Numer 10(364)    Październik 2015Numer 10(364)    Październik 2015
fot.Anna Rydzanicz
Módlcie się do Matki Bożej
Archimandryta Cleopa (Ilje)
Umiłowani wierni, dzisiaj obchodzimy Pokrowę, wielkie święto Cerkwi Chrystusowej i każdego chrześcijanina. Dowiedzmy się przede wszystkim, w jaki sposób pojawiło się to święto. Zdarzyło się to w Konstantynopolu w czasach cesarza Lwa Mądrego, który był chrześcijaninem i wiele dobrego uczynił dla Cerkwi. Dlatego Bóg zechciał, żeby w czasie jego panowania zdarzył się taki cud.

W stojącej na brzegu morza cerkwi w Blachernach, w której był prestoł poświęcony Bogarodzicy, trwała właśnie wsienoszcznia. I zebrało się w tej cerkwi dużo ludzi, bo świątynia była wielka. I zdarzyło się tak, że przyszedł do świątyni św. Andrzej, który gdy usłyszał od ap. Pawła, że głupi dla Chrystusa jest mądrzejszy od wszystkich ludzi (por. 1 Kor. 3,18), stał się jurodiwym, szaleńcem dla Chrystusa. 

Św. Andrzej, jurodiwyj, stał w cerkwi podczas czuwania o czwartej godzinie nocy, to znaczy według naszego czasu o dziesiątej wieczorem. Podniósł oczy i zobaczył nad głowami ludzi Matkę Bożą, która trzyma omofor, pas, taki jak omofor u biskupów. Omofor lśnił jaśniej niż słońce, a Ona trzymała go nad ludem. Matkę Bożą otaczali aniołowie niebiańscy i wielu świętych, najbliżej Niej stali św. Jan Chrzciciel i św. Jan Ewangelista.

I usłyszał, jak Matka Boża mówi: Królu Niebios, przyjmij każdego człowieka, który modli się do Ciebie i przywołuje imię Twoje na pomoc, żeby nikt nie odszedł sprzed Mego Oblicza, nie otrzymawszy pomocy i nie będąc usłyszany (akafist Pokrowy Bogarodzicy, ikos 10). I św. Andrzej, stojąc tak i mając umysł oczyszczony promieniem Świętego Ducha, powiedział do swego ucznia Epifaniusza: „Bracie mój, czy widzisz, jak Królowa wszystkich pokrywa lud swój w świątyni świętym swym omoforem, czy słyszysz, jak modli się za wszystkich ludzi i wstawia za nas w tej świątyni?”. I gdy tylko wypowiedział te słowa, św.  Epifaniusz też słyszał modlitwę, którą Matka Boża zanosiła do Zbawiciela – widzenie zniknęło.

Obaj trzymali to pewien czas w tajemnicy, a potem opowiedzieli patriarsze i innym, że Matka Boża była w cerkwi w tę noc na czuwaniu i pokryła  lud swym omoforem. I od tego czasu najpierw w Konstantynopolu, a potem na Rusi i u innych chrześcijańskich narodów zaczęto obchodzić to święto, które po rosyjsku nazywa się Pokrow  Matki Bożej.

Dzisiaj bracia, kiedy świętujemy Pokrow Bogarodzicy, dostąpiliśmy Jej miłosierdzia i łaskawości. Bracia moi, po Świętej i Życiodajnej Trójcy na niebiosach, na Bożej drabinie najwyżej uplasowana jest Matka Boża.  Tego  uczy nas Cerkiew Chrystusowa i Ojcowie Cerkwi.

I tak, w związku z tym że Bóg podniósł Przenajświętszą Bogarodzicę do takiej chwały i wiecznego poważania, że stała się „czcigodniejsza od Cherubinów i bez porównania chwalebniejsza od Serafinów”, tzn. uplasował ją wyżej wszystkich Aniołów pod względem chwały, mocy i łaski, to wiedzcie, że to dzięki modlitwom Matki Bożej świat istnieje do dziś. (...) Mamy Matkę duchową, która wstawia się i zawsze modli za wszystkie narody na ziemi, ale najbardziej za narody chrześcijańskie.

