Numer 12(366)    Grudzień 2015Numer 12(366)    Grudzień 2015
fot.Michał Bołtryk
Koncertowały dzieci z Moskwy
Anna Radziukiewicz
Cztery koncerty w Polsce w pierwszych dniach listopada dały dzieci tworzące chór Wiktoria, funkcjonujący przy parafii św. Jerzego w Moskwie. Koncerty cieszyły się dużym zainteresowaniem. Młodzi moskwianie śpiewali pieśni cerkiewne i świeckie, ostatnie po rosyjsku, polsku, włosku, angielsku. Wiktoria – dwadzieścia siedem osób wraz z opiekunami –  przyjechała na zaproszenie proboszcza parafia św. Jana Teologa w Białymstoku o. Marka Wawreniuka, jednocześnie duszpasterza prawosławnej młodzieży.

- To wielka radość móc współpracować z o.  Siergiejem Dikim, proboszczem parafii św. Jerzego w Moskwie i chórem Wiktoria –  mówi o. Marek Wawreniuk. –  Dla nas to inspirujące doświadczenie. Zależy nam na tym, by przy parafiach funkcjonowały dziecięce i młodzieżowe chóry. Jednocześnie mamy świadomość, że nie stać nas na to, by osiągnęły poziom, jaki prezentuje Wiktoria.

O. Siergiej jest z wykształcenia teologiem i muzykiem –  chórmistrzem. Od razu po objęciu parafii założył chór Wiktoria. Jego matuszka ukończyła szkołę dyrygentury w Troice-Siergijewskiej Ławrze. Też jest chórmistrzem. Dyryguje w cerkwi głównym chórem, nazywanym prazdnicznym. W święta ten chór śpiewa wraz z dziecięcym. 

Chór dziecięcy prowadzą profesjonaliści, absolwenci słynnej moskiewskiej Chóralnej Szkoły im. Swiesznikowa – Jurij Nazarenko, kierownik artystyczny, chórmistrzowie Filipp Misiejukow i matuszka Dika. Uczą utworów liturgicznych oraz świeckich – klasyki rosyjskiej i zagranicznej. Uczą między innymi solfeżu, wokalu i prawidłowego oddechu, też cerkiewnosłowiańskiego, troparionów, stichirów. Praca w takim chórze jest niczym uczęszczanie do szkoły muzycznej. Tyle że parafia nie może wystawiać świadectwa ukończenia takiej szkoły. Do czasu. Przeszkoda jest dziwna. W Moskwie obowiązuje prawo, że szkoła muzyczna może być prowadzona jedynie w murowanym budynku, tu zaś zajęcia odbywają się w drewnianym, bo drewniany jest cały kompleks – piękna cerkiew „wyrąbana” toporami przez archangielskich mistrzów i budynki obok. Parafia więc wznosi teraz obiekt murowany. Przeprowadzi się do niego z muzycznymi klasami. I będzie mogła wydawać świadectwa ukończenia muzycznej szkoły.

– Gry na dowolnym instrumencie jest o wiele łatwiej nauczyć się niż śpiewu. Głos jest najbardziej złożonym i delikatnym instrumentem, danym człowiekowi przez Boga – zauważa o. Siergiej.

Chór w ubiegłym roku został laureatem trzeciego miejsca na międzynarodowym konkursie chóralistyki „Brzmi Moskwa”, do którego po selekcji dopuszczono 60 chórów. Chór został także cztery lata temu laureatem międzynarodowego festiwalu w Bułgarii. Jego młodzi członkowie nie próżnowali także w czasie festiwalu. Z rana kąpali się w Morzu Czarnym, po południu ćwiczyli  w nadmorskich parkach, dostarczając swymi świeżymi, dobrze kształconymi głosami wiele radości przechodniom.

W chórze śpiewa dużo dzieci z rodzin wielodzietnych, tymi bowiem parafia opiekuje się szczególnie. Takich jest we wspólnocie około stu. O. Siergiej ma pięcioro dzieci, ale inny batiuszka z parafii sześcioro, a jeszcze inny ośmioro.

Parafia  stworzyła socjalne centrum, które pomaga ubogim i wielodzietnym rodzinom. Zaopatruje je w żywność i ubrania, zwłaszcza przed świętami Bożego Narodzenia i Paschy. Każdego roku dla około ośmiuset swoich najmłodszych parafian, nie tylko z rodzin wielodzietnych, organizuje letni wypoczynek.

Obaj duchowni – o. Marek z Białegostoku i o. Siergiej z Moskwy – poznali się w lipcu tego roku za pośrednictwem innego duchownego z Moskwy, o. Włodzimierza Nowińskiego, którego dziadek pochodził z Polski.

