Numer 11(365)    Listopad 2015Numer 11(365)    Listopad 2015
fot.Michał Kość / Agencja Wschód
W Sobiatynie remont
Anna Radziukiewicz
Sobiatyno to duża niegdyś wieś, uroczo położona na wzgórkach między sosnowymi lasami i łąkami, do której po kilkanaście kilometrów od głównych dróg łączących powiatowe miasta Bielsk Podlaski i Hajnówkę z Siemiatyczami. Cerkiew św. apostołów Piotra i Pawła w Sobiatynie stała „od zawsze”, tak powiedzą jego mieszkańcy, bo rok 1672 to dla nich jak prehistoria. Pod tą datą wspomniano o niej po raz pierwszy w znanych nam zapiskach. Mogła istnieć i wcześniej.

14 października, na Pokrowę, zebrało się przed drewnianą cerkwią w Sobiatynie, wyrastającą między grobami na cmentarzu, więcej ludzi niż zwykle. Jak co roku. Bo ten dzień, obok prazników św.św. Piotra i Pawła, Błahowieszczenija i drugiego dnia Paschy, jest w Sobiatynie obchodzony najbardziej uroczyście. To jakby parafialne święta, choć parafia jest w sąsiednich Sasinach, gdzie uroczyście wspominają świętych, jak mówią w narodzie, Hanny i Iwana. Parafia w Sasinach jest pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego.

Przed cerkwią w Sobiatynie wszyscy stoją na zewnątrz. Na dworze ustawiono też prestoł. Do środka wejść nie można. Wnętrze czeka na remont. Zdemontowano ikonostas, ze ścian zdjęto stare deski. Z zewnątrz cerkiew wyremontowano w 2012 roku przy o. Aleksandrze Kuliku. Na dworze więc służy akatyst do Bogarodzicy i Liturgię o. Marcin Chiliński. To jego pierwsza służba w tej parafii. Razem z nim służą ojcowie Marek Jakimiuk, Rafael Szczerbacz i Dawid Brewczyk, jak w czasie większych cerkiewnych uroczystości.

Taki remont to dla małej wspólnoty wyzwanie. Dlatego powstał Społeczny Komitet Dokończenia Remontu Cerkwi w Sobiatynie. Tworzą go sołtys Sobiatyna Piotr Łobodziński, Jerzy Czyżewski i Eugeniusz Czyżewski. Komitet, powołany z błogosławieństwa metropolity Sawy, chce pomóc młodemu duchownemu, który tylko co skończył naukę, w prowadzeniu tego odpowiedzialnego remontu, nad którym pieczę sprawuje konserwator zabytków. Cerkiew jest wpisana, jako jedna z nielicznych już drewnianych świątyń Podlasia, na listę zabytków.

Członkowie komitetu bardzo zabiegają o napełnienie cerkiewnej kasy. Proszą o pomoc ludzi prywatnych i przedsiębiorców. – Po miesiącu takich intensywnych zabiegów – mówi Piotr Łobodziński – zgromadziliśmy na koncie 12 tysięcy złotych. Zdarzają się nawet wpłaty zza granicy.

– Byle ruszyć z miejsca – dodaje Jerzy Czyżewski. – Bo pracy przed nami dużo. Trzeba położyć wszelkie instalacje, szalówkę, dokonać renowacji ikon i ikonostasu, wszystko zgodnie z zaleceniami konserwatora.

– Mieszkam jeszcze w Siemiatyczach (trzeba zrobić remont plebanii) – mówił po Liturgii o. Marcin Chiliński. Ale wy dzwonicie do mnie codziennie, konsultujecie się, radzicie, napełniacie mnie energią, pytacie, kiedy zaczniemy. Myślę, że w następnym tygodniu. Dziękuję wam za przygotowanie święta.

Nabożeństwo uświetnił chór, tworzony głównie przez młodych ludzi. W cerkiewnym chórze 40 lat śpiewała Walentyna Czyżewska. Teraz ustąpiła miejsca młodym. Pamięta, kiedy miała ze dwanaście lat, zabrał batiuszka takich jak ona z całej wsi i zaczął przesłuchania. Tych co mieli dobre głosy ustawiał po prawej stronie. Wybrał sześć dziewcząt, wśród nich Wierę. Chodziła na chór z dziećmi. Teraz mieszka w Sobiatynie sama. Mąż zmarł, córka w Białymstoku, syn w Bielsku Podlaskim. Syn z synową często jednak tu przyjeżdżają, z Bielska blisko, pół godziny drogi. Nie tylko oni przyjeżdżają, bo to piękna wieś, w której akurat jest budowana droga o asfaltowej nawierzchni.

I miejscowi, i przyjezdni chcą, by ściany ich cerkwi przez kolejne stulecia słuchały modlitw.

Anna Radziukiewicz, fot. autorka

Tym, którzy zechcą wesprzeć remont jednej z najstarszej cerkwi w Polsce, podajemy numer konta: 96 8092 0001 0005 9226 2000 0010

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token