Matka łaski, Matka miłosierdzia, Matka zawsze czczona i najczystsza,  wyższa od wszelkiego stworzenia, kiedy wybuchają na ziemi wojny między narodami i rodzi się złość, na kolanach wstawia się przed Przenajświętszą Trójcą, żeby Bóg pohamował i  pojednał zwaśnionych, żeby ulitował się  nad takim mnóstwem ludzi, umierających jako winni i niewinni.

Kiedy zdarza się susza na ziemi i nie ma deszczu, i giną zwierzęta i ptaki, albo jak mówi prorok Jeremiasz „wół zaczyna wyć z pragnienia i wyschła trawa na ziemi i umiera nasze bydło w stadach”, kiedy zdarza się taka susza, że ptaki piszczą z pragnienia, prażąc się w powietrzu, Matka Boża klęka i się modli: Panie, ześlij im deszcz. Wiem, że zgrzeszyli przed Tobą, wiem, że zasmucili Ciebie, wiem, że zasługują na karę, wiem, że zasługują na to, żebyś rozproszył ich za grzechy i żeby wszyscy umarli z pragnienia. Ale okaż swoją łaskę, wspomnij niemoc człowieka, wspomnij, że są prochem i grzeszą ze swej słabości, grzeszą pod wpływem diabła, który usiłuje ich zgubić. I tak spływa miłosierdzie  Zbawiciela i znowu posyła deszcz i chmurę na ziemię.

Kiedy statki, załadowane ogromnymi bogactwami i wieloma osobami, wypływają w morza i oceany i rozpętują się silne burze, szaleją żywioły i statki nie mają szans, by przetrwać ten sztorm, Królowa Niebios zanosi modlitwę za ten statek, na którym klęcząc modli się z wiarą choć jeden człowiek. I ten jeden człowiek, jak mówi św. Efrem, dzięki wstawiennictwu Bogarodzicy, ratuje cały statek.  Bogarodzica prosi: Panie, wspomnij o ludziach na tym statku; wszyscy są niewierzący, wyniośli, dumni, rozwiąźli, to lichwiarze, chciwi kupcy, nie znają Ciebie. Ale na tym statku jedna biedna wdowa woła do Mnie: Panie, nie zatapiaj nas! Matko Boża przywiedź nas do przystani, pomóż mi wrócić do domu, mam przecież małe dzieci, którymi nie ma kto się zaopiekować.

Słyszeliście? Najświętszy Bóg pod wpływem modlitw tej wdowy, które zanosi do Niego Matka Boża, odsuwa  dwój gniew, ucisza  morskie fale. Pozwala znowu zaświecić słońcu i statek szczęśliwie dobija do przystani.

Kiedy rozpoczyna się choroba na ziemi i wszelkie epidemie – dżuma czy tyfus, albo inne choroby, które   Bóg ześle  za nasze grzechy – kiedy umierają dzieci, umierają rodzice, umierają bracia i siostry, Ona podaje nam wybawienie. Nikt nie jest w stanie posyłać zdrowia ludziom oprócz dobrego Boga. Matka Boża jak Najłaskawsza Matka, znowu pada na kolana i modli się: Panie, ześlij im zdrowie i spraw, żeby powietrze było czyste, Panie, uwolnij od nadmiernego trudu i chorób wdowy i dzieci, biedaka i każdego człowieka, wielu jest bowiem, Panie, przywołujących Mnie na pomoc i oczekujących, że poprzez moje modlitwy dostąpią Twojej łaski i Twego miłosierdzia.

I tak choroba, epidemia i wszelka inna napaść ustają z łaski Chrystusa, kiedy już i lekarze nie wiedzieli, co robić z tyloma zmarłymi, z tyloma zarażonymi, z tyloma nosicielami chorób. A Matka Boża stara się, żeby wszyscy odzyskali zdrowie i wszystkich pociesza.

Wybudowano na świecie więzienia i mamy tyle chorób ludzi, którzy zgrzeszyli przed Bogiem, powiedziano bowiem: Grzeszący przed Stwórcą swoim niech wpadnie w ręce lekarza! (Syr 38,15). Tak więc choroba i więzienie istnieją dlatego, że rozgniewaliśmy Boga. Ale Bóg i wtedy nie opuszcza tego więźnia, który z kajdanami na  rękach i nogach męczy się i widząc, że nie ma przed nim innej nadziei, kieruje myśli do Przeczystej, Najświętszej Bogarodzicy, źródła łask i miłosierdzia: Matko Boża, wyprowadź mnie stąd, zgrzeszyliśmy, modlimy się do Ciebie. Ty możesz podsunąć dobrą myśl władzy, która nas tutaj więzi, możesz bowiem uczynić władców pokornymi…. Wyprowadź nas stąd, jest nam bowiem tutaj ciężko. Wypuść każdego więźnia – jak stało się także w naszym kraju (najprawdopodobniej starzec Cleopa ma na uwadze rok 1964, kiedy w Rumunii ogłoszono powszechną amnestię i wyszli na wolność wszyscy więźniowie sumienia – am). 

