Numer 12(366)    Grudzień 2015Numer 12(366)    Grudzień 2015
fot.Michał Bołtryk
Nasz Papa
Sławomir Makal
8 listopada nasz Papa o. Aleksander Makal skończył 88 lat, a 13 listopada minęło 60 lat jego służby w Cerkwi. Nie sposób krótko opisać historię osoby, która żyła w tak burzliwych i trudnych czasach. Postaram się jednak przedstawić najważniejsze fragmenty życiorysu naszego Ojca.

Aleksander Makal przyszedł na świat 8 listopada 1927 roku we wsi Łosośna Wielka, leżącej pomiędzy Sokółką a Kuźnicą Białostocką. Jego rodzice Włodzimierz i Anna (z domu Siergowicka) kilka lat wcześniej wrócili  ze swoimi rodzinami z bieżeństwa, a pobrali się w 1925 roku. Rok później przyszła na świat ich pierwsza córka Galina, a w kolejnych latach urodziły się jeszcze cztery jego siostry, tak więc pozostał jedynym synem Anny i Włodzimierza.

Rodzice chcieli dać mu imię Dymitr, gdyż urodził się w dniu św. Wielkiego męczennika Dymitra z Salonik, ale ojciec chrzestny, który powiózł go do chrztu w Kuźnicy, przekazał batiuszce, że ma nazywać się tak jak on – Aleksander.

Aleksander od najmłodszych lat ciężko pracował, pomagając rodzicom w utrzymaniu licznej rodziny.

Gdy miał 12 lat wybuchła II wojna światowa. Najpierw przyszli  ateistyczni sowieci, wprowadzając komunistyczne porządki, później nastąpiła okupacja niemiecka, po czym w 1944 roku ponownie przeszedł front i za nim wyzwolenie. Dom Makali był położony sto metrów od strategicznej drogi łączącej Białystok z Grodnem, więc żołnierze często do niego zachodzili, za każdym razem pozbawiając mieszkańców i tak skromnych zapasów żywności.
Najgorsze miało jednak nastąpić. Lata 1944-1947 Papa zapamiętał jako rajdy uzbrojonych band, określających się jako żołnierze polskiego podziemia, a tak naprawdę byli to zwyczajni rabusie i bandyci, dokonujący porachunków, szczególnie wobec swoich sąsiadów i niewinnych mieszkańców.  Koszmary tego okresu będą w snach prześladować Papę przez całe życie.

W roku 1949 Aleksander Makal zostaje powołany do służby wojskowej.  Służy w Nysie Łużyckiej w wojskach inżynieryjnych. Jako saper rozbraja miny na pozostałych z czasów wojny polach minowych. Okres dwuletniej obowiązkowej służby wojskowej z uwagi na „zimną wojnę” zostaje wydłużony do trzech lat. Papa jako zdolny żołnierz zostaje wysłany do szkoły podoficerskiej i kończy ją w 1952 roku w stopniu chorążego. 

Ludowe Wojsko Polskie proponowało mu karierę zawodową, a rodzice czekali z utęsknieniem na dziedzica gospodarstwa.

Kiedy jednak Papa prosi ich o błogosławieństwo na rozpoczęcie nauki w Prawosławnym Seminarium w Warszawie, nie wahają się ani chwili, gdyż wiedzą jak silne było przywiązanie ich syna do Cerkwi (od najmłodszych lat przysługiwał w kuźnickiej świątyni, czytał też Apostoła). Być siewcą Słowa Bożego to znacznie ważniejsze niż siew żyta czy pszenicy!

W swojej klasie seminarium jest najstarszym wiekiem uczniem, jego koledzy są od niego młodsi aż o dziesięć lat. W tej znakomitej klasie uczył się ś.p. arcybiskup wrocławski Aleksy oraz obecny metropolita Sawa, a także inni wybitni duchowni, z których żyją do tej pory – o.o. Anatol Szydłowski, Andrzej Bierezowiec, Bazyli Kalinowski i Anatol Ławreszuk.

Aleksander Makal, jeszcze ucząc się w seminarium, poznaje naszą Mamę – Irenę Lisowską. Pobierają się 25 września 1955 roku, a parę tygodni później – 13 listopada, w dniu św. Jana Złotoustego (wg nowego stylu) metropolita Makary wyświęca go na diakona.

