Numer 9(363)    Wrzesień 2015Numer 9(363)    Wrzesień 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Kurort
Anna Radziukiewicz
W Sokołowsku powitała mnie orkiestra świerszczy. Takiej nie słyszałam od dzieciństwa. Przyjechałam późno. Otworzyłam drzwi w domu św. Elżbiety. Wyszłam na stary, drewniany balkon i siedziałam jak na koncercie, blisko dwie godziny. Orkiestra musiała się usadowić między górą, podniesioną pod dom jak na talerzu, a cerkiewką św. Michała Archanioła nad stawem, oddaloną od domu o dwieście metrów. Orkiestra strzygła nocną ciszę. Potem zagłuszyła ją młodzież. Miała zieloną noc. Skończyła właśnie roboczy obóz, zorganizowany przez bractwo diecezji białostocko-gdańskiej. By usłyszeć radosny śmiech młodych, zagłuszony zmianami i na wsiach, i w miastach, trzeba było trafić do Sokołowska. I tamta orkiestra, i ten śmiech uchyliły wrota do innego świata.

W Sokołowsku jest to możliwe. Ten świat skrył się w kotlinie otoczonej Górami Suchymi, kilkanaście kilometrów na południowy zachód od Wałbrzycha. Ponad półtora wieku temu zaczęli jeździć do niego kuracjusze niemieccy, rosyjscy, czescy, polscy, bo doktor Hermann Brehmer założył tu nowoczesny zakład leczenia chorób płuc. Był wtedy jedynym takim zakładem w Europie. Miejscowość nazywała się Görbersdorf. Asystentem dra Brehmera był Polak, dr Alfred Sokołowski, któremu uzdrowisko zawdzięcza swą obecną nazwę.

W latach 20. XX wieku Norwegowie wybudowali tu skocznię narciarską, którą po wojnie nowi gospodarze rozebrali na opał.

Sokołowsko upadało, po przemianach roku osiemdziesiętego dziewiątego dzieliło los Wałbrzycha i jego zamykanych kopalń. Teraz ożywa, razem z Wałbrzychem, piękniejącym i likwidującym bezrobocie. Ożywiają je i prawosławni. Wszystko zaczęło się od odkrycia cerkiewki, bogato zdobionej, wzniesionej z czerwonej cegły w latach 1900-1901 dzięki staraniom rosyjskiego bractwa św. Włodzimierza dla prawosławnych kuracjuszy. Służyła wiernym do lat 30. Po wojnie urządzono w niej kostnicę. Potem ktoś zamienił ją w dom letniskowy, na szesnaście lat. Cerkwią-domkiem zaopiekował się o. Eugeniusz Cebulski, proboszcz parafii św.św. Cyryla i Metodego we Wrocławiu. Postarał się o jej odkupienie w 1996 roku, remont i wyposażenie. 10 listopada 2001 roku, w setną rocznicę poświęcenia cerkwi, Liturgię służył w niej arcybiskup Jeremiasz.

Cerkiew stałaby jednak osamotniona, położona daleko od opiekuńczej parafii we Wrocławiu, do którego 90  kilometrów, gdyby nie dom, dawna Villa Elsa – trzypoziomowy, rozległy, z piwnicą, stojący w sąsiedztwie cerkwi. Po wojnie, gdy wyprowadziła się z niego niemiecka rodzina, mieścił przedszkole. Potem stał pusty. Niszczał. Należał do urzędu gminy w Mieroszowie. Kupiła go w 2000 roku wrocławska parafia świętych Cyryla i Metodego. To był niezwykle odważny krok. Bo jak przeprowadzić jego rozległy remont? 

O Annie i Rafale Dzimirach, małżeństwie, o. Eugeniusz Cebulski mówi, że spadli z nieba. Stali się codziennymi opiekunami i gospodarzami domu. Prowadzili unijny projekt, związany z remontem willi. Trzeba było wziąć na przedsięwzięcie kredyt w banku, spłacany do dziś. Willa, jak szereg innych budynków w Sokołowsku popadająca w ruinę, jest dziś ozdobą kurortu. Przy remoncie została potraktowana jak zabytek, w czym ogromna zasługa Anny Larina-Dzimiry, z wykształcenia artysty grafika z wieloletnim konserwatorskim doświadczeniem, na co dzień – jeśli rola kierownika domu na to pozwoli – konserwatora ikon i zabytkowych przedmiotów.

Do domu św. Elżbiety w Sokołowsku przybywa coraz więcej gości. Na swoją mapę obozów i spotkań wpisała go młodzież diecezji białostocko-gdańskiej i wrocławsko-szczecińskiej.

O tych młodych ludziach o. Eugeniusz Cebulski mówi: – Wspaniali. Powinni z nich być dumni i rodzice, i duchowni. Ci z diecezji białostocko-gdańskiej wszyscy przystąpili podczas obozu w Sokołowsku do spowiedzi, po czym w Wałbrzychu przyjęli podczas Liturgii Święte Dary. Uporządkowali staw przed cerkwią, źródło doprowadzające do niego wodę i teren wokół świątyni. Dużym przeżyciem dla tej młodzieży było spotkanie z arcybiskupem Jeremiaszem.
Sokołowsko, choć nieduże, jest dobrze położone. Stąd wszędzie blisko do miejsc atrakcyjnych turystycznie, zwłaszcza jeśli ktoś przyjedzie samochodem. Leży niemal na styku dwóch państw. Do granicy z Czechami tylko sześć kilometrów, do Pragi 200, do czeskiego Skalnego Miasta (Skalne Mesto) – 25. Są atrakcyjne miejsca i w Polsce – zamek Hochbergów w Książu (25 km), zabytkowy zespół klasztorny cystersów i mauzoleum Piastów Śląskich w Krzeszowie (18), Walim, czyli podziemne miasto zakładów zbrojeniowych z czasów II wojny w Osówce i okolicy (25), muzeum tkactwa i inne zabytki w Kamiennej Górze (18). Stąd blisko do innych kurortów – Szczawna Zdroju (20), Jedliny Zdroju (18).

Zimą można skorzystać z kilkudziesięciu kilometrów przygotowanych tras dla narciarzy biegowych oraz pojeździć na zjazdówkach na Andrzejówce.

Ale najważniejszym atutem Sokołowska – uważa Rafał Dzimira – jest jego funkcja przyrodolecznicza. Po drugiej stronie ulicy, przy której stoi dom św. Elżbiety, znajduje się przyrodoleczniczy zakład, w którym można leczyć zwłaszcza choroby układu ruchu, korzystając z konsultacji ortopedy. Dla mieszkańców domu św. Elżbiety zabiegi są tańsze. Można więc w Sokołowsku zaplanować zdrowotne wczasy.

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token