w rzeczywistości jest ogromnym śródlądowym jeziorem, usytuowanym w najniższym punkcie Ziemi, i najbardziej zasolonym zbiornikiem wodnym świata. Ze strony zachodniej jest otoczone wysokimi Górami Judzkimi, a od wschodniej płaskowyżem Moabu.

Wybrzeże Morza Martwego jest największą depresją na Ziemi (425 m poniżej poziomu morza). Samo morze ma 75 km km długości, a w najszerszym miejscu około 18 km. Maksymalna głębokość 378 m. Latem temperatura w okolicy wynosi od +40 do +60 stopni w skali Celsjusza, a zimą +22-30 st.C.

Do  Martwego Morza wpada święta rzeka Jordan, biblijny potok Arnon i wiele podziemnych źródeł i strumieni, które codziennie doprowadzają do zbiornika około czterech milionów ton słodkiej wody, ale tyle samo wody w ciągu doby z niego odparowuje.

Zwykle nad taflą wody unosi się lekka mgła – skutek intensywnego parowania. Gorącym powietrzem, przesyconym solą i siarką, trudno oddychać. Panuje zupełna cisza – nie słychać śpiewu ptaków, nie ma wiatru ani fal, które zawsze towarzyszą morskim zbiornikom.

W starożytności Morze Martwe miało wiele nazw: Morze Sodomy (4 Ezd 5,7), Słone (Rdz 14, 3), Wschodnie (Jl 2,20), Araby (Pwt 4,49), Morze Równiny (Pwt 3,17), Morze Pustyni, Morze Cuchnące, a nawet Morze Diabelskie. Rzymianie nazywali je Asfaltowym, a Arabowie do dzisiaj nazywają je Bahr Lut, czyli Morze lub Jezioro Lota, jak również Al-Bahr al-Majit. Po raz pierwszy Martwym Morzem nazwał je starożytny grecki geograf i pisarz Pauzaniasz, który jako jeden z pierwszych badał jego wody. Przyciągało ono uwagę antycznych greckich geografów i nawet Arystoteles (384-322 r. p.n.e.) wymienia je w swoim dziele „Meteorologia”.

W języku hebrajskim jego nazwa brzmi Yam Ha-Melach, czyli Morze Soli, lub Yam-Ha-Мaved, co dosłownie tłumaczy się na język polski jako Morze Zabójca, ponieważ zabija wszelkie życie. W jego wodzie, ze względu na wysoką zawartość soli (33,7%), nie mogą przeżyć ani ryby, ani inne organizmy, z wyjątkiem niektórych gatunków bakterii. Ryby z rzeki Jordan, trafiając do wód morza, nawet nie mają czasu, aby poczuć ból – natychmiast umierają, a ich pokryte solą ciało można czasem zobaczyć wyrzucone na brzeg.

Tereny pomiędzy Górami Judzkimi a Morzem Martwym od odległych czasów dawały schronienie pustelnikom, prorokom i buntownikom. W dolinie Ein-Gedi, położonej z jego zachodniej strony, ukrywał się kiedyś król Dawid przed Saulem (1 Sm 24,1-16). Z północnej strony, w niewielkiej odległości od jego wybrzeży, po czterdziestu dniach postu był kuszony przez szatana Chrystus (Mt 4,8).

Natomiast u południowych jego wybrzeży znajdowała się słynna twierdza Masada, która była świadkiem żydowskiego powstania przeciwko Rzymowi w latach 66-73 n.e. i powstania Bar-Kochby (132-135). Z jego strony zachodniej osiedliły się wspólnoty Esseńczyków.

Wody Morza Martwego skrywają w sobie tajemnicę zagłady i wiecznego potępienia Sodomy i Gomory. Według tradycji, akceptowanej przez wielu uczonych, na jego dnie leżą ruiny tych miast, które do dziś są symbolem zepsucia i wynaturzenia.

