Numer 11(365)    Listopad 2015Numer 11(365)    Listopad 2015
fot.Michał Kość / Agencja Wschód
Oczyśćcie dusze swoje
O. Arseniusz Boka
Sława Otcu i Synu i Swiatomu Duchu. I nynie i prisno i wo wieki wiekow. Amiń

Bardzo często widzę, jak, przemierzywszy ogromną drogę, słaniając się ze zmęczenia, z małą kromką chleba w torbie, przychodzicie do monasteru i zostajecie tu na kilka dni, żeby usłyszeć słowo.

Jeśli ktokolwiek spojrzałby na was przez strony Pisma Świętego, powiedziałby to, co prorok Aggeusz Żydom, którzy przestali chodzić do Przybytku Pańskiego i nie chcieli odbudowywać jerozolimskiej świątyni. Te słowa odnoszą się także do was.

Tak więc dzieje się tak z wami dlatego, że długi czas nie chodziliście do cerkwi, do waszej wiejskiej cerkwi, gdzie to samo słowo mogło być wam głoszone  jeszcze w młodości. Słowo było głoszone, ale wtedy leniliście się i siedzieliście w domu.

Gdzie mogłeś nauczyć się wykonywać dzieło Boże, żeby zeszło na ciebie i na twój dom Boże błogosławieństwo, jeśli nie byłeś w cerkwi?

Ale nie tylko nie byliście w cerkwi i nie troszczyliście się o dom Boży, nie troszczyliście się także o świątynię Bożą, która jest w nas, powiedziane jest bowiem, że nasze ciało jest świątynią Ducha Świętego (1 Kor. 6,19; 3,16-17). A wy pozwoliliście, żeby ona niszczała.

Oto słowa Aggeusza, które tak trafnie odnoszą się  także do nas. „Wyglądaliście wiele, a oto macie mało, a kiedy (i to niewiele) zanieśliście do domu, Ja to rozproszyłem! Dlaczego tak się dzieje? Z powodu Mego domu, który leży w gruzach, podczas gdy każdy z was pilnie troszczy się o swój własny dom! Dlatego niebiosa nad wami zatrzymały rosę, a ziemia nie dała swego urodzaju. Ja sprowadziłem bowiem suszę na ziemię i na góry, na pszenicę, na winne krzewy i na oliwki – na wszystko, cokolwiek może wydać rola, na ludzi i na bydło, i na wszelką pracę rąk” (por. Agg 1,9-11).

Pan poprzez proroka Aggeusza mówi im te słowa dlatego, że nie chodzili do Przybytku Pańskiego, że nie odbudowywali swojej jerozolimskiej świątyni. Ale także do was, którzy  przychodzicie dzisiaj z dalekich stron z wielkim trudem i małą kromką  chleba w torbie, odnoszą się te słowa.  Przecież dopóki stała cerkiew we wsi, zajmowaliście się innymi sprawami. Kto może powiedzieć, że Słowo Boże nie było mu znane już w młodości A teraz przyszło wam z takim trudem docierać tutaj.

A jeśli monaster znajdowałby się w takim miejscu, dokąd musielibyście docierać z jeszcze większym trudem i większym wysiłkiem, to wiedzcie, że i  tam poszlibyście – tak wielki to ból, kiedy Bóg wysusza życie ludzi. Tak wygląda to z jednej strony. A jak wygląda z drugiej, z tej gdzie  można jeszcze pewne rzeczy poprawić? Zaczniemy od słów pewnego proroka, króla.

Oto co mówi Bóg ustami proroka Dawida: „Dzień i noc ciążyła nade mną Twa ręka, język mój ustawał jak w letnich upałach. Grzech mój wyznałem Tobie i nie ukrywałem mej winy. Rzekłem: „Wyznaję nieprawość moją wobec Pana, a Tyś darował winę mego grzechu. Toteż każdy wierny będzie się modlił do Ciebie w czasie potrzeby. Choćby nawet fale wód uderzały, jego nie dosięgną” (Ps 31,4-6).