I już w listopadzie doszło do koncertów. Odbywały się one w Białymstoku w Spodkach, obiekcie należącym do Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury, w Warszawie w Rosyjskim Ośrodku Nauki i Kultury oraz w domach kultury w Gródku i Siemiatyczach. Dzieci śpiewały podczas Liturgii w cerkwi św. Jana Teologa, na Świętej Górze Grabarce w święto Ikony Matki Bożej Wszystkich Strapionych Radość, gdzie spotkały się z metropolitą Cerkwi w Polsce Sawą, pozdrowiły swoim śpiewem arcybiskupa białostockiego i gdańskiego Jakuba w dniu jego imienin.

Dzieci zwiedziły Warszawę, między innymi Stare Miasto i siedzibę rosyjskiej ambasady, Białystok, monastery w Supraślu i Zwierkach.

– Polskę odebrałem jak bliski kraj z dobrymi ludźmi – mówi o. Siergiej. – Nasz chór był wspaniale przyjmowany przez prawosławnych i katolików. Gdy zwiedzaliśmy katedrę w Warszawie na Starym Mieście, spytaliśmy: „Można zaśpiewać”? „Proszę śpiewajcie” – usłyszeliśmy. „Można fotografować?” – pytamy. – „Tak” i katolicki duchowny zapala w katedrze wszystkie światła. Odnosiliśmy wrażenie, że łączy nas Chrystus.

Największe wrażenie na o. Siergieju sprawił... cmentarz. Zaprowadził go tam o. Marek 1 listopada. O. Siergiej ujrzał komunalny cmentarz w Białymstoku, tonący w kwiatach i płomieniach zniczy. – To był szok – mówi gość z Moskwy. – Po raz pierwszy spotkałem się taką tradycją. Gdy patrzyłem na cmentarz z górki, miałem wrażenie że widzę miasto przez okno samolotu, zniżającego się do lądowania. Ale to było miasto umarłych, piękne tej nocy.
Obaj duchowni odsłużyli litije na grobach radzieckich żołnierzy.

O. Siergiej Diki urodził się w rodzinie duchownego, o. Wiktora, w Twerze, mieście starszym od Moskwy – jak podkreśla. Ma dwóch braci. Jeden służy jako protoijerej w Twerze, drugi jako protodiakon w Troice-Siergijewskiej Ławrze, a siostra jest matuszką. Ojciec przyjął w ostatnich latach stan mniszy z imieniem Piotr.

– Dzięki Bogu – dodaje o. Siergiej – mama żyje i zajmuje się wnukami. Ojciec osiadł w Optinej Pustyni, do której z Moskwy 250 kilometrów. W Opcie miał przyjaciela, z którym w szkole siedział w jednej ławce, dziś namiestnika monasteru, archimandrytę Benedykta. Archimandryta zaprosił go do monasteru. Ojciec przebywał w nim kilka lat. Patriarcha błogosławił potem postrzyżyny ojca. Odbyły się one w Troice-Siergijewskiej Ławrze.

– U nas mnich powinien znać na pamięć trzysta-czterysta Bożych przykazań. Co to znaczy przykazanie? Otóż otwierasz Pismo Święte, czytasz je i znajdujesz w nim mnóstwo przykazań. Mnisi wypisują np. Preżdie wsiewo iszczi Carstwija Niebiesnogo, a astalnoje tiebia priłożytsia i uczą się ich na pamięć. Bo mnisi muszą żyć Słowami Chrystusa, dosłownie kąpać się w nich.

O. Siergiej jest jednocześnie dziekanem jednego z moskiewskich cerkiewnych okręgów. W związku z tym uczestniczy w procesie budowy innych cerkwi. – Czy przy budowie pomagają władze? – pytam. – Pomagają przy załatwianiu spraw formalnych, jak pozyskanie placu pod budowę, uzyskanie wszelkich przyłączy. To dużo. Budowa spada na barki parafian albo i sponsorów, jeśli da się ich znaleźć.

A moskiewscy parafianie to w ponad połowie ludzie młodzi. To już inna Cerkiew niż w latach komunizmu, opierająca się niemal wyłącznie na babuszkach.

– W Moskwie około 60 procent uczniów – ocenia o. Siergiej – uczy się podstaw prawosławnej kultury, przedmiotu nieobowiązkowego, na prowincji jeszcze więcej.

Anna Radziukiewicz
fot.  z archiwum parafii
św. Jerzego Zwycięzcy w Moskwie

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token