Numer 10(364)    Październik 2015Numer 10(364)    Październik 2015
fot.Anna Rydzanicz
Rosyjska zagranica w filmie
Anna Radziukiewicz
Z SIERGIEJEM ZAJCEWEM
reżyserem filmowym, producentem i dyrektorem odbywającego się w Moskwie międzynarodowego festiwalu filmowego „Rosyjska zagranica”
rozmawia Anna Radziukiewicz

Anna Radziukiewicz: – Festiwal filmowy „Rosyjska zagranica”, w tym roku dziewiąty, rozpoczynacie zawsze siódmego listopada. To dla was data symboliczna?
Siergiej Zajcew:  – To dzień wybuchu rewolucji październikowej, następstwem której stała się potężna fala rosyjskiej emigracji. To głównie ta fala stworzyła ową „rosyjską zagranicę”. Wybierając tę datę, chcemy o tym przypominać.
– Trafiają do was filmy…
– …wyprodukowane w Rosji i za granicą, ale tylko dotyczące życia rosyjskiej diaspory poza Rosją. Oczywiście dominują dokumentalne. Pełnometrażowe, artystyczne trudno zrobić.
– Gdzie rosyjska emigracja jest najsilniejsza?
– Gdyby w 1945 roku nie przyszła do Serbii Armia Czerwona, byłaby taką w Serbii, a Belgrad byłby jej zagraniczną stolicą. Przed tą armią znów uciekali Rosjanie, rozpraszając się po różnych krajach – Francji, Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie. Oczywiście już po pierwszej wojnie diasporze serbskiej dorównywała francuska.
– To Rosjanie sami o sobie robią filmy, czyli ci mieszkający za granicą?
– Oczekujemy takiego procesu, ale niestety zdecydowana większość filmów o Rosjanach za granicą powstaje w Rosji. I są to zwykle najlepsze filmy.
– Jaki jest główny cel festiwalu?
– Podczas otwarcia pierwszej jego edycji żartowałem, naśladując komunistów: – Rosjanie wszystkich krajów łączcie się! Chodzi nam o jednanie Rosjan w kraju i za granicą i pokazanie ich wkładu w rozwój nauki i kultury. Zawsze mówię, że dla nas Rosjanie za granicą są jak zatopiona Atlantyda. Ona dopiero się wynurza. Widzimy jej wierzchołek.
– To proces równoległy z jednoczeniem się Cerkwi?
– Tak, choć są ciągle zwolennicy i przeciwnicy tego procesu.
– Czy na podstawie filmowego festiwalu można coś powiedzieć o stanie współczesnej kultury rosyjskiej za granicą?
– Teraz, jeśli zaistnieje jakieś ciekawe zjawisko w rosyjskiej kulturze za granicą, jest to raczej wyjątek, niż zasada.
– Czy prawosławie odgrywa znaczącą rolę na mapie rosyjskiej kultury za granicą?
– Niestety nie zauważam tego procesu, a bardzo bym go oczekiwał. Oczekiwałbym również, by poprzez kulturę ludzie trafiali do prawosławia. Wtedy wiedziałbym, że robimy coś pożytecznego. Bo wszystko inne jest i tak bez sensu.
– Jest Pan reżyserem.
– To podstawowe dzieło mego życia. Jednak w ciągu ostatnich lat coraz bardziej depczę sobie po gardle. Coraz głębiej wchodzę w produkcję filmów oraz wszelkie organizacyjne sprawy. Odpowiadam za międzynarodowy festiwal „Rosyjska zagranica”, kieruję studiem filmowym Russkij put’ i pracą klubu filmowego Russkij put’, wręczamy nagrody im. Michaiła Czechowa za wybitne osiągnięcia w dziedzinie kinematografii i sztuki teatralnej. Odpowiadam także za audiowizualne archiwum, gromadzone w Domu Rosyjskiej Zagranicy im. Aleksandra Sołżenicyna w Moskwie.
– Zadanie studia filmowego to produkcja filmów, czy ich upowszechnianie?
– Głównie produkcja. Studio istnieje już dziesięć lat. W ciągu ośmu lat przygotowaliśmy dziewiętnaście filmów, nad czterema kolejnymi pracujemy. Rosjanie w światowej kulturze i nauce – to ich wspólny mianownik. Nie skupiamy się na tak głośnych nazwiskach jak Rachmaninow, Szalapin czy Sikorski, który w Ameryce zbudował helikopter. Bohaterami naszych filmów stają się mniej znane, ale bardzo ważne dla światowej kultury i nauki postacie. Przygotowaliśmy choćby film o Aleksandrze Matwiejewiczu Poniatowie, który w 1944 roku założył w Ameryce znakomitą elektroniczną korporację Ampex (Alexander M. Poniatoff Excelence) – nazwa firmy pochodzi od pierwszych liter jego imienia i nazwiska – twórcy pierwszego w świecie wideomagnetofonu. Mamy film o Władimirze Zworykinie, zmarłym w 1982 roku,, twórcy telewizji, Siergieju Aleksiejewiczu Żarowie, kompozytorze, założycielu i dyrygencie chóru światowej sławy Dońscy Kozacy, ikonopiscu siostrze Joannie z Francji, malarzu Fiodorze Rożankowskim ze Stanów Zjednoczonych, pisarzu Borysie Zajcewie z Francji. Ci Rosjanie zostawili w światowej kulturze swój ślad. Teraz przygotowujemy filmy o pisarzach Gajto Gazdanowie, Jewgieniju Czirikowie, o malarzach Borysie Jakowle i Wasiliju Szuchajewie oraz o laureacie nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Wasiliju Leontiewie, którego Japończycy uważają za ojca japońskiego cudu ekonomicznego.
– Kiedy według Pana, rozkwita kultura?
– Kiedy jest silne państwo. Gdy pojawiają się problemy polityczne i gospodarcze, kultura rozkwitać nie może. Wtedy dołuje. Oczywiście zawsze pojawia się tacy, którzy zrobią film, napiszą książkę niemal bez pieniędzy. Ale to są wyjątki, nie reguła. Przykładem jest film „Iscelenije” serbskiego reżysera Iwana Iowicza, perła zrobiona przy bardzo niskim budżecie. Bywa, że na tle twórczej posuchy pojawia się film średnio dobry, jak Zwiagincewa „Powrót”, i jest on zauważany, otrzymuje nawet nagrodę na festiwalu w Wenecji. Gdyby pojawił się w latach siedemdziesiątych, byłby zaliczony do średnich filmów.
– Czy dzisiaj kino szuka wartości duchowych?
– Europejskie nie szuka. Reżyserzy, którzy to czynili, jak Tarkowski, Visconti, Bergmann, odeszli. Kino umarło.
– Zostaje tylko smutek?
– Zostaje nadzieja na odrodzenie kina, mówiącego o głównym, przy pomocy małych pieniędzy jak „Iscelenije” Iowicza. Serbski międzynarodowy festiwal „Silni duchem”, którego pierwszą edycję mieliśmy w tym roku, ma przyciągać takie filmy.
– Dziękuję za rozmowę.

fot. Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token