Numer 10(364)    Październik 2015Numer 10(364)    Październik 2015
fot.Anna Rydzanicz
Cerkwie na granicy
Violetta Wiernicka
W styczniu 1851 roku rosyjska straż graniczna zastąpiła polskie formacje graniczno-celne. Tak na terenach graniczących z Prusami i Austro-Węgrami rozpoczęło się życie prawosławnej społeczności.

Służba na obrzeżach Imperium Rosyjskiego nie była ani łatwa, ani bezpieczna. Funkcjonariusze straży, którzy mieli za zadanie walczyć z nielegalnym obrotem towarów, często padali ofiarami przemytników, nie wahających się otwierać ogień w kierunku funkcjonariuszy. Poza tym po  zjednoczeniu  państw niemieckich pod berłem Prus w Europie zaczęło wzrastać zagrożenie wojną, więc w razie ataku przeciwnika to właśnie pogranicznicy jako pierwsi przyjmowali na siebie ataki nieprzyjaciela.

Funkcjonariusze, którzy przybywali do przygranicznych polskich miasteczek, mogli czuć się nieswojo w nowym otoczeniu, wśród osób wyznających inną religię i mówiących w obcym dla nich języku. Aby ułatwić Rosjanom proces adaptacji, jeszcze przed powołaniem do życia straży granicznej władze rozpoczęły pracę nad powstaniem ruchomych pieriedwiżnych cerkwi dla przyszłych funkcjonariuszy. Mieściły się one w pomieszczeniach wynajmowanych od osób prywatnych.

Zgodnie z zaleceniem Świątobliwego Synodu cerkwie ruchome pojawiały się w wielu miejscowościach. Nie można nie zauważyć, że patronów nowym świątyniom nadawano z rozmysłem: cerkiew w  Praszce ( Kaliski Okręg Celny) konsekrowano ku czci św. księcia Włodzimierza, chrzciciela Rusi i budowniczego silnego państwa. Jej odpowiedniczka w Mławie (Wierzbołowski Okręg Celny) miała za opiekuna św. Jerzego Zwycięzcę,  patrona Rosji i jej dawnej stolicy Moskwy. Sandomierska cerkiew otrzymała wezwanie św. Michała Archanioła, uważanego za swoistego opiekuna funkcjonariuszy strzegących ładu publicznego oraz istniejącego porządku społeczno-politycznego.

Świątynie zaczęły działać w chwili przybycia tam proboszcza. Posługa  duszpasterska na granicy różniła się od tej wewnątrz kraju, gdyż wierni byli rozrzuceni po dużym obszarze, a charakter ich pracy nie pozwalał na regularne uczestnictwo w nabożeństwach. Duchowni mieli więc obowiązek odwiedzać swoich parafian trzy razy w roku, o terminach wizyt oficerowie informowali funkcjonariuszy niższych rang. Po przybyciu do jednostki duchowny spowiadał wiernych i odprawiał Liturgię.

Oprócz tego w maju każdego roku duchowny odbywał  objazd jednostek celnych, aby przyjąć przysięgę od nowych pograniczników. Księża przyjeżdżali również podczas Wielkiego Postu;  a także  w okresie  od 1 sierpnia do 31 grudnia, czyli w czasie postów  przed świętem Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny lub przed Narodzeniem Chrystusa. Kapłani prowadzili także zajęcia katechetyczne dla dzieci funkcjonariuszy i dla samych strażników.

Duchowni udzielali ślubów i ostatniego namaszczenia, chrzcili nowo narodzone dzieci. Często ze względu na duże odległości pomiędzy miejscem służby funkcjonariuszy a świątynią zawierano kilka małżeństw w jednym dniu. Tak 28 października 1856 roku aż trzech strażników Kaliskiej Brygady Straży Granicznej – Jelisiej Rogdzij, Ławrientij Liwieniec i Jakow Naumiec – wstąpiło w związki małżeńskie, pobłogosławione przez księdza Kalistrata Sinieckiego z cerkwi św. Mikołaja w Słupcy. 

Można powiedzieć, że życie społeczności prawosławnej w dużej mierze skupiało się wokół cerkwi. Co roku w Mławie 26 listopada obchodzono dzień patrona świątyni, św. Jerzego Zwycięzcy. Z tej okazji  w cerkwi odbywało się nabożeństwo, w którym uczestniczyli funkcjonariusze  Wierzbołowskiego Okręgu Celnego.  W dniu święta straży granicznej (21 listopada) w świątyniach na terenie Królestwa Polskiego odbywały się spotkania strażników. Wówczas modlono się za pomyślność funkcjonariuszy oraz ich sukcesy na służbie, wspominano kolegów, którzy przypłacili życiem swoją walkę z przemytnikami i osobami nielegalnie przekraczającymi granicę państwową. Wtedy miały miejsce nabożeństwa żałobne za spokój dusz poległych na służbie. W 1908 roku świątynie na granicy stały się swoistymi salami pamięci, gdyż zgodnie z rozporządzeniem władz zaczęto umieszczać w nich tablice z imionami i nazwiskami bohaterskich pograniczników.