Od tego dnia rozpoczyna się jego służba przy ołtarzu Bożym. Na wiosnę 1957 roku, tuż po święceniach kapłańskich, metropolita Makary deleguje młodego batiuszkę, aby odprawił służby Wielkiego Tygodnia i Paschy w parafii w Wojnowie, osieroconej po śmierci o. Aleksandra Awajewa w grudniu 1956 roku. Wojnowscy jednowiercy (staroobrzędowcy, którzy wrócili do prawosławia) bardzo polubili młodego batiuszkę i poprosili metropolitę, aby mógł on pozostać na stałe. 23 maja 1957 roku, w dniu moich urodzin o. Aleksander Makal zostaje proboszczem Parafii Zaśnięcia Bogarodzicy w Wojnowie. Ten teren dopiero od dwunastu lat należy do Polski. Starsi parafianie znają język rosyjski (stary dialekt z północnej Rosji), a młodsi porozumiewają się po niemiecku. Parafia liczy 102 osoby. Trzeba się utrzymać wyłącznie z pracy własnych rąk. Rodzice zakładają sad, uprawiają ogród, hodują zwierzęta na własne potrzeby, ale głównym źródłem utrzymania staje się pasieka (o. Awajew pozostawił pięć uli z pszczołami). To pasja Papy od młodości, gdy jeszcze pomagał swemu ojcu przy kilku ulach w Łosośnej.

W Wojnowie rozwija pasiekę do 50 pni, co pozwala utrzymać rodzinę.

Na terenie Prus Wschodnich zamieszkują prawosławni z Chełmszczyzny i Lubelszczyzny, przesiedleni w wyniku Akcji Wisła – dlatego powstaje m.in. parafia w Mrągowie, którą o. Aleksander również obsługuje (30 km dojeżdża na motocyklu).

Wspominam okres wojnowski jako najszczęśliwsze lata dzieciństwa – to tam wyrastaliśmy z bratem przy cerkwi, przysługując, czytając i śpiewając w czasie służb i korzystając obficie z bogactw natury Warmii i Mazur.

Na początku lat 70. parafia wojnowska wyludnia się, gdyż następuje masowa emigracja rdzennych mieszkańców tych terenów do Niemiec.

W roku 1971, po śmierci dotychczasowego zasłużonego proboszcza parafii w Supraślu o. Aleksego Mularczyka, władyka Nikanor deleguje na jego miejsce o. Aleksandra Makala.

To było zupełnie nowe doświadczenie dla całej naszej rodziny. Parafia wielokrotnie liczniejsza, zorganizowany chór parafialny, nauka religii dla licznej grupy dzieci i młodzieży, a także burzliwe dzieje walki poprzedniego proboszcza o ocalenie przed rozebraniem cerkwi św. Jana Teologa.

Jak się okazało o. Aleksander był ostatnim żonatym proboszczem parafii supraskiej. 3 czerwca 1984 roku składa jeszcze swój podpis na akcie erekcyjnym odbudowywanej zabytkowej cerkwi Zwiastowania Bogarodzicy i w tym samym roku jesienią, po ustanowieniu Domu Zakonnego w Supraślu  (funkcję proboszcza obejmuje wtedy o. archimandryta Miron), zostaje skierowany do pobliskiego Wasilkowa.

Parafię wasilkowską o. Aleksander obsługuje do 2006 roku, kiedy to przechodzi na emeryturę (na własną prośbę) i przenosi się do rodzinnego domu w Supraślu. Dzięki życzliwości namiestników i braci monasteru supraskiego, a w szczególności wielkiemu sercu biskupa Grzegorza, o. Aleksander Makal nadal służy przy ołtarzu jako rezydent parafii.

A pasja pszczelarska nadal go nie opuszcza i nie zważając na słabszą kondycję fizyczną, nadwątloną ubiegłorocznym udarem, najlepiej czuje się przy swoich latających podopiecznych.

W imieniu całej rodziny chciałbym podziękować Drogiemu Ojcu za dar wiary, który wspólnie ze ś.p. Mamą przekazali nam i naszym dzieciom, za wzór do naśladowania, pełen pokory i pracowitości, ale też optymizmu i uśmiechu na co dzień do każdego odwiedzającego nasz dom.

Życzymy Ci Drogi Papa mnogaja leta i nadal prosimy Cię o modlitwę.

Sławomir Makal
fot. autor

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token