Kto przyczynił się do tej łaski i miłosierdzia? Matka Boża, Przeczysta i Przenajświętsza Matka miłosierdzia. Ona podsunęła  kierownictwu państwa dobry pomysł i miłość i uwolniono więźniów, pod warunkiem że będą zachowywać się rozważnie.

Tak postępowała Matka Boża z udręczonymi w więzieniach, cierpiącymi w szpitalach, na morzu i ze wszystkimi na lądzie. Ale popatrzmy, co jeszcze czyni Matka Boża w naszym życiu.

W domach niektórych ludzi, jak dochodzi do naszych uszu, nie ma spokoju. Nie żyją w zgodzie mąż z żoną, nie lubią się bracia, kłócą się, sądzą, pomstują – ciągłe niesnaski. I wtedy biedna matka, widząc takie niepokoje w swojej rodzinie, albo tata, albo dziadek, ten kto jest najbardziej pobożny, bierze do ręki akafist do Bogarodzicy, klęka i sam w pokoju zaczyna się modlić: Matko Boża, wnieś pokój do naszej rodziny, uspokój tatę, mamę, dzieci i inne osoby, i daruj im zrozumienie, miłość, pocieszenie. I oto odeszła nienawiść, zniknęła wybuchowość, zdenerwowanie, pragnienie zemsty – w rodzinie pojawił się pokój. Kto to sprawił? To Matka Boża swoim miłosierdziem, łaskawością sprowadziła łaskę Bożą na przywołujące Ją na pomoc dusze.

Jest u nas także grupa mnichów i mniszek, prowadzących wielką walkę z naturą. Bowiem jak mówi św. Jan Klimak: Mnich ciagle przymusza naturę i odcina się od własnej woli aż do śmierci. Mnich to żołnierz Chrystusowy, walczący z naturą (jestestwem) do ostatniego tchnienia. Natura prosi o jedzenie, on nasila post; natura prosi o sen, on czuwa; jestestwo nakłania go do różnych spraw, on zobowiązuje się zachować czystość i nawet w myślach nie zgrzeszyć przed Bogiem; natura żąda zemsty, własności albo chwały, on walczy, żeby być pokornym, ubogim, uniżonym itd.

W niewidocznej walce każdej chrześcijańskiej duszy, zwłaszcza mnichów, wielką Pomocnicą i Opiekunką jest Matka Boża, Matka łaskawości i miłosierdzia. Dusza modli się do Zbawiciela, żeby wybawił ją od wszelkich żądz cielesnych: Panie, nie pozostaw w niebezpieczeństwie mojej duszy, odpędź nieczyste myśli od mego serca i  umysłu. Nie chcę nawet w myślach zgrzeszyć przed Tobą, słyszałam bowiem, że można popełnić cudzołóstwo także w myślach. 
I wtedy Matka miłosierdzia osłabia pokusy mnicha czy mniszki i daje myśl spokojną i czystą i tak spływa chwała i łaskawość Przenajświętszej Bogarodzicy na tych, którzy spędzają życie w czystości i dziewictwie. Ona zawsze bywa szybką Pomocnicą, zarówno dla mnichów i  mniszek, jak i dla każdego chrześcijanina, który przyjął święty i Boski chrzest.

Ale, bracia, nastąpi ostatnia godzina, kiedy każdy z nas będzie musiał przekroczyć próg tego życia. Dzisiaj, jutro lub pojutrze nadejdzie śmierć, nie wiemy, kiedy nastąpi ten dzień.

Biada nam w godzinie śmierci! Strach będzie wielki, bowiem diabeł, jak to opisał w „Niewidocznej walce” Nikodem Hagioryta, całe życie walczy, żeby grzechami wepchnąć nas do piekła, na wieczną mękę, ale nigdy nie wydaje nam takiej walki, jak w czasie śmierci.

