Numer 12(366)    Grudzień 2015Numer 12(366)    Grudzień 2015
fot.Michał Bołtryk
Prawosławie na świecie
oprac. Ałła Matreńczyk
Gruzja
Odnaleziono relikwie
św. Maksyma Wyznawcy
Kilkuletnie badania potwierdziły, że odnalezione w 2010 roku relikwie rzeczywiście należą do św. Maksyma Wyznawcy, poinformowano podczas V Międzynarodowej Konferencji Teologicznej, która z udziałem uczonych, badaczy i duchownych z Serbii, Grecji, Rosji, Wielkiej Brytanii i Australii odbyła się w Tbilisi.

– W Gruzji od stuleci powtarzano cerkiewny przekaz, że relikwie św. Maksyma Wyznawcy znajdują się w monasterze św. Maksyma, obok twierdzy Mur koło Cageri, pod prestołem obecnie odbudowanej cerkiewki – opowiadał arcybiskup cagerski i lentiechski Stefan. – Kiedy byłem uczniem, już wiedziałem, że święty jest pochowany gdzieś w Cageri. Potem zacząłem bliżej interesować się tym problemem, zapoznawać ze źródłami, teologicznymi badaniami, wynikami przeprowadzonych w 1914 roku badań archeologicznych. Oczywiście korzystałem m.in. z prac Korneliusza Kekelidze, Aleksandra Brilliantowa i Siergieja Epifanowicza. W 1914 roku przeprowadzono badania nie wewnątrz, lecz na zewnątrz cerkwi. Potwierdzono, że cerkiew w tym miejscu stała także wcześniej, że był tam monaster, ale bezpośrednich śladów  św. Maksyma nie odnaleziono. Potem rozpoczęła się I wojna światowa, wybuchła rewolucja, wykopaliska zostały wstrzymane.

Władyka Stefan kierował obecnymi pracami, które zakończyły się sukcesem. – Przystępując do wykopalisk wewnątrz cerkwi, powątpiewaliśmy w słuszność takiej decyzji, tym bardziej, że ostatecznie mógł ją zatwierdzić tylko patriarcha Eliasz. Tak się jednak złożyło, we wewnątrz obecnej cerkiewki, zbudowanej w 1988 roku, na miejscu poprzedniej, zniszczonej przez bolszewików, trzeba było przeprowadzić niezbędne prace remontowe – wymienić podłogę, postawić nowy marmurowy prestoł. To ułatwiło decyzję, tym bardziej że z pokolenia na pokolenie powtarzano przekaz, że właśnie tu znajdują się relikwie. Nawet w latach władzy radzieckiej wierni czcili to miejsce jako mogiłę św. Maksyma. – mówił arcybiskup Stefan. 

– Wiemy, że św. Maksym Wyznawca i jego uczniowie za wiarę zostali poddani torturom, żeby pozbawić ich możliwości głoszenia Dobrej Nowiny, obcięto im język i palce u rąk. W odnalezionych relikwiach brakuje właśnie palców u rąk, a w jamie ustnej zachowały się ślady infekcji, która mogła się rozwijać jedynie na ranach za życia człowieka. Odnaleźliśmy relikwie czterech osób. Jedna z nich została pochowana niżej i był to najprawdopodobniej św. Arseniusz, którego imieniem początkowo nazwano ten monaster.  Trzy osoby pochowane razem nieco wyżej to, zdaniem antropologa, św. Maksym i jego uczniowie – Anastazy Apokrisiarij i Anastazy mnich – wkrótce po odnalezieniu moszczy powiedział władyka. Obecne badania potwierdziły, że odnalezione relikwie rzeczywiście należą do św. Maksyma Wyznawcy.  

Na Kacchijskim Słupie
Odradza się życie monastyczne w zachodniej części Gruzji, w Imeretii. W 1993 na skale, która nosi nazwę Kacchijski Słup, zaczął prowadzić monastyczne życie mnich Maksym (Kawtaradze).

Pod starymi lipami zostały odnalezione pochówki starożytnych mnichów, opowiada mnich Iłarion (Gwiriaszwili). Asceci, którzy tutaj mieszkali, prowadzili tak głębokie życie duchowe, że znali dzień swojej śmierci i przygotowywali się do spotkania z Panem.

