Numer 12(366)    Grudzień 2015Numer 12(366)    Grudzień 2015
fot.Michał Bołtryk
O świętych
Anna Radziukiewicz
Chylę czoła przed takimi pracami i ich autorami. To książka Jarosława Charkiewicza „Kult świętych w Kościele prawosławnym”, która ukazała się w tym roku. Jest przepracowaną wersją pracy doktorskiej autora, powstałej pod kierunkiem metropolity Cerkwi w Polsce Sawy. Nie miałaby ona szans na powstanie w ciągu czterech-pięciu lat, czyli okresie studiów doktoranckich, gdyby nie wcześniejsze, długoletnie zgłębianie tego tematu przez autora, owocujące mniejszymi pozycjami na temat świętych i ich kultu.

Praca ta jest darem Bożym. Darem jest zdrowie, cierpliwość i czas potrzebny do napisania takiej książki – syntezy, liczącej 448 stron. Darem jest odwaga, by podjąć takie zagadnienie. Święte. Darem jest zdolność dokonania syntezy. Sam autor we wstępie pisze, że odczuwane przez niego modlitewne wsparcie świętych przed tronem Najwyższego sprawiły, że podjął się trudu przedstawienia tego, co jest nieprzedstawialne. Że pokładał nadzieję w pomocy Bożej, wstawiennictwie Bogarodzicy i świętych. Jarek Charkiewicz stał się przyjacielem świętych. Piszę to bez przenośni. A przyjaciele wzajemnie sobie pomagają. Inaczej powstanie pracy, mimo ludzkiego wysiłku, która może pretendować do wprowadzenia odrębnej dyscypliny naukowej do naszych teologicznych uczelni – hagiologii, nie wiem, czy byłoby możliwe. Dziś hagiologia jest wykładana jedynie na Uniwersytecie w Belgradzie i Prawosławnym Uniwersytecie św. Tichona w Moskwie.

Charkiewicz wyszedł na morze zagadnienia, traktowanego dotychczas w prawosławnej Cerkwi w Polsce marginalnie i przyczynkowo. O kulcie świętych nie powstała żadna poważna praca. Nasi badacze zajmowali się biblistyką, dogmatyką, eklezjologią, ale nie hagiologią, czyli nauką o świętych. Charkiewicz analizował Pismo Święte, pisma apostołów, Ojców Kościoła, zapisany dorobek świętych i przekaz mnóstwa badaczy współczesnych i żyjących w wiekach poprzednich na wschodzie i zachodzie naszego kontynentu, w Azji Mniejszej, Afryce. Prof. zwyczajny ks. Józef Zabielski w swej recenzji zauważył, że autor w sposób nowatorski korzysta z literatury, a jego interpretacja tej bazy źródłowej jest bardzo znacząca w każdym wymiarze – teologiczno-historycznym i religijno-kulturowym. Recenzent podkreśla badawczą dojrzałość autora, co uwiarygodnia zasadność jego wniosków. 

Autor wykazał około 700 pozycji bibliograficznych, co tylko wskazuje, na jak szerokie wkroczył pole badawcze, jak gruntownie zgłębił temat. Korzystał z osiągnięć nauki polskiej, rosyjskiej, serbskiej, greckiej, zachodnioeuropejskiej. Pojawia się mnóstwo nazwisk współczesnych autorów, których badania i wnioski także budują tę książkę – Bułhakow, Fiedotow, Kern, Uspienski, Evdokinov, Łosski, Krug, Schmemann, Meyendorff, Popović, Bloom, Mień, Ware, Clement, Velimirović, z polskich badaczy metropolita Sawa, władyka Jerzy Pańkowski, Krzysztof Leśniewski.

