Numer 11(365)    Listopad 2015Numer 11(365)    Listopad 2015
fot.Michał Kość / Agencja Wschód
Jubileusz na Pokrowę
Natalia Klimuk
Jak co roku, 14 października, w cerkwi w Nowym Dworze zebrali się wierni, by pokłonić się Matce Bożej. Patronem obecnej nowodworskiej cerkwi, podobnie jak jej poprzedniczek, jest św. Mikołaj Cudotwórca, ale dużym świętem w parafii jest właśnie dzień Opieki Matki Bożej. Ta tradycja liczy dziesięciolecia, a początek wzięła od wyświęcenia przed sześćdziesięciu laty tutejszej świątyni.

Powrót do przeszłości nowodworskiej parafii jest teraz łatwiejszy. Zacierające się pomału lub odchodzące wraz z najstarszymi parafianami wspomnienia o budowie cerkwi spisał związany rodzinnie z parafią dziennikarz Radia Orthodoxia, aktywny bratczyk, a z wykształcenia historyk, Dariusz Sulima. Jego praca, choć ma postać niewielkiej książeczki, jest cenna, sięga początków parafii, a te datuje się na początek XVI wieku. Szacuje się, że cerkiew w Nowym Dworze powstała między 1520 a 1535 rokiem. Później parafia stała się unicka. Formalnie unici powrócili do prawosławia w 1839 roku. Wiadomo, że dawna cerkiew unicka św. Mikołaja w 1864 roku została rozebrana. Z materiałów z rozbiórki na cmentarzu zbudowano kaplicę św. Sergiusza z Radoneża (przetrwała do 1915 roku, kiedy spalili ją Niemcy). W 1870 roku nowodworscy parafianie cieszyli się już z nowej cerkwi. Władze carskie wybudowały ją na placu, naprzeciw którego stała poprzedniczka.

Na początku XX wieku pojawiła się idea budowy nowej świątyni, tym razem na miejscu tej z czasów unii. W 1904 roku zebrano pieniądze, ale do początków wojny cerkwi nie zbudowano. Nie zbudowano jej i później, bo nowodworscy parafianie udali się w bieżeństwo. Ci co powrócili, zastali cerkiew w bardzo złym stanie, bez wyposażenia, ze smrodem, który pozostał po starym zbożu, bo budynek Niemcy przekształcili na magazyn. Sama parafia też przestała istnieć, włączono ją do parafii Jaczno, a budynki parafialne, w tym cerkiew, przekazano zarządowi szkół.

Wierni jednak byli. Przed zamknięciem do parafii należało 16 wsi. Najwięcej prawosławnych, bo 437, żyło w Chilimonach. Ludzie walczyli. Wysyłali pisma do władz, by odzyskać cerkiew i budynki. Pomimo to w 1925 roku nowodworską cerkiew zaczęto burzyć. Sprowadzono więźniów, którzy mieli tego dokonać. Wierni czynnie się temu przeciwstawili, a pamięć o tej odważnej postawie wciąż przekazują potomnym. Władzom udało się tylko zdjąć kopuły. Dopiero w 1938 roku ostatecznie zburzono cerkiew.

W tym samym czasie zmieniała się też sytuacja w okolicznych parafiach prawosławnych. W 1920 roku zamknięto cerkiew w Siderce, potem przekształcono ją w kościół, a wiernych przyłączono do Jaczna. W tamtejszej cerkwi było już bardzo ciasno. Byli nowodworscy parafianie wciąż czuli, że są wspólnotą. Wystąpili do biskupa grodzieńskiego z prośbą o możliwość odprawiania nabożeństw w prywatnym mieszkaniu. I tak dom Eugeniusza Makarewicza przy ul. Grodzieńskiej stał się miejscem modlitwy. Wiernych przychodziło wielu.
W 1939 roku udało się im przenieść do starej plebanii, która do tej pory służyła jako szkoła. Tu modlono się do 1956 roku, a starania o cerkiew nadal trwały. 

W lipcu 1946 roku parafię nowodworską obejmuje o. Mikołaj Szczur. Z woli Bożej pamięć o tym, że w Nowym Dworze stała cerkiew, mogła się wreszcie przerodzić w świątynię, w której wierni mogliby się godnie modlić. Czasy na budowanie cerkwi były trudne. Ale siła ducha w proboszczu i parafianach była wielka na tyle, by trudności, których dziś chyba nie jesteśmy w stanie zrozumieć, pokonać i cerkiew postawić.

Budowę rozpoczęto w 1948 roku, wtedy poświęcono kamień węgielny. Parafianie zorganizowali się bardzo sprawnie. Choć nie było utwardzonej drogi między Nowym Dworem a stacją kolejową w Kuźnicy, a władze utrudniały dostęp do materiałów budowlanych, każda wieś miała wyznaczony dzień wożenia cegieł, za ich rozładunek odpowiadali mieszkańcy Biernik. Wreszcie, po trzydziestu latach, nad Nowym Dworem znów pojawiły się kopuły! Nową świątynię, właśnie na Pokrowę 1955 roku, wyświęcił arcybiskup Tymoteusz. Batiuszka Szczur umiera w 1970 roku (wcześniej przechodzi w stan spoczynku) i zostaje pochowany na cerkiewnym placu. Następne lata to trudy kolejnych proboszczów i wiernych, powstaje ogrodzenie cerkwi, plebania, budynki gospodarcze, remontowana jest cerkiew.

Od 1983 roku proboszczem jest o. Józef Sitkiewicz. Parafia przez te lata, podobnie jak sąsiednie, wyludniła się, ale to nie znaczy, że zbudowana z takim trudem cerkiew podupadła. Przeciwnie, jest remontowana, zadbana jak wszystkie budynki parafialne, wymienia się jej wyposażenie, żyje dzięki proboszczowi i parafianom.

– Parafia jest niewielka, ale o. Józef zawsze powtarza, że ludzie są tu wspaniali – mówił w dniu jubileuszu przybyły na uroczystości arcybiskup białostocki i gdański Jakub.

Tego dnia o. Józef Sitkiewicz za zasługi na rzecz diecezji białostocko-gdańskiej został nagrodzony orderem św.św. Cyryla i Metodego. Uhonorowano także inne osoby. Order św. Marii Magdaleny II stopnia otrzymał Anatol Borys, a III stopnia wójt nowodworski Andrzej Humienny i Piotr Kalenik. Listy pochwalne otrzymali Jerzy Sulima, Daniel Szczurko, Włodzimierz Halicki i Włodzimierz Białomyzy.

Dziękując władyce i wszystkim przybyłym, o. Józef Sitkiewicz mówił: – Prawdę mówiąc, odznaczeni dziś to kropla w morzu, gdyż nagrodzić należałoby całą parafię, bo wszyscy starają się i dbają o dobro cerkwi.

Zaglądając na karty historii czy odwiedzając nowodworską cerkiew, czuje się, że parafia to wspólnota.

Natalia Klimuk
fot. Adam Matyszczyk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token