Wiedzcie, że są cztery najbardziej niebezpieczne napaści, które wróg kieruje ku nam w godzinę śmierci.

Pierwsza to bitwa przeciwko wierze, druga przeciwko nadziei, trzecia przeciwko pokorze, poprzez samochwalstwo i pychę, czwarta za pośrednictwem różnorakich zjaw i zamiany sług nieprawdy w aniołów światła.

I uczy nas św. Nikodem Hagioryta, jak walczyć z  tym napaściami i ciężkimi pokusami  w godzinę śmierci. Oto jak.

Kiedy wróg zaczyna z nami walczyć  swoimi kłamliwymi  fortelami, zasiewając  myśli o braku wiary w umyśle naszym, wtedy trzeba pospiesznie zrobić krok do tyłu, od umysłu do woli, mówiąc: „Odejdź ode mnie precz, diable, ojcze kłamstwa, nie chcę bowiem nawet ciebie słuchać, dlatego że wystarczy mi wierzyć w to, w co wierzy Święta Cerkiew Chrystusowa!”. I nie będziemy dawać w naszym sercu miejsca na myśli o braku wiary, tak jak napisał mądry Salomon: Jeśli duch władcy – to znaczy wroga – przeciwko tobie się podniesie, miejsca swego nie opuszczaj (Eklezjasta 10,4). I jeśli wróg – żmija będzie sprowadzać na ciebie wątpliwości co do tego, w co wierzy Cerkiew, nie zwracaj na niego uwagi i nie odpowiadaj mu. I widząc jego oszustwa i przewrotność, całkowicie się go wystrzegaj.

A jeśli jesteś silny w wierze i chcesz zawstydzić wroga, odpowiedz mu: „Cerkiew wierzy w prawdę”. A jeśli on ci powie: „Co to prawda?” – odpowiedz: „To Ten, w którego wierzy Cerkiew” – i zawsze przebywaj umysłem w modlitwie do Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa.

A kiedy wróg zacznie walczyć z nami, zasiewając beznadziejność, będziemy przywoływać w pamięci miłość i dobroć Boga, który przyszedł na ziemię, by umrzeć za nas grzesznych.
Kiedy zacznie mamić nas żądzą sławy i pychą, będziemy uważać siebie za proch i popiół, wszelkie nasze dokonania przypisując Bogu. Będziemy poznawać ciężar naszych grzechów, ale nie tracić nadziei na Boże miłosierdzie, bo czy słyszysz, co mówi Duch Święty? Pan wyzwala dusze sług swoich i nie będą ukarani ci, którzy mu ufają (Ps 33,23).

A jeśli zacznie mamić nas zjawami  i zamianą ich w aniołów światła, będziemy twardo w pokorze naszej myśli  mówić: „Wracajcie, diabły, do waszych ciemności, nie potrzebuję widzeń. Nie potrzebuję w tej godzinie niczego oprócz miłości Bożej i Jego miłosierdzia”.

I gdybyś nawet rozumiał, że wiele z tych widzeń od Boga pochodzi, odwróć się od nich i odpędzaj je daleko, na ile możesz, nie bój się, że to twoje odwrócenie nie będzie miłe Bogu, bo uważasz siebie za niegodnego tych  widzeń. Bo jeśli te widzenia byłyby od Boga, to On wie, jak ciebie nimi oczyścić i nie obrazi się, jeśli je odpędzisz. Dlatego, że Dawca łaski pokory nie odejmie jej z tego powodu, że tak właśnie postępują pokorni.

I tak, pamiętajcie, bracia moi, że jest to najbardziej ogólna broń, którą zwykli wrogowie nasi, biesy, kierować przeciwko nam w godzinę śmierci. I każdemu wydają walkę, kierując się  tymi żądzami i przyjemnościami, do których był skłonny.

I nie zapomnij prosić całym sercem w tę godzinę o pomoc i modlitwy Najświętszej i Przeczystej Matki Bożej. Jej szybka pomoc wybawi ciebie i sprowadzi na duszę twoją Jej miłosierdzie i łaskawość wszechmocnego Boga! Amiń.

Archimandryta Cleopa (Ilje)
za pravoslavie.ru
tłum. Ałła Matreńczyk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token