Numer 9(363)    Wrzesień 2015Numer 9(363)    Wrzesień 2015
fot.Anna Radziukiewicz
Kandyduję do Senatu
Eugeniusz Czykwin
Za niespełna dwa miesiące, 25 października, odbędą się wybory do Sejmu i Senatu. Przedwyborcze sondaże wskazują, że wygra je Prawo i Sprawiedliwość. Jeśli na PiS zagłosuje około czterdziestu procent wyborców, partia Jarosława Kaczyńskiego będzie mogła samodzielnie utworzyć rząd. Mając poparcie prezydenta – Andrzej Duda startował w wyborach prezydenckich z rekomendacji PiS – polska scena polityczna zostanie całkowicie przemeblowana.

Ze składanych przez liderów PiS-u deklaracji i pierwszych działań prezydenta wynika, że w najważniejszych dla kraju sprawach, a takimi są gospodarka i polityka zagraniczna, nie należy oczekiwać większych zmian. Na funkcjonującą według zasad kapitalizmu rynkowego i w dużej części sprywatyzowaną gospodarkę politycy mogą wpływać w ograniczonym stopniu. Również w polityce międzynarodowej nowy prezydent – jednym z jego priorytetów jest przesunięcie baz NATO z Niemiec do Polski – będzie kontynuował politykę swego poprzednika.

Większe zmiany, oczekiwane przez społeczeństwo, mogą dotyczyć polityki socjalnej.

Jeśli PiS nie osiągnie wyniku gwarantującego sejmową większość, nowy rząd może utworzyć Platforma Obywatelska wraz z koalicjantami, ale to zależeć będzie od wyników cieszących się znacznie mniejszym poparciem ugrupowań, w pierwszej kolejności Polskiego Stronnictwa Ludowego.

O tym, jakie ugrupowanie i jacy posłowie zasiądą w ławach poselskich, zadecydują wyborcy.
Z pewnością wśród nich nie będzie mojej osoby. Po głębokim namyśle zrezygnowałem ze startu do Sejmu. Dzięki zaufaniu, jakim obdarzali mnie mieszkańcy województwa podlaskiego, w Sejmie przez wiele lat starałem się godnie reprezentować społeczność prawosławną. Zabiegałem o najważniejsze dla nas prawosławnych, ale także wszystkich, wyznaniowych i narodowych, mniejszości w Polsce sprawy, a do takich należy prawne zagwarantowanie możliwości zachowania własnej wiary, języka, tradycji.

W sferze obowiązującego prawa dużo udało się osiągnąć. Dzięki poparciu otwartych, życzliwych polityków, którzy nie tylko w słowach, ale i konkretnym działaniom gotowi byli realizować zasadę równości wszystkich obywateli, Sejm uchwalił szereg ustaw gwarantujących naszej Cerkwi możliwość swobodnego wypełniania swojej misji.

Najważniejsza z nich to ustawa o stosunku państwa do Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Jej przyjęcie zakończyło trwający od 1918 roku okres, w którym nie obowiązujące prawo, a wola państwowego czy partyjnego urzędnika decydowały o tym, co i w jakim zakresie Cerkwi było można czynić. Barbarzyńska akcja burzenia prawosławnych świątyń w 1938 roku dobrze ilustruje, jakie mogą być skutki funkcjonowania Cerkwi w swoistej prawnej próżni.

Ustawa, co także nie było i nie jest bez znaczenia, umożliwiła zwrot odebranych Cerkwi nieruchomości. Inna, przyjęta w 2005 roku, ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym, której także byłem posłem prowadzącym, zagwarantowała mniejszościom prawo do zachowania i kultywowania swoich narodowych tradycji i kultury.

Wspomniane wyżej ustawy uchwalono dzięki posłom lewicy – przy głosowaniu ustawy o Cerkwi projekt poparła także część posłów Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Przyjęciu ustawy o mniejszościach ostro sprzeciwiały się kluby prawicy.

Z czasem także i po prawej stronie znajdowałem sojuszników – na przykład ustawę o finansowaniu prawosławnego seminarium z budżetu państwa poparła Izba niemal jednogłośnie. Podobnie było przy głosowaniu poprawek do budżetu państwa, dzięki którym mogły być kontynuowane prace remontowe w Supraskiej Ławrze.

Nie wszystko się udało. W poprzedniej i obecnej kadencji bezskutecznie zabiegałem o uchwalenie ustawy umożliwiającej rodzinom pomordowanych przez oddziały zbrojnego podziemia zadośćuczynienie choćby na poziomie sum wypłaconych z budżetu państwa rodzinom „sprawców”, w tym rodzinie Romualda Rajsa „Burego”, tych zbrodni.

Niestety, w tej sprawie moją inicjatywę popierali tylko posłowie mojego klubu.

Jako poseł, przez angażowanie się w prace Międzyparlamentarnego Zgromadzenia Prawosławia, wspierałem inicjatywy służące odradzaniu życia cerkiewnego w innych, w szczególności byłego Związku Radzieckiego krajach.

Moja poselska aktywność nie u wszystkich, także w naszym prawosławnym środowisku znajdowała aprobatę. Przez kilka lat byłem poddawany „lustracji”, co miało wyeliminować mnie z życia politycznego. Był to dla mnie i moich bliskich czas ciężkiej próby. Wszystkim, którzy w tym czasie i całego okresu pełnienia funkcji posła wspierali mnie, składam serdeczne podziękowania.

Moja decyzja o rezygnacji z ubiegania się o poselski mandat nie oznacza całkowitego wycofania się z życia politycznego. Postanowiłem kandydować do Senatu. Moje oświadczenie w tej sprawie, odczytane na konferencji prasowej w Bielsku Podlaskim, drukujemy obok.

Uzyskanie mandatu senatora, tak jak mandatu posła przez któregoś z prawosławnych kandydatów – z listy PO wystartuje prowadzący od dwudziestu lat prace renowacyjne w Supraskiej Ławrze dr Adam Musiuk, a z listy Zjednoczonej Lewicy młody, zdolny polityk Arkadiusz Waszkiewicz – nie będzie łatwe.

Zdecyduje aktywność, roztropność i frekwencja wśród osób, którym nie jest obojętna przyszłość naszej społeczności.

Dlatego, jeśli w opinii Szanownych Czytelników Przeglądu dotychczasowa moja aktywność zasługuje na pozytywną ocenę, proszę Państwa o udział w wyborach i oddanie głosu w wyborach do Senatu na moją osobę, a w wyborach do Sejmu na prawosławnego kandydata.
 
Eugeniusz Czykwin

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token