Numer 11(365)    Listopad 2015Numer 11(365)    Listopad 2015
fot.Michał Kość / Agencja Wschód
Złote lata
Anna Radziukiewicz
Serafin (Ostroumow) urodził się w Moskwie w 1880 roku. Jego ojciec był psalmistą. Skończył Moskiewską Akademię Duchowną. Uzyskał tytuł doktora teologii. W 1904 roku przyjął mnisze postrzyżyny i rozpoczął pracę w akademii duchownej. Niebawem odbył podróż do zachodnich guberni Imperium Rosyjskiego. Mając 27 lat, w 1906 roku, dobrowolnie wybrał służbę na dalekiej prowincji. Taką mógł się jawić monaster nad Bugiem z punktu widzenia Moskwy. Nadano mu w 1908 roku tytuł archimandryty jabłeczyńskiego monasteru i jednocześnie błagoczynnego monasterów chełmskiej eparchii.

Przy nim, już 16 grudnia 1907 roku, poświęcono odnowioną główną monasterską cerkiew. Największą jej ozdobą stał się ikonostas, nad którym pracowali Wasilij Łojko i Feliks Skulimowski. Z Moskwy przywieziono między innymi podświeczniki. Iwan Wolski z Poczajowa położył polichromie na ścianach soboru, co kosztowało 1525 rubli (ikonostas kosztował 1500 rb, ufundowany przez o. Nikołaja Kopjewa, protoijereja cerkwi Spasa w Moskwie).

W 1907 roku rozpoczęto prace przy budowie cerkwi-ołtarza Zaśnięcia Bogarodzicy, sytuując ją na niewielkim wzgórku naprzeciwko głównych wrót, prowadzących do obitieli. Przedtem stała tu kuźnia. Znów przyszła pomoc z Moskwy, od o. Nikołaja Kopjewa, który szczególnie ukochał monaster nad Bugiem. Cerkiewkę wyświęcono 14 sierpnia w 1908 roku. Ikonostas do niej wykonano w Moskwie. Stamtąd przyszło i 12 ikon, ofiara Kopjewa.

Przy archimandrycie Serafinie zbudowano skit. Był pięknie położony w lesie, nad Jeziorem Białym, pięć kilometrów od monasteru, doskonałe miejsce do samotnej modlitwy. Znów z pomocą przychodzi o. Nikołaj Kopjew z Moskwy. Ofiarowuje do cerkwi skitu ikonostas z ikonami, ikonę w kiocie Tichwińskiej Matki Bożej, prestoł, żertwiennik, wiele szat liturgicznych, naczynia liturgiczne, Ewangelię, krzyż, srebrne łampady, ikony dwunastu świąt, nawet pięć pudów świec.

Imię Kopjewa powinno być zapisane w obitieli złotymi literami – pisał o. Serafin Żeleźniakowicz.

W 1910 roku Kopjew ofiarował monasterowi dzwon o wadze 300 pudów za 6 tys. rb. Rok później daruje wszystko co niezbędne do urządzenia domowej cerkwi, we wtorokłasnej jabłeczyńskiej szkole, prowadzącej kursy nauczycielskie – wartość 5 tys. rb.

Wszystko to dzieje się przy archimandrycie Serafinie. Dokonuje się jakiś niebywały rozwój obitieli.

W 1912 roku powstaje druga czasownia, Spotkania Pańskiego. Stoi nad brzegiem Bugu na Świętym Polu. Postawiono ją, by dla każdego przyjezdnego, który ją zobaczywszy, bliskość monasteru stała się oczywista. Główne święto ustalono na trzeci dzień Paschy, kiedy w monasterze jest szczególnie dużo narodu, a ludzie zebrani na przeciwległym wysokim brzegu Bugu, dziś po białoruskiej stronie, mogą słuchać służby, trwającej w czasowni, oblanej na wiosnę wodami Bugu.

W 1913 roku znów wyświęcono cerkiew, piękną w XVII-wiecznym stylu. Znajdowała się w monasterskiej szkole rolniczej. Urządzono ją ze środków Kopjewa.

Przy archimandrycie Serafinie zrodziła się myśl zbudowania wysokiej na 38 metrów dzwonnicy. Miała być gotowa w 1916 roku. Został po niej tylko plan. „Może to i lepiej, bo obitiel nie rzucała się w oczy” – pisał potem o. Serafn Żelaźniakowicz.

W tym samym czasie monaster dokupuje ziemię orną, las, łąki w odległości aż 85 kilometrów od Jabłecznej w lubartowskim ujeździe. Tam buduje cerkiew i szkołę dla 40 uczniów.

Monaster dynamicznie się rozwijał. Gdy żył tylko dla siebie, nie miał środków na remont czy budowę obiektów. Gdy swą działalność związał z narodem i służył mu z chrześcijańską miłością – czytam o początku XX wieku w monasterze – zaczęły się pojawiać nowe obiekty.
Tego zwrotu w misji monasteru dokonał młody wtedy archimandryta Serafin.