Na przełomie lat 50. i 60. XIX wieku odnotowano wyraźne ożywienie życia parafialnego. Wierni zakładali parafialne komitety opiekuńcze (prichodskiije popieczitestwa), które miały nieść pomoc potrzebującym i troszczyć się o mienie wspólnoty prawosławnej. Do najprężniej działających można zaliczyć komitet w Łomży, skupiony wokół  cerkwi ruchomej św. cesarza Konstantyna. Członkowie tego gremium m.in. zbierali pieniądze na pokrycie kosztów nauki dzieci strażników i utrzymywali szkołę cerkiewno-parafialną. W Aleksandrowie Kujawskim (zwanym wówczas Granicznym) otoczono opieką świątynię św. Aleksandra Newskiego.

W Wieluniu na czele komitetu  opiekuńczego stanął dowódca Wieluńskiej Brygady Straży Granicznej pułkownik Gieorgij Bałabuszka, w szeregach jego członków zaleźli się ksiądz   Iwan Rajewicz i starosta cerkiewny podpułkownik Iwan Makiedonow.  Największym osiągnięciem  komitetu było założenie przytułku dla ubogich dzieci.

Oficerowie straży granicznej brali aktywny udział w życiu prawosławnej społeczności. Wielu zostało starostami cerkiewnymi, tj. pełnomocnikami swoich parafian odpowiedzialnymi za sprawy finansowe. Brali oni udział we wszystkich ważnych wydarzeniach (na przykład zakupie gruntów pod wznoszone świątynie), sprawowali nadzór nad finansami i przechowywali klucz od szkatuły z pieniędzmi. Aby zostać starostą cerkiewnym, należało cieszyć się nienaganną opinią wśród parafian i duchownych. Najpierw kandydaturę musiał zaakceptować proboszcz, następnie arcybiskup. Kadencja trwała trzy lata z możliwością ponownego wyboru na to stanowisko.

Z biegiem czasu zamiast cerkwi ruchomych władze zaczęły budować świątynie stałe. Również wtedy oficerowie nie tylko wspierali te przedsięwzięcia, ale nawet byli inicjatorami wznoszenia nowych cerkwi.  Gdy pod koniec lat 70. wznoszono świątynie w Mławie (św. Jerzego Zwycięzcy), Rypinie (Wprowadzenia Najświętszej Bogarodzicy do Świątyni) i Słupcy (św. Mikołaja Cudotwórcy) w skład powołanych tam komitetów budowlanych weszli oficerowie z Aleksandrowskiej Brygady Straży Granicznej. W 1897 roku w powstanie nowej cerkwi w Raczkach zaangażowali się funkcjonariusze z Wierzbołowskiej Brygady.

Co zatem należało do obowiązków członków komitetów? Zbierali pieniądze na budowę wśród ludności prawosławnej i  reprezentowali  społeczność  przed władzami, sami również ofiarowali pieniądze na budowę i fundowali utensylia cerkiewne. Na przykład pomocnik dowódcy Wierzbołowskiej Brygady Straży Granicznej podpułkownik Aleksander Usow podarował  łomżyńskiej cerkwi Świętej Trójcy srebrny siedmioramienny świecznik.

W przygranicznych miejscowościach stacjonowały również regularne pułki rosyjskiej armii. W Wieluniu mieściły się sztab oraz 2 sotnie 5 Pułku Kozaków Dońskich im. atamana Maksyma Własowa. W koszarach jednostki działała cerkiew ruchoma proroka Samuela, do której uczęszczali również funkcjonariusze straży granicznej.

Patron 5 Pułku wsławił się przede wszystkim udziałem w wojnach napoleońskich: 26 sierpnia w bitwie pod Borodino, dowodzona przez niego brygada przeprowadziła nalot na tyły przeciwnika i osłaniała wycofujące się wojska rosyjskie. Jednostka wzięła również udział w wojnie partyzanckiej przeciwko Francuzom, a gdy wróg zaczął  bezładny odwrót, oddział Własowa zaatakował główny obóz francuskiej armii i zdobył nie tylko worek z pieniędzmi (aż 2 mln rubli!), ale nawet rzeczy osobiste Napoleona. 

Podczas wojny 1812 roku rosyjscy dowódcy donosili  Aleksandrowi I, że kozacy byli nie do zastąpienia podczas każdej operacji. Co więcej, byli skuteczniejsi, bo do pełnienia warty potrzeba było mniej kozaków niż żołnierzy pozostałych wojsk. Ta efektywność była tym bardziej zdumiewająca, że czasami jednostki kozackie tworzono zaledwie 3–4 miesiące przed rozpoczęciem działań bojowych. Motto pułku odzwierciedlało zasady, jakimi kierowała się jednostka: Dołgu wieren – wragu grozien (Wobec zobowiązań wierny – dla wroga groźny).

