Numer 12(366)    Grudzień 2015Numer 12(366)    Grudzień 2015
fot.Michał Bołtryk
Bieżeństwo w historii i tradycji Białorusinów Podlasia
Dorota Wysocka
Konferencję naukową pod takim tytułem zorganizowało 12 i 13 listopada Białoruskie Towarzystwo Historyczne wspólnie z Instytutem Historii i Nauk Politycznych Uniwersytetu w Białymstoku. Zaproszono na nie, oprócz miejscowych badaczy, historyków z kilku ośrodków naukowych na Białorusi, a że i wśród prelegentów z Polski przeważali Białorusini, w naturalny sposób to białoruski stał się dominującym językiem wykładów i dyskusji.

Prof. Wojciech Śleszyński, dziekan Wydziału Historyczno-Socjologicznego UwB, otwierając obrady,  z żalem zauważył, że bieżeństwo, choć miało ogromny wpływ na losy tutejszej społeczności, wciąż pozostaje tematem mało znanym i nieprzebadanym.  Nie interesowano się nim ani w II Rzeczypospolitej, ani w PRL, kiedy jeszcze żyli świadkowie wydarzeń. On sam, specjalizując się w historii okresu międzywojennego, zauważył, jak wyraziście doświadczenia  bieżeństwa odcisnęły się na stosunku ludności prawosławnej do polskiego państwa. Nie były to dobre relacje, z obu stron.

W bieżeństwo z Podlasia wyruszyła przede wszystkim ludność wiejska, profesor przypomniał jednak przy okazji, jak bardzo rok 1915 odmienił oblicze Białegostoku. Przed pierwszą wojną światową był to prężnie rozwijający się ośrodek przemysłowy z ponad stoma tysiącami mieszkańców. W roku 1916 było ich już tylko 55 tysięcy. Większość zakładów i ich pracowników wróciła, miasto jednak już nigdy, zachowując oczywiście proporcje, nie odzyskało dawnej siły gospodarczej.

Blisko dwadzieścia referatów, prezentacje, głosy w dyskusjach – plon konferencji był i obfity, i interesujący.

Na łamach PP od ponad roku systematycznie piszemy o bieżeństwie,  publikujemy opracowania i relacje bieżeńców, a właściwie oparte na nich opowieści dzieci i wnuków. Nie trzeba zatem naszym czytelnikom przypominać, czym był ten wielki eksodus, jak przebiegał i jak głębokie po sobie pozostawił ślady. Prelegenci także nie zajmowali się sprawami ogólnie znanymi, zwracając raczej uwagę na nowe źródła, nowe aspekty i interpretacje i nieznane szczegóły.

Ryhor Łaźko z Homla mówił zatem o wszechrosyjskim zjeździe bieżeńców Białorusinów, jaki odbył się w Moskwie latem 1918 roku,  Włodzimierz Lachowski z Mińska o nowych archiwalnych dokumentach z życiorysami pochodzących z Białostocczyzny uczestników białoruskiego ruchu narodowego w latach 1917-1920, Siarhiej Tokć z Grodna, na przykładach z powiatu skidelskiego, o mikrohistorycznym wymiarze bieżeństwa, Eriks Jekabsons z Rygi o polskich i litewskich uchodźcach, jadących w 1914-1915 roku przez Łotwę, Hieniadź Siemiańczuk z Przewałki o tym, czy wywożenie przez rosyjskie władze wartościowych przedmiotów i dokumentów było ich ewakuacją czy rabunkiem, Wital Karniluk z Grodna o grodzieńskiej twierdzy i o tym jak wpłynęła na losy mieszkańców powiatów grodzieńskiego i sokólskiego, a Stanisław Czerep z Białegostoku, na podstawie danych z 1916 roku, o bieżeńcach z Królestwa Polskiego i Białostocczyzny w Piotrogrodzie i okolicach.

W Królestwie Polskim – przypomniał ten ostatni, bieżeństwo zaczęło się już w 1914 roku planową wysyłką wyposażenia zakładów przemysłowych i ich pracowników wraz z rodzinami. W 1916 roku, według danych z 29 lutego / 12 marca, w Piotrogrodzie przebywało sto tysięcy bieżeńców, w tym 24 tysiące Polaków. 

Korzystali oni ze wsparcia komitetów pomocowych, z których najważniejszy był komitet wielkiej księżnej Tatiany, dysponujący naprawdę dużymi kwotami. Przeznaczał je nie tylko na bezpośrednie finansowe wspieranie uchodźców, budowę baraków, w których mogli się schronić, szpitali czy kuchni, ale i warsztatów pracy. „Chcesz żyć – zarób na siebie” – głosiło hasło komitetu. Organizowana przez niego praca czekała głównie na kobiety. Powstawały szwalnie, pralnie. System działał sprawnie.