Biblia opisuje czas, kiedy Morza Martwego nie było: W czasach Amrafela, króla Synearu, Arioch, król Ellasaru, Kedorlaomer, król Elamu, i Tidal, król narodów, prowadzili wojnę z Berą, królem Sodomy, i z Birszą, królem Gomory, z Szinabem, królem Admy, z Szemeberem, królem Seboim, i z królem miasta Beli, czyli Soaru. Wszyscy oni zeszli się w dolinie Syddim, gdzie teraz jest Morze Słone  (Rdz 14, 1-3).

Odkrycia naukowców z Uniwersytetu w Jerozolimie potwierdzają, że Morze Martwe około 120 tysięcy lat temu zupełnie wyschło, ale dostęp do innych wód, ich zdaniem, umożliwił mu odrodzenie, prawdopodobnie po zburzeniu Sodomy i Gomory, kiedy jego wody zalały te miasta i dolinę.

Sprawiedliwy Lot, osiedlając się w Sodomie, wziął w posiadanie kwitnącą niegdyś dolinę Siddim, najżyźniejszą z ziem, która była jak rajski ogród Eden, zanim Pan nie zniszczył Sodomy i Gomory (Rdz 13,10).

Kiedy Bóg przy dębie Mamre oznajmił Abrahamowi, że jego niepłodna żona Sara za rok urodzi syna, wyjawił również zamiar zburzenia Sodomy i Gomory (Rdz 18,16-33). Abraham prosił Boga, by ocalił występne miasta ze względu na obecność w nich dziesięciu sprawiedliwych mieszkańców. Prawy Abraham, odwołując się do poczucia miłości i sprawiedliwości, pytał, czy Bóg może zatracić sprawiedliwych razem z występnymi? Otóż nie, Bóg ocali bezbożne miasta przez wzgląd na obecność w nich dziesięciu sprawiedliwych.

W Sodomie i Gomorze nie znalazło się jednak nawet dziesięciu sprawiedliwych. W Sodomie mieszkał sprawiedliwy Lot, bratanek Abrahama, wraz ze swoją żoną i dwiema córkami. Przed zagładą występnych miast Bóg posłał dwóch swoich Aniołów, których piękno i czystość stały się obiektem przeciwnej naturze pożądliwości mieszkańców Sodomy do takiego stopnia, że próbowali wyważyć drzwi domu, w którym Abraham przyjmował Bożych posłańców. Pobożny Lot, wierny prawu gościnności, które w tamtych czasach było rzeczą świętą, zaproponował im dwie swoje niezamężne córki w zamian za bezpieczeństwo gości. Jednak homoseksualiści córek nie chcieli. Wówczas Bóg w swoim prawym gniewie (Pwt 29,23) przeznaczył występne miasta (Rdz 14,3), za niegodziwość i nieokiełznaną rozpustę jego mieszkańców, na doszczętną zagładę: Wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana z nieba. I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność (Rdz 19,24-25). Jedynie sprawiedliwy Lot i jego córki zostali uratowani przez Pana. Żona Lota, która wbrew zakazowi obejrzała się w kierunku miasta, zamieniła się w słup soli.

Zniszczenie Sodomy i Gomory jest biblijną ilustracją konsekwencji, jakie ponoszą ludzie, dokonując grzesznych wyborów, obrazem tego, jak ciężkim grzechem w oczach Boga jest grzech sodomski. 

Ojcowie Święci zawsze zgodnie twierdzili, że grzechy sodomskie, grzechy rozpusty i wynaturzenia są grzechami wołającymi o pomstę do Nieba. Grzech ten czyni się wówczas, gdy dochodzi do obcowania cielesnego z osobami tej samej płci czy też z osobami drugiej płci, lecz w sposób przeciwny naturze i przyrodzeniu (Kpł 18,22). Jest on obrzydliwością w oczach Boga, ponieważ niweczy obraz Boski w człowieku. Grzechy te i w naszych czasach się rozprzestrzeniają. Św. Jan Chryzostom zadaje wciąż aktualne pytanie: Czemuż to i teraz nie pożera ogień z nieba miast i okolic? Czemuż ziemi tym grzechem sodomskim zmazanej nie karze Bóg deszczem siarki? I odpowiada: Dlatego, że winowajców czeka ogień nierównie sroższy i czeka kara niezmiernie cięższa w wieczności.   

