Numer 12(366)    Grudzień 2015Numer 12(366)    Grudzień 2015
fot.Michał Bołtryk
Prawosławna mniejszość
Anna Radziukiewicz
Lida leży w zachodniej Białorusi w grodzieńskiej obłasti. W Lidzie prawosławni stanowią tylko około dwudziestu procent mieszkańców. Większość to katolicy. We wsiach wokół Lidy są silne parafie katolickie, prawosławnych prawie nie ma.

- Katolickie parafie są bogate, dobrze zorganizowane i zdyscyplinowane – mówi o. Rościsław Łemaczko, proboszcz prawosławnej parafii św. Aleksandra Newskiego w Lidzie. – Księdzu pomagają etatowi współpracownicy, którzy zajmują się katechezą, pracą socjalną, kulturalną, prowadzą zajęcia z młodzieżą. Zadaniem księdza jest sprawowanie nabożeństw. Prawosławni duchowni nie mają nikogo do pomocy ani pieniędzy, by zatrudnić fachowca do prowadzenia różnych zajęć. Księża katoliccy posiadają spis swoich wszystkich parafian, również tych pozostających w rodzinach mieszanych. Starają się ich dyscyplinować. Jeśli ktoś choć raz w roku nie podejdzie do spowiedzi i komunii, nie może liczyć na chrześcijański pochówek. Prawosławni duchowni są dalecy od ustanowienia takiej dyscypliny.

– Mamy problemy z małżeństwami mieszanymi – mówi o. Rościsław. – Nawet jeśli w takim małżeństwie ktoś chce pozostać prawosławnym i informuje księdza, że nie ma między małżonkami eucharystycznej jedności, ksiądz odpowiada: „Jest, przecież podczas ślubu oboje przyjęliście Świętą Komunię”. Ślub staje się dobrym momentem dla swego rodzaju prozelityzmu. Regularnie, praktycznie co tydzień, przychodzą do nas ludzie i mówią: „Spowiadam się w kościele i w cerkwi”. W katolickim środowisku dba się o to, by rodzina była jednej wiary. Jeśli jest to małżeństwo mieszane, wiara ma być katolicka. Ciągle spotykam się z tym problemem. Przychodzi syn do rodziców i mówi: „Zrywam z wami wszelkie kontakty, bo moja dziewczyna jest katoliczką i powiedziała, że wyjdzie za mąż jedynie za katolika”.

Gdzie chrzcić dzieci w rodzinach mieszanych? W jakiej wierze je wychowywać? Od dawna w Kościele podpisywało się zobowiązanie, że dzieci będą wychowywane w rzymskokatolickiej tradycji. Niedawno wprowadziliśmy zwyczaj, że i u nas małżonkowie podpisują deklarację, że dzieci będą wychowane w prawosławiu. Ale mało kto do tego zapisu przywiązuje wagę. Jak chce, tak wychowuje. Najsmutniejsze jest to, że w takich rodzinach bardzo często dzieci są w ogóle bez wiary wychowywane.

U nas w kościołach często można usłyszeć:  „Taka narodowość jak Białorusin nie istnieje. Możemy mówić o katoliku, ale nie o Białorusinie. Jeśli ktoś chce siebie nazywać Białorusinem, to musi pamiętać, że Białorusini zrodzili się z polskiego narodu. A wiarą polskiego narodu jest katolicyzm. Prawosławie to wiara ruska”.

Między duchownymi katolickimi są różnice. Wychowani w dosoborowej tradycji (sobór watykański II, 1962-1965), czyli starsi, starannie unikają, by nawet nie stanąć w pobliżu duchownego prawosławnego, a najlepiej nie przyjść na spotkanie, na którym batiuszka ma się pojawić. To taktyka otwartej wrogości. Z młodymi księżmi katolickimi można rozmawiać. Oni jednak posiedli własną taktykę – z każdej sytuacji wyciągnąć dla siebie jak największe korzyści. Kościół chętniej widzi jako księży Polaków niż Białorusinów, jakby miejscowym nie dowierzał.

Jeśli ktoś przyjedzie do Lidy, zobaczy w niedzielę tłumy ludzi, zmierzających do kościoła i nielicznych, idących do cerkwi.

W naszej eparchii mamy też jedną wspólnotę unicką. Jej patronem jest Jozafat Kuncewicz, święty Kościoła katolickiego. Pamiętamy, kim był Kuncewicz. Obieranie takiego patrona, delikatnie rzecz ujmując, nie jest życzliwym gestem wobec prawosławnych.
  
Wysłuchała i sfotografowała
Anna Radziukiewicz


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token