Ilustrujące tekst zdjęcia przedstawiają właśnie „Tatianowskie” warsztaty i wzniesione lub zaadaptowane na potrzeby komitetu budynki. Prof. Czerep odnalazł je w moskiewskim archiwum. Z uzyskanych przez niego danych wynikało, że to właśnie mieszkańcy Królestwa Polskiego w największym stopniu korzystali z funduszu komitetu, także pośrednio, gdyż był on głównym źródłem dochodów polskich pomocowych komitetów obywatelskich.

Luba Kozik z Mińska i Marek Orciuch z Białegostoku skupili się na obrazie bieżeństwa – Luba Kozik w białoruskich podręcznikach historii, Marek Orciuch w lokalnej prasie i innych mediach w okresie międzywojennym i współcześnie. Oboje niewiele w nich znaleźli. O bieżeństwie, jak się okazało, wyczerpująco informował Białorusinów jedynie podręcznik autorów z Polski, profesorów Eugeniusza Mironowicza i Olega Łatyszonka. W podlaskich mediach obszerniejsze informacje pojawiły się dopiero niedawno, właśnie z okazji rocznicy. Niewiedza mieszkańców regionu, ale dotyczy to oczywiście całej Polski, jest wręcz porażająca, a szanse na zmianę tej sytuacji niewielkie. W tym kontekście Marek Orciuch wysoko ocenił przygotowaną przez Fundację Ostrogskiego wystawę „Bieżeństwo 1915. Wspólna historia” i fakt jej zaprezentowania w Sejmie, co pozwoliło bieżeństwu zaistnieć na łamach prasy centralnej.

Ślady bieżeństwa w aktach metrykalnych parafii prawosławnych na Białostocczyźnie w latach 1914-1923 tropił białostocki archiwista Sławomir Iwaniuk, wskazując przy tym jak niekompletne, wyrywkowe są to źródła. Przejmujący był zamykający spotkanie referat Haliny Surynowicz z Choroszczy – „Organizacja sieci parafii prawosławnych na Białostocczyźnie w latach 1918-1924”. Pod tym obojętnym emocjonalnie tytułem kryje się opowieść o realizacji przez władze państwowe nowej polityki wobec ludności prawosławnej, polityki ograniczania jej prawa do swobody wyznaniowej. Władze, jako pretekst wykorzystując wywołaną bieżeństwem nieobecność części wiernych, zamykały parafie, kurcząc ich sieć o połowę. Na łamach PP wrócimy jeszcze do tego tematu.

Częścią konferencji były też prezentacje podjętych w związku z setną rocznicą bieżeństwa działań, służących jego upamiętnieniu i włączeniu w szeroki obieg informacji o nim.

Doroteusz Fionik z Muzeum Małej Ojczyzny w Studziwodach przypomniał wszystko, co w związku z tym zrobiło jego stowarzyszenie, w tym wojewódzkie obchody rocznicy połączone z wielką inscenizacją wyjazdu w bieżeństwo i  bitwy, jaka wkrótce potem rozegrała się pod Bielskiem Podlaskim. O wszystkim tym pisaliśmy już na łamach PP.

Dziennikarka Aneta Prymaka-Oniszk zaprezentowała założoną przez siebie  stronę internetową www.biezenstwo.pl, gdzie stara się gromadzić relacje, dokumenty, fotografie, wszystko co tylko może kojarzyć się z bieżeństwem. Strona budzi zainteresowanie, ma wiele wejść i na pewno nie zostanie zamknięta, kiedy minie rocznica. Bieżeństwo zresztą to nie tylko rok 1915. Trwało do roku  1922, a i do 1924, kiedy ostatecznie zamknięto polsko-radziecką granicę.

O poświęconej bieżeństwu stronie internetowej www.bezhentsy-pmv.com. mówiła także Ałła Tichonowa z Nowogrodu Niżniego w Rosji. Temat ją wciągnął, bo jest potomkiem bieżenki. Jej babcia Litwinka już w swoje strony nie wróciła. Rozmowę Anny Radziukiewicz z Ałłą Tichonową zamieszczamy na str. 15.

Prof. Eugeniusz Mironowicz przedstawił uczestnikom konferencji nowe, poszerzone wydanie książki „Bieżeństwo”. Pierwszy raz zbiór relacji uchodźców, po białorusku, ukazał się, nakładem tygodnika „Niwa”, w 2000 roku i od razu zrobił ogromne wrażenie. Teraz, oprócz nowych wspomnień,  plonu pracy zespołu dziennikarzy – prelegent szczególne podziękowania złożył Aleksandrowi Wierzbickiemu – pojawiła się twarda oprawa i wyraźniejszy druk. Ta książka jest bezcennym wręcz dokumentem.

Konferencję historyków uznać trzeba za ważną i potrzebną. Z natury rzeczy zajmują się oni przeszłością, ale o bieżeństwie warto też mówić w kontekście przyszłości – trwałej obecności białoruskiego wątku w historii Polski i przełamania ugruntowanych już stereotypów.
Wygłoszone na konferencji referaty zamieszczane będą w kolejnych numerach Białoruskich Zeszytów Historycznych.

Dorota Wysocka
fot. archiwum
prof. Stanislawa Czerepa


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token