Rosyjski pielgrzym, ihumen Daniel, który odwiedził okolice Morza Martwego w XII wieku, zapisał: Wszystko to widziałem własnymi oczami, ale nogami nie mogłem dojść do Sodomskiego miejsca, bojąc się innowierców (muzułmanów). I nie radzili mi tam iść pobożni ludzie, mówiąc: „Nic tam dobrego nie można zobaczyć, jak tylko mękę i smród, który unosi się od morza, jak od gorejącej siarki; ponieważ jest męka pod morzem tym”.  

Osobliwością okolicy Morza Martwego  są tak zwane sodomskie jabłka. W bezludnej, wypalonej słońcem pustyni u wybrzeży Morza Martwego można zobaczyć całe grupy wiecznie zielonych kilkumetrowych nieraz drzew z szerokimi masywnymi liśćmi, z dużymi, o średnicy 10-12 centymetrów, zielonymi owocami przypominającymi jabłka, które zwisają całymi wiązkami na wzór kiści winogron. Niektóre z nich są duże, dojrzałe, inne dopiero co się zawiązały, a obok nich piękne, drobne biało-fioletowe, rozwijające się kwiaty. To jedyne owoce, jakie  rodzi ta ziemia od czasów zniszczeniu Sodomy i Gomory.

Pismo Święte nazywa ten owoc sodomską winną latoroślą, gronem zatrutym, gorzką jagodą. Botanicy nazywają go Calotropis procera,  Arabowie Oszer, jego hebrajska nazwa to Tapuah Sdom.

Obok drzewa mogą przechodzić kozy, wielbłądy, stada owiec, lecz żadne zwierzę nie zbliża się do niego, nie siadają na nim nawet owady.

Owoce z daleka wyglądają jakby nadawały się do jedzenia, wewnątrz są jednak jak bańka, wypełnione powietrzem. Kryją tam niewielką ilość naturalnych włókien, na których podwieszone są drobniutkie, niczym popiół, nasiona. Dojrzały owoc przy lekkim ściśnięciu pęka z hukiem, pozostawiając w ręku tylko strzępy cienkiej skóry i trochę włókien. Każde jabłko, gdy dojrzeje, pęka, wyrzucając na zewnątrz nasiona i włóknistą substancję. Sodomskie jabłko z czasem zamienia się w przypominający popiół proszek. Mleczny sok rośliny jest trujący. Trujące są również nasiona. Sok z jego liści powoduje obrzęk i hiperalgezję (wzmożoną reakcję na ból), z powodu zawartej w nim histaminy i prostaglandyny. Podczas spalania suche gałęzie momentalnie wybuchają ognistym płomieniem, który fruwa w powietrzu i rozpada się na tysiące małych świateł, nie dając w sumie ani ognia, ani ciepła. Zimą zagubiony na pustyni podróżnik czy pasterz nie może nawet ogrzać rąk, rozpalając ognisko z gałęzi tego drzewa.

Niewielka ilość włóknistej substancji, przypominającej jedwab, która znajduje się wewnątrz owocu, jest jedyną rzeczą, która znajduje jakiekolwiek zastosowanie. Włókna te nazywane są knotami pustyni (hebr. ptilat hamidbar), ponieważ nadają się do zapalania lamp oliwnych, jednak według tradycji żydowskiej, zapisanej w Misznie i Talmudzie, zabrania się ich używać jako knoty do szabatowych lamp oliwnych czy nawet zwykłych sobotnich świec. 