Przy nim monaster rozwinął się na tak wielką skalę, że swymi wpływami objął nawet dalekie Zakarpacie. Żył pełnią życia duchowego, utrzymując kontakty nawet z Atosem.
Monaster założył i prowadził kilka szkół:
– psalmistów. Miała ona pierwszorzędne znaczenie dla diecezji chełmskiej;
– wtorokłasną cerkiewno-parafialną, w której uczyło się około stu uczniów. Przy szkole był internat, dla wszystkich potrzebujących. Biednym uczniom pomagało specjalnie zorganizowane stowarzyszenie cyrylometodiańskie;
– cerkiewno-nauczycielskie dwuletnie kursy z internatem;
– jednokłasną cerkiewno-parafialną. W 1911 roku liczyła 62 uczniów;
– rzemieślniczą z internatem dla około 50 uczniów;
– rolniczą, założoną w 1911 roku w monasterskich dobrach w chutorze Dubica za Bugiem. Uczono w niej sadownictwa, ogrodnictwa, leśnictwa, chowu zwierząt, weterynarii, mleczarstwa i pszczelarstwa;
– cerkiewno-parafialną dla 50 osób przy kinonii Ilińskiej.
Pracę wszystkich szkół nadzorował archimandryta Serafin.
Aktywność szkół była imponująca. W 1908 roku uczyło się w niej 246 uczniów w wieku od 10 do 23 lat, w dwunastym 336, w czternastym 431.

Monaster niósł pomoc ludziom niezależnie od ich wyznania. Mnich, dr Agapit, absolwent moskiewskiego uniwersytetu, przyjmował chorych. Apteka wydawała bezpłatne leki. W 1912 roku pomoc uzyskało 1760 osób, wszystkie bezpłatnie. Dla potrzebujących wydawano bezpłatne obiady. W 1913 roku takich obiadów zarejestrowano 4500. Monaster utrzymywał dziesięcioro sierot.

Przy archimandrycie Serafinie bardzo ożyło życie mnisze. Popatrzmy, jak rosła liczba mnichów: 1908 – 32 mnichów, 1909 – 45, 1910 – 55, 1911 – 66, 1912 – 69; 1913 – 80. Dlatego powstały dwie nowe obitieli: Skit Białoozierski i kinonija św. Eliasza.

Szczególnie duże znaczenie w duchowym formowaniu mnichów miał Skit Białoozierski, położony w samotni, o ostrej regule i prostocie życia. Do tego skitu przychodzili mnisi do spowiedzi.

Dbano i o wiedzę braci. Dla nich prowadzono zimowe kursy z zakresu porządku liturgicznego, historii i ascezy. Czytano wieczorami dzieła Ojców Świętych. Wolny czas mogli spędzać mnisi w monasterskiej czytelni.

W Jabłecznej w 1913 roku pojawili się mnisi z Atosu. Wnieśli surowy obraz życia i miłość do Bożej służby.

Podczas świąt zbierało się w monasterze tysiące ludzi. Ciągnęli z Chełmszczyzny, Podlasia i zza Bugu. Szło kilka procesji. W 1910 całą noc nieprzerwanie spowiadano wiernych.

Monaster w Jabłecznej stał się pierwszą szkołą dla duchownych z Zakarpacia. W 1909 do Jabłecznej przybył Aleksander Kabaluk, w przyszłości archimandryta Aleksy, „apostoł Zakarpacia”. Pochodził z rodziny greckokatolickiej. Przebywał w Poczajowie, Kijowie, w Świętej Ziemi. Na Atosie został uroczyście przyjęty do prawosławia. Ruch prawosławny na Zakarpaciu nabierał siły, a duchownych było mało. Kabaluk trafił do Jabłecznej pod opiekę uczonego mnicha, jakim był Serafin. Przez Jabłeczną przeszedł niejeden misjonarz Rusi Zakarpackiej.

Misja na Zakarpaciu była trudna. Prawosławni duchowni byli prześladowani przez austro-węgierskie władze. Ostatecznie Kabaluka i jego współpracowników posadzono do więzienia, gdzie spędzili niemal całą wojnę, do 1917 roku. O. Aleksy wyszedł z więzienia z jątrzącą się raną na piersi.

O. Serafin został mianowany profesorem Moskiewskiej Duchownej Akademii. Osiem swoich najlepszych lat oddał Jabłecznej, zmieniając ubogą obitiel w kwitnący ośrodek. I jeszcze badał historię monasteru.

Jabłeczna przy archimandrycie Serafinie przeżyła swój złoty okres. Niestety, po nim znów stała się ubogą wspólnotą. Ale to już za sprawą światowych wypadków. 12 czerwca (stary styl) 1915 roku na prazdnik św. Onufrego przybył biskup chełmski Atanazy. Było to ostatnie święto w monasterze w jego złotym okresie. Pod koniec lipca 1915 wojskowe władze kazały mnichom opuścić ściany monasteru. Ewakuowano ich na wschód. 1 sierpnia odsłużono ostatnią Liturgię, z krestnym chodem idącym nad Bug. 3 sierpnia w monasterze pojawili się Niemcy. Został w obitieli jedyny chromy mnich Job. Wiele ucierpiał za Niemców. Był więziony. Mnisi po długich poniewierkach dojechali do Moskwy. Osiedli w Bogojawleńskim Monasterze.
A przed I wojną wszystkim się wydawało, że światło duchowego i oświatowego ognia, rozpalone w monasterze z taką siłą przy archimandrycie Serafinie, będzie płonęło długo. Ale historia potrafi z dnia na dzień wywrócić życie i plany do góry nogami. Tak uczyniła z Jabłeczną. Zepchnęła ją znów do małej, biednej i ubogiej obitieli.
  
Anna Radziukiewicz
fot. Andrzej Karpowicz
Na podstawie
Протопресвитер Серафим Железнякович, История яблочинского Cвято-Oнуфриевского монастыря, t. II, Варшава 2006

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token