Kacchijski Słup, na którym wznosi się cerkiew św. Symeona Słupnika, jest jednym z najpiękniejszych miejsc w Imeretii. Do naszych czasów przetrwał opis tego miejsca, sporządzony przez znakomitego historyka i geografa, księcia Wachuszti Bagrationi (1696-1784). Starożytna cerkiew została zbudowana na przełomie V i VI wieku.
Życie monastyczne rozpoczęło się tutaj w IX wieku,  trwało osiem stuleci. Chrześcijanie chętnie odwiedzali to miejsce, w sposób szczególny odczuwali tu bliskość Boga. Okupacja imperium osmańskiego spowodowała, że zostało zapomniane na wieki.

W 1994 roku alpinista Aleksander Dzaparidze razem z pisarzem Lewanem Gotya zorganizowali specjalną ekspedycję i odkryli na szczycie cerkwie i kielie. Miejscowi zawsze czcili to miejsce. W latach 90., kiedy prześladowanie religii osłabło, ludzie coraz częściej zaczęli odwiedzać Kacchijski Słup.   


Syria

Obrona Sadat
Setki chrześcijańskich żołnierzy  z całej Syrii biorą udział w obronie starożytnego chrześcijańskiego miasta Sadat w Syrii. Zagrożenie atakiem jest tak wielkie, że miasto opuściło już około 15 000 chrześcijan, znajdując schronienie w zniszczonym przez działania wojenne Homs. Mimo wysiłków duchownych i wiernych nie było to łatwe.

– Jeśli Sadat padnie, stracimy główny ośrodek chrześcijaństwa w naszej diecezji – poinformował arcybiskup Homs Selwanos Butros Alnemeh.

Sadat (Sedad) jest wyjątkowym  zabytkiem światowej kultury, jego historia sięga drugiego tysiąclecia przed naszą erą. Niejednokrotnie jest wspominane w Biblii (Liczb 34,8, Jez 47,15), tu na zawsze spoczął wybitny arabski poeta Abu Firas al-Hamdani. Jego mieszkańcy do dziś mówią po aramejsku, językiem, którym posługiwał się Chrystus.

To chrześcijańskie miasteczko leżące na drodze łączącej Damaszek i Homs, stało się ważnym punktem strategicznym podczas obecnej wojny.

Sadat został zajęty w 2013 roku przez bojowników Frontu Al-Nusra, a po tygodniu wyzwolony przez syryjską armię. W tym czasie dżihadyści bestialsko zamordowali 46 chrześcijan.


Ukraina

Kolejna  próba przejęcia cerkwi
Zwolennicy tzw. kijowskiego patriarchatu po raz kolejny wtargnęli do Uspienskiej cerkwi we wsi Pticzja w rowienskiej obłasti. 26 kobiet zamknęło się w świątyni, żądając zmiany postanowienia sądu, który potwierdził, że prawo do niej ma Ukraińska Cerkiew Prawosławna. Kobiety mają zamiar przebywać w niej, dopóki cerkiew nie przejdzie na własność „kijowskiego patriarchatu”.

W odpowiedzi parafianie zatrzymali ruch na trasie Kijów – Czop, żądając od milicji i władz usunięcia okupujących cerkiew.

– Sąd odbędzie się 2 grudnia. Myślę, że właśnie to skłoniło przedstawicieli kijowskiego patriarchatu do siłowego zajęcia cerkwi. Zdają sobie sprawę, że rozprawa nie zakończy się dla nich pomyślnie – powiedział duchowny z rowieńskiej diecezji, o. Mikołaj Sysoniuk.


USA

Nie zajmujcie się obrazem islamu lecz położeniem chrześcijan
Kolejny raport z serii „Prześladowanie chrześcijan przez muzułmanów” opublikował amerykański Gatestone Institute. Wiele miejsca poświęca  polityce przemilczania tragedii chrześcijan na Bliskim Wschodzie, jaką prowadzą zarówno administracja Obamy, jak i amerykańskie media. – W oświadczeniach rządów USA i mediów nie ma potępienia prześladowań chrześcijan. Słyszymy: „To nie jest prawdziwy, lecz wypaczony obraz islamu”. W centrum uwagi pozostaje właśnie obraz islamu, a nie ofiary. O nich się nigdy nie wspomina – komentuje chaldejski arcybiskup Baszar Warda.