To bezużyteczne drzewo z pustymi owocami jest od wieków symbolem sodomskiego grzechu, który w duszy ludzkiej nie rodzi nic oprócz wewnętrznej pustki. Żydowski historyk Józef Flawiusz pisał: I dziś jeszcze można zobaczyć ślady Bożego ognia i cienie pięciu miast. Za każdym razem objawia się na nowo ich popiół w postaci znanych owoców, które wyglądają na jadalne, lecz zerwane ręką rozpadają się, zamieniając się w proch i popiół. W ten sposób starożytne opowieści o sodomskiej krainie znajdują naoczne potwierdzenie (Wojny Żydowskie, ks. IV).

Sodomskie jabłko stało się metaforą pragnienia, które nie przynosi satysfakcji, lecz tylko rozczarowanie, symbolem ułudy, pozorów. Jest również frazeologizmem, oznaczającym zwodniczy wygląd zewnętrzny, jak również iluzoryczne wartości.

Cisza pustyni skłania do kontemplacji i przygotowuje człowieka na spotkanie z Bogiem, dlatego też przyciąga licznych ascetów. Trudno dostępne i pełne jaskiń zachodnie wybrzeża Morza Martwego stały się miejscem zamieszkania żydowskiej wspólnoty religijnej Esseńczyków, praktykującej życie w odosobieniu.         

W tamtej okolicy znaleziono owiane aurą tajemnicy rękopisy z Qumran, znane również jako Zwoje znad Morza Martwego, które otworzyły nową erę w historii badań biblijnych.

W jaskiniach odkryto zbiory dokumentów spisanych po hebrajsku, aramejsku i grecku. Zostały one przypadkowo znalezione w 1947 roku przez beduińskiego chłopca.

Później w okolicach Qumran odkryto jedenaście jaskiń, w których znaleziono około dziewięciuset manuskryptów, zamkniętych w glinianych naczyniach.

Większość pochodzi z okresu od 250 r. p.n.e. do 68 r. n.e. i zawiera teksty biblijne Starego Testamentu, targumy, apokryfy oraz komentarze do poszczególnych ksiąg biblijnych, a także wewnętrzne pisma religijnej wspólnoty Esseńczyków. Zdaniem współczesnych badaczy, teologia zawarta w pismach z Qumran nie jest specyficznie esseńska, lecz stanowi wspólne dziedzictwo ówczesnego judaizmu.

Esseńczycy tworzyli osobną gałąź żydowskich prądów religijno-politycznych i pozostawali w opozycji do oficjalnego judaizmu. Zamieszkiwali w zamkniętych wspólnotach, w którch wspólne były też dobra materialne. Wiara i praktyki Esseńczyków nawoływały do ubóstwa, rytuału chrztu, wspólnej wieczerzy. Esseńczycy negatywnie odnosili się do starotestamentowego kapłaństwa, nie uczestniczyli w nabożeństwach sprawowanych w Świątyni Jerozolimskiej, praktykowali celibat, powrócili do słonecznego kalendarza, którym posługiwali się Żydzi do niewoli babilońskiej. Wspólnota Qumran była prawzorem chrześcijańskich klasztorów.

Wśród znalezionych w Qumran manuskryptów zidentyfikowano fragmenty każdej księgi Biblii z wyjątkiem Księgi Estery, kompletny tekst Księgi Izajasza. Znamienne, jest on na ogół zbieżny z tekstem Septuaginty (pierwsze tłumaczenie Starego Testamentu z hebrajskiego i aramejskiego na język grecki). Jednak większość ksiąg Biblii jest reprezentowana tylko w urywkach, stanowiących najwyżej jedną dziesiątą część całej księgi. Najbardziej rozpowszechnione w Qumran były Psalmy, znaleziono tam 36 odpisów.

Badania nad rękopisami z Qumran potwierdziły wiarygodność i rzetelność tekstu Starego Testamentu.

Matka Miriam (Jurczuk)


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token