Numer 9(363)    Wrzesień 2015Numer 9(363)    Wrzesień 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Angielski w Cieplicach
Anna Radziukiewicz
Jeans Lattke, współorganizator kursu z Saksonii-Anhalt: – O kursie zamieszczam ogłoszenie w naszej niemieckiej prasie. Ludzie pytają, dlaczego w Polsce, a nie w Niemczech? – Bo w Polsce możecie jednocześnie poznać Kościoły prawosławny i katolicki – odpowiadam. Niemcy przeważnie nic nie wiedzą o prawosławiu. Tu mają z nim żywy kontakt – uczestniczą przecież codziennie we wszystkich prawosławnych nabożeństwach – i od razu zaczynają zadawać mnóstwo pytań. Kieruję ich do prawosławnych.

Dymitr Słezion, uczestnik kursu: – Tylman jest pastorem. Jemy przy jednym stole. On mnie nieustannie indaguje poważnymi pytaniami na temat prawosławia. Dla mnie te kontakty są również bardzo ważne.

Kurs angielskiego rozciąga się siłą rzeczy na cały dzień, ponieważ angielski staje się jedynym językiem porozumienia między ludźmi, żyjącymi po obu stronach granicy. Pytania o prawosławie nieraz zastępują pytania o gramatykę i słownictwo. – To dobrze – mówi nauczycielka angielskiego Anna Nikiciuk, ucząca w Cieplicach po raz kolejny. – W ubiegłym roku miałam pięciu pastorów, stanowili połowę grupy. Rozmowy więc o wyznaniu, kulturze stają się naturalne.

Na kurs w Cieplicach przyjeżdżają ludzie w różnym wieku. Są dzieci, ale w tym roku najstarsza kursantka liczyła 81 lat. To pani Swietłana, akademicka nauczycielka. Jedynym kluczem przydzielenia do grupy jest poziom znajomości języka. Obok dziesięciolatka siada więc sześćdziesięciolatek, obok Niemca uczeń z Polski. 

Maciej Mińko z Bielska Podlaskiego, student, uczestniczy w tym kursie po raz szósty. Co go przyciąga? – Profesjonalni nauczyciele, którzy wyłapują każdy mój błąd, konieczność posługiwania się językiem w praktyce, czyli w kontakcie z Niemcami – mówi.

    Zajęcia są przed obiadem i po kolacji. Popołudnia Maciej Mińko może więc spędzać w mnóstwie, jak określa, atrakcyjnych miejscach, znajdujących się wokół Cieplic – w Szklarskiej Porębie, Karpaczu, Sosnówce, na Śnieżce, Chojniku, Śrenicy, bo na te szczyty są zawsze organizowane wycieczki dla wszystkich kursantów, wyjechać do pobliskich Czech.

Luba Smycz uczy w Cieplicach angielskiego od pięciu lat w grupach początkujących. Te wymagają dużego wysiłku, ale i przynoszą pod koniec dwutygodniowego kursu satysfakcję, kiedy uczniowie tworzą pierwsze dialogi, oczywiście z błędami.

Irina Bolszakowa po raz trzynasty uczy na cieplickim kursie językowym. „Jedyna w świecie rozkosz, to rozkosz międzyludzkich kontaktów” – trawestuje myśl Saint-Exupérego.

Rzeczywiście, Cieplice stwarzają wspaniałą atmosferę do rozmów, wzajemnych porad, opowiadań. Tworzą atmosferę poczucia bliskości i podczas porannych i wieczornych modlitw i wspólnych posiłków, nauki, wycieczek, spotkań. Ostatnie bywają aranżowane ad hoc, choćby z Dymitrem Słezionem, emerytowanym nauczycielem akademickim, podróżnikiem, który opowiedział, po angielsku, i na zdjęciach przedstawił swoją ostatnią, miesięczną wyprawę po wszystkich państwach Skandynawii. Chłonni wiedzy o prawosławiu Niemcy poprosili o spotkanie ze mną, choć długo rozmawiali z o. Bazylim Sawczukiem, proboszczem jeleniogórskiej parafii.

Myślę, że Cieplice mają swego nauczyciela. Jest nim arcybiskup Jeremiasz, człowiek spotkania i dialogu. I dlatego tak odczuwamy tu ów duch otwartości i poczucia, że jesteśmy w swoim domu. Ten duch pielęgnuje kierownik domu, o. Mariusz Kiślak, którego biurowy pokoik i serce także są zawsze otwarte dla gości.

Należałoby jeszcze mieć nadzieję, że w Cieplicach zostanie zorganizowany, na podobnej zasadzie, kurs języka rosyjskiego i jednocześnie kultury rosyjskiej.
 
Anna Radziukiewicz
fot. autorka
 

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token