Tak stało się także z Dawidem, jak staje się z każdym grzesznikiem. Doznaje oschłości życia, ubóstwa i bezcelowości wszystkich swoich uczynków. Odczuwa miecz Boży, który wisi nad nim z powodu jego grzechów. Cóż ma robić?

Tylko poprzez cierpienie wyprowadza Bóg ludzi z oschłości życia.

To cierpienia, ciążące nad nami i wiodące was do monasteru. Z powodu waszych nieszczęść zadajecie sobie ten trud. Przecież tylko poprzez cierpienie Bóg wyprowadza ludzi z oschłości życia. I nieszczęścia będą smagać ciebie coraz silniej, dopóki nie zaczniesz szukać ratunku. Bo oto jak Bóg ma się z nami. Nie z nami,  przecież jesteśmy Jego dziećmi, a z naszymi nieprawościami. Nad naszymi złymi uczynkami, grzechami, nieprawościami wisi miecz Boży.
Te nieszczęścia ciążą nad nami, po nich usycha życie. Jeśli nieszczęścia  są przyczyną, dla której tu przychodzicie, to powodem, dla którego Bóg je wam posyła, są wasze nieprawości.
Jak wybawić się od miecza Bożego, czyli od niewyspowiadanych grzechów, przecież to właśnie nad nimi wisi miecz Boży? Prorok i król Dawid mówi: „Wyznaję  nieprawość moją wobec Pana a Tyś darował winę grzechu mego” (por. Ps 31,5). Cóż więc mamy robić? Wyspowiadać wszystkie grzechy nasze bez ukrywania czegokolwiek, a wtedy Bóg oddali sąd i wtedy miecz przestanie wisieć nad naszym życiem.

I tak Bóg dlatego zsyła na nas nieszczęścia, że się nie spowiadamy. Jeśli mówisz, że w twoim domu i w twoim życiu wszystko idzie źle, oznacza to, że masz grzechy, od których Bóg chce ciebie oderwać. Dlatego zapragnij i ty tego, czego pragnie Bóg – oderwij się od zła. Przecież Bóg nie chce cały czas trzymać miecza nad tobą.

Powiem wam teraz, w jak różny sposób doświadczacie miecza Bożego nad sobą.

Oto ktoś wyrządza ci przykrość. Ty we wszelkich relacjach jesteś uczciwy, a jakaś sąsiadka, mąż, żona albo któreś z dzieci wytacza działa przeciwko tobie i wypowiada pod twoim adresem oskarżycielskie słowa, które ranią twoje serce jak miecz: rozpustnik, rozpustnica. I nie rozumiesz, o co może chodzić, ale i gniewasz się, i też uderzasz mieczem. I tak rodzi się wrogość i niecne postępki. I przychodzisz tutaj, żeby się dowiedzieć, z jakiego powodu cierpisz. I dowiadujesz się, że te nieszczęścia, ta niesprawiedliwość mimo wszystko nie jest niesprawiedliwością, lecz rózgą, z pomocą której Bóg przypomina ci o grzechach, z których się nie wyspowiadałeś.

I grzech jest tym słowem, wypowiedzianym przez sąsiadkę albo twoje własne dziecko, słowem, które strzałą przeszyło twoje serce. Dlatego, że zapomniałaś wyspowiadać się duchownemu z grzechów twojej młodości. I Bóg ci o tym przypomina. Może zapomniałaś, że zaczęłaś swoje małżeństwo z lewej nogi i dopiero później wzięłaś ślub. Albo dopuściłaś się aborcji i jest to nieprawość przed Bogiem.

Albo zapomniałaś, że osądziłaś albo pomyślałaś o kimś to samo słowo i zapomniałaś powiedzieć o tym na spowiedzi. Bóg jednak nie zapomniał o twoim grzechu, czyli o twoich słowach. Dlatego chce cię omyć, oczyścić od wszelkich grzechów.

Tak działa Bóg – dopuszcza, żeby twój mąż, sąsiadka, dziecko powiedzieli ci obrażające słowa, żebyś w ten sposób  przypomniała sobie o grzechu i się oczyściła.