Ks. Józefowi Zabielskiemu wtóruje inny recenzent, dr hab. Krzysztof Leśniewski, profesor KUL-u. Dzieło nazywa pionierskim. Według recenzenta wyjaśnia ono dzieje i podstawy kultu świętych w chrześcijaństwie wschodnim, ale również omawia szereg istotnych zagadnień, bez których trudno sobie wyobrazić wiarę prawosławnych chrześcijan. Zostało ono utkane z klejnotów Świętej Tradycji.

O świętości Boga, Kościoła i człowieka pisze w słowie wstępnym metropolita Sawa. Stwierdza, że ta kwestia bywa niewłaściwie pojmowana, a nawet zniekształcana. Wpływa na to obecny kryzys antropologiczny, laicyzacja, dominacja sfery materialnej nad duchową, dystans wobec świętości, nawet jej odrzucenie jako wzoru. Proces dotyczy głównie Zachodu. Ale ten ma wpływ na kraje tradycyjnie prawosławne.

Dlatego w tym kontekście jest tak ważne pojawienie się pracy, jaką zaproponował Jarosław Charkiewicz, która – przywołuję słowa władyki Sawy jest „rodzajem hymnu na cześć Boga”, zapraszającego nas do wstępowania na drogę świętości. Pracę hierarcha określił jako nowatorską w wymiarze krajowym i w odniesieniu do prawosławia w ogóle.

W książce autor chciał zasadniczo wyjaśnić, czym jest świętość w chrześcijaństwie i jak w historii kształtowało się podejście do świętości. Ale jest i równoległy nurt książki, adresowany do popularnego czytelnika. On zachęca do pójścia drogą świętości, wskazuje ją. Ośmiela.  

Norma życia
Świętość zwykliśmy traktować jako coś wyjątkowego, dostępnego niezwykle wąskiej grupie wybranych. Charkiewicz stawia śmiałą tezę, że to świętość powinna być traktowana jako norma życia, grzech zaś jako odchylenie od normy. Św. Justyn Popović (zm. w 1979) pisze, że bycie świętym to bycie normalnym, bo dla chrześcijanina świętość powinna być zjawiskiem normalnym. Wszak żyjemy w błogosławionych czasach, czyli po wcieleniu Boga. Przed narodzeniem Chrystusa, pisze autor, przepaść dzieliła człowieka od Boga. W Starym Testamencie Bóg objawił siebie człowiekowi tylko częściowo. Chociaż Stary Testament też wypracował pojęcie świętości. Świętość miała jednak charakter zewnętrzny, formalny, związana była z przestrzeganiem Prawa, składaniem ofiar. Oznaczała bardziej oddzielenie, wydzielenie, co po hebrajsku znaczy gadoš. Naród był wydzielony, wybrany. Najświętsza część świątyni była wydzielona i do niej mógł wchodzić arcykapłan tylko raz w roku przy specjalnych modlitwach. Tak samo ślub po hebrajsku oznacza „uświęcenie” czyli wydzielenie dla męża kobiety, zakazanej po ślubie wszystkim pozostałym mężczyznom. Wtedy świętość była ograniczona do narodu wybranego.

Świętość
Pojęcie świętości nie istniało w innych religiach. U Izraelitów natomiast było w jakiś sposób ograniczone. Nie znali oni bowiem pojęcia współcierpienia i miłosierdzia. Oni tak samo nienawidzili grzech jak i grzesznika. To dopiero Nowy Testament uczy współczucia dla grzesznika i miłosierdzia. Ideałem starotestamentowej świętości jest Jan Chrzciciel, łączący obie części Pisma Świętego.

Maksymalne zbliżenie Boga do człowieka nastąpiło dopiero w Nowym Testamencie w osobie Jezusa Chrystusa, który ukazał człowiekowi żywy wzór świętości. To wtedy została zlikwidowana bariera. Świętość stała się dostępna wszystkim, nie tylko narodowi wybranemu. W Królestwie Ewangelii „nie istnieje odtąd Żyd ani Grek, nie istnieje niewolnik ani wolny, nie istnieje mężczyzna ani kobieta” (Ga 3,28; por. Kol 3,11).