Irakijski duchowny z Ibril Duglas al-Bazi, który dziewięć lat temu przeżył tortury w obozie dżihadystów, także potępił to, że Zachód nie chce przyjąć rzeczywistego obrazu islamu: – Jestem dumny z tego, że jestem obywatelem Iraku, kocham swój kraj. Ale mój (muzułmański) kraj nie jest dumny z tego, że jestem jego częścią. To co dzieje się z chrześcijanami – to nic innego jak holokaust. Proszę was, byście nie nazywali tego konfliktem. To holokaust… Kiedy islam żyje pośród was, to normalne. Ale kiedy chrześcijanie żyją pośród muzułmanów ( jako mniejszość) to niedopuszczalne. Ocknijcie się! Oni was zniszczą. My, chrześcijanie na Bliskim Wschodzie, jesteśmy jedyną grupą, która widziała twarz zła.

W przeglądzie sierpniowych wydarzeń autor raportu  Raymond Ibrahim, specjalista w zakresie języka arabskiego i islamu, wymienia najgłośniejsze przypadki prześladowań chrześcijan w kilku muzułmańskich krajach.

Opowiada więc o losie Irakijczyka Molasy Józefa Batki, który za odmowę przyjęcia islamu został oślepiony.

W internecie ukazały się zdjęcia asyryjskich kobiet, porwanych w końcu sierpnia. Porywacze grożą, że  jeśli nie dostaną wykupu, sprzedadzą je do domów publicznych.

12-letnia dziewczynka została zgwałcona przez bojowników Państwa Islamskiego. Złoczyńcy nie uważają, że postępują bezprawnie. Zgodnie z wytycznymi tzw. departamentu badań i fatwy (opinia uczonego teologa muzułmańskiego) tego państwa „seks z chrześcijańskimi i żydowskimi kobietami, które zostały wzięte do niewoli podczas walki, jest dopuszczalny”.
W Ugandzie ojciec rodziny, muzułmanin, pobił ze skutkiem śmiertelnym swoją żonę za to, że ona i dwaj ich  synowie przyjęli chrześcijaństwo. Młodszemu synowi Issie Kasono udało się uciec. O tym co się stało opowiedział w cerkwi. Z powodu traumy żona Issy straciła głos, czeka ją kilka operacji.

W Somalii byłemu muzułmaninowi, który przyjął chrześcijaństwo, odrąbano cztery palce. 

Na półwyspie somalijskim byłemu muzułmańskiemu duchownemu,  który się ochrzcił, członkowie muzułmańskiej wspólnoty spalili dom, zabrali bydło, ukradli wiele innych rzeczy. Potem obwinili go o podpalenie innego domu, wskutek czego trafił do więzienia. Po wyjściu na wolność w dalszym ciągu głosił Dobrą Nowinę i ochrzcił około dwustu dzieci. Sukces jego misji tak bardzo rozzłościł miejscowych muzułmanów, że niemal go zabili.

Raport opisuje także przypadki zniszczenia chrześcijańskich świątyń w Syrii. Państwo Islamskie opublikowało nagranie, na którym dżihadyści niszczą starożytny monaster Mar Elian i bezczeszczą relikwie jego patrona,  św. Eliana. Monasterska cerkiew została zbudowana w miejscu, gdzie ojciec świętego, rzymski oficer, zabił go za odmowę wyrzeczenia się Chrystusa.

23 sierpnia w okolicach Damaszku został wysadzony w powietrze kościół maronitów. Zginęło dziewięć osób, 50 zostało rannych. Ucierpiała także sąsiednia parafia katolicka.

Dżiahdyści z Boko Haram podcięli gardło 16 chrześcijańskim rybakom na brzegu jeziora Czad w nigeryjskim stanie Borno. Autor raportu podkreśla, że ataki nasiliły się po tym, kiedy rząd Czadu zintensyfikował walkę przeciwko Boko Haram.

W stanie Kaduna miejscowi muzułmanie już po raz drugi starali się zabić pastora Emanuela Dandzumu. Kilkakrotnie dźgnęli go nożem i bili pałką, dopóki wiejski starosta nie nakazał wstrzymać bójki. Pastor odzyskał przytomność dopiero w szpitalu.

Te przypadki dowodzą regularnych już prześladowań chrześcijan w krajach muzułmańskich. Zdaniem autora raportu, ich główną przyczyną jest zakorzeniony w prawach szariatu światopogląd.  

Pomóżcie cerkwi w San Francisco
O pomoc w restauracji soboru w San Francisco prosi Rosyjska Cerkiew za Granicą. Koszty remontu głównej świątyni rosyjskich emigrantów szacowane są na około 250 tys. dolarów.