Cóż On robi? Tylko przypomina o złu, którego dokonałaś. Dlatego złych słów, które są rzucane wam w twarz, albo które przenikają wasze serca, nie traktujcie jak nieszczęścia, ale zastanówcie się i pomyślcie: A czy nie popełniłam takiego grzechu? Dlatego że tak działa Bóg, pozwala, żeby twój mąż, sąsiadka, dziecko powiedzieli ci obrażające słowa, żebyś przypomniała sobie o grzechu i się oczyściła.

A jeśli zapomniałaś albo było ci wstyd wyspowiadać ten grzech przed duchownym – a nie trzeba było się go wstydzić, trzeba było wstydzić się grzeszyć – dlatego  pozwolił Bóg, żebyś usłyszała o nim z innych ust. I chociaż przysięgasz, że nie jesteś temu winna, to teraz jesteś niewinna, ale popełniłaś ten grzech w młodości i z niego się nie wyspowiadałaś.

Taki jest powód wrogości – niewyspowiadane grzechy. A jeśli rozumiesz prawdziwy sens wrogości, rozumiesz, że jest posłana od Boga, wtedy wyznaj swój grzech i nazwij go pod jepitrachilem, żeby nie wisiała nad Tobą kara Boża: „Liczne są boleści grzesznika, lecz łaska ogarnia ufających Panu” (Ps 31,10).

Tak, nieszczęścia to miłosierdzie Boże skierowane do nas, ludzi. Tak jak bałbyś się żmii, którą masz w kieszeni, i zrobiłbyś wszystko, żeby się jej pozbyć – zrzuciłbyś z siebie odzież razem z nią, żeby tylko się od niej wybawić, przecież może przegryźć kieszeni i ugryźć  – tak samo postępuj z grzechami. Dlatego mówię wam, żebyście się wyspowiadali dokładnie tak, jak nie spowiadaliście się w ciągu całego swego życia.

A jeśli przypomnicie sobie grzechy, które wypomnieli wam małżonek, sąsiadka, własne dziecko, wtedy pomódlcie się także za te bezsilne usta, które zwróciły na nie waszą uwagę, przecież przez nie przejawiło się działanie Boże. Czy w to wierzycie? Zapamiętajcie jedno. Za tego, kto ciebie zniesławia, módl się jak za swego dobroczyńcę, zwróć się do niego z dobrem, wtedy także Bóg zwróci do ciebie swoje jasne oblicze. Zło dobrem zwyciężajcie, przecież po stronie dobra jest Bóg, a czyż Bóg nie jest silniejszy od zła?  

Przylgnijcie sercem do dzieła Bożego, Pan bowiem mówi: „Wzywaj mnie w dzień utrapienia, ja cię uwolnię, a ty Mnie uwielbisz” (Ps 49,15). Nie przywołujcie już  diabła, nie przywołujcie tego, którego niech porazi Krzyż, przecież jeśli ciągle go przywołujecie, to wam przyniesie zgubę i śmierć.

I tak przylgnijcie  do tego co Boskie. I nawet jeśli On posyła wam nieszczęścia, posyła je z pożytkiem. I jak tylko wyspowiadasz grzech twój Panu, natychmiast zdejmie karę. I nawet jeśli nadejdą na ciebie nieszczęścia, to przyjmiesz je jako Boże miłosierdzie nad tobą i wyjdziesz z nich zwycięsko. Dlatego módl się za tych, którzy cię prześladują. Przecież jest to napisane! (Mt 5,44). Oni bowiem czynią dobry uczynek, ale wy tego nie dostrzegacie.

Jak już wcześniej wam powiedziałem, wszyscy, którzy chcą, żeby Bóg otoczył opieką ich dom i trud ich rąk, niech oczyszczają dusze swoje modlitwą, spowiedzią czystą i postem. I zobaczycie, jak spływa miłosierdzie Boże i opieka Boża na was  i na każde dzieło rąk waszych. Amiń.

O. Arseniusz Boka
wielki rumuński duchownik
25 lutego 1942 roku
tłum Ałła Matreńczyk
O rozpoczętym właśnie procesie kanonizacyjnym o. Arseniusza Boki więcej w rubryce Prawosławie na świecie.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token