Charkiewicz odróżnia świętość Boga – jedynego absolutnie świętego – od świętości człowieka. Tym co uświęca człowieka jest kontakt z Bogiem. Świętość człowieka  stanowi jedynie odbicie świętości Bożej. Bo to jedynie Bóg jest źródłem świętości i uświęcenia, jest pierwotną przyczyną.

Wiele razy autor podkreśla i przywołuje przy tym słowa świętych, że żaden człowiek sam z siebie poza Kościołem nie jest w stanie osiągnąć świętości. Niezbędna jest tu bowiem pomoc Jezusa Chrystusa, uświęcająca łaska Świętego Ducha a drugi komponent, to wiara i osobisty wysiłek człowieka. Święty walczy i zwyciężą z pomocą Bożą. Walczy z pokusami świata i pożądliwością ciała. Być świętym, to być królem i panem swoich namiętności – przypomina słowa św. Jana Damasceńskiego.

W ramach Kościoła uświęcanie człowieka następuje poprzez uczestnictwo w sakramentach i życiu liturgicznym, obcowanie ze świętymi, nie zawsze bezpośrednie, ale na przykład przy poznawaniu żywotów świętych. Święty jest w stanie przekazać łaskę Bożą dalej, tym samym uświęcać innych, być narzędziem w rękach Boga. Święci mogą rozlewać otrzymaną od Boga łaskę na wszystko, co ich otacza, na cały świat.

Autor wskazuje na różnice w pojmowaniu świętości przez Wschód i Zachód. Zachód akcentuje równoznaczność świętości z doskonałością moralną. Prawosławie natomiast rozumie ją jako wewnętrzną przemianę, odnowę natury ludzkiej, Obrazu Bożego w człowieku. Prawdziwe nawrócenie chce przeciwstawić świętości na pokaz.

Przemiana, jaka dokonuje się mocą Bożą w świętym, dokonuje się nie tylko w nim  samym. Następuje również uświęcenie obcujących ze świętym, jego otoczenia i całego świata.

Święty Kościół i grzeszni ludzie
Wiele umysłów chrześcijańskich pisarzy na Wschodzie i Zachodzie zaprzątała sprzeczność między świętością Kościoła a grzesznością jego członków. Charkiewicz, przywołując myśli tych pisarzy, wskazuje, że Kościół jest święty ze względu na cel, do którego został  powołany do życia – zbliżenie człowieka do Boga, uświęcanie go i prowadzenie do zbawienia, uwolnienia od niewoli grzechu. Św. Efrem Syryjczyk przypomina, że Kościół nie jest zbiorowiskiem świętych, lecz tłumem grzeszników, żałujących za swe grzechy, którzy mimo swej grzeszności zwrócili się do Boga.

Autor poruszył bardzo ważny aspekt. Wielu bowiem ludzi traci wiarę, albo usprawiedliwia swoje odejście od Kościoła, obserwując ów „tłum grzeszników” w nim skupionych.

Pokora
Wiele miejsca poświęcono w książce cechom świętych. Podstawowa to pokora, połączona z żalem za grzechy oraz miłość. Pokora rodzi się z widzenia swej grzeszności. Jest świadomością własnej niemocy. Jest matką wszelkich cnót. Tu autor przytacza mnóstwo cytatów świętych i Ojców Kościoła.

Bóg nieustannie wzywa człowieka do świętości. Chrystus Mówi po prostu „bądźcie święci”. Oznacza to codzienną pracę, codzienny podwig, stałe podnoszenie się i niesienie krzyża, nieustanne zwyciężanie samego siebie, stan pełnego poświęcenie się Bogu. Człowiek im bardziej wyrzeka się siebie, tym bliżej jest Chrystusa.