„Kiedyś nasza parafia była największa w rosyjskiej zagranicy, jednak teraz wielu ludzi, zwłaszcza z rodzinami, nie stać na pobyt w tak drogim mieście, jak San Francisco – bardzo wielu wyjechało stąd i liczba parafian znacznie się zmniejszyła, chociaż odwiedzających i pielgrzymów stale przybywa (teraz nasza cerkiew jest otwarta codziennie od rana do wieczora). Po pięćdziesięciu latach, które upłynęły od budowy, świątynia wymaga poważnego remontu” – informuje służba prasowa Rosyjskiej Cerkwi za Granicą. Podkreśla przy tym, że  odnowienie krzyży zamknie się kwotą 50 tys. dolarów, a likwidacja pęknięć na dachu, pomalowanie cerkwi i odnowa kruchty pochłonie około 200 tys. dolarów
Rozpoczęto już prace nad likwidacją pęknięć oraz malowanie.

Równo 50 lat temu duchowy przywódca rosyjskiej zagranicy, św. Jan z Szanghaju i San Francisco, odprawił w tym soborze pierwszą Liturgię.

Cerkiew została zbudowana dzięki składkom parafian.

W soborze odbyły się kanonizacje niebiańskich opiekunów Ameryki Północnej – św. Hermana z Alaski, św. Jana (Maksymowicza), tutaj zorganizowano trzy zjazdy rosyjskiej prawosławnej młodzieży za granicą,  tutaj odbywały się Sobory Biskupów, posiedzenia Synodu Biskupów. To tutaj został zwołany także IV Sobór Rosyjskiej Cerkwi za Granicą, na którym podjęto historyczną decyzję o ponownym połączeniu z moskiewskim patriarchatem.

Parafia znana jest z charytatywnej działalności, w 1990 roku organizowała pomoc dla Rosji, dzisiaj wydaje bezpłatne posiłki wielu pielgrzymom. Przy soborze funkcjonuje gimnazjum i liceum.


Ziemia Święta

Remont w bazylice Narodzenia
W bazylice Narodzenia Chrystusa w Betlejem trwają prace restauracyjne. Zostały już odnowione drewniane drzwi z XIII wieku, które oddzielają pritwor od nawy cerkwi i dwunastowieczne mozaiki w nawie.  Stare drzwi cerkwi to prezent od ormiańsko-cylicyjskiego króla Hetuma I z 1227 roku. Drzwi zdobią przedstawienia krzyża i elementy wygrawerowanego w metalu ornamentu, a także inskrypcje w języku arabskim i ormiańskim.
Napis w języku ormiańskim głosi: „W 676 roku drzwi Najświętszej Bogarodzicy zostały wykonane wysiłkiem o.o. Abrahama i Arakela za ormiańskiego króla Hetuma, syna Konstantego. Boże, bądź miłościw wykonawcom (tej pracy)”.

Inskrypcja po arabsku: „Te drzwi zostały ukończone z pomocą Allaha, jest On wielki, za panowania pana naszego sułtana al-Malika al-Muazzana  w dzień (miesiąc) Mucharram w 624 (1227) roku”. Al-Muazzam jest wspomniany dlatego, że był wtedy islamskim zarządcą Palestyny.

Po przejściu do środka bazyliki odwiedzający mogą zobaczyć pochodzące z XII wieku mozaiki w górnej części północnej  i południowej ściany. Zachowały się rozmieszczone między oknami przedstawienia sześciu aniołów. W marcu ubiegłego roku pod warstwą tynku odnaleziono siódme przedstawienie.  Restauratorzy uważają, że mozaika został pokryta tynkiem w XIX wieku z obawy przed zniszczeniem bądź osypaniem. Mozaikę wykonał w 1169 roku miniaturzysta Basilius Pitor – jego imię widnieje na mozaice z wizerunkiem trzeciego anioła na północnej ścianie.

Zachowały się też mozaiki w środkowej części południowej ściany z imionami przodków Jezusa według Ewangelii Łukasza (3,23-38), a mozaiki w środkowej części północnej ściany przedstawiają genealogię Jezusa zgodną z Ewangelią Mateusza (1,1-7). Obecnie można zobaczyć jedynie przedstawienia i imiona siedmiu ziemskich przodków Chrystusa, napisane po łacinie. Na południowej i północnej ścianie można dostrzec otoczone formami geometrycznymi, liśćmi akantu i podświecznikami, postanowienia Soborów Powszechnych i lokalnych, w języku greckim i łacińskim.

Na podst. pravoslavie.ru
i sedmitza.ru
oprac. Ałła Matreńczyk
fot. pravoslavie.ru

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token