Numer 9(363)    Wrzesień 2015Numer 9(363)    Wrzesień 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Kronika
Michał Bołtryk
- Nastaje nowa moda wśród menedżerów, pracowników korporacji uczestniczących w przysłowiowym wyścigu szczurów, wielkomiejskich singli dzielących dobę między intensywną pracę i jeszcze intensywniejszą rozrywkę, szefów firm mających na głowie tysiące spraw i urząd podatkowy. Coraz więcej z nich decyduje się na wakacje z zakonnikami. Pod skrzydła opatów i przeorysz garną się ludzie różnych profesji, znużeni szybkim tempem życia, wielkomiejskim ruchem i szumem, neonami, korkami, spalinami. Już kilkadziesiąt klasztorów w naszym kraju otwiera furty przed świeckimi. Kogo stać na takie wakacje? Na przykład tygodniowe rekolekcje u tynieckich benedyktynów, w zależności od rodzaju pokoju, kosztują  od 990 złotych. U pallotynów w Otwocku jest drożej, na tygodniowy pobyt trzeba mieć 1190 zł, ale nic w tym dziwnego, bo w cenie są nalewki ziołowe według receptur św. Hildegardy. Ta niemiecka mistyczka, żyjąca w XI wieku, zalecała jedzenie chleba, kopru, migdałów, selera, fasoli, czosnku, jabłek i miodu. Ostrzegała przed mięsem. Wybierając się do pallotynów należy zabrać ze sobą Pismo Święte, kubek do picia ziół, termofor i strój do gimnastyki. Pallotyni polecają, aby na trzy dni przed przyjazdem wykluczyć z diety mięso, alkohol, kawę, słodycze, no i papierosy...

- Polacy mają coraz gorszy dostęp do świadczeń zdrowotnych. W stosunku do roku 2014 czas oczekiwania wydłużył się o tydzień. Na podstawowe gwarantowane świadczenia zdrowotne oczekują obecnie średnio 2,9 miesiąca. Taki negatywny obraz rysuje się na podstawie analiz, prowadzonych przez Fundację Watch Health Care, która od pięciu lat monitoruje służbę zdrowia w naszym kraju. Najdłuższy średni czas oczekiwania występuje w ortopedii – 17 miesięcy, stomatologii – 9, neurochirurgii – 5,72, okulistyce – 5,29, chirurgii plastycznej – 4,89.  Choroba systemu ochrony zdrowia postępuje od lat, a pakiet kolejkowy to fikcja – mówi Krzysztof Łanda, prezes Fundacji WHC.
n Prof. Alicja Bortkiewicz, lekarz z Zakładu Zagrożeń Fizycznych Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi: – Nie możemy wykluczyć, że używanie telefonu komórkowego wpływa na prawdopodobieństwo zachorowania na raka mózgu. Im więcej danych i badań, tym bardziej jest to prawdopodobne... Z korzystaniem z telefonu wiąże się też większe prawdopodobieństwo zachorowania na nowotwór nerwu słuchowego. Korzystajmy z telefonów komórkowych rozsądnie. Najbezpieczniejsze są telefony stacjonarne, kablowe. Osoby intensywnie używające telefonu – według pani profesor – to takie, które od ponad dziesięciu lat rozmawiają ponad pół godziny dziennie.

- Olga Krzyżanowska, była posłanka UD i UW, lekarka, wicemarszałek Sejmu, córka Aleksandra Krzyżanowskiego, „Wilka”, szefa AK na Wileńszczyźnie, w „Plus Minus” dodatku „Rzeczpospolitej”: „Byłam wielką zwolenniczką Instytutu Pamięci Narodowej. Ale z czasem uznałam, że powołanie tej instytucji to był ogromny błąd. To przecież instytut ubeckich papierów. Kto to wie, czy to co ubecy pisali o ludziach, to prawda czy nie? Ile materiałów spalili, tego też nikt nie wie. A teraz może przyjść dziennikarz i wygrzebać, że jakaś starsza pani czy pan coś podpisali. Może i podpisali, a może ubek za nich podpisał? Ilu ludzi w taki sposób skrzywdziliśmy? Po co roztrząsać, kto co podpisał. (...) Urząd, który bez przerwy szuka, kto co powiedział czy podpisał, szkodzi społeczeństwu. Szczęśliwie nie byłam przesłuchiwana przez UB, ale gdybym była przesłuchiwana, to przecież nie miałabym żadnej pewności, że przesłuchujący zapisał to, co naprawdę powiedziałam”.

- Andrzej Krzystyniak, historyk, w tekście „Zachodnia granica na śmietniku”: „Polska zdaje się wstydzić wszystkiego, co miało miejsce po 1945 roku. Przedziwne to zjawisko jest podkreślane wyśmiewaniem dziś takich określeń jak „polskość Śląska”, „Ziemie Odzyskane”, jak również przywracaniem starych niemieckich nazw obiektom użyteczności publicznej (Hala Stulecia we Wrocławiu)...Ogromna część naukowców, mediów, stowarzyszeń uwija się jak w ukropie, by negować polskość ziem zachodnich... Trend zamazywania polskości rozpoczęto po 1989 roku, starając się fakty, jakimi udowadniano polskość Ziem Zachodnich, wyszydzić, obalić «naukowymi» wywodami”.

- Dwa głosy w ukraińskiej sprawie na łamach „Rz”. Jędrzej Bielecki, publicysta: „ Półtora roku po obaleniu Janukowycza bilans polityki wschodniej Komorowskiego pozostaje wątpliwy. Ukraina utraciła Krym i część Donbasu, jej gospodarka skurczyła się do rozmiarów tej, jaką ma pięciomilionowa Słowacja, blisko siedem tysięcy Ukraińców zginęło, a półtora miliona straciło dach nad głową. Coraz bardziej zawiedziony Zachodem naród odwraca się od Poroszenki, a ryzyko nowego, tym razem nacjonalistycznego i antypolskiego, Majdanu rośnie. Czy w takim stanie Ukraina jest rzeczywiście lepszym buforem dla rosyjskiego imperializmu?”. Rafał Trzaskowski, minister ds. europejskich, na uwagę, że od wybuchu rewolucji na Majdanie Polska przyznała azyl tylko sześciu Ukraińcom: „Ale otworzyliśmy dla nich nasz rynek pracy. Ukraina nie jest przecież państwem upadłym, obywatelom nie grozi tam śmierć czy prześladowanie na całym terytorium. Wychodzimy z założenia, że Ukraińcy ze wschodu mogą pojechać do innych regionów kraju. Masowe przyznawanie azylu Ukraińcom mogłoby mieć dramatyczne konsekwencje, wystarczy zauważyć, że obecnie liczba wewnętrznie przesiedlonych na Ukrainie szacowana jest na ponad milion. Część mogłaby wystąpić o azyl w Polsce, a przecież nie o to nam chodzi. Chcemy, by znaleźli odpowiednie warunki życia u siebie, na demokratycznej Ukrainie. Albo uznajemy, że Ukraina jest niezależnym i stabilnym państwem, które ma szanse na pomyślny rozwój, albo stwierdzamy, że to państwo upadłe, którego mieszkańców trzeba ratować za wszelką cenę. Tu trzeba minimum konsekwencji”.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token