Dowódcą pułku był Fiodor Fiodorowicz Andrault, syn Anny Olenin, muzy Aleksandra Puszkina. Poeta nawet oświadczył się Annie, która jednak powiedziała  „nie”, obawiając się niestałości uczuć zakochanego mężczyzny. Ojciec panny Olenin prowadził jeden z najsłynniejszych salonów Petersburga. Właśnie tam któregoś dnia zjawił się Michaił Lermontow w towarzystwie hrabiego Fiodora Andraulta, który zakochał się w Annie.  Kobieta odwzajemniła jego uczucia i para wkrótce się pobrała. 

Po pewnym czasie głowę rodzinę skierowano do pracy w Warszawie, gdzie małżonkom urodziło się trzecie dziecko – syn Fiodor. W 1847 roku Andrault został prezydentem Warszawy, pełniąc tę funkcję przez 14 lat. Za jego kadencji miasto oświetlono latarniami gazowymi.  W 1858 roku pod kierownictwem Stanisława Kierbiedzia rozpoczęto budowę pierwszego stałego mostu przez Wisłę. Przystąpiono do budowy miejskiego wodociągu i  urządzenia filtrów. Praca została wykonana pod nadzorem znanego architekta Henryka Marconiego. W roku 1855 do nowej sieci przewodów podłączono 17 zdrojów ulicznych i cztery wodotryski, wodę doprowadzono również do Teatru Wielkiego, dwóch szpitali i gmachów rządowych.

Gdy Fiodor Andrault odszedł na emeryturę, małżonkowie postanowili zamieszkać w Warszawie. Dopiero po śmierci męża, który spoczął na Cmentarzu Powązkowskim, Anna zdecydowała się opuścić stolicę Królestwa Polskiego i zamieszkać w majątku córki, w guberni wołyńskiej. Fiodor Fiodorowicz Andrault również służył w Królestwie Polskim. Przez około 10 lat dowodził 5 Pułkiem Kozaków Dońskich. Zmarł 3 czerwca 1899 roku w Wieluniu na zawał serca, w wieku 53 lat. Pochowano go w rodzinnym majątku na Wołyniu. Zapis o jego śmierci znajduje się w księdze metrykalnej cerkwi św. księcia Włodzimierza w Wieluniu, przechowywanej w archiwum parafii św. Aleksandra Newskiego w Łodzi.

Ważnym elementem życia funkcjonariuszy była rodzina. Mężczyźni, którzy planowali wstąpić w związek małżeński, mieli jeden podstawowy problem – brak prawosławnych panien na wydaniu, gdyż w małych miejscowościach nie wykształciły  się jeszcze społeczności prawosławne.  Większość pograniczników – około 70 procent – wybierało na żonę kobiety wyznania katolickiego lub ewangelickiego. Tak postąpił m.in. strażnik Wieluńskiej Brygady Samuił Bażenow, który ożenił się z Marianną Krzeszyńską, rzymską katoliczką.

Oficerowie i wyżsi urzędnicy państwowi zazwyczaj żenili się z prawosławnymi kobietami. Mariaże z katoliczkami były niemile widziane, mogły spowolnić karierę męża, dlatego kandydatki na żonę poszukiwano we własnym środowisku.  Często małżonkami wojskowych zostawały siostry lub córki innych mundurowych. Przykładem takiego związku było małżeństwo korneta Wieluńskiej Brygady Straży Granicznej Piotra Wiranowskiego z córką pułkownika Jelizawietą Arwatową. Na tym ślubie świadkował brat panny młodej – chorąży 5 Pułku Kozaków Dońskich Ignatij Arwatow. Było to małżeństwo osób o podobnym statusie społecznym – 23-letni narzeczony znajdował się na początku drogi zawodowej i mógł jeszcze dużo osiągnąć. Będąc córką oficera, Jelizawieta Arwatowa zapewne zdawała sobie sprawę z cieni i blasków życia w garnizonie wojskowym, dlatego mogła być prawdziwą przyjaciółką swojego męża.

Prawosławni funkcjonariusze i urzędnicy spędzali dużo czasu we własnym gronie, więc uczestniczyli w ważnych rodzinnych wydarzeniach, m.in. trzymając do chrztu dzieci swoich kolegów.  Ojcem chrzestnym  Nestora Twierdiańskiego, Naczelnika Urzędu Celnego w Piotrkowie Trybunalskim, został oficer straży granicznej Piotr Gundijew.

Wybuch pierwszej wojny światowej zmienił życie prawosławnej społeczności. Mężczyźni wyruszyli na wojnę, ich rodziny ewakuowano w głąb Rosji.

Violetta Wiernicka
fot. archiwum autorki




Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token