Święci i herosi
W pierwszych wiekach chrześcijańskich blisko było do pogańskich herosów, półbogów. Ich też czczono. Czym różnił się kult świętych chrześcijańskich od kultu herosów – ten ciekawy problem stawia Jarosław Charkiewicz. Herosów traktowano jak półbogów. Byli przede wszystkim patronami państw, miast, stanów, grup zawodowych, nawet zwierząt. Mieli jakby swój obszar działania, specjalizację. Upodabniali się do ludzi. Święci są traktowani jak ludzie, którzy osiągnęli wyżyny duchowe dzięki łasce Bożej i zjednoczyli się z Chrystusem, upodobnili się do Boga.

Są uniwersalni. Prawosławie nie oczekuje od nich „specjalizacji”. Choć ich uniwersalność bywa przez ludzi zawężana. Tak się działo zwłaszcza pod koniec XX wieku w Rosji, kiedy obserwowano nie tylko zwrot ku chrześcijaństwu, ale także do pogaństwa i zabobonów, czy raczej wymieszania jednego z drugim. Okres rodził publikacje ze wskazówkami, do których świętych i przed jakimi ikonami modlić i ile razy odmawiać daną modlitwę, by pomóc sobie przy tej lub innej chorobie albo w kłopocie. Takie „recepty” przywozili i nasi pielgrzymi z Rosji, czy Ukrainy. Tamę takim zabobonom, skrywającym się pod płaszczem prawosławia, stawiał prof. Aleksy Osipow. Każdy święty jest naszym orędownikiem przed Bogiem i pomocnikiem w każdego rodzaju problemach – przekonywał. Co czyni autor omawianej książki.

Kult świętych
To zasadniczy temat książki. Od kiedy towarzyszy Kościołowi? Od zarania jego dziejów. Najpierw był to kult męczenników. Ich męczeństwo w największym stopniu sprzyjało rozwojowi Kościoła i było swego rodzaju kontynuacją służby apostolskiej. Odbywały się spotkania przy grobach męczenników. Jeśli ich groby znajdowały się w katakumbach a nie pod gołym niebem, ściany pokrywano wizerunkami męczenników, dając początek sakralnej sztuce. Pisano hymny na cześć męczenników.

Za graniczne wydarzenie w rozwoju kultu świętych autor uznaje rok 313 i wydanie edyktu mediolańskiego, czyli tolerancyjnego wobec chrześcijan, wtedy stanowiących około dziesięciu procent mieszkańców Rzymskiego Imperium.

Nowe czasy zrodziły nowe kryteria świętości. Nie tylko męczeństwo czyniło ludzi świętymi. Życie według Ewangelii stało się głównym kryterium – miłość do Boga i ludzi, asceza. Od czwartego wieku świętych rodzi głównie pustynia, na której powstaje nowa forma chrześcijańskiego życia – monastycyzm. Rozwija się kult świętych mnichów, pustelników i ascetów, jak eremity Pawła z Teb (†341), anachorety Antoniego Wielkiego (†356) czy Pachomiusza Wielkiego († około 348).

Od czwartego wieku powszechnie rozwija się kult apostołów, szczególnie założycieli danego Kościoła, jak Piotra i Pawła w Rzymie, Jakuba brata Pańskiego w Jerozolimie, Marka w Aleksandrii.

Kult wyznawców (cs. spowiedników), czyli tych, którzy z powodu otwartego wyznawania wiary w Chrystusa byli więzieni, torturowani, zsyłani, ale nie zmarli męczeńską śmiercią, jest obecny co najmniej od trzeciego wieku. Wyznawcy pojawili się wraz z męczennikami.

Nieco później pojawili się święci hierarchowie (cs. swiatitieli), co wynika z rozwoju teologii posługi biskupiej, która ostatecznie sformułowała się w drugim i trzecim wieku. Biskupi byli kontynuatorami dzieła apostołów. 

Świątobliwi (cs. prepodobnyje) to święci wychwaleni przez Boga jako mnisi, którzy wyrzekli się siebie i poszli za Chrystusem.

W czwartym wieku pojawia się nowa kategoria – świętych władców, prawowierni (cs. błagowiernyje). Są to kanonizowani władcy – cesarze, królowie, książęta, np. święci Konstantyn i Helena.

Święci darmo leczący (cs. bessrebreniki) znani są od trzeciego wieku. Zasłynęli z wyjątkowej bezinteresowności w służbie bliźnim. Leczyli choroby ducha i ciała, nie pobierając za to jakiegokolwiek wynagrodzenia. 

Saloici (cs. jurodiwyje), inaczej szaleńcy w Chrystusie, święci idioci, ludzie Boży, którzy na rzecz miłości do Chrystusa odrzucają ludzki rozum ciało poddając ascezie. Ten typ świętości kształtował się dość późno, bo dopiero w Bizancjum w szóstym - siódmym wieku.
Sprawiedliwi (cs. prawiednyje), można rzec to ci święci, którzy nie mieszczą się w innych typach świętości – osoby świeckie, żonaci duchowni, zmarli naturalną śmiercią, żyjący bogobojnie, zgodnie z Ewangelią.

Tylko sygnalnie wspomniałam o typach świętości. W książce każda z nich znalazła gruntowne i ciekawe omówienie.

Autor wielostronnie spojrzał na kult świętych. Ujrzał go nie tylko w historycznie kształtowanych typach świętości, także w architekturze sakralnej (relikwie świętych zakładane w ołtarzu, są podwalinami cerkwi), w rozwoju kultu relikwii świętych, leczących duszę i ciało, w modlitewnym obcowaniu ze świętymi, w rozwoju kalendarzy kościelnych i hymnografii.

Wiele miejsca poświęcił żywotom świętych, tak bardzo budujących ów kult, będących – co autor dowodzi za św. Justynem Popovićiem – kontynuacją Dziejów Apostolskich. To nie jest biografia. To opisy dróg osiągania świętości. To duchowy elementarz, przykład do naśladowania. To główna skarbnica dwóch tysięcy lat doświadczeń duchowych, duchowej kultury prawosławia. Popović nazywa żywoty „jedyną prawosławną pedagogiką”. Pokazuje ona liczne, ale zawsze prawidłowe drogi, prowadzące do zbawienia, uświęcenia, przebóstwienia. Opisuje wszelkie metody, którymi ludzka natura jest zdolna przezwyciężyć grzech, żądze, śmierć i szatana. To prawosławna encyklopedia. Żywoty – dowodzi autor – uczą wszystkiego np. jak korzystać z technologii na chwałę Bożą a nie na sławę szatana. Żywoty dają nam niebiańskich przyjaciół.

Nie mniej szeroko spojrzał na kult świętych poprzez kult ikony, bowiem łaska Ducha Świętego trwa w relikwiach świętych ale także w ich wizerunkach. Omówił kanon ikonograficzny i język ikony (mniszka Julianna Sokołowa: „im bardziej czyste  i wysokie jest życie chrześcijanina, tym bardziej dostępny dla jego duszy jest język ikony”) zawarty w obliczach świętych, architekturze, przestrzeni, kolorze, napisach.

Książkę Jarosława Charkiewicza „Kult świętych…” trzeba czytać, bo ona nie tylko dostarcza niezwykle szerokiej i ugruntowanej wiedzy z dziedziny hagiologii. Ona także uświęca, czyli prowadzi do Boga. Przypomina, że świętość to norma. Grzech to odchylenie od normy. I przestrzega, że wchodzenie w ów „stan normalności”, chociaż jest wysiłkiem indywidualnym, nigdy nie odbywa się poza Kościołem i ludem Bożym.

Anna Radziukiewicz

Jarosław Charkiewicz, Kult świętych w Kościele prawosławnym. Teologia, historia, formy, typologia, Warszawa 2015, ss. 448.


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token